21
Wt, Sie

Restauracja Sejmowa

Jakiś czas temu kilkukrotnie wyjeżdżaliśmy do Sejmu na obrady Komisji ds. reformy spółdzielczości. Będąc tam mieliśmy okazję spróbować kuchni sejmowej.

Z pozoru wydawało się, że Restauracja Sejmowa, napchana politykami z najwyższej półki i celebrytami w rodzaju Materny, powinna oferować kuchnię na adekwatnym poziomie. Jednak ku naszemu zaskoczeniu wcale tak nie jest.

Serwowane przez Sejmową dania należy uznać za przeciętne, nawet barowe. Oczywiście ich ceny, mimo że umiarkowane jak na Warszawę, są oczywiście kilkukrotnie wyższe od poziomu białostockiego.

Gdyby przykładowo białostocka AleKuchnia lub Kuchnia Domowa U Gosi podpisała w Sejmie umowę na świadczenie usług gastronomicznych to z pewnością przebiłaby jakością kulinarnych celebrytów z Sejmowej.

Tutaj nikt nie może uwierzyć, że danie za przysłowiowe 15 zł z firm z białostockiego blokowiska może być lepsze niż produkt znanego lokalu za 80 zł bo wielu z nas myśli schematami i poddaje się regule tzw. dowodu społecznego.

W Białymstoku w standardowym lokalu gastronomicznym danie nie może kosztować 100 zł bo przy bezrobociu rzędu 13% i mniejszej niż normalnie sile nabywczej lokalnej klienteli taka cena byłaby nie do zaakceptowania.

Słabsza gospodarka, mniejsza zamożność, wręcz bieda szczególnie w osiedlach z wielkiej płyty, bardzo ogranicza możliwości rozwoju firm tej branży i przekłada się na bardzo niskie ceny.

Zachęcam do oceny umiejętności kulinarnych AleKuchni i Kuchni Domowej u Gosi. Obie firmy już przy małym zamówieniu rzędu 30-35 zł bezpłatnie dowożą dania do klienta. Ich oferta to idealne rozwiązanie dla firm produkcyjnych, usługowych, biur oraz administracji. Jestem przekonany, że przy większych zamówieniach oba podmioty udzielą dodatkowych rabatów i zaoferują bonusy stałym klientom.

AleKuchnia
http://www.alekuchnia.com.pl/index.htm



Kuchnia Domowa U GOSI – tel. 85 654 60 61
https://www.facebook.com/Kuchnia-Domowa-U-GOSI-598632873626373/

 

 

 

Silny lobbing wielkich korporacji w połączeniu z socjalistycznym modelem zarządzania gospodarką unijną przyniósł w ostatnich latach pogorszenie jakości sprzętu AGD i RTV.
 
Pod presją koncernów goniących za zyskiem ukształtowano system produkcji wyrobów na krótki okres użytkowania, niejednokrotnie czas gwarancji. Ponadto korporacje dbają o ograniczenie możliwości naprawiania sprzętu z niższej półki poprzez stosowanie modułowych podzespołów w wielu przypadkach nienaprawialnych. Dodatkowym zabezpieczeniem interesów koncernów jest narzucanie wysokich cen modułowych części zamiennych – by wskazywać konsumentowi na nieopłacalność serwisu i przymuszać go do zakupu nowych, ale słabej jakości, "jednorazowych" produktów. Nieetyczną pogoń za zyskiem widać nie tylko na przykładzie elektroniki, ale również w jakości materiałów i podzespołów typowo mechanicznych.

Być może jednak coś się zmieni, bo problem został zauważony i oby w dobrych intencjach.

Przeczytaj publikację: Koniec ze sprzętem, który psuje się tuż po gwarancji >>

Firmy zajmujące się serwisem produktów AGD RTV wskazują, że sprzęt starszych generacji zdecydowanie różni się jakością w porównaniu do bieżących serii wyrobów i opłaca się serwisować urządzenia wyprodukowane dawniej, np. pralki.

W branży serwisowej pojawiają się głosy o zagrożeniach dla firm zajmujących się naprawami. Grupy interesów naciskające na urzędników unijnych ponoć domagają się zamknięcia dostępu do rynku napraw dla podmiotów konkurencyjnych dla korporacji. Mówi się o eliminacji w drodze zmiany regulacji unijnych – przyjęcie, że tylko korporacje będą mogły zarządzać "legalną" dystrybucją części zamiennych a prawo do "legalnego" serwisowania będą nabywały podmioty uprawnione (przez kogo?) po uzyskaniu odpowiedniego certyfikatu.

Nietrudno domyślić się, że pozyskanie owych "certyfikatów" będzie kosztowne i może odbywać się w oparciu o niejasne kryteria. Zamysł lobbystów sprowadza się więc do administracyjnego wyeliminowania z rynku niekoncernowej konkurencji. Celem grup interesów jest hegemonia na rynku dystrybucji części zamiennych poprzez usunięcie wszystkich firm, którym nie przyzna się uprawnień do świadczenia serwisu.

Taki monopol radykalnie zwiększyłby zyski korporacji i skompensował ewentualne zmiany nakazujące produkcję sprzętu lepszej jakości.

Krajowym barometrem lobbingu i gry obcych interesów jest niedawne zaostrzanie ustawy o GIOŚ. Ta szkodliwa dla polskiej gospodarki instytucją narzucona przez unijnych biurokratów dusi polskie firmy produkcyjne i dławi powstawanie nowych inicjatyw produkcyjnych zmuszając do bardzo kosztownej i pracochłonnej biurokracji sprawozdawczej – pod pozorem ochrony środowiska. Warto w tym miejscu przypomnieć, że korporacje działające na polskim rynku swoje towary w dużej mierze produkują w Chinach i przysłowiowym Bangladeszu – więc z oczywistych względów bez kosztów GIOŚ.

 

Reklama: Pralki od 300 złotych. Serwis i sprzedaż >> tel. 737 626 004

Plakat Zwizku Obrony Przemysu Polskiego

Cele i zadania

 

Budowa centrum handlowo-wystawienniczego przy ul. Kawaleryjskiej w Białymstoku (lub w innej wybranej lokalizacji).

- szacunkowo około 400-500 lokali na handel i usługi;

- przestrzeń na organizację targów o zasięgu międzynarodowym;

- stworzenie oferty polskich firm stanowiącej realną konkurencję do galerii obcych sieci handlowych;

- utworzenie internetowego portalu aukcyjno-ogłoszeniowego (w rodzaju Allegro) na potrzeby firm zrzeszonych w grupie;

- stworzenie tytułu prasowego (dziennik) będącego narzędziem promocji produktów, kreowania trendów i stylu życia.

 

Projekt Polski Handel powinien być wspólnym przedsięwzięciem Zarządu Województwa Podlaskiego i Gminy Białystok. Do współpracy warto też zaangażować gminy z regionu.

 

Powołanie grupy Polski Handel zrzeszającej i promującej polskich producentów i usługodawców leży w interesie społecznym i państwowym. Gospodarczy interwencjonizm samorządu jest niezbędny z uwagi na obecną słabość ekonomiczną i rozproszenie polskiej przedsiębiorczości oraz agresywne działania obcego kapitału ukierunkowane na przejęcie i rabunkową eksploatację rynku.

 

W dobie szybkiej ekspansji i koncentracji obcego kapitału bez powołania grupy Polski Handel nie będzie możliwe rozwijanie lokalnej gospodarki i tworzenie produkcyjnych miejsc pracy. Warunkiem restauracji podlaskiej przedsiębiorczości jest odbudowa handlu jako podstawy do powstawania i rozwoju firm produkcyjnych oraz sieci usług. Obecnie lokalni producenci są często dyskryminowani przez obcy kapitał. Pozbawieni kanałów dystrybucji nie mają szansy na rozwój. Monopolizacja handlu negatywnie wpływa na społeczność w zakresie wspływówpodatkowych, skali bezrobocia oraz cen produktów.

 

Realizacja projektu w Białymstoku jest pożądana z uwagi na znakomite położenie handlowe (łatwa wymiana gospodarcza ze Wschodem i państwami bałtyckimi). Stworzenie grupy przyniesie dochody budżetowe, nowe stabilne miejsca pracy i da szansę zatrzymania emigracji zarobkowej najlepiej wykształconej, najwartościowszej gospodarczo społeczności Białegostoku i regionu.

 

Zasadą projektu ma być dostęp do lokali po kosztach funkcjonowania centrum i samorządowa promocja polskiego kapitału.

 

Model harmonijnej współpracy samorządu z rodzimą przedsiębiorczością działa w innych miejscach. Znakomitym przykładem jest gmina Korycin, która dostrzega rolę samorządu w promocji lokalnej gospodarki. Samorząd Korycina nie zachęca do importu truskawki czy sera z Chin! Stawia na polską przedsiębiorczość, umacnia ją i promuje jej produkty, bo wie, że tylko to zapewni dochody i stabilny rozwój. W Białymstoku w dobie rządów Truskolaski-PO jest dokładnie na odwrót. Zamiast wspierania rodzimej produkcji mamy do czynienia z agresywną promocją importu z Chin czy Bangladeszu. Zamiast polskiego handlu rynek zdominowały obce sieci handlowe itd. itp. Drastycznie wzrosło bezrobocie.

 

Korycin jest przykładem poprawnej, zgodnej z interesem społecznym i państwowym polityki samorządu. Zobacz przykładowe korycińskie projekty i unikalne inicjatywy:

http://nowa.korycin.pl/plany/#

http://nowa.korycin.pl/2015/06/29/truskawkowe-swieto-rozpoczelo-sie-juz-w-sobote/

http://nowa.korycin.pl/2015/08/17/slonce-i-mnostwo-gosci-na-swiecie-sera/

 

Wsparcie samorządowe w ramach projektu Polski Handel ma pomóc istniejącym polskim firmom i stymulować powstawianie nowych podmiotów. Dochodem z inwestycji będzie ożywienie gospodarcze regionu dzięki przychodom z eksportu, większe wpływy podatkowe i nowe miejsca pracy.

 

Odbudowa polskiej lokalnej prasy w ramach grupy Polski Handel

 

Obecnie w Polsce na bezprecedensową skalę doszło do przejęcia mediów przez obcy kapitał (m.in. niemiecki), zagrażającego suwerenności gospodarczej i politycznej. Media są wykorzystywane przez obce grupy interesów do promocji działalności gospodarczej, ale też wojny ideologicznej. Przykładem może być niemiecki onet.pl prowadzący totalną wojnę z polskim Kościołem.

 

Odbudowa polskiej regionalnej prasy będzie równoważyć niebezpieczną dla polskiego interesu konkurencję prasy niemieckiej i żydowskiej. Oprócz samorządowych działań lokalnych nowy polski rząd, zgodnie z polską racją stanu, powinien zadbać o odpowiednie rozwiązania prawne eliminujące niekontrolowane wrogie przejmowanie mediów.

 

Dziennik utworzony w ramach grupy Polski Handel byłby wydawany elektroniczne (portal internetowy) oraz tradycyjnie: gazetki, poradniki itp. Zadaniem tego medium będzie promocja polskich firm, ale też medialna ochrona polskiego interesu społecznego i państwowego. Wzorcem dla projektu może być obecna działalność kapitału niemieckiego na Podlasiu. Przejął on lokalne tytuły prasowe. Niemcy wydają nawet gazetkę reklamową w języku rosyjskim wspierającą niepolskie sieci handlowe.

 

Przykład ekspansji niemieckiego kapitału pokazuje współczesne metody przejmowania rynku, wywierania wpływu i kreowania nastrojów przy pomocy środków masowego przekazu. W przypadku Białegostoku obca prasa silnie włącza się w działalność polityczną i afirmuje te grupy i osoby, które służą interesom obcego kapitału.

 

Proces integracji polskich firm produkcyjnych, handlowych i usługowych może rozpocząć się już teraz – jeszcze przed budową centrum handlowego.

 

Zapraszam firmy chcące przyłączyć się do inicjatywy. Zaczniemy od tworzenia bazy podmiotów i wzajemnego rekomendowania oferowanych towarów i usług.

 

Zakupy towarów i usług w ramach grupy będą premiowane promocjami, zniżkami i rabatami. Każda firma – członek PH – zaoferuje rabat klientom, którzy zdecydują się na zakup towarów i usług w grupie Polski Handel. Zakup w którejkolwiek firmie grupy będzie uprawniał do skorzystania z preferencyjnych warunków u innych zrzeszonych w PH.

 

 

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., tel. 605 24 98 27.

 

 

 

 

 

 

 

 

Skan strony ZUS - wysoko skadek

Żeby zrozumieć absurd obecnego systemu ZUS warto poznać przykład typowego białostoczanina. Dla jego bezpieczeństwa nazwijmy go: Jan Zusowy-Białostocki.

W 1999 roku Jan miał jeszcze oficjalną działalność gospodarczą i zatrudniał pracowników, ale wskutek problemów z odzyskaniem należności Jan popadł w zadłużenie w urzędzie skarbowym i ZUS. Przerwał więc oficjalne prowadzenie firmy zwolnił pracowników. Nie mając środków na należności stał się wieloletnim dłużnikiem ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przez lata go windykował - oczywiście bezskutecznie. Zaległych składek już nie odzyskał bo Zusowy-Białostocki nie posiadał żadnego majątku (rozdzielność majątkowa z żoną, a mieszkanie lokatorskie na inną osobę). ZUS oczywiście przez wiele lat trzymał Jana na liście dłużników, wydawał kasę na dział windykacyjny - wszystko na nic.

Takich Janów Zusowych-Białostockich jest w Białymstoku setki jak nie tysiące. Można szacować, że szara strefa sięga 20% ogółu lokalnej aktywności gospodarczej a w przypadku drobnych usług może to być nawet ponad 50%. Drobne usługi przy obowiązkowym ZUS-ie rzędu 1090 zł od głowy po prostu się nie opłacają - koszty przewyższają dochody.

Ale poznajmy dalsze losy Jana. Zobaczmy jak żyje dziś. Jest rok 2015 a więc to już szesnasty rok od feralnego dla ZUS-u roku 1999, w którym stracił składki i bezpowrotnie płatnika a mimo to nie wyciągnął z tego absolutnie żadnych wniosków.

Jan Zusowy-Białostocki ma się dobrze. Po nieszczęściu z ZUS-em i oficjalną działalnością gospodarczą roztropnie przeszedł do szarej strefy. Odżył bo Białystok to doskonałe miejsce dla tej formy działalności. Postkomunistyczne mafie, bieda i korupcja tworzą idealne środowisko. Tu klientem na usługi na lewo bez kwitu jest nawet prokurator, sędzia, urzędnik kontroli skarbowej. Więc klientów na tańsze nieopodatkowane i nieozusowane roboty nie brakuje. Czytaj o funkcjonariuszach publicznych niepłacących podatku >>

Jan od roku 1999 dalej wykonuje prace budowlane małe i duże. Okresowo zatrudnia nawet pracowników. Jednak wszystko dzieje się na lewo. Pieniądze za wykonane usługi trafiają gotówkowo z ręki do ręki. Wyposzczony ZUS już szesnasty rok nie ma ani złotówki wpływu ze składek ani od Jana ani od zatrudnionych. Podobnie urząd skarbowy: zero VAT, zero podatku dochodowego - tak jak w reklamie: absolutne zerrro!

Jan chwali sobie taki system. Mówi, że jest znaczenie prościej żyć i prowadzić działalność. Nie ma horrendalnych kosztów instytucji tworzących biurokratyczny zniewalający obóz. Strażnikami tego białostockiego "obozu" są m.in.: ZUS, US, PIH, PIP, GIODO, GIOŚ, KOBIZE i wiele, wiele innych - o których Jan nawet nie pamięta bo nie ma z nimi styczności.

Jan ma żonę i dzieci. Oficjalnie żyje z pensji małżonki. On i dzieci korzystają z jej ubezpieczenia zdrowotnego więc na koszt chorej III RP. Do legalnego prowadzenia firmy Jan nie zamierza wracać bo tu w Białymstoku to zwyczajnie się nie opłaci. Pewnym minusem jest przyszły brak emerytury, ale Zusowy-Białostocki wskazuje na alternatywne formy: prywatne dobrowolne ubezpieczenie oraz zatrudnienie na etat na parę lat przed wiekiem emerytalnym.

Wnioski:
1. Podwyższanie przymusowych składek ubezpieczeniowych zmniejsza wpływy do ZUS i rozbudowuje szarą strefę.
2. Wysoki przymusowy ZUS to wysokie bezrobocie.
3. Wysoki ZUS to niskie płace i patologiczne formy zatrudnienia.
4. Wysoki ZUS to duża emigracja zarobkowa i ucieczka do ubezpieczycieli zagranicznych.
5. Wysoki ZUS to brak wpływów z VAT i podatku dochodowego z szarej strefy.
6. Wysoki ZUS to dodatkowe obciążenia i koszty socjalne na świadczenia dla osób z szarej strefy formalnie będących bezrobotnymi.
7. Wysoki ZUS to blokowanie powstawania nowych firm i dławienie istniejących podmiotów, zwłaszcza firm produkcyjnych zmniejszające ich konkurencyjność.
8. Dalsze podwyższanie składek ZUS doprowadzi do bankructwa systemu (można odnieść wrażenie, że koalicji PO-PSL właśnie o to chodzi).

Niedawno pisałem o bilionie polskiego zadłużenia. Tymczasem okazuje się, że jest pod tym względem znacznie gorzej.

Portal niezalezna.pl informuje, że polski dług to aż 1,75 biliona złotych! Szybki wzrost zadłużenia i rabowanie polskiej gospodarki przez obcy kapitał to dorobek rządów PO-PSL.

Przeczytaj artykuł >>

Bez reform w tej perspektywie nieodległy może być czas rozbioru państwa, na którym bardzo zależałoby grupom interesów.

Nowy rząd mówi o konieczności odbudowy polskiego kapitału i wspieraniu polskich firm jako formie ratunku przed krachem. Ostatnie lata rządów ekipy Tyszkiewiczów i Tusków były czymś odwrotnym. Na lokalnym białostockim podwórku administracja Tadeusza Truskolaskiego z żelazną konsekwencją instalowała obcy kapitał. Np. wydano dużo pozwoleń na sklepy sieci Biedronka i Lidl nie wspominając o większych inwestycjach dla podmiotów sprzedających towar z Bangladeszu.

Skutkiem jest rujnowanie słabej kapitałowo polskiej przedsiębiorczości.

Przeczytaj o białostockich lizakach podatkowych >>

Przeczytaj o narzędziach ratowania lokalnej gospodarki >>

 

 

 

Skan strony ZUS - informacja o kalkulatorze odsetek

Pisałem o Janie Zusowym-Białostockim. Czas na Czesława Krusowego-Białostockiego idealnie łączącego możliwości szarej strefy z legalną działalnością.

Czesław to prawdziwa ikona białostockiej legalno-nielegalnej działalności gospodarczej. Warto poznać jak pracuje. Jak zarabia i jak omija ZUS i podatki. Czesław to też przykład człowieka na swój sposób zaradnego potrafiącego przystosować się do nieprzyjaznych biurokratycznych realiów III RP.

Z uwagi na możliwość rozzłoszczenia prokuratora, sędziego i urzędniczki kontroli skarbowej (to byli klienci Czesława) nie mogę napisać jakie dokładnie roboty wykonuje Krusowy-Białostocki. Umownie przyjmiemy więc, że budowlane.

Czesław, choć działa na białostockim rynku już kilkanaście lat i wykonuje jednorazowo zlecenia warte kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy złotych (w skali roku to co najmniej setki tysięcy złotych), to nie ma nawet kasy fiskalnej - bo oficjalnie nie wykazuje obrotu.

Krusowy-Białostocki ma grupę stałych pracowników. Wszystkich zatrudnia na lewo bez kwitu. Żadnych zusów ani podatków od wynagrodzeń rzecz jasna nie płaci. Miesięczne wynagrodzenia przekazuje z ręki do ręki.

Co ciekawe choć prace Czesława są z daleka widoczne (np. stawia się rusztowania) i czasem krąży Inspekcja Pracy próbując wsolić mandat za np. "niewłaściwe ustawienie rusztowań" czy inne domniemane uchybienia, to jednak zawsze pseudokontrole rozchodzą się po kościach.

Na pytanie o zatrudnienie Czesław ma zawsze przygotowane na każdego nielegalnego pracownika wypełnione formularze umów o dzieło. Jeżeli przylezie jakiś urzędnik to Krusowy-Białostocki informuje, że właśnie rozpoczęli "dzieło" i że umowy są w trakcie zawierania. Taki myk działa niezawodnie.

Za siebie Czesław płaci KRUS, bo jak wielu w Białymstoku ma grunt rolny a więc uprawnienie do bycia krusowcem. Składka KRUS (płacona kwartalnie) to w przeliczeniu na miesiąc tylko około 130 zł - czyli ułamek miesięcznego kosztu ZUS wynoszącego około 1090 zł od głowy.

Firma Czesława jest więc bardziej rentowna niż działalności zusowców co przekłada się na zyski. Czesław ma kilka aut znanych marek w cenach w przedziale pomiędzy 50 a 150 tys. zł. Roczny PIT co prawda nie jest imponujący, ale to bez znaczenia. Ważne są przecież realne wyniki.

Czesław argumentuje, że w skorumpowanym Białymstoku wprost niemądrze jest zatrudniać etatowo, płacić ZUS i ewidencjonować sprzedaż, bo to zwyczajne frajerstwo. Nie sposób mu odmówić racji mając na uwadze zachowania funkcjonariuszy publicznych nakłaniających do świadczenia usług na lewo bez kwitu - żeby było taniej, taniej dla nich.


P.S.

Wysłałem do białostockiej prokuratury apelacyjnej już trzy wnioski o wydanie zarządzenia podległym prokuratorom o obowiązku zakupu towarów i usług w sposób legalny z obowiązkiem zapłaty należnych podatków. Wezwałem też aby ci którzy kupili usługi na lewo bez kwitu poprosili o faktury i dopłacili podatki. Niestety prokuratura milczy.... Taka jest III RP.

 

Czytaj o sprawie białostockich funkcjonariuszy publicznych.

Gnijący Białystok

http://slonecznystok.pl/polityka-53/zwierciadlo/item/1097-gnijacy-bialystok.html

Dotkliwie przegrałem

http://slonecznystok.pl/polityka-53/zwierciadlo/item/1163-dotkliwie-przegralem.html

Lizaki podatkowe

Jakie jest pojęcie białostockiej władzy samorządowej o wpływie obcych sieci handlowych na lokalną gospodarkę i korzyściach dla budżetu miasta najlepiej chyba obrazuje wypowiedź Tadeusza Truskolaskiego dla Kuriera Porannego:

 "...Dla nas jest oczywiście ważne, że mieszkańcy miasta czy regionu będą tu mogli taniej kupić interesujące ich towary - mówił nam wczoraj prezydent. - Ale jest jeszcze inna wartość: prawie 300 tysięcy złotych wpływu do budżetu miasta z tytułu podatku od nieruchomości i 300 nowych miejsc pracy...."


Jak powszechnie wiadomo obce sieci handlowe unikają płacenia podatków w Polsce i stosują tzw. optymalizacje podatkowe. Mimo to władze Białegostoku preferują obce firmy i chyba bez żadnej refleksji wydają pozwolenia na budowę kolejnych Biedronek, Lidli itp. Polityka taka rujnuje młodą polską przedsiębiorczość. Masowo znikają sklepy osiedlowe, firmy handlowe i usługowe. Nierozwinięty rodzimy biznes się kurczy pod ciosami władzy. Rozwija za to strukturalne bezrobocie degradujące zwłaszcza młodych. W okresie rządów Tadeusza Truskolaskiego Białystok stał się niekwestionowanym liderem bezrobocia i emigracji zarobkowej.

W Białymstoku jest mnóstwo wolnych lokali (w tym komunalne), których nie daje się zagospodarować bo potencjalne dochody z prowadzenia działalności gospodarczej lokalnie nie pokrywają nawet 20% kosztów. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji: Białystok jest chyba jedynym miejscem w Polsce, w którym właściciel lokalu użytkowego dopłaca do jego wynajmu. Np. na ulicy Upalnej 1A najemca płaci za użytkowanie lokalu około 200 zł miesięcznie a rzeczywisty czynsz za ten lokal wynosi około 400 zł. Właściciel i tak się cieszy bo strata jest mniejsza. Obok miesiącami stoją puste lokale. Nikt nie chce ich kupić ani wynająć.

Tworzenie monopoli w mieście spółdzielni mieszkaniowych i rabunkowa eksploatacja rynku uderza nie tylko w przedsiębiorców ale i najuboższych. W ostatnich latach bardzo podrożała żywność choć ceny żywca, drobiu czy zboża pozostają na podobnym niskim poziomie. Rosnąca dysproporcja między cenami skupu płodów rolnych a półkowymi cenami w hipermarketach wynika z blokowania dostępu do rynku rodzimym producentom i zmonopolizowania kanałów dystrybucji.

Prezydent Truskolaski cieszy się z instalacji kolejnych firm sprzedających "markowy" towar z Bangladeszu czy Chin. Jest zadowolony, że zagraniczna firma zapłaci podatek od nieruchomości. Ocenia, że to dochód i korzyść! Liczy miejsca pracy! Okazuje się jednak, że to iluzja i naiwność.

Przywoływany w wypowiedzi roczny podatek od nieruchomości rzędu 300 tys. zł przy obrotach liczonych w setkach milionów złotych to dochód pyrrusowy, pomijalny w zestawieniu ze stratami jakie wywołuje ignorancka polityka. Owe 300 tys. zł to swoisty lizak podatkowy, którym zadowala się dziecko nieświadome gospodarczego znaczenia ekspansji obcego kapitału i monopolizowania handlu. Lizakami podatkowymi były wcześniej "oferty" budowy lub przebudowy skrzyżowań w zamian za pozwolenia do budowę hipermarketów obracających miliardami złotych. Dla potężnych sieci handlowych przebudowa skrzyżowania czy podatek od nieruchomości jest w praktyce mniej niż promilem z zysków.

Najdotkliwsze koszty dla lokalnej gospodarki wywołuje wariant, gdy obca sieć handlowa zyskuje w Białymstoku status monopolisty i dystrybuuje wyłącznie swój (zagraniczny) towar, unikając polskich produktów i bojkotując polskich producentów. Taki model dystrybucji:

- pogłębia polski deficyt handlowy;
- drenuje finanse lokalnej społeczności (odpływ środków finansowych za granicę)
- osłabia i niejednokrotnie prowadzi do upadłości rodzime firmy poprzez wyrzucenie ich z nurtu dystrybucji
- prowadzi do regresu wpływów podatkowych wskutek spadku sprzedaży i ograniczania produkcji lokalnych płatników
- powoduje wzrost strukturalnego bezrobocia, hamowanie rozwoju przemysłowego i technologicznego
- zubaża społeczności i zwiększa wydatki na pomoc socjalną

Monopol obcych sieci najbardziej bije podatkowo w przypadku przejęcia klientów detalicznych ze Wschodu: Białorusi i Rosji. Jak wiemy klienci ci kupując w Białymstoku na tzw. TAX FREE po wywiezieniu kupionego towaru za granicę otrzymują od sprzedawcy zwrot zapłaconego w chwili zakupu podatku VAT (z reguły to 23%).

Z napływających relacji wynika, że obce sieci unikają oddawania podatku VAT w gotówce zmuszając tych klientów do kolejnych zakupów. Wydają im "bony" stanowiące równowartość kwoty podatku, który normalnie powinien być zwrócony po dostarczeniu poświadczonej deklaracji TAX FRE. To bardzo sprytny zabieg. Nieoddawanie VAT-u w gotówce i rozliczanie VAT-u kolejnymi zakupami przywiązuje klientów do sprzedawcy i zwiększa mu obroty.

Reasumując: obca sieć wprowadza na polski rynek zagraniczny towar w cenach netto. Nalicza polski VAT i pobiera go od klientów zagranicznych, ale po otrzymaniu od nich potwierdzonej deklaracji TAX FREE w rozliczeniach podatkowych wykazuje, że zwróciła go obcokrajowcom którzy wywieźli towar za granicę. Owy zwrot w praktyce sprowadza się do wydawania "bonu" na kolejne zakupy. W konsekwencji do budżetu państwa nie wpływa ani złotówka podatku VAT z takich transakcji. Dodatkowo jeśli firma taka stosuje optymalizację podatkową na podatek dochodowy to rzeczywiście nie płaci w Polsce ani podatku dochodowego ani VAT-u jeśli dotyczy on transakcji TAX FREE. Dlatego właśnie obce sieci handlowe doceniały korzyści z tego rozwiązania i miasta przygraniczne, takie jak Białystok, traktują jak strategiczne miejsca w ekspansji i kuszą samorząd lizakami podatkowymi.

Chyba każdy wie, że Białystok ma świetne położenie handlowe i mógłby być silnym ośrodkiem gospodarczym będącym handlową bramą na Wschód. Oceniam, że przy prawidłowej polityce gospodarczej samorządu bezrobocie w Białymstoku byłoby na poziomie porównywalnym do Warszawy czy Poznania, bo oprócz niższych kosztów produkcji i niższych kosztów pracy ogromne korzyści płynęłyby z tranzytowego położenia i atrakcyjności dla inwestycji produkcyjnych na obrzeżach i w gminach ościennych.

Wydaje się, że wszyscy o tym wiedzą... z wyjątkiem Tadeusza Truskolaskiego....

Aby uzmysłowić sobie skalę obrotów i zysków obcych sieci warto przeczytać tekst na wp.pl pt. "Statistica: Ile jest polskich sklepów w Polsce? Niewiele". Przeczytaj artykuł >>

                                                                                       Skan danych z artykułu


Dowiemy się, że np. obroty portugalskiej Biedronki to ponad 35 miliardów złotych rocznie. Warto nadmienić, że nawet jednoosobowe firmy mogą mieć obrót rzędu 1 czy 2 miliony złotych a płacić od małego lokaliku (np. 20-30 m2) podatek od nieruchomości rzędu kilkuset złotych rocznie. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku sieci handlowych użytkujących tysiące m2 powierzchni. Dla nich kwoty tego podatku będą dla laika z pozoru duże, ale realnie pomijalne przy setkach milionów obrotu. Czyli prawdziwym źródłem dochodów budżetowych powinien być podatek VAT, podatek obrotowy i ewentualnie podatek dochodowy. A podatek od nieruchomości powinien być jedynie uzupełnieniem fiskalnego menu. Jak widać w Białymstoku jest dokładnie odwrotnie. Tadeusz Truskolaski nie wspomina o VAT dla budżetu czy o podatku dochodowym dla samorządu.

Podsumowując należy stwierdzić, że nowy polski rząd musi zmienić prawo opodatkowując obcy kapitał. Zagraniczne sieci handlowe muszą w sposób konstruktywny współtworzyć polską gospodarkę – a nie tylko ją eksploatować, jak to się dzieje np. w Białymstoku. Wydaje się słusznym pomysł podatku obrotowego w celu ukrócenia obejść przepisów poprzez tzw. optymalizacje podatkowe. Gospodarka powinna mieć też ludzką twarz, bo człowiek jest najważniejszy i człowiekowi ma służyć. Oznacza to zakaz handlu w niedzielę. Nieprawdą jest twierdzenie o rzekomym zwiększeniu bezrobocia czy spadku obrotów. Wynika to z fundamentalnej zasady: ludzie jedzą i zużywają dóbr dokładnie tyle samo niezależnie czy sprzedaż jest prowadzona sześć czy siedem dni w tygodniu.

 

Czytaj o unikaniu opodatkowania przez obcy kapitał i stratach z tego tytułu >>

Więcej artykułów…