18
Śr, Lip

Biaystok ul. Barszczaska 6

Na blogu takajestprawda.pl autor przedstawia wygląd wnętrz bloków na ul. Barszczańskiej. Władza samorządowa na ul. Barszczańskiej, ul. Dojnowskiej, i podobnych miejscach, tworzy getta dla ludności eksmitowanej z blokowisk białostockich postkomunistycznych spółdzielni mieszkaniowych.

Miejsca te stały się symbolem ekstremalnych dewastacji i dużej przestępczości. Nie tylko straszą, ale wywołują szkody gospodarcze i wizerunkowe dla miasta. Tracą na wartości nieruchomości położone w rejonie gett. Nie ma chętnych na najem czy zakup. Zobacz przykład budynku firmy Hitech >>.

Wydaje się jednak, ze pan Tadeusz Truskolaski nie widzi problemu. Na jednej z gal postkomunistycznych spółdzielni komplementował spółdzielnię za "wzorowe zarządzanie". Nie reaguje gdy postkomunistyczna spółdzielnia bije rekordy eksmisji. Przeczytaj o 48 eksmisjach w BSM >>

Zobacz stan techniczny budynku we wzorowo zarządzanej spółdzielni >>
Zobacz galerię >>

Dalszy rozwój białostockich lumpenosiedli i rozmyślne koncentrowanie ludności wykluczonej społecznie to zagrożenie dla funkcjonowania miasta, szkody w mieniu, wydatki na pomoc społeczną i zwalczanie przestępczości. To krzywda wyrządzana dzieciom zmuszanym do egzystencji w gettach Barszczańskiej.

Wielokrotnie już apelowaliśmy o zmianę polityki i odejście od trendu bezdusznej eksploatacji najuboższych i umyślnego wykluczania społecznego. Dotąd niestety bezskutecznie.... Niewyobrażalną wprost pogardę i bezwzględność ilustruje sprawa Andrzeja Kępy >>

Po raz kolejny apeluję do pana Truskolaskiego o uruchomienie biura przeciwdziałania eksmisjom, o wsparcie tych mieszkańców spółdzielni, którzy chcą tańszego zarządzania blokami, tańszych remontów i tańszych dociepleń bloków. Na białostockim wolnym rynku nie ma stawki 200 zł czy 160 zł netto za m2 za docieplenie bloku - obowiązuje cena 80-100 zł netto za m2!

Przypominam też, że stawka za zarządzanie w białostockich wspólnotach mieszkaniowych to około 1 zł za m2. A w postkomunistycznych spółdzielniach zarządzanie kosztuje w przedziale od 1,50 zł do nawet 3 zł za m2. Wysokość opłaty ma bezpośredni związek ze skalą ubóstwa i eksmisji!

Nie może tak dalej być. Dziesiątki tysięcy ludzi w Białymstoku powinny mieć prawo do rynkowego czynszu i wyboru zarządcy. Szczególnie ważne staje się to dziś: przy rekordowym białostockim bezrobociu i silnym zubożeniu mas ludności.

Zobacz stronę takajestprawda.pl >>

Bloki na Eliasza i Dojnowskiej >>

Zdjęcia pochodzą z www.takajestprawda.pl

 

 

Reklama: Chors - polski producent oświetlenia >>

Tromso na mapie

Gdyby nie powszechna emigracja zarobkowa Białystok pobiłby rekordy bezrobocia. Według danych statystycznych oficjalnie bez pracy pozostaje ponad 13 % mieszkańców. Dla porównania w Poznaniu bezrobotnych jest ok. 4,2 % a w Warszawie 4,8 %.

Dramatyczną sytuację Białegostoku łagodzi masowa emigracja zarobkowa. Gdyby jej nie było liczba bezrobotnych sięgnęłaby nawet 25 %.

Za główną przyczynę należy uznać szkodliwą politykę gospodarczą samorządu: wspieranie obcych sieci handlowych i prowadzenie swoistej wojny z białostockim kapitałem - zamykanie rodzimych centrów handlowych i rozpraszanie lokalnej przedsiębiorczości. Ciosy w polski handel i dystrybucję niszczą z kolei polskie lokalne i regionalne firmy produkcyjne.

Żaden samorząd kierujący się interesem społecznym i polską racją stanu nie pozwoliłby na instalację w mieście liczącym niespełna 300 tys. mieszkańców kilkudziesięciu sklepów Biedronka czy Lidl i monopolizowanie spożywczego handlu detalicznego. Nie do pomyślenia jest aby np. analogicznej wielkości miasto niemieckie czy portugalskie pozwoliło na budowę na swoim terenie kilkudziesięciu sklepów PSS Społem i faktyczne oddało obcemu kapitałowi kontrolę nad handlem.

W Białymstoku w okresie rządów Tadeusza Truskolaskiego rozwinął się model klienckiej gospodarki. Miasto funkcjonuje i "rozwija się" dzięki różnego rodzaju dotacjom i zadłużaniu się. Lokalne firmy produkcyjne w dużej mierze zostały pozbawione kanałów dystrybucji i walczą o prawo do egzystencji na rynku krajowym.

Spadek siły nabywczej ludności wskutek zubożenia w połączeniu z eliminacją z rynku lokalnych firm produkcyjnych i usługowych winduje bezrobocie. Nie ma szans na zatrudnienie bo preferowany przez władzę model gospodarki nie dopuszcza normalnego funkcjonowania firm. Obecnie zakładanie działalności gospodarczej często ogranicza się do dwuletniego cyklu: okres niskiego ZUS-u i konsumpcji dotacji. Władza nie jest zainteresowana umacnianiem i promocją polskich firm. Zamiast promować np. polskiego producenta otwiera się outlet m.in. z przysłowiową "markową" odzieżą z Bangladeszu.

Kliencka białostocka gospodarka i dwuletnie firmy są optymalne dla obcego kapitału, ponieważ przy takiej formule nie ma szans na rozwój produkcji ani handlu zdolnego zagrozić interesom obcych sieci handlowych.

To musi się zmienić. Samorząd i władza państwowa ma być rzecznikiem polskiego interesu.


Przeczytaj czy obcy kapitał płaci podatki ?? >>

 

Białostoczanin uciekł przed bezrobociem do Norwegii, do Tromsø za kołem polarnym (więcej o Tromso w Wikipedii >>).


 

Fotografie udostępnił Andrzej Jędrzejewski

 

Reklamy

Aby Białystok był domem kupuj w polskich firmach:

Materiały wykończeniowe www.aneks.pl >>

Producent wędlin Pelikan >>

Producent wędlin Kabo >>

Sklepy z oświetleniem:

www.lumina.sklep.pl

www.lampol.pl

www.swiatpl.pl

Polskie sieci sklepów spożywczych:

PSS Społem >>

Chorten >>

Sprzęt komputerowy i serwis www.infosoft.pl >>
Lobos producent >>

 

 

 

 

Skan strony Kuriera Porannego

Od czasu przejęcia białostockich tytułów prasowych przez niemiecki kapitał (Verlagsgruppe Passau GmbH) w tutejszej prasie pojawiają się dziwne wpisy na temat polskich przedsiębiorców.

Przykładowo w tekście z 30 kwietnia 2015 r. zatytułowanym "Ul. Kawaleryjska. Sprzedawcy z targowiska będą handlować w święto pracy" przedsiębiorców z ul. Kawaleryjskiej nazywa się "handlarzami". Cytat: "....większość handlarzy widzi w tym okazję do dodatkowego zarobku..."
Zobacz tekst >>

Tego rodzaju wpisów nie znalazłem w odniesieniu do Lidla czy Reala. Co więcej: w prasie tej prawie nie ma artykułów o polskich firmach produkcyjnych i dystrybucyjnych. W Kurierze Porannym nie znalazłem nic o białostockiej firmie Pelikan (produkuje wędliny), czy Lobos(produkuje chemię). Za to jest mnóstwo tekstów o sklepach obcych sieci handlowych.

W mojej ocenie nazywanie polskich przedsiębiorców "handlarzami" jest elementem wojny ekonomicznej z polskim kapitałem. Jest uprawianiem czarnego PR w celu manipulowania nastrojami klientów i kształtowania pożądanych trendów konsumpcyjnych. W III RP prasa znajdując się w obcych rękach przestała być czwartą władzą stojącą na straży wolności i demokracji a zmienia się w organ propagandowo-prasowy przewidziany do realizacji celów gospodarczych i politycznych na eksploatowanym terytorium.

Kiedyś prosiłem Kurier Poranny o publikacje o charakterze społecznym (przeczytaj więcej >>) ale prośba pozostała bez odpowiedzi.

W prawdziwie wolnej Polsce niedopuszczalne byłoby zezwolenie na masowy wykup tytułów prasowych przez kapitał obcego państwa (w samych Niemczech takie kupno prasy jest ustawowo zabronione).


Zobacz strukturę własnościową tytułu Kurier Poranny:

Verlagsgruppe Passau GmbH >>

Polskapresse >>

Media Regionalne >>

Kurier Poranny >>

 

 

rdo wpolityce.pl

Ponowiłem wniosek do Prokuratury Apelacyjnej o pouczenie podległych funkcjonariuszy publicznych o obowiązku zapłaty należnych państwu podatków przy zamawianiu towarów i usług.

W poprzednim roku pisałem o bulwersującej sprawie funkcjonariuszy, którzy przy zamawianiu usług nakłaniali wykonawcę do realizowania zlecenia na lewobez kwitu, żeby było taniej, żeby nie zapłacić podatku VAT i dochodowego. Apelowałem aby funkcjonariusze publiczni, którzy dopuścili się takich zachowań zgłaszali się do wykonawców, dopłacali VAT i dochodówkę oraz odbierali faktury. Jednakapele z 2014 r. pozostały bez odpowiedzi.

Klasyk III RP mówił, że "Państwo polskie praktycznie nie istnieje". Tu w Białymstoku ta mądrość zdaje się w pełni potwierdzać.

Skierowałem kolejne pismo do prokuratury. Temat jest na czasie w kontekście najnowszych wytycznych Ministra Finansów o celach i skuteczności kontroli skarbowych. Zobacz publikację >>


Czytaj o unikaniu zapłaty podatków w Białymstoku:

Gnijący Białystok

Kryzys i rozkład państwa

Kto nie płaci podatków...

Barak przy ul. Kawaleryjskiej bez prdu i wody

Po eksmisji z mieszkania lokatorskiego w białostockiej spółdzielni Bacieczki, Andrzej Kępa wraz z rodziną został przesiedlony do baraku przy ul. Kawaleryjskiej (przeznaczonego do wyburzenia). Na etapie Kawaleryjskiej Kępie zaproponowano inny lokal socjalny, którego nie przyjął wskutek sporu z pracownikami ZMK. Próby rozmów z władzą (m.in. wysyłaliśmy pisma z prośbą o porozumienie i ofertą pomocy) okazały się bezskuteczne.

Sposób traktowania Kępy ma związek z jego konfliktem z zarządem mienia, ale najprawdopodobniej jest też determinowany przeszłością p. Andrzeja. Kępa m.in. doprowadził do usunięcia z funkcji sędziego wiceprezesa Sądu Okręgowego w Białymstoku za zasiadanie w radzie nadzorczej SM Bacieczki. W radzie nadzorczej tej niezwykłej spółdzielni był też prokurator - mimo ustawowego zakazu. Na domiar złego Kępa działał w białostockim ruchu uwłaszczeniowym - m.in. dzięki jego pracy przekształcono na własność około połowę z ogółu 80 tys. spółdzielczych mieszkań.

Kępa przegrał wszystkie sprawy przed białostockim sądem - nawet te o zapłatę i eksmisję z mieszkania spółdzielczego, w których powództwo spółdzielni uznawano na podstawie oświadczenia zarządu o zadłużeniu. Sąd nie godził się na weryfikację przez biegłego kwot naliczonego zadłużenia oraz sporządzenie rozliczenia dokonanych wpłat. Nie zgodził się też na dokonanie zamiany mieszkań w celu spłaty zadłużenia, choć wiedział, że wyrokiem doprowadzi do bezdomności (w procesie Kępa przedstawił zgłoszenia kilku osób gotowych na zamianę i dopłatę-spłatę zadłużenia). Podobnie było w przypadku prokuratury: wszystkie zawiadomienia zawsze kończyły się odmową lub umorzeniem.


Po wyroku eksmisyjnym i zabraniu dorobku życia Kępę przeniesiono do baraku przy ul. Kawaleryjskiej. Nie ma w nim prądu (od grudnia 2013) ani wody (od września 2012).

Zewnętrzne interwencje ws. niehumanitarnych zachowań i o przydział lokalu okazały się nieskuteczne. Ostatnio orzeczono eksmisję z baraku wskazując, że Kępa zajmuje go bezprawnie oraz przysłano wezwania do zapłaty - chyba czynszu - w kwotach: 1254,79 zł i 5473,80 zł. W wezwaniach nie wyjaśnia się za co dokładnie naliczono te kwoty.

Szokuje też treść ostatniego wyroku, w którym m.in. podaje się, że "powódka zawiadamiała Kępę o planowanym wywozie ruchomości na wysypisko". Owe ruchomości to dobytek Andrzeja Kępy z mieszkania spółdzielczego: meble, odzież, narzędzia, sprzęt RTV i AGD, wyposażenie warsztatu.

Administracja Tadeusza Truskolaskiego oraz sąd potraktował Kępę jak rzecz - przedmiot nieprzedstawiający żadnej wartości. Przypuszczać należy, że gdyby kodeks cywilny dopuszczał przymusową eutanazję - to z pewnością by ją orzeczono.

Broniąc się Kępa pisał nawet do samego prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Wysłał mu dokumentację fotograficzną nt. baraku - jednak odpowiedzi nie otrzymał.

 


Rozmyślne spychanie ludzi w bezdomność i wykluczenie społeczne ma bardzo poważne skutki społeczne. Poniżej link do strony prezentującej realia współczesnego białostockiego Bronxu. To miejsce o najwyższej przestępczości, patologii i ogromnej skali dewastacji. Zobacz >>

 

Poniżej ostatni wyrok sądu rejonowego do pobrania w formacie pdf.

 

 

Niemiecka/francuska sieć hipermarketów spożywczo-przemysłowych Real, w Białymstoku, na billboardach, reklamuje ziemniaki.... z Izraela!

To ciekawy biznes zważywszy na relację ceny sprzedaży produktu do kosztu transportu kartofli z Bliskiego Wschodu, kosztu ich przechowania, czy kosztu samej kampanii billboardowej.

Inicjatywa handlowa sieci Real jest czytelnym symbolem skali determinacji obcego kapitału w promocji produktów spoza Polski i spoza UE.

Białostoccy producenci żywności, np. Pelikan - o którym pisaliśmy, że sprzedaje z wozów bo jest dyskryminowany - nie mogą liczyć na tak heroiczną finansowo dystrybucję swoich produktów przez obce sieci handlowe.

Ta inicjatywa sieci Real powinna być swoistym wzorem dla Tadeusza Truskolaskiego jak należy dbać o promocję rodzimych producentów i dystrybutorów, dających miejsca pracy i płacących podatki.

 

Poznaj historię Pelikana z Białegostoku >>

 

 

Więcej o sieci Real przejętej przez Auchan >>

Docieplanie bloku spdzielczego

Od roku 2014 – jak dotąd bezskutecznie – staramy się o listę prokuratorów Prokuratury Okręgowej i Rejonowej w Białymstoku.

Mimo że ustawa o dostępnie do informacji publicznej zobowiązuje do udostępnienia danych to w Białymstoku ta norma w przypadku prokuratury na razie nie działa.
Podjęliśmy jednak kolejną próbę...

Żądanie ewidencji prokuratorów ma związek z serią umorzeń spółdzielczych spraw. Z ustaleń wynika, że w Białymstoku umorzono (lub odmówiono wszczęcia) wszystkie znane nam postępowania dotyczące białostockich spółdzielni. Zawiadomienia m.in. dotyczyły nieprawidłowości przy robotach remontowych wykonywanych dla spółdzielni za dziesiątki milionów złotych – w skali całego miasta to setki milionów.

W gronie wykonawców i usługodawców pojawiają się osoby o identycznych nazwiskach jak występujące w prokuraturze. Prokuratura zaprzecza nt. ewentualnych powiązań rodzinnych jednocześnie odmawia szczegółowych danych.

W naszej ocenie wątek ten wymaga wyjaśnienia, gdyż roboty wykonywano np. za stawki 2-3 krotnie wyższe od rynkowych.



Więcej artykułów…