Własność zamiast dożywotniego czynszu. Jak biurokracja TBS i SIM drenuje kieszenie Polaków i dlaczego potrzebujemy Narodowego Programu Mieszkaniowego?
Artykuł powstał w związku z sugestiami Grzegorza Kapicy, jakoby spółki SIM (Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe), miały być panaceum na potrzeby mieszkaniowe młodych Polaków. W mojej ocenie te opinie są nietrafne i mogą prowadzać młodych ludzi do niekorzystnych wyborów negatywnie determinujących ich przyszłość.
Zebrane niżej dane jednoznacznie wskazują, że w rzeczywistości SIM, podobnie jak wcześniej TBS, generują wysokie koszty czynszowe dla najemców, długoterminowo ich eksploatują ekonomicznie i bezpośrednio mogą przyczyniać się do pogłębiania mechanizmu tzw. pokoleniowej biedy dziedziczonej. Najemcy-rodzice przywiązywani na dekady do toksycznego najmu w TBS lub SIM, wskutek narzucania czynszów eksploatujących ich budżety, z obiektywnych przyczyn nie są w stanie gromadzić funduszy ułatwiających start życiowy dzieciom, by mogły wyzwolić się z dożywotniego najmu. Wskutek tego mechanizmu dzieci najemców TBS i SIM wkraczając w dorosłość, posiadają status materialny zbliżony do rodziców - czyli nie mają zasobów ani zdolności kredytowej do budowy domu lub zakupu wolnorynkowego opartego na własności. Dodatkowym bardzo niebezpiecznym skutkiem systemowym - z punktu widzenia państwa i demografii - jest ekonomiczne wymuszanie niskiej dzietności. W realiach TBS i SIM rodziców-najemców nie stać na więcej niż jedno lub maksymalnie dwójkę dzieci. To niezwykle groźna konsekwencja ograniczająca przyrost naturalny.
Poniżej informacje jak działa TBS, SIM, deweloperzy, dlaczego mieszkania są drogie oraz jak powinna wyglądać propolska polityka mieszkaniowa budowana na własności i wsparciu rodzin.
TBS: Iluzja taniego najmu i koszty biurokracji
Utrzymanie aparatu administracyjnego takich podmiotów generuje potężne nakłady. W przykładowym TBS roczne koszty bieżącej działalności operacyjnej (utrzymania istniejących osiedli, mediów i zarządzania) wynoszą od 24,4 do ponad 26,4 mln zł, z czego na samo utrzymanie biurokracji, administracji i organów statutowych spółka wydaje ok. 3,1–3,9 mln zł rocznie. Na wynagrodzenia 2-osobowego zarządu spółki przypada łącznie blisko 500 tys. zł brutto rocznie (z czego prezes pobiera ok. 250 tys. zł, a wiceprezes ok. 240–245 tys. zł brutto rocznie; z narzutami pracodawcy to ponad 0,6 mln zł). Diety 3-osobowej rady nadzorczej to kolejne ok. 110–140 tys. zł, natomiast wynagrodzenia wraz ze składkami ZUS kadry biurowo-administracyjnej pochłaniają ponad 2,1–2,6 mln zł rocznie – i to w sytuacji, gdy spółka przez lata nie oddaje do użytku żadnych nowych budynków.
Koszty wznoszenia lokali w systemie komunalnym podlegają sztywnym wycenom odtworzeniowym – w Białymstoku wskaźnik odtworzeniowy 1 m² ustalany przez wojewodę wynosi od ok. 7 500 do niemal 8 800 zł. Ostatnią sfinalizowaną inwestycją białostockiego TBS była rozbudowa budynku przy ul. Rotmistrza W. Pileckiego 2 (zakończona na przełomie 2022 i 2023 r.), która dostarczyła zaledwie 28 lokali, po czym w latach 2024–2026 spółka nie oddała do użytku żadnego nowego bloku. Kredyty zaciągane przez TBS w BGK (dawny program SBC) opierają się na stopie zmiennej powiązanej ze wskaźnikiem WIBOR (marża banku waha się w granicach 1,2–1,8 p.p.), co sprawia, że całkowity koszt spłaty zobowiązania przenoszony bezpośrednio na lokatorów waha się w granicach ok. 5–6% w skali roku.
Zasady naboru wymagają spełnienia rygorystycznych kryteriów dochodowych (brak tytułu prawnego do innego lokalu w mieście oraz dochód mieszczący się w widełkach ustawowych) i wpłaty kaucji zabezpieczającej. Uchwalona przez Zgromadzenie Wspólników podstawowa stawka miesięcznego czynszu regulowanego w KTBS Białystok wynosi od 8,92 zł/m² (przy partycypacji min. 20%) do 9,80 zł/m² (przy niższej lub braku partycypacji). Oznacza to, że sam czysty czynsz dla mieszkania o metrażu 40 m² wynosi od 356,80 zł do 392 zł, a dla lokalu 60 m² – od 535,20 zł do 588 zł. Dopiero po doliczeniu funduszu remontowego, odpisów oraz zaliczek na media (centralne ogrzewanie, woda i ścieki, odpady) łączne miesięczne obciążenie najemcy rośnie do ok. 19–25 zł za m², zamykając comiesięczny rachunek kwotą rzędu 800–1 000 zł dla 40 m² oraz 1 200–1 500 zł dla 60 m².
Mimo wieloletniego regularnego opłacania rat kredytowych ukrytych w czynszu, lokatorzy TBS-ów pozostają w pozycji petenta – nie posiadają uprawnień do wglądu w szczegółowe faktury, dokumentację przetargową czy wewnętrzne koszty zarządu spółki na zasadach, jakie przysługują właścicielom lokali we wspólnotach mieszkaniowych na mocy ustawy o własności lokali. Wykup lokali na własność jest w praktyce zablokowany lub obwarowany barierami proceduralnymi: ustawa wymaga zgody gminy, pełnej spłaty proporcjonalnej części zadłużenia kredytowego z BGK, a przede wszystkim dopłaty do aktualnej rynkowej wartości mieszkania (z potrąceniem zwaloryzowanej partycypacji), co czyni operację nieopłacalną bądź niemożliwą do sfinalizowania.
W rezultacie system TBS w obecnym kształcie tworzy mechanizm dziedziczenia biedy przez kolejne pokolenia najemców. Bezpośrednią przyczyną są wysokie opłaty eksploatacyjno-zarządcze – znacznie wyższe niż w standardowych wspólnotach mieszkaniowych – które przez dekady drenują budżety domowe rodzin. Pieniądze, które mogłyby posłużyć do akumulacji kapitału, inwestycji lub utworzenia rezerw mieszkaniowych dla startujących w dorosłość dzieci, są bezpowrotnie transferowane na utrzymanie administracyjnej machiny miejskiej spółki i spłatę cudzego długu majątkowego.
Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe: Nowy szyld, stare obciążenia
Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe (SIM) to podmioty powołane jako formalny następca klasycznych TBS-ów, działające na analogicznej zasadzie spółek samorządowo-państwowych. Różnica polega na silniejszym udziale Krajowego Zasobu Nieruchomości (KZN), który wnosi państwowe grunty, oraz bezpośrednim zasilaniu kapitałowym gmin kwotą 3 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa na objęcie udziałów. Za nową narracją kryje się jednak kosztowna biurokracja. Regionalna spółka SIM KZN pochłania rocznie od 1,22 do 1,73 mln zł na samo utrzymanie aparatu administracyjnego. Uposażenie 1-osobowego zarządu (prezesa) wraz z narzutami pracodawcy wynosi ok. 240–310 tys. zł rocznie, diety wieloosobowej rady nadzorczej to kolejne 130–200 tys. zł rocznie, a koszty płac i składek ZUS pracowników biurowo-technicznych wynoszą od 650 do 900 tys. zł rocznie, nie licząc kosztów wynajmu biura, obsługi prawnej, IT i audytów.
Rzekomo tanie budownictwo społeczne w realiach SIM okazuje się droższe od samodzielnej budowy, ponieważ spółka nie posiada własnego zaplecza techniczno-budowlanego i jest jedynie kosztownym pośrednikiem. Wszystkie roboty budowlane zlecane są zewnętrznym, komercyjnym generalnym wykonawcom wybieranym w przetargach – tak jak w przypadku 45 mieszkań w Łapach przy ul. Żwirki i Wigury zrealizowanych przez firmę PHU DUB-AS. W efekcie najemca lokalu w SIM zmuszony jest sfinansować nie tylko koszty materiałów, robocizny i marżę zewnętrznego wykonawcy, ale również utrzymać całą administracyjną strukturę spółki oraz spłacać zaciągnięty przez nią kredyt z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Przekłada się to bezpośrednio na wysokie obciążenia comiesięczne. Przykładowo w inwestycji zrealizowanej w 2024 roku (45 mieszkań) łączny miesięczny koszt utrzymania mieszkania kształtuje się na poziomie 26,00 – 30,50 zł za m². Na kwotę tę składa się czynsz zasadniczy w wysokości 16,00 – 19,00 zł/m² (w tym spłata kredytu BGK: 9,50–11,50 zł/m², koszty zarządu i administracji: 4,50–5,80 zł/m² oraz fundusz remontowy: 1,50–2,00 zł/m²) oraz zaliczki na media, śmieci i oświetlenie części wspólnych wynoszące ok. 10,00 – 11,50 zł/m². W praktyce oznacza to, że pełny comiesięczny wydatek za mieszkanie o powierzchni 40 m² wynosi od 1 040 do 1 220 zł, a dla lokalu o metrażu 60 m² zamyka się w granicach od 1 560 do 1 830 zł miesięcznie.
Mimo konieczności wniesienia na starcie partycypacji w wysokości 15–20% kosztów budowy oraz kaucji zabezpieczającej, najemca SIM nie staje się współwłaścicielem majątku ani nie ma bezpośredniej kontroli nad wydatkami spółki. Ewentualne dojście do własności wymaga spłaty pełnych kosztów inwestycji wraz z odsetkami przez dekady, co sprawia, że całkowity nakład poniesiony przez lokatora drastycznie przekracza rynkową wartość nieruchomości. Wszystko to dowodzi, że Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe są w rzeczywistości niczym innym jak tradycyjnym TBS-em w nowym marketingowym opakowaniu – konstrukcją generującą stałe koszty biurokracji i drenującą kieszenie najemców zamiast budować ich niezależny kapitał mieszkaniowy.
Rynkowa oferta deweloperska: Alternatywa komercyjna i dysproporcje cenowe
Prywatny rynek deweloperski w Białymstoku charakteryzuje się szerokimi widełkami cenowymi, determinowanymi lokalizacją. Na terenach o niższym prestiżu lub peryferyjnych – takich jak np. Starosielce (w sąsiedztwie bocznic kolejowych i stref przemysłowych) czy rejon ul. Barszczańskiej i Klepackiej – nowe lokale w stanie deweloperskim kosztują od 7 300 do 8 200 zł za m², oferując najniższy próg wejścia w mieście (dla porównania, ścisłe centrum osiąga stawki rzędu 14 000 – 17 900 zł/m²). Nabywca lokalu deweloperskiego finansuje zakup klasycznym komercyjnym kredytem hipotecznym z wkładem własnym rzędu 10–20%, którego oprocentowanie w skali roku wynosi ok. 5,6% – 6,4% (stawka zmienna) lub 6,2% – 7,1% (stawka stała na 5 lat). W ujęciu realnym komercyjny kredyt hipoteczny jest oprocentowany wyżej niż preferencyjne transze BGK dla TBS (o ok. 1,0–1,5 p.p.), jednak każda spłacana złotówka powiększa bezpośredni majątek i kapitał własny rodziny, a nie majątek komunalnego zarządcy.
Wystarczy jednak przekroczyć granice administracyjne Białegostoku, aby w gminach ościennych i sąsiednich miastach powiatowych zetknąć się z diametralnie inną strukturą podaży i cen. W segmencie zabudowy szeregowej – oferującej znacznie większy metraż i prywatny ogród – ceny w Mońkach zaczynają się już od 3 300 – 3 900 zł za m², w Sokółce kształtują się na poziomie 4 500 – 5 000 zł za m², a w Choroszczy wynoszą ok. 5 200 – 5 800 zł za m². W przypadku mieszkań w blokach deweloperskich różnice są równie uderzające: w Mońkach i Łapach nowe mieszkania kosztują ok. 6 400 – 7 400 zł za m², podczas gdy średnia dla całego Białegostoku przekracza 10 300 zł za m².
Polityka przestrzenna: Dlaczego w Białymstoku brakuje tanich gruntów?
Główna przyczyna wygórowanych cen nieruchomości w Białymstoku nie leży w kosztach technologii budowlanej, lecz w barierach administracyjnych i sztucznym dławieniu podaży gruntów budowlanych. Jak wynika z debaty prezydenckiej z 2024 roku i wypowiedzi Henryka Dębowskiego, Białystok jest – zaraz po Warszawie – drugim najbardziej zagęszczonym miastem na prawach powiatu pod względem gęstości zaludnienia w Polsce. Mimo istnienia licznych terenów miejskich, urzędujące władze wstrzymują uchwalanie Miejscowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) lub uchwalają je w sposób zachowawczy. Polityka ta ogranicza liczbę działek z dopuszczeniem budownictwa wielorodzinnego, co generuje deficyt gruntów, nakręca spekulację cenową i winduje marże gruntowe deweloperów.
Polityk PiS wyjaśnił dlaczego mieszkania są drogie
Zmiana podejścia politycznego i odblokowanie planistyczne zasobów miejskich doprowadziłoby do uwolnienia setek hektarów pod budownictwo mieszkaniowe. Zwiększenie podaży ziemi budowlanej wywołałoby natychmiastową presję konkurencyjną i spadek cen transakcyjnych m² do poziomów obserwowanych w sąsiednich ośrodkach, takich jak Łapy czy Choroszcz (6 500 – 7 200 zł/m²), czyniąc własne lokum dostępnym dla tysięcy pracujących białostoczan.
Własność fundamentem rozwoju: Koszty i patologie najmu komunalnego
Opieranie polityki mieszkaniowej państwa na własności zamiast na formule najmu jest nadrzędnym warunkiem stabilności społecznej i gospodarczej. Prawo własności naturalnie stymuluje dbałość o substancję mieszkaniową, kształtuje postawy odpowiedzialności obywatelskiej oraz zacieśnia więzi sąsiedzkie we wspólnotach. Rodzina posiadająca tytuł własności traktuje lokal jako długoterminową lokatę kapitału i bezpieczną bazę życiową. Z kolei najem instytucjonalny czy komunalny petryfikuje poczucie tymczasowości, sprzyja bierności społecznej i zdejmuje z mieszkańców odpowiedzialność za stan części wspólnych nieruchomości.
Dramatycznym potwierdzeniem kosztów administracyjnego zarządzania najmem są enklawy lokali socjalnych i komunalnych, jak opisany w reportażach rejon ul. Barszczańskiej w Białymstoku. Wieloletnie zaniedbania, brak poczucia własności oraz patologie społeczne prowadzą do masowej dewastacji klatek schodowych, wybijania okien, zrywania instalacji i niszczenia elewacji. W realiach bloku wielorodzinnego doprowadzonego do takiego stanu, roczne koszty usuwania bieżących zniszczeń, awarii, wandalizmu oraz powtarzających się remontów klatek i stolarki pochłaniają od 180 do nawet 350 tys. zł rocznie na jeden budynek. Koszty te w całości obciążają budżet samorządu, podczas gdy we wspólnotach właścicielskich analogiczne zniszczenia są marginesem eliminowanym przez samych mieszkańców.
Najem to nie tylko fizyczne dewastacje i milionowe koszty dla samorządu i państwa, ale przede wszystkim intelektualna i społeczna destrukcja jednostki.
Poniższe zdjęcia pochodzą z osiedli socjalnych na Dojlidach i ul. Barszczańskiej w Białymstoku.
Źródła zdjęć: https://mowiejakjestblog.wordpress.com/
https://takajestprawda.wordpress.com/2014/01/20/lumpowskie-osiedle-barszczanska-w-bialymstoku/
Narodowy Program Mieszkaniowy: Własność, kooperatywy i demografia
Odpowiedzią na kryzys dostępności mieszkań powinien być Narodowy Program Mieszkaniowy (NPM) – systemowy projekt wsparcia młodych rodzin w budowie mieszkań w blokach oraz domów szeregowych o powierzchni użytkowej do 90 m². Program jest adresowany do obywateli narodowości polskiej. Kryterium pochodzenia etnicznego ma na celu uniemożliwienie wydawania pieniędzy polskich podatników np. na finansowanie budowy mieszkań i domów w Polsce ludobójcom ze Strefy Gazy, którym rządy PO i PiS przyznawały polskie obywatelstwo. Zobacz fotorelację z ludobójstwa: https://slonecznystok.pl/informacje/swiat/dziennik-ludobojstwa-zobacz-dokonania-zydowskich-mordercow-palestynczykow.html
Konstrukcja programu NPM opiera się na formule kooperatyw mieszkaniowych: grupa obywateli zrzesza się w celu bezpośredniej budowy nieruchomości bez pośrednictwa dewelopera nastawionego na duży zysk. Obsługę formalną i techniczną inwestycji prowadzi certyfikowany koordynator kontraktu. Koszt jednego etatu wykwalifikowanego inżyniera-koordynatora (ok. 120–160 tys. zł rocznie) jest ułamkiem budżetu spółki TBS (pochłaniającej w samej administracji 3,5 mln zł rocznie), zwłaszcza że koordynator prowadzi bezpośredni proces wznoszenia osiedla, a nie wieloletnie administrowanie biurem.
Finansowanie NPM opiera się na 30-letnim kredycie udzielanym przez państwowy bank, objętym gwarancją Skarbu Państwa, z unikalną tabelą oprocentowania powiązaną wprost z dzietnością:
- Rodzina bez dzieci: kredyt na 4% (stawka niższa od komercyjnych kredytów hipotecznych),
- Rodzina z jednym dzieckiem: kredyt na 3%,
- Rodzina z dwójką dzieci: kredyt na 2%,
- Rodzina z trójką dzieci: kredyt na 1%,
- Rodzina z czwórką dzieci: kredyt na 0%,
- Rodzina z piątką dzieci: kredyt na 0% z 1-procentowym umorzeniem kapitału (rodzina oddaje o 1% mniej, niż wyniosła pożyczona kwota).
Program przewiduje ponadto preferencję podatkową dla pracodawców zatrudniających beneficjentów NPM – przedsiębiorca uzyskuje zwolnienie z 50% należnego podatku dochodowego od wynagrodzenia pracownika (procentowa wartość zwolnienia do dyskusji), co gwarantuje beneficjentom większą stabilność zatrudnienia, a firmom lojalne kadry i większe bezpieczeństwo funkcjonowania na rynku. Uczestnicy programu zachowują też pełne prawo do łączenia finansowania z dotacjami termomodernizacyjnymi (np. program „Czyste Powietrze”).
Bezpieczeństwo państwa zapewnia twardy wpis hipoteczny na budowanej nieruchomości. Po spłacie kredytu beneficjent staje się pełnoprawnym właścicielem lokalu, z ustawowym zakazem sprzedaży na wolnym rynku (zabezpieczenie przed spekulacją i nieuczciwą konkurencją wobec rynku deweloperskiego). Nieruchomość może zostać przekazana wyłącznie dzieciom lub członkom najbliższej rodziny w drodze darowizny na cele mieszkaniowe. W przypadku rezygnacji w trakcie trwania umowy NPM, uczestnik otrzymuje pełny zwrot poniesionych kosztów zwaloryzowanych o wskaźnik inflacji.
Korzyści z wdrożenia NPM
Wdrożenie Narodowego Programu Mieszkaniowego wygeneruje bezprecedensowe korzyści ekonomiczne:
- Radykalne obniżenie kosztu budowy: Eliminacja marży deweloperskiej i narzutów korporacyjnych pozwala zamknąć koszt m² w granicach 4 500 – 5 500 zł (czysty koszt materiałów i wykonawstwa).
- Tanie zarządzanie: Przejście na zarząd wspólnotowy w oparciu o ustawę o własności lokali obniża miesięczne opłaty eksploatacyjne o ponad 50% w stosunku do stawek narzucanych przez TBS.
- Prorodzinność i rynek pracy: Bezpośrednie sprzężenie raty kredytu z liczbą dzieci stanowi realną zachętę demograficzną, a ulga dla pracodawców cementuje stabilność zatrudnienia.
Odrębną i fundamentalną korzyścią dla finansów publicznych jest natychmiastowe wygaszenie archaicznego, zbiurokratyzowanego systemu TBS oraz SIM. Z oficjalnych rejestrów Krajowego Zasobu Nieruchomości oraz danych resortowych wynika, że w Polsce utworzono ponad 40 międzygminnych spółek SIM z udziałem KZN (obejmujących łącznie blisko 500 gmin), do których dochodzi ok. 240–250 tradycyjnych spółek TBS. Oznacza to, że w całym kraju utrzymywana jest sieć blisko 300 publicznych spółek prawa handlowego z dublującą się infrastrukturą biurową.
Przyjmując ostrożny, uśredniony roczny koszt utrzymania aparatu biurowo-zarządczego jednej spółki na poziomie ok. 2,3–2,5 mln zł (gdzie mniejsze podmioty SIM pochłaniają ok. 1,3–1,7 mln zł, a rozwinięte spółki TBS od 3,1 do niemal 4 mln zł), samorządy i państwo wydają na same zarządy, rady nadzorcze, biura, prawników i administrację astronomiczną kwotę ponad 700 milionów złotych rocznie.
Likwidacja tych pośredniczących struktur i przekazanie wybudowanego majątku w bezpośredni zarząd właścicielski wspólnot mieszkaniowych przyniosłoby oszczędności rzędu:
- 7 miliardów zł w horyzoncie dekady (10 lat),
- 14 miliardów zł w ciągu dwóch dekad (20 lat),
- 21 miliardów zł w ciągu 30 lat (pełen horyzont spłaty kredytowania w formule NPM).
Zamiast trwonić te środki na biurokrację, fundusze te mogłyby zasilić Narodowy Program Mieszkaniowy. Przy założeniu, że w ekonomicznym i kooperatywnym systemie NPM budowa lokalu mieszkalnego lub domu szeregowego do 90 m² w standardzie wykończonym zamyka się kosztem ok. 450–500 tys. zł, za same pieniądze przejadane przez biurokrację TBS i SIM można by wybudować w Polsce:
- ok. 14 000 – 15 500 zupełnie nowych mieszkań w ciągu dekady,
- ok. 42 000 – 46 000 mieszkań w horyzoncie 30 lat.
Co najbardziej uderzające, spółki te nie dysponują własnym zapleczem wykonawczym i nie budują lokali bezpośrednio – każdorazowo zatrudniają komercyjnych wykonawców zewnętrznych, pobierając przy tym prowizję administracyjną. Tworzenie setek synekur, w których prezesi i członkowie rad nadzorczych inkasują setki tysięcy złotych rocznie za samo administrowanie i pośrednictwo, podczas gdy ich utrzymanie opiera się na wieloletniej, ekonomicznej eksploatacji niezamożnych rodzin uwięzionych w czynszu najmu, jest procederem głęboko szkodliwym społecznie i patologią ustrojową. Zamiast budować niezależność finansową obywateli, państwowo-komunalny aparat drenuje ich portfele, utrwalając zależność od instytucjonalnego zarządcy. Zastąpienie tego reliktu Narodowym Programem Mieszkaniowym, opartym na własności, kooperatywie i tanim nadzorze inżynierskim, to jedyna droga do rzeczywistego rozwiązania kryzysu mieszkaniowego w Polsce.
Podsumowanie zalet likwidacji TBS i SIM
Likwidacja zbiurokratyzowanych struktur TBS i SIM to nie tylko krok w stronę sprawiedliwości społecznej, ale przede wszystkim impuls uwalniający miliardowe oszczędności dla samorządów oraz budżetu państwa. Zastąpienie kosztownej machiny setek spółek prawa handlowego prostą i transparentną instytucją certyfikowanego koordynatora inwestycji – powoływanego ściśle na czas realizacji danego osiedla – kosztowałoby zaledwie ułamek kwot, które obecnie pochłaniają zarządy, rady nadzorcze i administracja. Co kluczowe, nawet pełne sfinansowanie przez państwo preferencji odsetkowych i kapitałowych w ramach Narodowego Programu Mieszkaniowego (kredytów od 4% do 0% z umorzeniem przy piątce dzieci) stanowiłoby jedynie część strumienia setek milionów złotych rocznie marnotrawionych dziś na utrzymanie instytucjonalnego pośrednictwa.
Odzyskane w ten sposób miliardy złotych samorządy i państwo mogłyby skierować nie tylko na dynamiczne wsparcie nowego budownictwa, ale również na inne palące cele cywilizacyjne: modernizację lokalnej infrastruktury drogowej, rozbudowę żłobków, szkół i przychodni, wsparcie ochrony zdrowia czy uzbrajanie nowych terenów pod inwestycje gospodarcze. W praktyce oznacza to radykalną zmianę paradygmatu: zamiast dotować z publicznych pieniędzy mechanizm dożywotniego najmu, w którym lokatorzy latami spłacają cudzy majątek, państwo za znacznie mniejsze środki może uczynić miliony Polaków realnymi właścicielami swoich czterech kątów, trwale budując kapitał pokoleniowy i odporność ekonomiczną polskich rodzin.
Zapraszamy partie polityczne, samorządowców, architektów, ekonomistów i środowiska prorodzinne do otwartej debaty nad wdrożeniem Narodowego Programu Mieszkaniowego.
Kontakt: Stanisław Bartnik, tel. 605 24 98 27, e-mail:
Narażamy się obcym służbom specjalnym i grupom interesów kontrolującym III RP, patrząc na ręce władzy i podejmując interwencje w ważnych sprawach społecznych. Mamy świadomość, że wykonywanie obywatelskiego i prawnego obowiązku niesie poważne ryzyko dla nas i naszych rodzin. Dlatego licząc się z potencjalnym atakiem, zwłaszcza ze strony służb, z ostrożności oświadczamy, że dbamy o zdrowie i nikt z nas nie zamierza popełnić samobójstwa, zginąć w wypadku ani nagle umrzeć.
Osobiście płacę wysoką cenę za występowanie w obronie atakowanych oskarżeniami o mowę nienawiści, podejmowanie interwencji i kontrolowanie działalności władzy oraz prokuratury. Jeśli możesz, wesprzyj mnie drobną kwotą: https://zrzutka.pl/gx2axn
Jesteś sędzią, prokuratorem, policjantem? Posiadasz wiedzę o nieprawidłowościach, wykorzystywaniu organów państwa do antypolskiej działalności, zwłaszcza ingerencji obcych służb specjalnych w pracę policji, prokuratury i sądu? Zawiadom nas o tym. Masz obowiązki polskie wynikające z ustaw oraz ślubowania.