10
So, Gru

Ogromne pieniądze dla Rzecznika Praw Obywatelskich na selektywne działania

Fragment pisma RPO

Ponad 59 milionów złotych - to budżet RPO na rok 2022.

Instytucja zarządzana przez Marcina Wiącka - wybranego z rekomendacji PSL - w 2022 roku wyda 59.144.000 zł. Dla porównania budżet RPO w roku 2021 wyniósł 53.359.000 złotych.

Biuro posiada setki pracowników - aż 332 osoby! Ich wynagrodzenia w 2021 roku pochłonęły lwią część budżetu, bo ponad 28 milionów złotych. Dla porównania na ekspertyzy i opinie prawne w 2021 roku wydano zaledwie 83,6 tys. złotych, a na reprezentację przed sądami i innymi organami przeznaczono jedynie 402 złote!

Napływające zgłoszenia i opinie nt. działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w III RP pokazują ponurą prawdę, że poza nazwą urząd ten ma mało wspólnego z rzeczywistym zaangażowaniem w obiektywnie rozumianą ochronę praw obywateli i dbanie o standardy państwa demokratycznego. W rzeczywistości w ostatnich latach, zwłaszcza w dobie kadencji Adama Bodnara, RPO stał się instrumentem brutalnej walki politycznej.

Sprzeniewierzanie idei urzędu jest możliwe wskutek specyficznych zapisów ustawy o Rzeczniku, a w szczególności art. 11 pkt 4, który dopuszcza wybiórczość oraz uznaniowe rozpatrywanie wniosków składanych przez pokrzywdzonych - w praktyce ignorowanie próśb uznawanych za sprzeczne z przyjętą linią polityczną. Zobacz ustawę: https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/ustawa-o-rzeczniku-praw-obywatelskich

W konsekwencji w obecnym stanie prawnym RPO może według widzimisię przyjmować sprawy oraz wykorzystywać pieniądze publiczne do załatwiania zgłoszeń niekoniecznie wiążących się z naruszeniami praw obywateli. Świeżym przykładem niech będzie "interwencja" Marcina Wiącka dotycząca partii politycznej PSL, która rekomendowała go na stanowisko Rzecznika: https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-psl-stracilo-9-mln-zl-po-wyborach-z-2001-roku-rpo-zlozyl-ska,nId,6106913 (przedwojenna PSL po 1945 roku została przejęta przez komunistów i przemianowana na ZSL - Zjednoczone Stronnictwo Ludowe).

W szczególnie niekorzystnym położeniu w czasie III RP jest 10-miliona społeczność Polaków egzystujących w postkomunistycznych spółdzielniach mieszkaniowych. Ze zgłaszanych nam spraw trafiających do Rzecznika - wcześniej Bodnara, a teraz Wiącka - RPO konsekwentnie odrzuca każdą, której procedowanie prowadziłoby do naruszenia zbiorowych interesów prezesów spółdzielni w zakresie ograniczenia ich władzy czy ukrócenia bezkarności. W świetle tej zasady, działający za pieniądze publiczne RPO, z pewnością podejmie interwencję np. dotyczącą niedziałającego domofonu, ale już zdecydowanie odmówi pomocy w sprawie prawa do demokratycznych wyborów w spółdzielni.

To kwintesencja formuły III RP - postkomunistycznej układowej quasi-demokracji z szerokimi przywilejami dla środowisk byłych funkcjonariuszy systemu komunistycznego kosztem większościowych mas ludności. Jedną z wymienionych nietykalnych dotąd grup wywodzących się bezpośrednio z PRL jest wspomniana kilkutysięczna rzesza prezesów spółdzielni, przez cały okres III RP ciesząca się bezkarnością i nadzwyczajnymi przywilejami. Grupa ta, oprócz legendarnej już kasty stanowiącej kluczowy filar III RP, jest wizytówką obecnego systemu i miarodajnym wyznacznikiem jak daleko jesteśmy od standardów obiektywnie rozumianej demokracji.

W dobie III RP, w wymiarze spółdzielczości mieszkaniowej, RPO niewątpliwie pozostaje utrwalaczem porządku okrągłostołowego. Pod szyldem rzekomej ochrony praworządności, wspólnie z wywodzącymi się z PRL sędziami, strzeże grupowych interesów beneficjentów systemu.

Niebawem opublikujemy przykłady bulwersujących odmów pomocy w wykonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich.

 

Pin It

You have no rights to post comments

Używamy cookies 🍪
Klikając przycisk "OK" wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania z serwisu SlonecznyStok.pl.