20
Pn, Sie

Przepisy zapewniające milionom mieszkańców spółdzielni lepszą ochronę przed zbyt wysokimi i do tego zaskakującymi podwyżkami opłat przygotowuje Ministerstwo Transportu i Budownictwa

Obecnie administracje spółdzielni mają obowiązek powiadomić swoich mieszkańców o podwyżce co najmniej z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Jeśli się komuś wyda zbyt wysoka, może ją zaskarżyć do sądu. Jednak do czasu rozstrzygnięcia sporu, co w polskich realiach może potrwać lata, lokator musi płacić nowe, wyższe stawki.

Jak w kamienicach gminnych i prywatnych

Tam lokatorów chroni trzymiesięczny okres wypowiedzenia starego czynszu. A w razie sporu sądowego płacą oni czynsz w dotychczasowej wysokości. Ze wstępnego projektu nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, do którego udało nam się dotrzeć, wynika, że te zasady obowiązywałyby także mieszkańców spółdzielni. Co więcej, dotyczyłyby nie tylko opłat eksploatacyjnych będących odpowiednikiem czynszu, ale też opłat za wodę i ciepło. Ponadto spółdzielnie musiałyby - podobnie jak np. prywatni właściciele czynszówek - udowodnić w sądzie zasadność zakwestionowanej przez lokatora podwyżki.

Z drugiej strony w resorcie rozważany jest nowy przepis, który mówiłby, że w przypadku przegranej w sądzie lokator musiałby dopłacić właścicielowi wyrównanie opłat, i to wraz z odsetkami! Ta zasada miałaby obowiązywać także lokatorów w komunalnych i prywatnych czynszówkach. Obecnie o tego typu dopłacie decyduje sąd.

Zasady wykupu pod znakiem zapytania

Prawdopodobnie zmienią się też zasady wykupu mieszkań lokatorskich w spółdzielniach. Przygotowujący projekt specjaliści mają z tym jednak problem. Chcieliby utrzymać obecną ustawową 50-proc. bonifikatę, a ponadto umożliwić spółdzielniom stosowanie dodatkowej zniżki (gdyby te uznały, że obecna jest niewystarczająca). Jednak grupa posłów zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego przepis mówiący o bonifikacie, więc jej los jest niepewny. Jak się dowiedzieliśmy, w najgorszym razie kwestię przekształceń mieszkań lokatorskich na własnościowe (lub w prawo odrębnej własności) będą regulowały spółdzielnie samodzielnie w swoich statutach.

Resort najpewniej zaproponuje też wydłużenie o dwa lata (do końca 2007 r.) terminu składania przez spółdzielnie wniosków o refundację kosztówzwiązanych z podziałem nieruchomości i ich rozgraniczeniem oraz ewidencją gruntów i budynków (w tym prac geodezyjnych). Często jest to konieczne, aby można było wyodrębnić własność poszczególnych lokali w budynkach.

Kolejnym krokiem może być przeniesienie tej własności ze spółdzielni na osobę, która ma spółdzielcze lokatorskie lub własnościowe prawo do lokalu. Będąc właścicielem, ta osoba jest bardziej niezależna od spółdzielni, np. może z niej wystąpić. Jeśli zaś wszyscy w budynku (lub budynkach stanowiących nieruchomość) uzyskają pełną własność i wszyscy co do jednego zrezygnują z członkostwa w spółdzielni, wtedy w budynku automatycznie powstaje wspólnota mieszkaniowa. Może ona wybrać sobie do zarządzania kogoś innego, np. prywatną spółkę.


autor / źródło:

www.gazeta.pl
Marek Wielgo 28-12-2005

WALNE ZGROMADZENIE - najwyższa władza w spółdzielni.

( Może odwołać członków rady nadzorczej i zarządu, zmienić statut albo regulamin. Na walnym planuje się, co spółdzielnia będzie robić przez najbliższy rok, ustala plany remontowe i inwestycyjne. Zarząd składa sprawozdanie finansowe, odpowiada na pytania z sali itp.

UWAGA! Udział w zgromadzeniu może wziąć każdy członek spółdzielni. Wolno mu wypowiadać się i głosować we wszystkich sprawach objętych porządkiem obrad.

( Walne zwołuje zarząd. Musi się ono zebrać przynajmniej raz w roku; w ciągu sześciu miesięcy po upływie roku obrachunkowego (art. 39 prawa spółdzielczego). Może też odbywać się częściej; zarząd może je zwołać np. na żądanie rady nadzorczej lub 10 proc. członków.

GRUPY CZŁONKOWSKIE - są tylko w dużychspółdzielniach liczących po kilka, kilkanaście tysięcy członków. Ponieważ wszyscy nie zmieściliby się na walnym zgromadzeniu, członkowie podzieleni są na tzw. grupy członkowskie. Podczas spotkań tych grup wybierają swoich reprezentantów na zgromadzenie przedstawicieli.

UWAGA! Spółdzielców na grupy dzieli zwykle zarząd, a zatwierdza rada.

ZGROMADZENIE PRZEDSTAWICIELI - działa tak jak walne i ma takie same kompetencje.

RADA NADZORCZA - od kilku (minimum trzech) do kilkunastu osób wybranych przez walne zgromadzenie ze swego grona do kontroli zarządu.

ZARZĄD - wyłaniany przez radę nadzorczą lub walne (reguluje to statut) do zajmowania się bieżącymi sprawami spółdzielni np. płacenia rachunków, zbierania opłat za mieszkanie. Do zarządu wybrać można każdego członka spółdzielni, można też profesjonalnego menedżera, który nie jest jej członkiem.


autor / źródło:

http://www.kzlis.konin.lm.pl/dzialalnosc.html

Należę do wspólnoty mieszkaniowej, która liczy 10 lokali. W naszym bloku nie ma mierników pobranego ciepła. Koszty ogrzewania rozłożone są na wszystkich według powierzchni lokalu. Wymieniłem stare żeliwne grzejniki w swoim mieszkaniu na nowe stalowe (dokonałem tego za zgodą pozostałych właścicieli, grzejniki są dobrane do wielkości pomieszczeń). Remont został przeprowadzony wiosną, natomiast wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym pojawiły się wątpliwości pozostałych, co do sprawiedliwego rozłożenia kosztów za ogrzewanie. Obawy dotyczą tego, że będę zużywał więcej ciepła niż inni. Pozostali właściciele chcą, bym płacił więcej. Czy jest to zgodne z prawem? Jak wybrnąć z tej sytuacji? Dodam, że wspólnota nie ma swojego statusu, a grzejniki nie zostały ujęte jako własność wspólna w odrębnej uchwale. Zbigniew G., Warszawa

O odpowiedź poprosiliśmy eksperta Aleksandra Snarskiego, prawnika z Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości. W opisanej sytuacji bez znaczenia jest fakt, czy wspólnota ma, czy też nie ma statutu. Postanowienia zawarte w statucie wspólnoty, jako akcie niższego rzędu, zawsze muszą być zgodne z regulacjami ujętymi w ustawie, jako akcie wyższego rzędu, w tym przypadku w ustawie o własności lokali. A w ustawie o własności lokali instalacja centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami jest zaliczana do nieruchomości wspólnej, bo nieruchomość wspólną stanowią grunt oraz części budynku i urządzenia, które nie służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali. Zatem instalacja centralnego ogrzewania jest urządzeniem, z którego korzystają wszyscy właściciele lokali, ponieważ czynnik grzewczy doprowadzany jest zarówno do ich lokali, które stanowią odrębne nieruchomości, jak i do części wspólnych budynku.
Wymiana grzejników w jednym lokalu, jak pisze czytelnik, dobranych do wielkości pomieszczeń, nie musi, ale może doprowadzić do zakłóceń bilansu cieplnego budynku. Aby do tego nie doszło, nowe grzejniki powinny mieć te same parametry techniczne, co grzejniki demontowane.
W przeciwnym wypadku może wystąpić zachwianie bilansu cieplnego, czego następstwem będzie konieczność wykonania dokumentacji instalacji centralnego ogrzewania obejmującej bilans cieplny budynku wraz z wykonaniem projektu regulacji przepływów dla poszczególnych odbiorników - grzejników w lokalach.
Jeśli natomiast czytelnik, wymieniając grzejniki żeliwne, zamontował o tych samych parametrach technicznych grzejniki stalowe, to nie będzie zużywał ani więcej, ani mniej energii cieplnej, od pozostałych właścicieli lokali. Ponadto, właściciele lokali w podjętej uchwale przyjęli sposób rozliczania energii cieplnej zużytej do ogrzania budynku, określając, że energia ta będzie rozliczana według powierzchni użytkowej lokali. Nie ma żadnych podstaw, aby czytelnik z tego tytułu ponosił większe obciążenia niż pozostali właściciele lokali. Ustawa o własności lokali dopuszcza możliwość zwiększenia obciążeń związanych z utrzymaniem nieruchomości wspólnej, ale tylko i wyłącznie w przypadku lokali użytkowych, jeżeli uzasadnia to sposób korzystania z tych lokali. Oczywiście, optymalnym rozwiązaniem byłoby zamontowanie w każdym lokalu podzielników ciepła lub liczników ciepła winstalacji centralnego ogrzewania.
oprac. b. kal.
Wykładnia przepisów: Aleksander Snarski z Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości


autor / źródło:

http://www.aluminium.konin.pl/kzlis/viewtopic.php?t=55

Zasady dostępu do informacji publicznej


1 stycznia weszła w życie ustawa z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198). Ustawa precyzuje konstytucyjny zapis art. 61 o prawie obywateli do informacji o działaniach władz publicznych.


Ustawa nakazuje organom władzy państwowej (i innym podmiotom) udostępniać każdą informację o sprawach publicznych tj. informację publiczną (art.1, ust.1). Wyjątek stanowią informacje niejawne (art.5, ust.1).
Zgodnie z ustawą prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do niezwłocznego uzyskania takiej informacji, zawierającej aktualną wiedzę o sprawach publicznych. Na prawo do informacji publicznej składają się uprawnienia do:


- uzyskania informacji publicznej, w tym informacji przetworzonej,
- wglądu do dokumentów urzędowych,
- dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów.


Prawo to przysługuje każdej osobie (art.2 ust.1). Od osoby występującej o informację publiczną nie wolno żądać uzasadnienia wniosku (art.2 ust.2).


Informacje podlegające udostępnianiu


Ogólna zasada udostępniania każdej jawnej informacji o sprawach publicznych jest sprecyzowana w rozdziale 2 ustawy. Wskazano tam wprost jakie informacje podlegają upublicznianiu.
Są to m.in. informacje o:


- organach władzy publicznej - w tym o ich statusie prawnym, organizacji, kompetencjach, majątku, osobach sprawujących w nich funkcje i ich kompetencjach;
- zasadach funkcjonowania organów władzy publicznej - w tym o sposobach załatwiania spraw, stanie przyjmowanych spraw i kolejności ich załatwiania, prowadzonych rejestrach, ewidencjach i archiwach;
- polityce władz - w tym o zamierzeniach, projektach aktów normatywnych, programach dotyczących realizacji zadań publicznych;
- danych publicznych - w tym dokumenty urzędowe, stanowiska w sprawach publicznych zajęte przez funkcjonariuszy publicznych, treść wystąpień i ocen dokonywanych przez organy władzy publicznej, informacja o stanie państwa;
- majątku publicznym.


Na mocy ustawy mają być jawne i dostępne posiedzenia kolegialnych organów władzy pochodzących z wyborów. Ustawa nakazuje sporządzać i udostępniać stenogramy lub protokoły z obrad.


Ustawa definiuje ponadto pojęcie dokumentu urzędowego, który podlega upublicznianiu. Dokumentem urzędowym jest treść oświadczenia woli lub wiedzy, utrwalona i podpisana w dowolnej formie przez funkcjonariusza publicznego w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego, w ramach jego kompetencji, skierowana do innego podmiotu lub złożona do akt sprawy (art.6, ust.2).


Formy udostępniania informacji


Zgodnie z ustawą udostępnianie informacji publicznych następuje poprzez:


- ogłaszanie w internetowym Biuletynie Informacji Publicznej,
- udostępnianie na wniosek zainteresowanego,
- wyłożenie w powszechnie dostępnym miejscu lub poprzez terminale informacyjne (infomaty).


Udostępnianie informacji na wniosek


Zgodnie z ustawą (art. 10, ust.1) informacja publiczna, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej jest udostępniana na wniosek zainteresowanego.
Udostępnianie informacji na wniosek następuje "bez zbędnej zwłoki", nie później niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku (art. 13, ust.2).


Jeżeli jest to niemożliwe, należy powiadomić wnioskodawcę w tym terminie, o powodach opóźnienia w przekazaniu informacji oraz o nowym terminie, nie dłuższym jednak niż 2 miesiące.


Jeśli informacja może być przekazana niezwłocznie, w formie ustnej lub pisemnej, osoba występująca o informację nie składa pisemnego wniosku. Instytucja udostępniająca informację ma obowiązek umożliwić jej skopiowanie, wydrukowanie, przesłanie lub przeniesienie na powszechnie używany nośnik informacji.


Ograniczenia w dostępie do informacji publicznej


Odmowa udzielenia informacji może nastąpić jedynie ze względu na jej niejawność (ochrona danych osobowych, prawo do prywatności, tajemnica państwowa, służbowa, skarbowa, statystyczna). Odmowa następuje w formie decyzji administracyjnej. Odwołanie od decyzji rozpoznaje się w terminie 14 dni (art. 16, ust.2, pkt 1).


Odpowiedzialność karna


Przepis art. 23 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku, dla tego kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej.


autor / źródło:

http://www.kzlis.konin.lm.pl/dzialalnosc.html

Polska jest krajem, w którym powstawała spółdzielczość i w którym spółdzielczość znakomicie rozwinęła się jeszcze przed II WŚ. Organizacje spółdzielcze wypracowały na forum międzynarodowym szereg fundamentalnych zasad, znanych jako 7 zasad spółdzielczości.

W okresie komunistycznym powstały tzw. spółdzielnie mieszkaniowe by zdjąć odpowiedzialność z władz państwowych za zapewnienie każdemu obywatelowi mieszkania. Zgodnie z komunistyczną doktryną zorganizowano je tak, by nikt nie był właścicielem swojego mieszkania. Naruszało to oczywiście 3. zasadę spóldzielczości. Naruszona została również 2. zasda spółdzielczości gwarantująca demokratyczny udział w kierowaniu spółdzielnią każdemu członkowi. Zasada ta została naruszona w ten sposób, że stworzono spółdzielnie-molochy liczące po wiele tysięcy członków. Przy takiej liczebności demokratyczne procedury w spółdzielniach mieszkaniowych stały się parawanem dla hegemonii i bezkarności, tych których PZPR postawiła jako prezesów spółdzielni.

Dzisiaj jakkolwiek nie ma PZPR, utrwalony wówczas układ utrzymał się do dzisiaj. By spółdzielnia gwarantowała udział członków w jej zarządzaniu nie powinna przekraczać zasadniczo 200 członków. Tylko wtedy będą oni mogli rzeczywiście wpływać na podejmowane decyzje, a spóldzielnia spełni swoją ekonomiczną i integracyjną rolę.

By wyciągnąć od spółdzielców jak najwięcej pieniędzy, komunistyczne władze wymyśliły spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Do dziś większość tych, co posiadają to prawo jest przekonana, że są właścicielami mieszkań, Tymczasem właścicielem takiego mieszkania jest spółdzielnia tak samo jak w przypadku spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Aby stworzyć prawne warunki przywrócenia normalności w spółdzielniach mieszkaniowych tzn. by spółdzielcy byli właścicielami swoich mieszkań, oraz by mogli bezkonfliktowo wydzielić normalne spółdzielnie ze spółdzielni molochów oraz by nie moża było więcej ustanawiać dziwolągu w postaci spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, z inicjatywy grupy posłów, sejmowa komisja ds spółdzielczości kierowana przez Tomasza Wójcika, przygotowała ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych , którą Sejm uchwalił w dniu 15 grudnia 2000 r. (Dz. U. z 2001 r. nr 4 poz. 27)

Na mocy tej ustawy nie można było ustanawiać więcej spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, jako niezgodnego z koncepcją spółdzielczości. W artykułach 12 i 39 zostałastworzona członkom spółdzielni mieszkaniowych możliwość przeniesienia na nich własności mieszkań, w których mieszkali. Ustawa wymagała od spółdzielców aktywności i złożenia odpowiedniego wniosku o przekształcenie spółdzielczego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności tego lokalu ( wniosek o przekształcenie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu oraz wniosek o przekształcenie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu).

Ponadto w artykule 29 tej ustawy mieszkańcy danego bloku uzyskali możliwość podjęcia wiekszością głosów uchwały o wydzieleniu małej spółdzielni ze spóldzielni molocha, obejmującej tylko dany blok. Wszystkie analizy oraz dotychczasowa praktyka, wskazują, że wydzielenie takich małych spółdzielni obniża zasadniczo koszty zarządzania i utrzymania mieszkań oraz że mieszkańcy mają bezpośredni wpływ na decyzje dotyczące ich domu i mieszkań. Co więcej mają pełną kontrolę nad wydatkami w każdej fazie ich realizacji.

Antyspółdzielniane lobby zarządów spółdzielni mieszkaniowych rozpętało istną nagonkę na tę ustawę i jej autorów. Spółdzielcy byli straszeni ogromnymi kosztami wyodrębnienia własności mieszkań oraz wzrostem kosztów utrzymania mieszkań. Trzeba pamiętać, że ta kampania przeciwko interesom spółdzielców była przeprowadzona za pieniądze właśnie tych członków spółdzielni. Złożone przez członków spółdzielni wnioski w większości przypadków były ignorowane, a zarządy nie podejmowały żadnych czynności, by te wnioski realizować, mimo że miały ustawowy obowiązek to uczynić. Należy dla sprawiedliwości zaznaczyć, że co prawda nieliczne, niektóre zarządy utożsamiały się ze spółdzielcami, których reprezentowały i dzisiaj w tych spółdzielniach zrealizowano już wszystkie wnioski o wyodrębnienie odrębnej własnośći.

Po wyborach w 2001 r. Sejm dokonał nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (nowelizacja ustawy z dnia 19 grudnia 2002 r. ) Nowelizacja ta likwidowała możliwość decyzji, zainteresowanych podziałem spółdzielni, członków spółdzielni tzn. został usunięty artykuł 29, przywróciła ustanawianie dziwolągu spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu oraz ustanowiła barierę finansową przekształcenia prawa spółdzielczego w odrębną własność. Zmiany te w istotny sposób zahamowały na prawie cztery lata proces uspółdzielniania molochów mieszkaniowych. Stan prawny ustanowiony przez Sejm IV kadencji przedstawiony jest w jednolitym tekście ustawy z 26.11.2003 ( tekst jednolity ustawy z dnia 26 listopada 2003 r.).

Grupa posłów z inicjatywy senatora profesora Adama Bieli złożyła do Trybunału Konstytucyjnego skargę na niekonstytucyjność dokonanych w ustawie zmian. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzeczeniu z dnia 20 kwietnia 2005 r. uznał w większości zasadność skargi ( Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 20 kwietnia 2005 dotyczące spółdzielni mieszkaniowych) i przywrócił artykuł 29 oraz praktycznie zablokował ustanawianie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.

Antyspółdzielcze lobby wykorzystując koniec kadencji, a więc praktyczną niemożność złożenia przez posłów skargi konstytucyjnej doprowadziło do uchwalenia kolejnej niekonstytucyjnej nowelizacji w dniu 3 czerwca 2005 r. ( nowelizacja ustawy z dn. 3 czerwca 2005 r. ), którą prezydent Kwaśniewski podpisał i która weszła w życiednia 21 lipca 2005. Nowelizacja ta nie skasowała artykułu 29 lecz istotnie uderza w przekształcenia w odrębną własność, choć już nie tak mocno jak porzednie rozwiązanie. Mimo tych trudności, 1 sierpnia 2005 r. grupa parlamentarzystów, którym leży na sercu dobro spółdzielców złożyła ponownie skargę do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą niekonstytucyjności rozliczeń przy przekształcaniu prawa spółdzielczego do lokalu w odrębną własność (rozliczanie kosztów związanych z modernizacją budynków, ustalenie 50% opłaty) oraz niekonstytucyjności dalszego ustanawiania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.

Mimo tych zawirowań, spóldzielcy mają potężny oręż w walce o swoje prawo w postaci artykułu 29, na mocy którego mogą oderwać się od spółdzielni-molocha i samodzielnie, efektywnie i taniej gospodarzyć. Spółdzielcy, którzy chcą skorzystać z tego uprawnienia, w zakresie stworzenia własnej reprezentacji winni stosować odpowiednio przepisy o zakładaniu spółdzielni. ( Prawo spółdzielcze)

Mogą też złożyć do sądu wniosek o przekształcenie prawa spółdzielczego w odrębną własność ( wniosek do sądu o przekształcenie spółdzielczego prawa do lokalu w odrębną własność), w przypadku gdy ich wniosek nie jest załatwiany lub realizowany w sposób taki by go nie zrealizować.

Zachęcamy wszystkich spółdzielców do aktywności, do wzięcia w swoje ręce swojej własności i obniżenia kosztów zamieszkiwania oraz stworzenia sobie bezpieczniejszej przyszłości.

Wszystkim spółdzielcom życzymy w tej aktywności po staropolsku

Szczęść Boże


autor / źródło:

http://www.uwlaszczenie.pl/html/spoldzielniemieszkaniowe.html

Wydaje się, że podzielniki ciepła które mają podzielić koszty ciepła, dzielić zaczynają ludzi. Jedni po rozliczeniu sezonu dostają zwroty, a inni muszą nieraz słono dopłacić. Skąd to się bierze?
Nowoczesna kotłownia na gaz ziemny, która nam dostarcza ciepła i ciepłej wody, jest wyposażona w elektronikę i automatykę. Myślę, że jest tak w większości kotłowni. Elektronika ta jest tak wyregulowana, jeśli chodzi o CO, że podaje ciepło o temperaturze dostosowanej do aktualnych warunków atmosferycznych. Każda ma czujnik zewnętrzny, a temperatura podawanego ciepła jest minimalna z dopuszczalnego, aby być w porządku z normami. I dlatego na nic się nie zda kręcenie termozaworami, aby zwiększyć sobie piepełko w mieszkaniu. Wymieniano zawory grzejnikowe na termozawory - po co?
Są nieraz obok nas mieszkania, gdzie ktoś na dłużej wyjechał zakręcając zawory grzejnika, są mieszkania gdzie oszczędza się w podobny sposób.
Ale ich mieszkania ogrzewamy my, płacąc więcej za zużyte ciepło, które uciekło przez ściany, zgodnie z prawami fizyki. Mieszkania te, dodatkowo są zawilgacane, co z czasem odczują wszyscy mieszkańcy. Wiele budynków nie ma Audyty Energetycznego, punktów pracy, są źle ustawione współczynniki korekcyjne, a ocieplenie budynków na różnych kondygnacjach też jest różne, i nie jest brane pod uwagę.
Są to argumenty aby zlikwidować podzielniki, a płacić ryczałtem za CO, gdyż podzielniki nie zdają egzaminu w naszych warunkach.
Czas skończyć z oszczędzaniem czyimś kosztem, z dewastacją budynku przez niedogrzewanie mieszkań, z opisywanym kombinowaniem z podzielnikami ciepła. A ponosić wspólnie, sprawiedliwie koszty za utrzymanie zimą w naszym budynku odpowiedniej temperatury.


autor / źródło:

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
http://www.aluminium.konin.pl/kzlis/viewtopic.php?t=60

Więcej artykułów…