19
N, Sie

Białostocki Sąd Rejonowy uwzględnił zażalenie na odmowę wszczęcia śledztwa w głośnej sprawie klonów.

Czytaj publikację na stronie TVP >>

Sprawa dotyczy wydatkowania przez Gminę Białystok 650 tysięcy złotych na zakup m.in. klonów, ławek, koszy na śmieci, opraw oświetleniowych.

W kontrolnym postępowaniu sądowym ujawniono poglądowe dane o rynkowej wartości kluczowych produktów:

  • stojące oprawy oświetleniowe – 23 szt. – około 19,8 tys. zł brutto

  • drzewka klon – 77 szt. – około 49,9 tys. zł brutto

  • ławki – 26 szt. – około 8,3 tys. zł brutto

  • kosze na śmieci – 15 szt. – około 5,5 tys. zł brutto

  • gruntowe oprawy oświetleniowe ze źródłem światła – 3 szt. – około 1,8 tys. zł brutto


Razem ich rynkowy koszt wynosi nieco ponad 85 tysięcy złotych. W zestawieniu nie uwzględniono cen stojaków na rowery i dwóch tablic informacyjnych. Podana kwota nie obejmuje prac montażowych (ustawienie ławek,koszy, sadzenie drzewek, montaż opraw opraw oświetleniowych).

Uzasadniając konieczność prowadzenia postępowania wskazywaliśmy na ogromną różnicę między wydatkowaną kwotą a rzeczywistymi kosztami. Wskazaliśmy, że nawet jeśliby przyjąć po 1000 zł brutto od sztuki za posadzenie drzewek, ustawienie ławek, koszy, zainstalowanie opraw oświetleniowych, doliczyć materiały montażowe – to i tak koszt inwestycji w przywołanym zakresie nie przekroczy nawet 250 tys. złotych.

Zastanawiająca w sprawie jest okoliczność, że nie było oferentów do tak prostego zadania, że wybierano tylko spośród dwóch firm i zdecydowano się na podmiot (jednoosobowa działalność gospodarcza) założony zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

Postępowanie prokuratorskie ma wyjaśnić jaka jest rzeczywista wartość i ilość zastosowanych produktów, ile wynosi rynkowy koszt robocizny i na co wydano resztę pieniędzy.

Prokuratur, broniąc decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa argumentował, że gmina wyceniła roboty na ponad 700 tysięcy a wykonano je za 650 tysięcy złotych.... więc wszystko jest w porządku.



Stanisław Bartnik

 

Zobacz: Sąd nakazał śledztwo w sprawie ekranów >>

 



Każdy kto ma informacje na temat renowacji parku za 650 tys. zł jest proszony o kontakt.
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dziś w Białymstoku zebrali się działacze związku bojowników o wolność i demokrację.

Mieli m.in. takie tabliczki nawołujące do nienawiści. „PIS faszyści”, „Pies gorszego sortu na kaczki”.

Działacze KOD napadli na chłopców z Młodzieży wszechpolskiej młodzi polscy patrioci próbowali ujawnić listę płatnych organizatorów KOD w regionach. Lista zawiera nazwiska organizatorów i sumy im przeznaczone od 400 do ponad 800 złotych. Policja próbowała uniemożliwić opublikowanie jej, my uniemożliwiliśmy policji nękanie polskiej młodzieży, próbującej ujawnić listę prowodyrów i prowokatorów z KOD. Lista jak widać jest sfatygowana, próbowano ją odebrać właścicielowi.



Staraliśmy się nie dopuścić aby chłopców zatrzymano i rzucono na śnieg tak jak to było podczas patriotycznej manifestacji kilka lat temu pod budynkiem Opery Podlaskiej. Pani w moherowym berecie trzymała napis znieważający Prezydenta Andrzeja Dudę. Policja nie zareagowała pomimo wskazania sprawcy. Za tabliczki z napisami "Donald ma Tolę" młodzi, polscy chłopcy dostali od białostockiego sądu surowe grzywny po kilka tysięcy złotych. Tutaj policja nie potrafiła ująć sprawczyni, pomimo iż autor tego tekstu wskazywał sprawczynię. Jest ona na załączonej fotografii. W trakcie gdy policjanci spisywali moje dane, sprawczyni znieważenia głowy państwa oddaliła się nie zatrzymywana przez policję. Przypomniałem policjantom, że np. manifestacje Ruchu Narodowego zawsze nagrywali z kilkunastu kamer, tu nie było ani jednej policyjnej kamery.

To co się stało dziś na ulicy Włókienniczej pod budynkiem TVP jest niepokojące. Jest to szczucie Polaków na siebie, próba podzielenia nas na lepszych i gorszych. Ludzie nie rozumieją o co chodzi redaktorom z telewizji, o utrzymanie posad i władzy. Bo telewizja to władza. Manifestacje KOD w Białymstoku zorganizował, a raczej dał jej swoją twarz Dariusz Szada Borzyszkowski, zatrudniony w Telewizji Białystok. Mówcy atakowali obecnego prezesa telewizji Jacka Kurskiego. Moim zdaniem za takie nastawienie do przełożonego Szada powinien zostać ukarany dyscyplinarnie.


Marek Czarniawski

 

Upalna 1A. Policja i pogotowie

Okazuje się jednak, że prawdopodobnie policja nie posiada wartościowych nagrań monitoringu z budynku Upalna 1A w sprawie ugodzenia nożem.

7 stycznia 2016 r. do jednego z użytkowników lokali zgłosili się funkcjonariusze komendy wojewódzkiej z zapytaniem o zapis z kamer w związku z grudniowym atakiem nożownika. Według nieoficjalnych informacji sprawa została przejęta od III komisariatu przez śledczych z wojewódzkiej.

 

Upalna 1A. Miejsce ataku noownika

Według relacji w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia pod budynkiem Upalna 1A (pawilony handlowe przy skrzyżowaniu z Popiełuszki) został pchnięty nożem mężczyzna w wieku 30-40 lat. Zdarzenie miało miejsce około godziny 19.00. Ofiara trafiła do szpitala. Policja zabezpieczyła nagranie z monitoringu sklepu monopolowego, którego kamera prawdopodobnie mogła zarejestrować zaatakowanego i sprawcę.

W białostockich blokowiskach rośnie przestępczość. Miejsca te stają się coraz bardziej niebezpieczne i w odczuciu społecznym mniej atrakcyjne. Postępuje systematyczna ucieczka zamożniejszej ludności. Proces ten polaryzuje społeczność Białegostoku. Oczywiście na razie lokalnym czarnym liderem niebezpiecznych miejsc pozostaje niedaleka Barszczańska.

By skutecznie przeciwdziałać przestępczości nie wystarczy zbudowanie nowego komisariatu. Potrzebne są rozwiązanie systemowe i perspektywiczne. Należy skończyć z bezmyślną polityką koncentracji trudnej ludności w miejscach typu Barszczańska. To co teraz jest robione przez administrację Truskolaskiego, to poważny błąd eskalujący nie tylko bieżącą przestępczością i wzrostem wydatków samorządowych na zwalczanie patologii, ale uderzający ekonomicznie mieszkańców: np. spadek cen nieruchomości na Barszczańskiej i jej otoczeniu oraz koszt wizerunkowy.

Należy wdrożyć program podtrzymania konkurencyjności postkomunistycznych spółdzielni (obniżenie kosztów czynszowych dla ludności, racjonalizacja wydatków remontowych). Zbliżenie (obniżenie) kosztów utrzymania spółdzielczych lokali do poziomu wspólnot mieszkaniowych przy jednoczesnej prawidłowej polityce remontowej (np. szybsze, tańsze dociepleniabloków) spowolni proces odpływu ludności z blokowisk wielkiej płyty, a więc oddali perspektywę koncentracji na spółdzielczych osiedlach ludności podatnej na konflikty z prawem.

Należy zapobiegać nieuzasadnionym eksmisjom ze spółdzielczych lokali. Rozwiązaniem jest odpracowanie zadłużenia oraz spłata przez zamianę lokali. Administracja samorządowa musi zrozumieć, że dobro spółdzielczej ludności (mieszkańców Białegostoku) jest ważniejsze niż interesy prezesów spółdzielni.

Poniżej przykładowe doniesienia z prasy niemieckiej o Barszczańskiej

Skan pytania wysyanego do rzecznika

W związku z informacjami o telewizyjnych wypowiedziach pracowników administracji Tadeusza Truskolaskiego o rzekomej trosce o najuboższych białostoczan, 14 grudnia 2015 r. zapytałem rzecznika prezydenta na czym polega pomoc i troska o mieszkańców.

 

Do dnia dzisiejszego nie napłynęła żadna odpowiedź.

 

 

Wracam sobie koło północy z wieczornego bieganka i widzę, że po chodniku kilkadziesiąt metrów przede mną ktoś dziwnie się porusza. Podbiegam bliżej i widzę faceta bez jednej nogi idącego o kulach z dużą torbą na ramieniu.

Zatrzymałem się i pytam, czy pomóc. Mówi, że bardzo chętnie, bo już ledwo idzie. Wziąłem od niego tą torbę i pytam, dokąd idzie. Mówi, że na jakiś autobus, bo potrzebuje dotrzeć na dworzec PKS a w ogóle to nie wie nawet gdzie jest. Pomogłem mu dojść na przystanek, sprawdzam autobusy, ale ostatni już pojechał a a następny dopiero rano. No więc dzwonię na 112 i mówię, że mam takiego delikwenta i proszę o pomoc.

Kobieta najpierw próbowała mnie spławić twierdząc, że to nie jest sprawa dla policji ale uparłem się, żeby straż miejską przysłali. Po dłuższych naradach zgodzili się przysłać radiowóz SM.

Czekam więc z facetem na przystanku i wypytuję jak się tu znalazł. Okazuje się, że został dziś wypisany ze szpitala i pokuśtykał na dworzec PKS, bo mieszka w Bielsku. Tam spotkał jakichś facetów, którzy poczęstowali go alkoholem, więc w oczekiwaniu na autobus trochę razem wypili. Policja zgarnęła ich na wytrzeźwiałkę. Z wytrzeźwiałki wypuścili go po 23:00 i tak kuśtykał kilka kilometrów z torbą na ramieniu próbując jakoś znowu dotrzeć na dworzec PKS.

Na tej izbie wytrzeźwień jacyś degeneraci muszą pracować. Jak można inwalidę bez nogi, mieszkającego kilkadziesiąt km od Białegostoku o północy w taką pogodę wysłać piechotą do domu? Mógł się gdzieś przewrócić, połamać rękę i leżałby tak aż do rana na deszczu i mrozie. Podziwiam gościa, bo to jakiś wyjątkowo twardy zawodnik. Myślę, że niewielu zdrowych ludzi byłoby w stanie pokonać o kulach na jednej nodze i z ciężką torbą taki kawał drogi.

 

 

 

Więcej artykułów…