19
Pt, Lip

Tadeusz Truskolaski od lewej i prezesi spdzielni

Apeluję do prezydenta Białegostoku o utworzenie biura pomocy prawnej dla mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych i zapobieganie procederowi nieuzasadnionych eksmisji z lokali spółdzielczych.


Przeciwdziałanie patologiom będzie służyło dobru niezamożnej ludności Białegostoku, ale również leży w interesie władzy samorządowej, na której ciąży obowiązek dostarczania lokali socjalnych i łożenia na pomoc materialną wykluczonym społecznie wskutek działań zarządów SM.

Za barbarzyński należy uznać proceder polegający na odmawianiu prawa do odpracowania zadłużenia, odmawianiu możliwości zamiany bądź sprzedaży lokali, a wyłącznie metodyczne pozywanie do sądu o zapłatę w celu pogrążania spółdzielców w zadłużeniu (niejednokrotnie bezrobotnych) i następnie czerpaniu z tego korzyści (zyski z zastępstwa procesowego, zyski z naliczanych odsetek).

Barbarzyńskim zachowaniem jest umyślne nieudzielanie pomocy i spychanie ludzi w trudnej sytuacji życiowej w spiralę zadłużenia, by później jak najwięcej odliczyć z przejmowanego lokalu a zadłużonych uczynić bezdomnymi.

Prawdziwa spółdzielczość nie zna i nie dopuszcza wyzysku zrzeszonych w spółdzielni i psychicznego znęcania się nad nimi poprzez nadużywanie uprzywilejowanej pozycji.

Oczywiste jest, że najuboższa ludność, nawet pracująca, z reguły nie ma zdolności kredytowej (często pracuje dorywczo lub za minimalne stawki) i nie jest w stanie spłacać kosztów sztucznie generowanych procesami. Szczególnie dramatyczna sytuacja ma miejsce w przypadku tzw. mieszkań lokatorskich, do których spółdzielcy nie mają żadnych praw i nie mogą wykorzystać ich jako zastawu do zaciągnięcia kredytu na spłatę zadłużenia.

W takich okolicznościach stosowanie procederu "umyślnego przetrzymywania w zadłużeniu" i częstego metodycznego pozywania o zapłatę z zamiarem wywindowania jak największych kosztów będących później zyskiem przy przejmowaniu lokalu, nie licuje z normami państwa prawa i zasadami współżycia społecznego.

Praktyka pokazuje, że w białostockich spółdzielniach-molochach procesy o zapłatę liczone są w setkach w skali roku a eksmisje w dziesiątkach tragedii ludzkich.

Powołanie biura pomocy prawnej pod patronatem prezydenta Białegostoku, może położyć kres procederowi i zapoczątkować stosowanie rozwiązań właściwych dla idei spółdzielczości, tj. umożliwienia odpracowania zaległości, zezwalania na zamianę lokali, umożliwiania sprzedaży lokali w celu spłaty zobowiązań.

Zaangażowanie prezydenta niewątpliwie ukróci nadużywanie drogi sądowej i ograniczy proceder zarabiania na kosztach postępowań. Da też szansę na obniżenie kosztów zarządzania w dużych SM, które teraz przewyższają nawet o 100% stawki obowiązujące we wspólnotach mieszkaniowych.


Zobacz przykład metodycznego wytaczania procesów >>

Zobacz przykład ekonomicznego i psychicznego niszczenia człowieka, poznaj mechanizmy zarabiania na eksmisjach >>

Zobacz skalę eksmisji w BSM >>

 


Stanisław Bartnik

 

 

Reklama: Oświetlenie do domu i ogrodu

Członkowie białostockiej spółdzielni pytają prezesa Sądu Okręgowego w Białymstoku o męża sędzi Małgorzaty Korol.

Zobaczmy jak odpowiada prezes – osoba zaufania publicznego, zarządzająca organem władzy państwowej.




Piotr Korol jest pełnomocnikiem Spółdzielczego Regionalnego Związku Rewizyjnego w Białymstoku. Aktywnie działa przeciwko reformie spółdzielczości. Brał udział w w lokalnym programie telewizyjnym "Bez kantów", został nawet zgłoszony do Sejmu na tzw. wysłuchanie publiczne w sprawie planowanych zmian w przepisach.



W sprawach rozpatrywanych przed białostockim sądem okręgowym, dotyczących ważnych interesów zarządów: np. prawa do uwłaszczenia piwnic z lokalami, rozliczania ogrzewania, członkostwa w spółdzielni, dostępu do dokumentów spółdzielni, można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć rozstrzygnięcie.

Można mówić o pewnej prawidłowości: rozstrzygnięcia – jeżeli dotyczą kwestii kluczowych dla interesów prezesów – zawsze okazują się korzystne dla spółdzielni i kończą się przegraną członków.

W najbliższych dniach opublikujemy kilka spektakularnych wyroków obrazujących postawioną tezę.

Oczywiście może w tym miejscu pojawić się argument, że sąd jest niezawisły a orzeczenia podlegają kontroli odwoławczej.....

Sąd Okręgowy w Białymstoku niewątpliwie wyróżnia się na tle innych sądów. Jeszcze całkiem niedawno wiceprezes tego sądu dwukrotnie zasiadał w radzie nadzorczej białostockiej spółdzielni Bacieczki choć zabraniało tego prawo.

 

Działając w interesie publicznym prezentuję klauzulę wykonalności do orzeczenia białostockiego KRS, dotyczącego zobowiązania spółdzielni do udostępnienia faktur i umów.


Białostocki sąd KRS w pierwszej instancji nakazał udostępnienie dokumentów, m.in. umowy o pracę z prezesem spółdzielni Słoneczny Stok. W postępowaniu odwoławczym na wniosek spółdzielni sąd okręgowy niespodziewanie zmienił rozstrzygnięcie na niekorzyść, blokując dostęp do większości dokumentów.

Sędziowie sądu okręgowego pozostawili jedynie prawo wglądu do umowy zawartej z firmą prawniczą Falandysza (obsługiwała pozew SM Słoneczny Stok "o odszkodowanie za uwłaszczenie lokali").

Sprawa dostępu do umów ostatecznie trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich, który skierował pytanie prawne do Sądu Najwyższego o określenie zasad udostępniania dokumentów w kontekście kwestii tzw. osoby trzeciej. Prezesi spółdzielni i sąd białostocki twierdzili, że członkowie zarządu i pracownicy SM nie są osobami trzecimi w rozumieniu art. 8[1] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Sąd Najwyższy po raz kolejny zakwestionował postanowienie białostockie i orzekł z mocą zasady prawnej, że pracownicy spółdzielni zawsze są osobami trzecimi. Orzeczenie SN jest dużym ciosem dla białostockiego porządku i białostockich interpretacji.

 

Poniżej sentencja uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 13 sierpnia 2013 r. III CZP 21/13

 

Członek spółdzielni mieszkaniowej, będący  jej pracownikiem, jest osobą trzecią w rozumieniu art. 8[1]  ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (jedn. tekst Dz.U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1116 ze zm.).

 

Mimo utrzymanego prawa wglądu do jednej umowy, spółdzielnia i tak odmówiła jej udostępnienia blokując możliwość sfotografowania. Zarząd mógł bez obawy tak uczynić, gdyż w Białymstoku nie ma możliwości skutecznego złożenia na policję wniosku o ukaranie za nieudostępnianie dokumentów. Stąd m.in. niniejsza klauzula wykonalności i ewentualne postępowanie z udziałem komornika.

W ostatnich dniach zarząd SM Słoneczny Stok przesłał pismo, że udostępni umowę.

 

 

Stanisław Bartnik

 


Poniżej plik pdf z wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich

Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim uwzględnił nasze zażalenie na postanowienie Prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie podejrzenia przekroczenia uprawnień i przywłaszczenia pieniędzy na szkodę mieszkanki spółdzielni w Hajnówce.

 

Pokrzywdzona posiadała własność mieszkania o powierzchni 60 m2 w SM w Hajnówce. W celu spłaty zaległości czynszowej dokonano zamiany lokali. W zamian za mieszkanie w spółdzielni, na podstawie umowy notarialnej, nabyła w zasobach Gminy Hajnówka własność lokalu o powierzchni 30,5 m2. Do transakcji sporządzono wyceny obu mieszkań i w rozliczeniu wartości lokali (różnicy w cenie) pokrzywdzona miała otrzymać (po odliczeniu różnych kosztów) kilkanaście tysięcy złotych. Okazało się jednak, że zatrzymano należne jej 14 tysięcy zł pod pretekstem zaliczki na poczet przyszłego czynszu (choć miesięczna opłata wynosiła ok. 300 zł). A później z tej kwoty potrącono dodatkowe 7 tys. zł na "pokrycie" termomodernizacji bloku.

 

W rozumieniu przepisów kodeksu karnego powstało uzasadnione podejrzenie przekroczenia uprawnień i spowodowania niekorzystnego rozporządzenia mieniem. W zawartej umowie notarialnej nie było żadnej wzmianki o konieczności zapłaty kosztów docieplenia bloku. Z relacji pokrzywdzonej wynika również, że nie przedstawiono jej żadnych dokumentów potwierdzających takie wydatki, choć według przepisów (uchwała SN II OPS 2/12) powinna być w tym zakresie uchwała właścicieli, bowiem inwestycja wymaga pozwolenia na budowę i przekracza tzw. zwykły zarząd.

 

 

Stanisław Bartnik

 

SM Soneczny Stok przeciekajcy dach budynku Upalna 1A w ktrym mieci si punkt doradztwa OSU

Białostocka firma remontowa na swojej stronie internetowej opublikowała dane o robotach wykonanych dla prezesów spółdzielni.

Według danych w okresie 2007-2008 w technologii pap termozgrzewalnych wyremontowano aż... 303 tys. metrów kwadratowych dachów w spółdzielniach:

Spółdzielnia Mieszkaniowa  Słoneczny Stok - Białystok - 90.000 m2

(zobacz skutki przeciekania dachu w budynku zarządzanym przez SM Słoneczny Stok >>)

Spółdzielnia Mieszkaniowa Elemencik - Białystok - 9.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Budowlani - Białystok - 15.000 m2

Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa - Białystok - 70.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Bacieczki - Białystok - 8.000 m2

Spółdzielnia Mieszkaniowa Rodzina Kolejowa - Białystok - 89.000 m2

Łomżyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa - Łomża - 22.000 m2

 


W remontach nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie astronomiczne ilości m2 powierzchni. Okazuje się, że np. w Słonecznym Stoku powierzchnia wszystkich dachów szacunkowo wynosi około 140 tysięcy m2. Dlatego wskazywana skala remontów w jednym czasie wydaje sięnieprawdopodobna do przeprowadzenia. Dodatkowe wątpliwości budzi fakt, że roboty wykonywano jednocześnie w wielu spółdzielniach i..... przeprowadzał je jeden podmiot....

Sprawozdania finansowe spółdzielni nie odzwierciedlają podanych liczb. Niemniej w sytuacji, gdy w Białymstoku członkowie nie mają dostępu do faktur i umów, a wszystkie postępowania prokuratorskie z zawiadomień spółdzielców zawsze kończyły się odmową wszczęcia lub umorzeniem temat wymaga wyjaśnienia.

 

Z danych z internetu wynika, że owa firma w 2007 roku zatrudniała 5 osób. W związku z tym powstaje pytanie czy przy kilkuosobowym zatrudnieniu fizycznie była możliwa taka skala robót? A jeśli brała podwykonawców, to po co była potrzebna spółdzielniom?

 

 

W serwisie opineo.pl znajduje się wzmianka m.in. o remontach pokryć dachowych papami termozgrzewalnymi w spółdzielni Bacieczki. Podano tam, że w 2007 r. firma wykonała 2350,85 m2 a w 2008 r. 4636,43 m2. Łącznie daje to 6987,28 m2 – w referencjach podano 8 tys. m2.

 

Wskutek blokowania swobodnego dostępu do dokumentów nie wiadomo w jakiej skali i jakie roboty przeprowadzają spółdzielnie. Nie wiadomo też jakie faktury, kiedy i gdzie zostały zaksięgowane.


Każdy kto ma wiedzę na temat danych o robotach remontowych w spółdzielniach, akceptowanych cenach, zasadach i okolicznościach wyboru wykonawców, proszony jest o kontakt.




Stanisław Bartnik





 

 

Walna zgromadzenie SM SS 2008

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku odrzuciła wniosek o wytoczenie powództwa w sprawie wyegzekwowania zmiany w statucie spółdzielni Słoneczny Stok umożliwiającej podział walnego zgromadzenia na części.

Spółdzielnia Słoneczny Stok liczy ponad 13 tysięcy członków uprawnionych do udziału w walnym zgromadzeniu i uprawnionych do głosowania  uchwał (m.in. absolutoriów dla prezesów) oraz wybierania rady nadzorczej.

W SM Słoneczny Stok organizuje się jednoczęściowe (!!!) walne zgromadzenie w małej sali, w innej części miasta, poza terenem osiedli. Np. w 2008 r. wynajęto salę na 415 miejsc! Zgromadzenie trwało do około trzeciej nad ranem.

Na podstawie art. 7 kpc został złożony do białostockiej prokuratury wniosek o wytoczenie powództwa i wyegzekwowanie zmian w statucie gwarantujących podział walnego zgromadzenia na części i zapewnienie prawa do demokratycznych wyborów dla zrzeszonych.

Prokuratura jednak nie uważa aby dochodziło do naruszania praw wyborczych czy dyskryminacji zrzeszonych poprzez pozbawianie ich możliwości uczestnictwa w zebraniach, w głosowaniach i w wyborach.

Przypomnijmy art. 7 kpc:

Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego. W sprawach niemajątkowych z zakresu prawa rodzinnego prokurator może wytaczać powództwa tylko w wypadkach wskazanych w ustawie.

W praworządnym państwie nie do pomyślenia jest aby bezkarnie bojkotowano konstytucyjne prawa jednostki i na wielką skalę systemowo dyskryminowano obywateli-członków spółdzielni. III RP nie jest państwem praworządnym i nie oferuje wszystkim obywatelom ochrony i przestrzegania zasady równości. W tej ponurej rzeczywistości wyróżnia się Białystok.

 


Stanisław Bartnik

zrzut ekranu

Od ubiegłego roku niewyjaśnione przypadki przydarzają się działaczom spółdzielczym walczącym o respektowanie ich praw w ich spółdzielniach. Najpoważniejsze to dwa podpalenia mieszkań w Sokółce w nocy z 24 na 25 maja br., o których dowiedzieliśmy się dopiero niedawno. W ubiegłym roku próba oblania żrącą substancją przytrafiła się prezesowi stowarzyszenia uwłaszczeniowego w Białymstoku. Zimą tego roku projektantowi z Hajnówki nieznani sprawcy dewastują drzwi do mieszkania. W dniu 16 maja 2013 "odkręca się" przewód paliwowy w samochodzie Stanisława Bartnika. Podróżuje on z małym synkiem, wylewa się paliwo. To, że nie doszło w tych wszystkich wypadkach do zdarzeń śmiertelnych można tłumaczyć tylko działaniem Opatrzności Bożej.


O podpaleniach w Sokółce zostały poinformowane lokalne media, ale... nie chcą się nimi zajmować. To jest zbyt mało interesujący event dla czytelników "Kuriera Porannego".


I wreszcie jakby dla odwrócenia uwagi zapala się wycieraczka i drzwi mieszkania na Leśnej Dolinie. Czarna seria? Nie. Tym razem wszystkie media lokalne i ogólnopolskie rozdmuchują sprawę na cały kraj. Dlaczego? Bo od kilku dni pomieszkiwał tam cudzoziemiec. Kto wiedział, że on tam akurat od niedawna mieszka? Kto mógł wiedzieć? Tylko władze spółdzielni i miasta dokonujące zameldowania go.


Przypomnijmy od czasu gdy się tam wprowadził do momentu dziwnego podpalenia upłynęło zaledwie kilka dni. Tak jakby ktoś chciał odwrócić uwagę od ataków w Sokółce, Hajnówce i Białymstoku. I udało się. Do teraz nikt o tamtych wydarzeniach nie pisał. Dla TVN i innych mainstreamowych mediów to zbyt mały kaliber zdarzenia.


Dziś w całej Polsce Słoneczny Stok jest kojarzony z łysymi osiłkami uganiającymi się za kolorowymi. Nawet logiczny umysł Janusz Korwin Mikke twierdzi, że w Białymstoku pobito Hindusa, wskazał nawet na swoim blogu z imienia i nazwiska rzekomego sprawcę. A więc zjawisko przybiera postać kuli śniegowej: biją, podpalają, może ktoś jeszcze zginie.


Zginąłwłaściciel osiedlowego sklepu ugodzony nożem, ale o tej sprawie więcej się w TVN i Polsacie milczy niż mówi. Nie pasuje ona do wizerunku jaki się przyprawia spokojnym mieszkańcom Słonecznego i Zielonych Wzgórz.


Procesy makrospołeczne przebiegają w kilku etapach. Najwcześniej pojawia się zjawisko dekadencji. Bezbożnictwo, tymczasowość, promocja alkoholizmu i narkomanii jako najbezpieczniejszych dla władzy przejawów aktywności społecznej. Następnym etapem jest patologia. Okazuje się, że "miękkie" narkotyki wcale nie są miękkie, a na alkohol też trzeba zdobywać fundusze. Najlepiej odebrać pieniądze słabszemu.


Ostatni etap to wyniszczenie i zagłada biologiczna lokalnych społeczności.


Niuzasadnione wypowiedzi ministra Bartłomieja Sienkiewicza o rzekomym rasizmie, zachęta płynąca ku policji do brutalizacji jej działań wydają się wskazywać, że macherzy od megamanipulacji społecznych próbują przejść od etapu patologii do końcowej fazy eliminacji postsspołeczeństwa.

Więcej artykułów…