18
Śr, Lip

zrzut ekranu

Do centrum jedziemy autobusem, obwodnice są dla osobówek, przekonuje wiceprezydent Poliński i ujawnia, że na ulicy Sienkiewicza będą wyznaczone buspasy w obu kierunkach!

 

Ja do centrum nie mogę jechać autobusem, taka mam pracę. A miasto pobiera ode mnie podatki w cenie benzyny. Teraz stojąc w korku będę płacił jeszcze więcej, bo spalę jej więcej. Po co autobusem? Ano ludzie powinni jeździć do ogródków piwnych na Lipową, a potem najlepiej nocnym autobusem po buspasie wrócić do sypialni na Zielone Wzgórza. Jedziesz autobusem, nie zrobisz większych zakupów, buspasy uderzają w handel w centrum, uderzają w jego mieszkańców, boludziom trudniej będzie wyjechać spod swego mieszkania. Autobusy będą teraz punktualne i łatwe do kontroli. Totalna porażka. Centrum powinno być wolne od autobusów. Przystanki w centrum są co 200 metrów. Przecież do centrum najmilej się chodzi piechotą. Np. w Wilnie, Brukseli, dystans pomiędzy przystankami jest większy niż w Białymstoku. Gerontolog doradzał specom od komunikacji?

podwyki

Radni domagają się od prezydenta Truskolaskiego ogłoszenia roku 2014 "Rokiem bez podwyżek". Chodzi o zawieszenie podwyżek za wodę, ścieki, ciepło i podatków od nieruchomości. Miałoby to zdaniem wnioskodawców "pozwolić złapać oddech" mieszkańcom i przedsiębiorcom". Hehee. Oby to nie był ostatni oddech przed zgonem. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że 2 stycznia 2014...

rury

Prywatyzacja białostockiego MPEC nie musi oznaczać krzywdy dla mieszkańców. Infrastruktura podziemna sieci ciepłowniczej jest w fatalnym stanie. Prawa natury sa nieubłagane. W naszym klimacie rury korodować i pękać będą zawsze. MPEC dostarcza ciepło jedynie 25 % mieszkańcom miasta. Pozostałe ciepło wytwarzane jest w Elektrociepłowni,która posiada wolne moce przerobowe i mogłaby ogrzać znaczniej więcej budynków niż dotychczas. Niestety powstaje spalarnia jako konkurencja dla Elektrociepłowni. Standardy niby ekologiczne przewidują, że piece spalarni mogą przepuścić wszystko, a te sąsiednie już nie. Na miejscu potencjalnego inwestora przemyślałbym decyzję o zakupie MPEcu. Z władzami miasta najlepiej wychodzi się na fotografii. Przekonały się o tym firmy zajmujące się oczyszczaniem miasta. Opcja polityczna nie musi się zmienić, ale jej optyka ekonomiczna i owszem.

 

Interesem złotym jest dostarczanie ciepła do nowo oddawanych przez deweloperów budynków. Łatwiej jest budować i podpinać sieć zbudowaną ze współczesnych materiałów, które stracą gwarancję po kilkunastu latach eksploatacji.

 

Oponenci prywatyzacji twierdzą, że prywatyzacja majątku komunalnego przypomina wyprzedaż rodowych sreber. Ale czy w sytuacji gdy prezydentem miasta jest teść dewelopera możemy zakładać, że nie opracowali oni optymalnego modelu funkcjonowania partnerstwa publiczno-prywatnego? Przecież my mieszkańcy także mamy prawo kombinować w mikroskali oczywiście. Zakręcam kurki i grzeję się na koszt sąsiadów. Takie są prawa fizyki.

 

W Mlada Boleslav mieście o wielkości Bielska Podlaskiego nie mażadnego MPECu. Mieszkania są ogrzewane gazem przewodowym spalanym prosto w grzejnikach. No i to miasto nie ma zbyt wiele do sprywatyzowania.

W drukowanym wydaniu Rzeczpospolitej z 17 października 2013 r. ukazało się ogłoszenie zawierające ofertę zbycia 1.115.553 udziałów w białostockiej spółce miejskiej MPEC. W anonsie umieszczono informację, że cena jednego udziału wynosi 50 zł, co dawałoby łączną wartość udziałów do nabycia w kwocie 55.777.650 złotych.

Mimo sprzeciwu mieszkańców Białegostoku, PO mająca większość w radzie miejskiej, zdecydowała o sprzedaży MPEC. Sprzedaż może uderzyć najmocniej w najbiedniejszych – ludność zamieszkującą blokowiska spółdzielni, będącą przymusową klientelą tego systemu ogrzewania. Co ciekawe jeszcze całkiem niedawno białostockie spółdzielnie nieodpłatnie przekazywały infrastrukturę na stan MPEC. Teraz władza dąży do jego sprzedaży, więc strata dla mieszkańców może być podwójna.

Równolegle ze zbyciem jednej miejskiej spółki na kredyt pojawi się kolejna komunalna inwestycja – spalarnia, na terenie miasta, za kilkaset milionów złotych, mimo że zdrowy rozsądek, rachunek ekonomiczny i UE wskazuje na segregację odpadów i odzysk surowców wtórnych, a nie wyłącznie spalanie.

Najciekawsze jest jednak to, że postulowany przez pracowników politechniki, alternatywny dla spalania system gospodarki odpadami, oparty na sortowaniu i zagospodarowaniu surowców wtórnych, wcale nie musiałby inwestycyjnie obciążać budżetu gminy Białystok (mieszkańców), bowiem firmy proponowały władzom budowę zaawansowanych systemów na własny koszt. Rolą prezydenta byłoby jedynie określenie kryteriów gospodarki odpadami i następnie rozpisanie przetargu na wyłonienie podmiotów realizujących odbiory śmieci, sortowanie i zagospodarowanie. W takim przypadku oczywiste byłoby, że opłaty dla mieszkańców byłyby znacznie niższe a gospodarka odpadami nie zaszkodziłaby ekologicznemu wizerunkowi regionu oraz interesom mieszkańców.

O co w tym wszystkim chodzi.....?

 





Stanisław Bartnik

 

 

Poniżej do pobrania plik pdf.

logo

Absolwenci Uniwersytetu w Białymstoku nie posiadają kwalifikacji, by pracować w charakterze pracowników socjalnych – uważa suwalski MOPS
Od marca 2010 roku obowiązuje nowelizacja ustawy, która określa kwalifikacje pracowników socjalnych. Dokument ten zawiera szczegółowy wykaz godzin przedmiotów oraz praktyk zawodowych, które absolwent musi zaliczyć.

 

Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy UwB uważa, że to kwestia niezrozumienia, albo nieznajomości przepisów przez pracowników suwalskiej instytucji.
Tak samo interpretuje przepisy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jego biuro prasowe poinformowało nas, że ustawa obowiązuje od roku akademickiego 2008/2009. Uczelnia nie musiała więc realizować nowego programu kształcenia. Maria Metelska, dyrektor MOPS-u mówi, że odsyła wielu absolwentów, ponieważ ją obowiązują przepisy Ministerstwa Polityki i Spraw Socjalnych, a to inaczej postrzega sprawę.

 

Jestem absolwentem UwB. To co się tam dzieje uważam za skandal. Ale oczywiście nie ma winnych, że studenci zostają bez pracy. Ktoś nie dopełnił swoich obowiązków i złamał karierę kilku rocznikom studentów. Podobnie dzieje się w sprawie stypendiów socjalnych. Studenci, choć ich rodzice zarabiają mało - odchodzą z kwitkiem. Niekompetentni urzędnicy żądają np. wyroków rozwodowych sprzed 20 lat. Taka jest polityka jednego z najgorszych polskich uniwersytetów. Widocznie rektor uważa, że wystarczy zatrudnić dobrego rzecznika aby mieć spokojną głowę. Wstyd Magnificencjo Etel!

8 października 2013r. złożona została za pośrednictwem Rady Miasta Białegostoku skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku na uchwały w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia stawki tej opłaty w Białymstoku.  Skargę poprzedzono wezwaniem Rady Miasta do usunięcia naruszenia prawa z dnia 12 sierpnia 2013 r., pod którym podpisało się kilka tysięcy osób. Niniejszy wniosek poparły trzy centrale związkowe tj. NSZZ Solidarność, OPZZ, FORUM Związków Zawodowych działających na terenie  Białegostoku.

 

Niestety wezwanie zostało zlekceważone przez Przewodniczącego Rady Miasta Pana Włodzimierza Kusaka, który odmówił umieszczenia tegoż wniosku w porządku obrad sesji, tłumacząc się brakiem przygotowanego przez Prezydenta Miasta Białegostoku projektu uchwały w sprawie odpowiedzi na wezwanie. Rada Miejska na posiedzeniu w dniu 30 września 2013 r. nie zmieniła uchwały śmieciowej oraz nie udzieliła odpowiedzi na wezwanie i pozostaje w bezczynności.

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w przypadku uwzględnienia skargi na uchwałę stwierdza jej nieważność. Wyrok stwierdzający nieważność uchwały ma charakter deklaratoryjny i wywiera skutki ex tunc, a więc oznacza, że przedmiotowa uchwała nie wywołała skutków prawnych od dnia jego wydania. Mieszkańcom wtedy przysługuje roszczenie o zwrot nadpłaconych pieniędzy od Gminy Białystok wynikający z różnicy ceny za wywóz śmieci płacony po 1 lipca 2013 r.

 

Krzysztof Krasowski

Białostocka prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie podpalenia drzwi mieszkania w spółdzielni Słoneczny Stok nie jest zainteresowana podpaleniami drzwi w SM w Sokółce.

 

Choć nie wiadomo kto i dlaczego w maju 2013 r. trzy razy podpalił drzwi (dwa razy w Sokółce), to aksjomatycznie przyjmuje się, że w Białymstoku dokonali tego rasiści, a wSokółce nieznani sprawcy.

 

Reklama

 

Proponowaliśmy prokuraturze objęcie postępowaniem wątku sokólskiego, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo jakie były rzeczywiste motywy i okoliczności tych zdarzeń. Przekazaliśmy materiały mogące być przydatne w postępowaniu o ustalenie sprawców niszczenia mienia (informacje o osobie, która może być zamieszana w zorganizowane zastraszanie mieszkańców spółdzielni).

Z niezrozumiałych przyczyn prokuratura nie zgadza się udostępnienie akt tego postępowania, choć dotyczy ono nas bezpośrednio jako zrzeszonych w spółdzielni (postępowanie V Ds. 19/13).

Każdy, kto ma wiedzę o podpalaczach lub zleceniodawcach proszony jest o kontakt.

 


Czytaj więcej o podpaleniach w Sokółce >>

 

 

Stanisław Bartnik

 

Więcej artykułów…