
- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Postępowanie w sprawie remontu ponad 300 tysięcy metrów kwadratowych dachów w spółdzielniach mieszkaniowych w okresie 2007-2008 na razie kończy się jak w filmach akcji.
Więcej o dachach >>
W czerwcu 2014 r. z rozpatrywania zażalenia niespodziewanie wyłączył się białostocki Sąd Rejonowy (choć nie było wniosku o wyłączenie). Procedura zażaleniowa przeciągnęła się aż do października. 1.10.2014 r. białostocki Sąd Okręgowy ostatecznie nie uwzględnił wniosku o badanie rejestrów VAT i ksiąg rachunkowych.
Przypomnijmy: w postępowaniu chodziło o ustalenie czy prawdą jest, że wyremontowano ponad 300 tys. m2 dachów. W naszej ocenie remonty w takiej skali absolutnie nie były możliwe ani celowe. Jednak żeby ustalić ile faktycznie faktur wystawiono i zaksięgowano na remonty dachów w spółdzielniach w tym okresie, zażądaliśmy zabezpieczenia dokumentacji księgowej (rejestry VAT, książka przychodów i rozchodów, księgi rachunkowe). Na podstawie ewidencji faktur (ustalenie liczby faktur i ich łącznej wartości) możliwe było jednoznaczne rozstrzygnięcie ile w rzeczywistości wydano na remonty dachów i czy wykazane koszty pokrywają się z podawaną liczbą ponad 300 tys. m2.
Wbrew żądaniu okazało się, że prokuratura nie badała tych dokumentów a białostocki Sąd Okręgowy nie zgodził się na ustalenie liczby i wartości faktur i dodatkowo stwierdził, że nie ma to znaczenia procesowego oraz że niby nie da się już zabezpieczyć tej dokumentacji!
Tymczasem według aktualnego stanu prawnego do końca 2013 roku był obowiązek przechowywania dokumentacji wytworzonej w 2007 roku (w terminie został złożony wniosek o jej zabezpieczenie), a do końca bieżącego 2014 r. istniejeobowiązek posiadania dokumentacji z roku 2008 (książka przychodów i rozchodów, księgi rachunkowe).
W związku z powyższym sprawa będzie dalej wyjaśniana (art. 231 kk i 239 kk).
Inne zaskakujące orzeczenie białostockiego Sądu Okręgowego >>

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
W lokalnej prasie pojawiła się informacja, że kandydat na prezydenta wystawiony przez PIS, Jan Dobrzyński, wskazuje na nasz pomysł w kwestii gospodarczego ożywienia Białegostoku. Cieszymy się, że zauważono potrzebę troski o rodzimą przedsiębiorczość.
W odpowiedzi na pytanie jak wydać pieniądze ze sprzedaży MPEC, Jan Dobrzyński podał: "...Na przykład na budowę centrum wystawienniczo - handlowego, które promowałoby podlaskich przedsiębiorców..." Przeczytaj więcej >>
Czytaj o naszej wizji odrodzenia białostockiego handlu i wsparcia lokalnych firm produkcyjnych >>

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Otrzymaliśmy telefoniczne zawiadomienie z ZUS o kontroli w naszej firmie. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ZUS przez ponad dekadę nie interesował nami. Działamy na rynku od 1999 roku – a więc już 15 lat. To niemal epoka jak dla polskiej działalności gospodarczej, która często trwa od dotacji do dotacji.
Postanowiłem o tym napisać bo to już kolejny dziwny zbieg okoliczności. Pojawiają się kontrole akurat wtedy, gdy piszemy o czymś co jest tabu albo gdy pytamy o niewygodne tematy.
Gdy skierowałem wniosek w trybie informacji publicznej o koszty i wydatki ZUS (premie, nagrody) to w ciągu około 3 dni pojawiła się kontrola z Inspekcji Pracy. Przyznam, że umieściłem kilka publikacji o ZUS, ale m.in. na podstawie informacji udzielonych przez Zakład Ubezpieczeń.
http://slonecznystok.pl/gospodarka/biznes/item/1095-astronomiczne-koszty-zus.html
http://slonecznystok.pl/gospodarka/biznes/item/1074-bankrut-zus-szokuje-wydatkami.html
http://slonecznystok.pl/informacje/polska/item/191-zus-ma-nowy-portal-za-18-mln-z%C5%82otych.html
Sytuacja przypomina nieco spółdzielnię: Gdy prawomocnie wygrałem proces o dostęp do ważnych dokumentów SM Słoneczny Stok (faktury i umowy) i rozpocząłem kontrolę, to akurat w tym czasie nieznani sprawcy zaatakowali nasze strony internetowe blokując działanie sklepów. Zawiadomiłem prokuraturę, ale sprawców nigdy nie ustalono a postępowanie jak zwykle umorzono.
Ostatnia szokująca publikacja o ZUS (nie nasza). Czytaj >>
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Z nieoficjalnych informacji wynika, że białostocka spółdzielnia Słoneczny Stok ustępuje w sprawie kominowych dopłat za ogrzewanie mieszkań. Franciszek Krawczyk, użytkownik lokalu o powierzchni 43,5 m2, nie będzie musiał dopłacać kwoty ponad 8 tys. zł
Przeczytaj o sprawie kominowych dopłat:
Horror dopłatowy w spółdzielni >>
Poseł zajmie się dopłatami >>
W białostockim sądzie najprawdopodobniej dojdzie do ugody i astronomiczna kwota zostanie zredukowana do poziomu rzeczywistej należności za c.o. Według relacji spółdzielnia nieoficjalnie przyznaje, że popełniono błąd w systemie rozliczania i podjęte będą działania naprawcze.
Co ciekawe inicjatorem ugody jest sąd, któremu takie rozwiązanie jest również bardzo na rękę. Wcześniej w podobnej sprawie białostocki sąd okręgowy arbitralnie uznał, że mieszkaniec spółdzielni w Wasilkowie ma zapłacić dopłatę podobnej wielkości. Sąd ten zakwestionował ustalenia biegłego i zmienił uznaniowo na niekorzyść orzeczenie pierwszej instancji ograniczające wysokość naliczonej dopłaty. Ten skandaliczny wyrok utorował później drogę prezesom różnych spółdzielni do uchwalania regulaminów rozliczeń kosztów c.o. stymulujących powstawanie kominowych dopłat.
Obecne zachowanie białostockiego sądu jest próbą znalezienia salomonowego rozwiązania. Ugoda pozwoli na niewydawanie wyroku sprzecznego z wasilkowskim. Ponadto prezesi spółdzielni też wyjdą obronną ręką z kompromitującej sytuacji. Niestety wygenerowane koszty zapłacą jak zwykle mieszkańcy.
W mojej ocenie zmiana w sądzie jest skutkiem nagłośnienia sprawy i dobitnego wykazania absurdalności stosowanego systemu rozliczeń. Daje jednakże nadzieję na okiełznanie zapędów prezesów i definitywne rozwiązanie problemu kominowych dopłat.
Czytaj o mechanizmie powstawania dopłat >>
Problemy z rozliczaniem kosztów ogrzewania w postkomunistycznej spółdzielczości są jednymi z wielu degradujących ludność blokowisk. Sprawa pana Krawczyka wskazuje potrzebę pilnej reformy spółdzielczości.
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Po naszej publikacji o możliwym naruszeniu ustawy o dostępie informacji publicznej poprzez odmowę udostępnienia listy prokuratorów, białostocka prokuratura zmieniła decyzję i nadesłała wykaz prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej oraz poinformowała, że wniosek o udostępnienie przekazano też Prokuraturze Okręgowej.
Zobacz publikację >>
Ogólnie to dobry znak oraz dowód zrozumienia faktu, że na funkcjonariuszach publicznych ciążą obowiązki i że ochrona praworządności jest priorytetem w państwie prawa.
Skan pisma
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Po publikacji o obraźliwych napisach na placu zabaw nastąpiła błyskawiczna reakcja władz spółdzielni Słoneczny Stok. Wulgarne słowa zostały zamalowane.
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Nie tylko minister III RP Sienkiewicz używa wulgarnego języka. Problem chamstwa i zanikania przyzwoitych zachowań dotyka szeroko blokowiska postkomunistycznej spółdzielczości.
W białostockiej spółdzielni Słoneczny Stok, na placu zabaw na Zielonych Wzgórzach, można przeczytać słowa na k.. i ch... Fotografia nagłówkowa przedstawia próbkę języka.
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
W związku z toczącymi się postępowaniami z zawiadomień członków spółdzielni oraz zgłoszeniami dotyczącymi unikania zapłaty podatku VAT i podatku dochodowego przez białostockich funkcjonariuszy publicznych zwróciliśmy się do prokuratury apelacyjnej o udostępnienie listy prokuratorów (podstawa prawna: ustawa o dostępie do informacji publicznej).
Prokuratura odmówiła udostępnienia danych wbrew art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej:
1. Udostępnieniu podlega informacja publiczna, w szczególności o:
d) organach i osobach sprawujących w nich funkcje i ich kompetencjach
W mojej ocenie odmowa jest bezpodstawna i stanowi naruszenie przepisów.
Poniżej treść argumentacji prokuratury:
Wydaje się, że takie zaskakujące stanowisko może mieć związek m.in. z prowadzonymi przez białostocką prokuraturę spółdzielczymi postępowaniami. Wszystkie znane nam sprawy zakończyły się odmową wszczęcia lub umorzeniem postępowania. Tego rodzaju rozstrzygnięcia zapadały w przypadku spółdzielni: BSM, SM Słoneczny Stok, SM Mickiewicza, SM Rodzina Kolejowa, SM Bacieczki, SM Budowlani, SM Elemencik, SM Wielkoblokowa.
Zgłoszono nam przypadki występowania zbieżności nazwisk prokuratorów i osób prowadzących działalności gospodarcze i świadczących usługi dla spółdzielni białostockich i regionalnych. Prokuratura każdorazowo zaprzeczała by wskazywane osoby były spokrewnione z prokuratorami. Nie udostępniano jednak oświadczeń prokuratorów ani żadnych dokumentów które mogłyby to jednoznacznie potwierdzić.
Przedstawiona sytuacja jest kolejnym mocnym argumentem za reformą struktur siłowych, za dokonaniem rozdziału od PRL i za uchwaleniem kodeksu etycznego dla funkcjonariuszy państwowych.
Stanisław Bartnik

- Szczegóły
- Autor: Stanisław Bartnik
Białostocki sąd okręgowy przesłał zawiadomienie datowane na 22 lipca 2014 r., że zażalenie w sprawie remontów ponad 300 tys. m2 spółdzielczych dachów będzie rozpatrywane dopiero 1 października 2014 r.
Ze sprawy niespodziewanie wyłączył się sąd rejonowy (wydział nadzoru na postępowaniem przygotowawczym) i przekazał ją do okręgówki.
W obszernych aktach postępowania (sygn. 1 Ds. 241/14), w naszej ocenie, brakuje rejestrów faktur VAT firmy wystawiającej faktury spółdzielniom oraz rejestrów faktur zaksięgowanych w koszty przez spółdzielnie. Bez tych dokumentów nie ma podstaw do formułowania jakichkolwiek miarodajnych wniosków na temat faktycznej ilości faktur wystawionych przez firmę oraz skali kosztów zaksięgowanych przez spółdzielnie.
Prokuratura odmówiła prawa skopiowania akt, ale nieuchronne jest badanie przyczyny braku rejestrów VAT i ustalanie okoliczności z tym związanych.
Stanisław Bartnik