19
Pn, Lis

Narodowcy i złote ruble

Wikimedia: Reichsmark 1938-1945

Narodowa Organizacja Wojskowa oraz Narodowe Zjednoczenie Wojskowe czyli podziemna armia partyzancka Stronnictwa Narodowego borykały się z poważnymi problemami finansowymi. Były one potęgowane poprzez powierzanie zarządzania finansami osobom nieodpowiedzialnym, by nie powiedzieć wprost – aferzystom.

Poniżej kilka przykładów z terenu Białostocczyzny.

Komendant Armii Krajowej za pośrednictwem Władysława Liniarskiego „Mścisława” przyznał i nieregularnie przesyłał dotację białostockiej Komendzie Okręgu „Cyryl” NOW w wysokości 10 tysięcy Reichsmark miesięcznie (marek niemieckich). Np. przez pół roku od czerwca 1943 do stycznia 1944 organizacja nie otrzymała z kasy AK ani feniga. Sumę tę od kwietnia 1944 podwyższono do kwoty 15 000 RM i wypłacano do lipca 1944.

Po wkroczeniu Armii Sowieckiej dotację przewalutowano i wypłacano w złotych dolarach. Za sierpień i wrzesień 1944 „Mscisław” wypłacił narodowcom kwotę 800 dolarów ( w tym część dolarów w złocie). Gaża miesięczna oficera Komendy okręgu NOW na Podlasiu wynosiła 15 złotych dolarów, a gaża oficera komendy powiatu – takichże 10 dolarów, lecz była wypłacana nieregularnie. A pieniędzy potrzebowano nie tylko na walkę.

W grudniu 1943 Niemcy aresztowali nowomianowanego Komendanta białostockiego okręgu „Cyryl” NOW Mieczysława Grygorcewicza z fałszywmi dokumentami. Za jego zwolnienie zażądali astronomicznej kwoty 30 tysięcy RM. Jego zastępca Eugeniusz Trzeciak zwracał się do Komendanta Głównego w Warszawie z prośbą o przysłanie na ten cel 350-400 rubli w złocie. Latem 1944 kwotę 5 tysięcy dolarów aresztowany przez Sowietów Grygorcewicz przekazał pod opiekę dwóch ludzi Józefa M. z okolic Zambrowa i swojego zastępcy „Floriana Lewickiego” (nazwisko konspiracyjne, informacja, że „Lewicki” to kpt. Jan Szklarek wydaje się nieprawdziwa) ps. „Lis”. Według oświadczenia tego ostatniego, pieniądze przywłaszczył Józef M. za namową żony.

Podczas kolejnego aresztowania Grygorcewicza tym razem przez Sowietów, jesienią 1944 kasę organizacji przywłaszczył stary działacz SN Bolesław Horodko „Bartosz”. Ponieważ ten ostatni został przez Sowietów aresztowany, 110 dolarów w złocie przepadło bezpowrotnie.

Sprawy finansowe komendant Grygorcewicz od tej pory postanowił powierzać opiece boskiej i na kierownika finansowego okręgu mianował księdza kapitana Wiesława Majewskiego, przydzielając mu służbowo rewolwer typu Colt. Byłby to już kolejny w naszej najnowszej historii duchowny z bronią przy sutannie. Podczas kampanii legionowej 1914-1916 z pistoletem przewieszonym przy habicie pozwolił się sfotografować ksiądz kapelan Kosma Lenczowski, co wywołało wówczas spore poruszenie w społeczeństwie.

Ale to nie ostatni raz Grygorcewicz został aresztowany. Jego następcą jako Komendanta Obszaru I Narodowego Zjednoczenia Wojskowego został dotychczasowy zaufany współpracownik Marian Kamiński „Rawicz”. Władze Stronnictwa Narodowego wyasygnowały na działalność organizacji zbrojnej kwotę 60 tysięcy złotych, w końcu lipca 1946 roku 35 tysięcy z tej sumy przekazano w Warszawie Kamińskiemu, który... zaginął. Nigdy już o nim nie słyszano.

Komendantem powiatu Bielsk Podlaski NZW był od lata 1945 Zachariasz Tarnowski pseudonim „Dnieprski”, „Kochanowski”. Używał on wielu nazwisk i pseudonimów, Tarnowski to też najprawdopodobniej nazwisko nieprawdziwe. Kasę powiatu przywłaszczył sobie wówczas około 1953 roku (Tarnowski ujawnił się dopiero w listopadzie 1956) młody były partyzant NZW Czesław M. ze wsi Zaminowo koło Siemiatycz. Ponieważ był on człowiekiem niezwykle sprytnym i odważnym, starsi wiekiem dawni koledzy nie potrafili wyegzekwować straty. Zaczęto grozić jego żonie, lecz w sposób niezwykle nieudolny, wręcz humorystyczny. Sporządzono pismem lustrzanym list i podrzucono go na posesję w Zaminowie o treści” Rabuśnico oddaj to coś wzięła”. Świadkowie, którzy widzieli tę kartkę, twierdzą, że była pisana nieudolnie, koślawym pismem. W końcu gospodarstwo M. zostało podpalone, a on sam aresztowany na tle kryminalnym.

Czesław M. znany mi osobiście, dziś już nieżyjący, nie zauważył, że wojna dawno się skończyła i nie zaprzestał procederu napadania na banki spółdzielcze i sklepy wiejskie. Ostatni passus tego artykułu nigdy wcześniej publikowany nie był i jest historią zasłyszaną w rodzinie autora.

 

dr Marek Czarniawski

 

Reklama: Styl bauhaus

 

Pin It

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież