14
Wt, Sie

 

Bomber czy bloger NE?

 

Jeden z zatrzymanych w sprawie fałszywych alarmów bombowych w czerwcu 2013 był blogerem NE.

Blogerem to być może zbyt wiele powiedziane. Dawid K. od początku czerwca tego roku umieszczał na portalu Nowy Ekran prymitywne wpisy szkalujące inne osoby i deklarujące "pomoc prawną" poszkodowanym, których na NE bloguje wielu. Zapewne chciał łatwo wzbogacić się na naiwnych, ale aby móc dokonywać wpisów na tym portalu, trzeba otrzymać od innego użytkownika kod autoryzacyjny.

Poziom "blogowania" Dawida K. to druga klasa gimnazjum, podstawowe błędy gramatyczne, stylistyczne, a nawet ortograficzne.

Wpisy Dawida K. na portalu NE znikły.

Czy była to rozgrywka służb? Jeżeli tak to bardzo kosztowna, bo zatrzymani nie posiadają majątku aby pokryć koszty ewakuacji instytucji. Czy zatrzymani byli informatorami służb czyli "uszakami"? Jezeli tak to jak najgorzej świadczy o poziomie intelektualnym ich oficerów prowadzących. Takich prostaków nikt rozsądny nie traktowałby w rozmowie poważnie. Przerost aspiracji nad kompetencjami u tych panów jest aż nadto widoczny.

Wygląda na to, że cała sprawa alarmu rzekomo bombowego, to próba "wkręcenia" dwóch zwalczających się bytów medialnych 3obiegu i Nowego Ekranu.

Pomimo, że antybohaterowie skandalu ulokowani zostali w dwóch antagonistycznych blogsferach, cała sprawa miała zaszkodzić właśnie blogerom niezależnym.

Przemysław P. udziela wywiadu parolowemu 3obiegowi, Dawid K. zamieścił kilka "wpisów" w oparowym NE.

Kto mu przesłał hasło? Ten kto to zrobił, jest kretem szkodzącym nie tylko blogsferze, ale też nieodpowiedzialnym osobnikiem, który naraził państwo polskie czyli jego obywateli na wielomilionowe straty.

pozna

Potworny wypadek w Poznaniu. Banda celebrytów z całej Jewropy przyjechała do Poznania swoimi autami za milion dolarów, aby się popisywać. Wśród nich Jerzy Dziewulski SLD.

19 osób rannych, czworo ciężko w tym dzieci. Dziewul twierdzi, że impreza była "doskonale przygotowana". Oznacza to, że odpowiedzialność finansowa organizatorów jest wykluczona. Nikt z ofiar nie otrzyma odszkodowań. Tak się kończy podziwianie celebrytów, utratą zdrowia, być może życia. Widzowie sami są sobie winni. Organizatorzy zapraszają za rok.

Pod pozorem rozprawy ze środowiskiem białostockich skinów skierowano nowego ministra Bartłomieja Sienkiewicza do neutralizacji pewnego białostockiego środowiska "zawodowego". Okazało się że ci mityczni skini są blisko związani z pewnym środowiskami - pod tym eufemizmem kryje się środowisko policyjno-prawnicze. W jego skład wchodzą znani białostoccy adwokaci i notariusze. Czy osoby te występowały w procesie Mirosława Ciełuszyckiego, na rzecz którego lobbował Marek Karp nieżyjący szef Ośrodka Studiów Wschodnich?


To nie przypadek, że dowiedzieliśmy się właśnie o przejęciu przez Artura Balazsa ośrodka w wolińskim parku. Balazs bywał u Marka Karpa w Ludwinowie, tam omawiano sprawę utrzymania wyłączeń ceł unijnych na nawozy potasowe sprowadzane z Białorusi przez firmę Farm Agro Plant z Siemianówki. W planach były też dostawy cementu gdyż zbliżał się boom autostradowy. Z Karpem spotykał się też były minister Janusz Steinhoff, który w procesie Mirosława Ciełuszyckiego. ujawnił, że wymiana z Białorusią miała polegać na barterze. W zamian za nawozy biznesmeni-politycy zamierzali wysyłać tam kombajny górnicze.


A jaka była sytuacja finansowa Karpa? Prowadził gospodarstwo. Miał podobno 100 krów mlecznych, a dochody ze sprzedaży mleka miały wynosić 100-140 tysięcy miesięcznie - tak zeznała żona Karpa. Były więc to krowy rekordzistki! Tymczasem minister Ciosek również bywający w Ludwinowie u Karpa zeznał, że gospodarz spłacał jednym kredytem drugi i miał kłopoty finasowe. Karp otrzymywał wynagrodzenie od Ciełuszyckiego. Sąd zajmował się kwotą 160 tysięcy i tego typu zarzut usłyszał Karp. Relatywnie to kwota niewielka - porównywalna z miesięcznym dochodem ze sprzedazy mleka.


O kogo chodzi Sienkiewiczowi?


Czy o członków białostockiej palestry adwokata R., adwokata P.,  być może chodzi też o pewnego notariusza i adwokata K. Artykuł 212 kk nie zezwala na podanie bliższych danych. Mamy więc do czynienia ze zwarciem buldogów.


Z jednej strony lokalna grupa prawników dorabiajacych biznesami z Białorusią (prawnik  sprowadza sprytnie  paliwo i prowadzi duże gospodarstwo rolne również w okolicach Siemianówki). Wiemy, że zarówno Karp jak i Ciełuszecki przebywali w latach 80-tych za granicą. Skąd Karp miał pieniądze na zakup Ludwinowa?


Żona Karpa stwierdziła, że za sprawą oskarżeń jej męża stoją  "generał Bduła' i "służby z Łodzi". Karpa miał zachęcać do przyznania się Zbigniew Raczyński.


Sienkiewicz może opierać się na prokuratorach Sławomirze Luksie i Andrzeju Bura zaangażowanych w oskarżenia Ciełuszyckiego i Karpa 10 lat temu.


Ciełuszyckiego bierze w obronę portal Karnowskich wpolityce.pl mówiący o "białostockim układzie zamkniętym".

 

Zygmunt Miernik

Cały system obecny postawiony jest na głowie. Jak chociażby znany mi sektor pocztowy.  Operatorzy pocztowi dążą doumożliwienia im odpłatnego korzystania z infrastruktury Poczty Polskiej. To oznaczałoby zwolnienie pracowników dotychczas obsługujących infrastrukturę owych operatorów. Tymczasem zarząd Poczty Polskiej nie chce takiego rozwiązania. Woli zwalniać własnych pracowników i działa na korzyść pracowników konkurencyjnych instytucji. Umożliwienie operatorom prywatnym dostępu do infrastruktury PP zwiększyłoby o jakieś 30 procent zatrudnienie w PP. Operatorzy prywatni zwolniliby zaś 80 procent dotychczasowych pracowników.


Wypowiedzi sędziny Barbary Piwnik po incydencie z tortem to groźny przejaw totalizacji państwa. Wbrew pozorom tortowy wybryk jest korzystny dla systemu. System uzyska dodatkowe środki finansowe i dodatkowe uprawnienia.


Proponowany pomysł na "reformę" sądownictwa spowoduje, że sędzia będzie jedynie arbitrem w procesie. Ujmie mu to 70 procent pracy, wynagrodzenie pozostanie na dotychczasowym poziomie. Natomiast hordy wyszkolonych w cynizmie prawników rzucą się na bezbronną część społeczeństwa aby ją ograbić. Wszak kto nie zna prawa sam sobie szkodzi.


Dlaczego odpłacono za zbrodnię tortem i odpłacono nie bezpośrednim winowajcom? Każdemu należy odpłacać tym, co mu się należy. Kiszczakowi należy się szubienica nie tort.


Na zdjęciu Zygmunt Miernik, który zniszczył tort.

Przetarg na ośrodek "Grodno" położony w Wolińskim Parku Narodowym był tak zorganizowany, że nikt o nim nie wiedział. Wygrał jedyny oferent - fundacja związana z ustosunkowanym politykiem z Wolina Arturem Balazsem. Artur Balazs to bliski znajomy obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, obaj byli kolegami partyjnymi w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym. W 2000 roku podczas wizyty Komorowskiego w Białymstoku ten powtarzał jak mantrę że popiera ówczesnego ministra rolnictwa Balazsa.


Znalezienie informacji o tym przetargu na stronie Wolińskiego Parku Narodowego było możliwe tylko w sytuacji, gdy ktoś już o tym przetargu wiedział. Ogłoszenie znajdowało się na BIP-ie między archiwalnymi przetargami ogłoszonymi w listopadzie i grudniu zeszłego roku.


Ośrodek "Grodno" leży siedem kilometrów na wschód od nadmorskich Międzyzdrojów, w sercu rezerwatu. Blisko 70 hektarów pięknego terenu: wysoki klif, plaża oddalona kilka kilometrów od najbliższych miejscowości, jeziorko z wyspą.

wp.pl - proces Kiszczaka

Serwis wp.pl informuje o sędzi obrzuconej tortem podczas procesu Kiszczaka. Czytaj więcej

 

Warto zadać sobie pytanie co jest bardziej gorszące: tort na głowie sędzi czy zawieszanie procesów zbrodniarzy komunistycznych pod pretekstem złego stanu zdrowia....


Więcej artykułów…