16
Pn, Wrz

 Od dnia 24.02.2014 działa w Białymstoku bezpłatny punkt porad prawnych dla mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych. Biuro porad znajduje się na ul. Warszawskiej 46 w oratorium św. Jerzego przy kościele św. Wojciecha. Jest to wspólny projekt Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Gminie Białystok i Fundacji Spe Salvi. Porady są udzielane w każdy poniedziałek od 9:00 do 18:00. Zakres bezpłatnego wsparcia obejmuje w szczególności: wypełnianie wniosków o uzyskanie dodatku mieszkaniowego i energetycznego, obniżenie opłat za śmieci, deklaracje podatkową PIT – 37, odwołania od decyzji ZUS, sprawy i postępowania wieczystoksięgowe, spadkowe.

 

Dotychczasowe dni porad odbywały się w następujące poniedziałki: 24.02.2014, 03.03.2014, 10.03.2014, 17.03.2014, 24.03.2014, 31.03.2014 i 07.04.2014. W ciągu tych siedmiu dni z pracy biura skorzystało około 700 osób. Zdecydowana większość z tych osób, korzystała z pomocy przy wypełnianiu rocznych deklaracji podatkowych PIT – 37. Termin na składanie zeznań podatkowych upływa w dniu 30 kwietnia 2014. Wiele osób starszych i samotnych, które korzystają z odpisu wydatków na cele rehabilitacyjne, nie jest w stanie samodzielnie rozliczyć się z urzędem skarbowym. Wolontariusze biura wypełniają te deklaracje i informują osoby uprawnione o przysługujących im ulgach i odpisach od dochodu lub też podatku. Jednocześnie osoby te korzystają z odliczenia 1% podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego.

 

Kolejną sprawą, która cieszy się wielkim zainteresowaniem są odwołania od decyzji odmownych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, najczęściej w przedmiocie ustalenia prawa od emerytury lub określenia stopnia niepełnosprawności przez lekarza orzecznika i komisje lekarską. Stosunkowo często zgłaszają się również osoby z pytaniami z zakresu prawa spadkowego. Dość często padają pytania o spadki i darowizny w kręgu najbliższej rodziny.

 

Z dotychczasowej działalności wynika, że istnieje dużo zapotrzebowanie na usługi prawnicze w tym zakresie, szczególnie, gdy są one bezpłatne i oferowane osobom starszym, samotnym, lub nie posiadają środków na korzystanie z płatnych porad prawnych.

 

 

 

Źródło: OSU Białystok

 

Blok spdzielni w Sokce

Członek spółdzielni w Sokółce upominający się m.in. o dostęp do dokumentów SM, działający na rzecz kontroli działalności zarządu i transparentności funkcjonowania, został oskarżony z cieszącego się ponurą sławą art. 212 kk.

W sprawie tej złożono wniosek o umorzenie postępowania w związku z bezpodstawnością oskarżenia. Jednak Sąd Rejonowy nie uwzględnił go i zdecydował się na proces. Ostatecznie 3 marca 2014 r. uniewinnił spółdzielcę. Wyrok jest nieprawomocny.


Czytaj więcej o procesie w Sokółce >>

Czytaj o bardzo podobnym procesie w Hajnówce >>

 

Barak ZMK ul. KawaleryjskaBiaystok

Nazywam się Andrzej Kępa. Mam 62 lata i wyższe wykształcenie. Znam biegle język niemiecki w mowie i piśmie. Potrafię też wykonywać proste remonty: malowanie, szpachlowanie, montaż armatury łazienkowej, podłączenie oświetlenia itp. Mam również doświadczenie w załatwianiu spraw urzędowych. Mogę np. prowadzić korespondencję, redagować pisma itd. Obsługuję komputer korzystam z internetu. Mam niemieckie prawo jazdy uprawniające do prowadzenia pojazdów 7,5 t.

 

Stałem się bezdomny wskutek działań spółdzielni mieszkaniowej. Gdy popadłem w zadłużenie (posiadałem tytuł lokatorski) spółdzielnia odmówiła mi spłaty zobowiązania przez zamianę lokali i nie zezwoliła na sprzedaż. Metodycznie pozywała mnie do sądu o zapłatę wiedząc, że jestem niewypłacalny i nie mam stałych dochodów bo doprowadzono też do likwidacji firmy, którą posiadałem. Wskutek tych działań zarząd SM dokonał eksmisji sprzedając moje mieszkanie o pow. 72 m2 warte rynkowo około 220-250 tys. zł za 156 tys. złotych i następnie odliczył wygenerowane procesami sądowymi koszty. Kwota jaka pozostała - 47 tys. zł - nie wystarcza na zakup jakiegokolwiek lokalu.


Białostocki sąd co prawda zasądził mi lokal socjalny i przeniesiono mnie na ul. Kawaleryjską do baraku, ale obecnie ZMK Białystok likwiduje baraki i nie reaguje na moje wnioski o inny lokal, choć wstawiały się za mną organizacje społeczne proponując np. pomoc w remoncie w przypadku przydzielenia zdewastowanego lokalu. ZMK ignoruje wyrok sądu.


Nadeszła zima i pierwsze mrozy, a ja przebywam jeszcze w baraku na ul. Kawaleryjskiej. Nie mam prądu i wody. Władze ZMK Białystok mają większy szacunek dla zwierząt niż dla człowieka i usiłują mnie wyrzucić na bruk. Żeby zmusić mnie do opuszczenia baraku, przy asyście policji wymontowano np. okna i drzwi: żebym miał zimno i żeby prawdopodobnie narazić mnie na kradzieże mienia jakie jeszcze posiadam. Udało mi się na szczęście jakieś okna znaleźć w opuszczonych budynkach i prowizorycznie zamontować.

Mój ostatni wniosek do ZMK Białystok o przydzielenie drugiego lokalu (wykonanie wyroku sądu) pozostaje bez odpowiedzi.

Moja historia jest jedną z setek tego rodzaju dramatów dziejących się w Białymstoku wskutek odmawiania zadłużonym spółdzielcom prawa do spłaty przez zamianę lokali, umożliwienie sprzedaży lub odpracowanie należności. Ja szczególnie naraziłem się władzom spółdzielni, bo domagałem się demokratycznych wyborów, postulowałem ustąpienie prezesa oraz później prowadziłem aktywną działalność w ruchu uwłaszczeniowym. Dzięki naszej pracy w latach 2007-2010 uwłaszczono do 50% ogółu spółdzielczych mieszkań w Białymstoku.

Proszę ludzi dobrej woli o pomoc w znalezieniu pracy i miejsca do zamieszkania. Chcę uniknąć bezdomności, trwałego wykluczenia społecznego i rozbicia rodziny.

Mogę zająć się pracami dotyczącymi funkcjonowania domu. Przypilnować mienia, wykonywać serwis i drobne naprawy, realizować prace w ogrodzie itp. Z chęcią wykorzystam też moją znajomość języka niemieckiego. Mogę przyjąć funkcję np. przedstawiciela handlowego, podróżować, być tłumaczem, nadzorcą i koordynatorem ekip remontowych pracujących w Niemczech. Posiadam busa i mogę wykorzystać go do zleconej pracy. Jestem otwarty na inne propozycje.

Andrzej Kępa
tel. 660 095 131





Rekomendacja

 

 

Pan Andrzej Kępa jest osobą solidną i pracowitą. Dzięki biegłej znajomości języka niemieckiego może być cennym współpracownikiem w firmie handlowej lub usługowej. Pan Andrzej jest samodzielny w działaniu. Dobrze wykonuje powierzone obowiązki. Zasługuje na udzielnie pomocy w wyjściu z trudnej sytuacji życiowej.

 

 

 

Stanisław Bartnik

wiceprezes

Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego

w Białymstoku

tel. 605 24 98 27

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

Członkowie białostockiej spółdzielni pytają prezesa Sądu Okręgowego w Białymstoku o męża sędzi Małgorzaty Korol.

Zobaczmy jak odpowiada prezes – osoba zaufania publicznego, zarządzająca organem władzy państwowej.




Piotr Korol jest pełnomocnikiem Spółdzielczego Regionalnego Związku Rewizyjnego w Białymstoku. Aktywnie działa przeciwko reformie spółdzielczości. Brał udział w w lokalnym programie telewizyjnym "Bez kantów", został nawet zgłoszony do Sejmu na tzw. wysłuchanie publiczne w sprawie planowanych zmian w przepisach.



W sprawach rozpatrywanych przed białostockim sądem okręgowym, dotyczących ważnych interesów zarządów: np. prawa do uwłaszczenia piwnic z lokalami, rozliczania ogrzewania, członkostwa w spółdzielni, dostępu do dokumentów spółdzielni, można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć rozstrzygnięcie.

Można mówić o pewnej prawidłowości: rozstrzygnięcia – jeżeli dotyczą kwestii kluczowych dla interesów prezesów – zawsze okazują się korzystne dla spółdzielni i kończą się przegraną członków.

W najbliższych dniach opublikujemy kilka spektakularnych wyroków obrazujących postawioną tezę.

Oczywiście może w tym miejscu pojawić się argument, że sąd jest niezawisły a orzeczenia podlegają kontroli odwoławczej.....

Sąd Okręgowy w Białymstoku niewątpliwie wyróżnia się na tle innych sądów. Jeszcze całkiem niedawno wiceprezes tego sądu dwukrotnie zasiadał w radzie nadzorczej białostockiej spółdzielni Bacieczki choć zabraniało tego prawo.

 

Tadeusz Truskolaski od lewej i prezesi spdzielni

Apeluję do prezydenta Białegostoku o utworzenie biura pomocy prawnej dla mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych i zapobieganie procederowi nieuzasadnionych eksmisji z lokali spółdzielczych.


Przeciwdziałanie patologiom będzie służyło dobru niezamożnej ludności Białegostoku, ale również leży w interesie władzy samorządowej, na której ciąży obowiązek dostarczania lokali socjalnych i łożenia na pomoc materialną wykluczonym społecznie wskutek działań zarządów SM.

Za barbarzyński należy uznać proceder polegający na odmawianiu prawa do odpracowania zadłużenia, odmawianiu możliwości zamiany bądź sprzedaży lokali, a wyłącznie metodyczne pozywanie do sądu o zapłatę w celu pogrążania spółdzielców w zadłużeniu (niejednokrotnie bezrobotnych) i następnie czerpaniu z tego korzyści (zyski z zastępstwa procesowego, zyski z naliczanych odsetek).

Barbarzyńskim zachowaniem jest umyślne nieudzielanie pomocy i spychanie ludzi w trudnej sytuacji życiowej w spiralę zadłużenia, by później jak najwięcej odliczyć z przejmowanego lokalu a zadłużonych uczynić bezdomnymi.

Prawdziwa spółdzielczość nie zna i nie dopuszcza wyzysku zrzeszonych w spółdzielni i psychicznego znęcania się nad nimi poprzez nadużywanie uprzywilejowanej pozycji.

Oczywiste jest, że najuboższa ludność, nawet pracująca, z reguły nie ma zdolności kredytowej (często pracuje dorywczo lub za minimalne stawki) i nie jest w stanie spłacać kosztów sztucznie generowanych procesami. Szczególnie dramatyczna sytuacja ma miejsce w przypadku tzw. mieszkań lokatorskich, do których spółdzielcy nie mają żadnych praw i nie mogą wykorzystać ich jako zastawu do zaciągnięcia kredytu na spłatę zadłużenia.

W takich okolicznościach stosowanie procederu "umyślnego przetrzymywania w zadłużeniu" i częstego metodycznego pozywania o zapłatę z zamiarem wywindowania jak największych kosztów będących później zyskiem przy przejmowaniu lokalu, nie licuje z normami państwa prawa i zasadami współżycia społecznego.

Praktyka pokazuje, że w białostockich spółdzielniach-molochach procesy o zapłatę liczone są w setkach w skali roku a eksmisje w dziesiątkach tragedii ludzkich.

Powołanie biura pomocy prawnej pod patronatem prezydenta Białegostoku, może położyć kres procederowi i zapoczątkować stosowanie rozwiązań właściwych dla idei spółdzielczości, tj. umożliwienia odpracowania zaległości, zezwalania na zamianę lokali, umożliwiania sprzedaży lokali w celu spłaty zobowiązań.

Zaangażowanie prezydenta niewątpliwie ukróci nadużywanie drogi sądowej i ograniczy proceder zarabiania na kosztach postępowań. Da też szansę na obniżenie kosztów zarządzania w dużych SM, które teraz przewyższają nawet o 100% stawki obowiązujące we wspólnotach mieszkaniowych.


Zobacz przykład metodycznego wytaczania procesów >>

Zobacz przykład ekonomicznego i psychicznego niszczenia człowieka, poznaj mechanizmy zarabiania na eksmisjach >>

Zobacz skalę eksmisji w BSM >>

 


Stanisław Bartnik

 

 

Reklama: Oświetlenie do domu i ogrodu

SM Soneczny Stok przeciekajcy dach budynku Upalna 1A w ktrym mieci si punkt doradztwa OSU

Białostocka firma remontowa na swojej stronie internetowej opublikowała dane o robotach wykonanych dla prezesów spółdzielni.

Według danych w okresie 2007-2008 w technologii pap termozgrzewalnych wyremontowano aż... 303 tys. metrów kwadratowych dachów w spółdzielniach:

Spółdzielnia Mieszkaniowa  Słoneczny Stok - Białystok - 90.000 m2

(zobacz skutki przeciekania dachu w budynku zarządzanym przez SM Słoneczny Stok >>)

Spółdzielnia Mieszkaniowa Elemencik - Białystok - 9.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Budowlani - Białystok - 15.000 m2

Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa - Białystok - 70.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bacieczki - Białystok - 8.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Rodzina Kolejowa - Białystok - 89.000 m2

Łomżyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa - Łomża - 22.000 m2

 


W remontach nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie astronomiczne ilości m2 powierzchni. Okazuje się, że np. w Słonecznym Stoku powierzchnia wszystkich dachów szacunkowo wynosi około 140 tysięcy m2. Dlatego wskazywana skala remontów w jednym czasie wydaje sięnieprawdopodobna do przeprowadzenia. Dodatkowe wątpliwości budzi fakt, że roboty wykonywano jednocześnie w wielu spółdzielniach i..... przeprowadzał je jeden podmiot....

Sprawozdania finansowe spółdzielni nie odzwierciedlają podanych liczb. Niemniej w sytuacji, gdy w Białymstoku członkowie nie mają dostępu do faktur i umów, a wszystkie postępowania prokuratorskie z zawiadomień spółdzielców zawsze kończyły się odmową wszczęcia lub umorzeniem temat wymaga wyjaśnienia.

 

Z danych z internetu wynika, że owa firma w 2007 roku zatrudniała 5 osób. W związku z tym powstaje pytanie czy przy kilkuosobowym zatrudnieniu fizycznie była możliwa taka skala robót? A jeśli brała podwykonawców, to po co była potrzebna spółdzielniom?

 

 

W serwisie opineo.pl znajduje się wzmianka m.in. o remontach pokryć dachowych papami termozgrzewalnymi w spółdzielni Bacieczki. Podano tam, że w 2007 r. firma wykonała 2350,85 m2 a w 2008 r. 4636,43 m2. Łącznie daje to 6987,28 m2 – w referencjach podano 8 tys. m2.

 

Wskutek blokowania swobodnego dostępu do dokumentów nie wiadomo w jakiej skali i jakie roboty przeprowadzają spółdzielnie. Nie wiadomo też jakie faktury, kiedy i gdzie zostały zaksięgowane.


Każdy kto ma wiedzę na temat danych o robotach remontowych w spółdzielniach, akceptowanych cenach, zasadach i okolicznościach wyboru wykonawców, proszony jest o kontakt.




Stanisław Bartnik





 

 

Więcej artykułów…