22
Pn, Kwi

Pokuta prezesa – fikcja bezlitosna jak fakty

Wszelkie podobieństwo do osób realnych i zaistniałych sytuacji jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone.

Zebranie Najwyższej Rady Spółdzielni zapowiadało się burzliwie. Oto bowiem po raz trzeci w ciągu minionych ośmiu tygodni prezes osiedla „Pochmurne Wzgórze” Wołodzia Jaroszewicz przyłapany został przez policję na jeździe po pijaku.
Pomimo celowo zaplanowanej późnej pory obrad, przed drzwiami sali konferencyjnej czekali reporterzy „Dziennika Ciemnogrodzkiego”, tudzież pomniejszych lokalnych gazet, spodziewając się, że tym razem, zgodnie z powszechną wolą mieszkańców blokowisk, rada odwoła skompromitowanego prezesa.
-Otwieram zebranie. Bla, bla bla, ple, ple, ple… Sralis mazgalis, referetkins dupkins… Pstrykać fotki i wynocha z sali -zniecierpliwiła się na dziennikarzy przewodnicząca rady.
-A co tam pismaki jeszcze czatują pode drzwiami?
-Czekają, spokojnie posiedzimy, mamy czas, zmęczą się to pójdą, muszą zamknąć jutrzejszy numer, nie zdążą nic napisać.
-A co ty Wołodzia dziś taki markotny, toż uszu tobie nie urwiem, nie boj się – zgromadzeni pocieszali jeden przez drugiego, autora niechlubnego wyczynu.
-Tak, ty gieroj, mocna głowa. Wypić może i za fajerę dziarsko trzyma – cmokali z podziwem członkowie rady.
-A co ma na swoje usprawiedliwienie?- wołał z końca stołu przygłuchy sekretarz zebrania- Może nie zakąszał?
-Toć wiadomo, że nie zakąszał, whisky i koniaku się nie zakąsza, co to myślicie dziadku, że nasz Wołodzia berberuche pod ogórcy pije?
-No i Dzień Kobiet był, jakżeż z koleżankami z pracy nie tego... to nie po komsomolsku.
-Pamiętam jak my w 1945 z ruskimi sołdatami bez zakąszania pili…
-Ja to umiem dmuchać w balonik- pouczał nieszczęsnego prezesa przygłuchy sekretarz –Bo trzeba nie z płuc, tylko do ust nabrać świeżego powietrza i wtedy dmuchać! A miętówki ty w samochodzie wozisz? Masz ja dam tobie parę…
-Tak, ale musimy coś jutro prasie przekazać, będą dzwonić, dobijać się od rana, ustalmy coś wreszcie – znów zniecierpliwiła się przewodnicząca.
-Prosta sprawa – podsumował sekretarz.- W papierach zapiszemy naganę bez pozbawiania premii, w niedzielę do spowiedzi, proboszczowi i batiuszce sutą ofiarę z własnej, nie spółdzielczej kieszeni, każdej z naszych firm po kontrakcie i jak pijesz, to zakąszać masz od tej pory!

Cdn…


autor / źródło:

Weronika Zielonogórska

Pin It

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież