Prawnik zgłosił łamanie zasad konstytucyjnych. Ograniczanie wolności słowa. Systemowe zastraszanie obywateli. Represjonowanie dziennikarzy i aktywistów. Upolitycznienie prokuratur i sądów.

Czy w Polsce można jeszcze swobodnie wyrażać opinię? 

Formalnie, Konstytucja RP gwarantuje wolność słowa i wyrażania poglądów każdemu obywatelowi, zapewniając prawo do publicznej debaty i krytyki władz. W praktyce jednak coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których dziennikarze, aktywiści i komentatorzy są ścigani w postępowaniach sądowych lub administracyjnych, prowadzonych czasem przez tzw. neo-sędziów lub specjalnie delegowanych prokuratorów, co przypomina strategię SLAPP, czyli wykorzystywanie prawa w celu uciszenia krytyków. Setki postępowań, presja administracyjna i efekt mrożący wskazują, że państwo stosuje represje wobec własnych obywateli, co w praktyce ogranicza możliwość swobodnego wyrażania opinii mimo formalnych gwarancji konstytucyjnych.

Czy dziennikarze i aktywiści są traktowani jak obywatele drugiej kategorii, a ich praca i działalność staje się zagrożeniem dla państwa? 

Tak, w praktyce wielu dziennikarzy i aktywistów w Polsce doświadcza traktowania, które przypomina sytuację obywateli drugiej kategorii – ich działalność, zamiast być chroniona jako wyraz wolności słowa, bywa przedstawiana jako zagrożenie dla państwa. Zdarza się, że osoby krytykujące działania rządu, ujawniające nadużycia czy analizujące kontrowersyjne kwestie polityczne, są wciągane do licznych postępowań sądowych lub administracyjnych, często prowadzonych przez tzw. neo-sędziów i specjalnie delegowanych prokuratorów, co skutkuje presją psychiczną, finansową i prawną. Takie praktyki tworzą system, w którym krytyka władzy staje się ryzykowna, a praca dziennikarzy i aktywistów – zamiast służyć społeczeństwu – traktowana jest jak zagrożenie dla aparatu państwowego.

Najnowszy Shadow Report Fundacji Adama Kłoszewskiego, złożony do Komitetu Praw Człowieka ONZ (HRC), rzuca światło na systemowe naruszenia praw człowieka w Polsce, które coraz bardziej przypominają działania SLAPP – strategiczne pozwy prawne mające uciszyć krytyków.

Raport ujawnia skalę represji: setki dziennikarzy i aktywistów toczą batalie prawne, które mają charakter polityczny, a państwo wykorzystuje do tego sądy i prokuraturę jako instrument represji. Wszystko wskazuje na to, że rząd nie tylko ogranicza wolność słowa – w praktyce wypowiada wojnę własnym obywatelom.

SLAPP’ing w Polsce – kiedy prawo staje się narzędziem represji

SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation) to termin opisujący pozwy i postępowania prawne stosowane w celu uciszenia krytyków w sferze publicznej. W Polsce coraz częściej obserwujemy działania, które odzwierciedlają charakter SLAPP:

  • dziennikarze otrzymują zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa za krytykę polityki państwa wobec konfliktu ukraińsko-rosyjskiego,
  • aktywiści społeczni trafiają pod sąd za prowadzenie kampanii edukacyjnych lub badań opinii,
  • krytycy gloryfikacji ideologii nacjonalistycznych, banderyzmu czy fałszywej narracji historycznej są ścigani za „zniesławienie państwa” lub „podżeganie do nienawiści”.

Mimo, że Konstytucja RP w art. 14 stanowi, iż Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, wolność słowa w Polsce jest fikcją. Grupa Trzymająca Władzę na wzór hitlerowskich Niemiec traktuje prawo nie jako instrument ochrony obywateli, lecz jako narzędzie ucisku.

Zobacz przykład pokazowego procesu politycznego: https://slonecznystok.pl/informacje/bialystok/proces-polityczny-bez-tajemnic-jak-dziala-syndykat-i-jak-terroryzuje-za-mowienie-prawdy-cz-1.html

Kilkaset postępowań prokuratorsko-sądowych – system represji politycznych w liczbach

Fundacja Adama Kłoszewskiego dokumentuje, że w Polsce toczy się obecnie kilkaset postępowań przeciwko dziennikarzom i aktywistom, którzy odważnie piszą o działaniach Grupy Trzymającej Władzę wobec konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Wiele z tych spraw prowadzą tzw. neo-sędziowie, którzy nie zostali prawidłowo mianowani, a więc nie mają prawidłowego umocowania prawnego do wydawania wyroków. Oznacza to, że procesy są formalnie legalne, ale w praktyce pozbawione dotknięte wada bezwzględnej nieważności, a osoby ścigane nie mają gwarancji sprawiedliwego procesu. Wykonanie wyroku zapadłego w takich warunkach oznacza bezprawne naruszenie praw i wolności człowieka.

Czy system sądowniczy może być niezależny, jeśli sądy stają się narzędziem politycznej kontroli?

System sądowniczy w Polsce formalnie pozostaje niezależny, jednak gdy sądy stają się narzędziem politycznej kontroli, ich funkcja gwaranta sprawiedliwości zostaje poważnie podważona. Obecność tzw. neo-sędziów oraz specjalnie delegowanych prokuratorów w sprawach politycznych przypomina mechanizmy znane z totalitarnych systemów stalinizmu i hitleryzmu, gdzie wymiar sprawiedliwości służył przede wszystkim celom władzy, a nie ochronie obywatela. W takich warunkach decyzje sądów przestają być neutralne i stają się instrumentem represji, co skutkuje tym, że każdy, kto krytykuje władzę, może zostać ukarany pod pozorem prawa, a społeczeństwo traci poczucie bezpieczeństwa prawnego i sprawiedliwości. Mieszkańcy Polski nie mogą więc liczyć na ochronę swoich praw w kraju, który teoretycznie jest demokratyczny, a w praktyce stosuje totalitarne represje polityczne.

Konflikt ukraińsko-rosyjski jako pretekst do kontroli społeczeństwa

Warto zauważyć, że Rada Bezpieczeństwa ONZ w Rezolucji nr 2774 (S/RES/2774(2025)) z 24 lutego 2025 r. określiła sytuację jako konflikt, a nie wojnę. A jest to stanowisko prawnie wiążące Polskę. Polityczna narracja Grupy Trzymającej Władzę jednak przedstawia wydarzenia w dramatycznych kategoriach, co jest zamierzoną systemową manipulacją mającą na celu fałszywe usprawiedliwienie ograniczenia praw obywatelskich, m. in. wolności słowa i działań represyjnych. Pod płaszczykiem ochrony bezpieczeństwa narodowego i propagowania wybranej interpretacji historii, państwo stosuje represje wobec dziennikarzy i aktywistów, wciągając ich w liczne postępowania, które mają charakter polityczny i wywołują efekt mrożący w całym społeczeństwie.

W praktyce oznacza to:

  • karanie dziennikarzy za krytyczne komentarze, nawet jeśli są oparte na faktach,
  • wymuszanie propagowania wybranych narracji historycznych,
  • zamykanie dyskusji na tematy polityczne i społeczne, które nie pasują do oficjalnej linii rządu.

Efekt mrożący – milczenie pod groźbą prawa

Raport złożony przez Fundację Adama Kłoszewskiego dokumentuje efekt mrożący, który dotyka całe społeczeństwo:

  • dziennikarze boją się publikować niewygodne informacje,
  • obywatele w mediach społecznościowych obawiają się komentować działania rządu,
  • publiczna debata staje się jednostronna i kontrolowana przez państwo,
  • krytycy rządu są narażeni na długie procesy, wysokie grzywny i presję administracyjną.


Polska od 2020 roku zmierza w stronę państwa, w którym krytyka władzy staje się przestępstwem, a ani obywatel ani cudzoziemiec nie może swobodnie myśleć ani wyrażać publicznie opinii, nie ryzykując postępowań karnych pod pretekstem obrony "bezpieczeństwa narodowego".

Represje polityczne 

Raport Fundacji zawiera konkretne informacje:

  • dziennikarze ścigani za krytykę działań państwa wobec Ukrainy i Rosji,
  • aktywiści edukacyjni oskarżani o „podżeganie do nienawiści” lub „zniesławienie państwa”,
  • krytycy banderyzmu (forma nazizmu) i ideologii nacjonalistycznych aresztowani lub ścigani,
  • wiele spraw prowadzonych przez specjalnie zadaniowanych prokuratorów, często niewłaściwych miejscowo.


Prawo międzynarodowe kontra polska rzeczywistość

Według raportu, działania polskich władz nie respektują zobowiązań międzynarodowych, w szczególności naruszają artykuły ICCPR, w tym:

  •  artykuł 19 – wolność słowa i wyrażania opinii,
  • artykuł 14 – prawo do sprawiedliwego procesu,
  • artykuł 2(3) – prawo do skutecznej ochrony prawnej,
  • artykuł 4 – zakaz derogacji od praw człowieka w czasie pokoju.


Cele złożenia raportu

Fundacja Adama Kłoszewskiego wysłała raport do HRC, aby:

  • zwrócić uwagę międzynarodową na systemowe naruszenia praw człowieka,
  • wskazać niewłaściwe praktyki sądowe i brak niezależności sądów,
  • wywołać presję na rząd w celu przywrócenia wolności słowa i ochrony praw obywateli.


Raport Fundacji ujawnia, że w Polsce:

  • represje wobec dziennikarzy i aktywistów mają charakter systemowy,
  • wolność słowa i publiczna debata są ograniczane,
  • derogacje od praw człowieka stosowane są de facto bez formalnego stanu nadzwyczajnego,
  • państwo wypowiedziało wojnę własnym obywatelom, używając prawa i sądów jako narzędzia represji.


Czy Polska może wciąż nazwać się krajem demokratycznym, jeśli obywatel boi się mówić prawdę?

Raport Fundacji sugeruje, że w praktyce polskie państwo stosuje wobec krytyków taką presję, która przypomina wypowiedzenie wojny własnym obywatelom. Poprzez system sądowy, administracyjny i kontrolę nad narracją historyczną oraz medialną, państwo stwarza środowisko, w którym wyrażanie opinii krytycznej wobec władzy staje się ryzykowne, a obywatel odczuwa bezpośrednie konsekwencje swoich słów i działań. W efekcie wolność słowa, choć formalnie zagwarantowana w Konstytucji, jest w praktyce systematycznie ograniczana.

Ten raport jest nie tylko dokumentem dla ONZ – to sygnał alarmowy dla całego społeczeństwa, które powinno zrozumieć, że wolność słowa i demokratyczne wartości w Polsce są pod poważnym zagrożeniem. Złożenie go do Komitetu Praw Człowieka ONZ oraz planowe regularne informowanie opinii międzynarodowej o faszystowskich represjach aparatu państwowego przeciwko obywatelom może w dłuższej perspektywie wywołać presję międzynarodową zmierzającą do przywrócenia stanu zgodnego z prawem międzynarodowym. Raport Fundacji Adama Kłoszewskiego dokumentuje naruszenia wolności słowa, prawa do sprawiedliwego procesu i ochrony obywatela, co stanowi bezpośrednie naruszenie zapisów ICCPR. W konsekwencji Komitet i społeczność międzynarodowa mogą wezwać władze Polski do działań naprawczych, zwiększenia transparentności systemu sądownictwa, ochrony dziennikarzy i aktywistów oraz przestrzegania praw człowieka. 

Tego rodzaju działania pokazują Rządowi, że ignorowanie prawa międzynarodowego nie pozostaje bez konsekwencji – i może przyczynić się do realnych zmian w praktyce państwa, które formalnie zobowiązało się do respektowania międzynarodowych standardów praw człowieka.

Źródło: https://adamkloszewski.wixsite.com/rok2026/post/iii-rp-pod-lup%C4%85-onz?brid=ONApVosKGU9ZFjXEPxVghw

 


Narażamy się obcym służbom specjalnym i grupom interesów kontrolującym III RP, patrząc na ręce władzy i podejmując interwencje w ważnych sprawach społecznych. Mamy świadomość, że wykonywanie obywatelskiego i prawnego obowiązku niesie poważne ryzyko dla nas i naszych rodzin. Dlatego licząc się z potencjalnym atakiem, zwłaszcza ze strony służb, z ostrożności oświadczamy, że dbamy o zdrowie i nikt z nas nie zamierza popełnić samobójstwa, zginąć w wypadku ani nagle umrzeć. 

Osobiście płacę wysoką cenę za występowanie w obronie atakowanych oskarżeniami o mowę nienawiści, podejmowanie interwencji i kontrolowanie działalności władzy oraz prokuratury. Jeśli możesz, wesprzyj mnie drobną kwotą: https://zrzutka.pl/gx2axn

Jesteś sędzią, prokuratorem, policjantem? Posiadasz wiedzę o nieprawidłowościach, wykorzystywaniu organów państwa do antypolskiej działalności, zwłaszcza ingerencji obcych służb specjalnych w pracę policji, prokuratury i sądu? Zawiadom nas o tym. Masz obowiązki polskie wynikające z ustaw oraz ślubowania.

 

 

Używamy cookies
Klikając przycisk "OK" wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania z serwisu SlonecznyStok.pl.