18
Śr, Lip

Plakat Zwizku Obrony Przemysu Polskiego

Cele i zadania

 

Budowa centrum handlowo-wystawienniczego przy ul. Kawaleryjskiej w Białymstoku (lub w innej wybranej lokalizacji).

- szacunkowo około 400-500 lokali na handel i usługi;

- przestrzeń na organizację targów o zasięgu międzynarodowym;

- stworzenie oferty polskich firm stanowiącej realną konkurencję do galerii obcych sieci handlowych;

- utworzenie internetowego portalu aukcyjno-ogłoszeniowego (w rodzaju Allegro) na potrzeby firm zrzeszonych w grupie;

- stworzenie tytułu prasowego (dziennik) będącego narzędziem promocji produktów, kreowania trendów i stylu życia.

 

Projekt Polski Handel powinien być wspólnym przedsięwzięciem Zarządu Województwa Podlaskiego i Gminy Białystok. Do współpracy warto też zaangażować gminy z regionu.

 

Powołanie grupy Polski Handel zrzeszającej i promującej polskich producentów i usługodawców leży w interesie społecznym i państwowym. Gospodarczy interwencjonizm samorządu jest niezbędny z uwagi na obecną słabość ekonomiczną i rozproszenie polskiej przedsiębiorczości oraz agresywne działania obcego kapitału ukierunkowane na przejęcie i rabunkową eksploatację rynku.

 

W dobie szybkiej ekspansji i koncentracji obcego kapitału bez powołania grupy Polski Handel nie będzie możliwe rozwijanie lokalnej gospodarki i tworzenie produkcyjnych miejsc pracy. Warunkiem restauracji podlaskiej przedsiębiorczości jest odbudowa handlu jako podstawy do powstawania i rozwoju firm produkcyjnych oraz sieci usług. Obecnie lokalni producenci są często dyskryminowani przez obcy kapitał. Pozbawieni kanałów dystrybucji nie mają szansy na rozwój. Monopolizacja handlu negatywnie wpływa na społeczność w zakresie wspływówpodatkowych, skali bezrobocia oraz cen produktów.

 

Realizacja projektu w Białymstoku jest pożądana z uwagi na znakomite położenie handlowe (łatwa wymiana gospodarcza ze Wschodem i państwami bałtyckimi). Stworzenie grupy przyniesie dochody budżetowe, nowe stabilne miejsca pracy i da szansę zatrzymania emigracji zarobkowej najlepiej wykształconej, najwartościowszej gospodarczo społeczności Białegostoku i regionu.

 

Zasadą projektu ma być dostęp do lokali po kosztach funkcjonowania centrum i samorządowa promocja polskiego kapitału.

 

Model harmonijnej współpracy samorządu z rodzimą przedsiębiorczością działa w innych miejscach. Znakomitym przykładem jest gmina Korycin, która dostrzega rolę samorządu w promocji lokalnej gospodarki. Samorząd Korycina nie zachęca do importu truskawki czy sera z Chin! Stawia na polską przedsiębiorczość, umacnia ją i promuje jej produkty, bo wie, że tylko to zapewni dochody i stabilny rozwój. W Białymstoku w dobie rządów Truskolaski-PO jest dokładnie na odwrót. Zamiast wspierania rodzimej produkcji mamy do czynienia z agresywną promocją importu z Chin czy Bangladeszu. Zamiast polskiego handlu rynek zdominowały obce sieci handlowe itd. itp. Drastycznie wzrosło bezrobocie.

 

Korycin jest przykładem poprawnej, zgodnej z interesem społecznym i państwowym polityki samorządu. Zobacz przykładowe korycińskie projekty i unikalne inicjatywy:

http://nowa.korycin.pl/plany/#

http://nowa.korycin.pl/2015/06/29/truskawkowe-swieto-rozpoczelo-sie-juz-w-sobote/

http://nowa.korycin.pl/2015/08/17/slonce-i-mnostwo-gosci-na-swiecie-sera/

 

Wsparcie samorządowe w ramach projektu Polski Handel ma pomóc istniejącym polskim firmom i stymulować powstawianie nowych podmiotów. Dochodem z inwestycji będzie ożywienie gospodarcze regionu dzięki przychodom z eksportu, większe wpływy podatkowe i nowe miejsca pracy.

 

Odbudowa polskiej lokalnej prasy w ramach grupy Polski Handel

 

Obecnie w Polsce na bezprecedensową skalę doszło do przejęcia mediów przez obcy kapitał (m.in. niemiecki), zagrażającego suwerenności gospodarczej i politycznej. Media są wykorzystywane przez obce grupy interesów do promocji działalności gospodarczej, ale też wojny ideologicznej. Przykładem może być niemiecki onet.pl prowadzący totalną wojnę z polskim Kościołem.

 

Odbudowa polskiej regionalnej prasy będzie równoważyć niebezpieczną dla polskiego interesu konkurencję prasy niemieckiej i żydowskiej. Oprócz samorządowych działań lokalnych nowy polski rząd, zgodnie z polską racją stanu, powinien zadbać o odpowiednie rozwiązania prawne eliminujące niekontrolowane wrogie przejmowanie mediów.

 

Dziennik utworzony w ramach grupy Polski Handel byłby wydawany elektroniczne (portal internetowy) oraz tradycyjnie: gazetki, poradniki itp. Zadaniem tego medium będzie promocja polskich firm, ale też medialna ochrona polskiego interesu społecznego i państwowego. Wzorcem dla projektu może być obecna działalność kapitału niemieckiego na Podlasiu. Przejął on lokalne tytuły prasowe. Niemcy wydają nawet gazetkę reklamową w języku rosyjskim wspierającą niepolskie sieci handlowe.

 

Przykład ekspansji niemieckiego kapitału pokazuje współczesne metody przejmowania rynku, wywierania wpływu i kreowania nastrojów przy pomocy środków masowego przekazu. W przypadku Białegostoku obca prasa silnie włącza się w działalność polityczną i afirmuje te grupy i osoby, które służą interesom obcego kapitału.

 

Proces integracji polskich firm produkcyjnych, handlowych i usługowych może rozpocząć się już teraz – jeszcze przed budową centrum handlowego.

 

Zapraszam firmy chcące przyłączyć się do inicjatywy. Zaczniemy od tworzenia bazy podmiotów i wzajemnego rekomendowania oferowanych towarów i usług.

 

Zakupy towarów i usług w ramach grupy będą premiowane promocjami, zniżkami i rabatami. Każda firma – członek PH – zaoferuje rabat klientom, którzy zdecydują się na zakup towarów i usług w grupie Polski Handel. Zakup w którejkolwiek firmie grupy będzie uprawniał do skorzystania z preferencyjnych warunków u innych zrzeszonych w PH.

 

 

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., tel. 605 24 98 27.

 

 

 

 

 

 

 

 

Skan strony ZUS - informacja o kalkulatorze odsetek

Pisałem o Janie Zusowym-Białostockim. Czas na Czesława Krusowego-Białostockiego idealnie łączącego możliwości szarej strefy z legalną działalnością.

Czesław to prawdziwa ikona białostockiej legalno-nielegalnej działalności gospodarczej. Warto poznać jak pracuje. Jak zarabia i jak omija ZUS i podatki. Czesław to też przykład człowieka na swój sposób zaradnego potrafiącego przystosować się do nieprzyjaznych biurokratycznych realiów III RP.

Z uwagi na możliwość rozzłoszczenia prokuratora, sędziego i urzędniczki kontroli skarbowej (to byli klienci Czesława) nie mogę napisać jakie dokładnie roboty wykonuje Krusowy-Białostocki. Umownie przyjmiemy więc, że budowlane.

Czesław, choć działa na białostockim rynku już kilkanaście lat i wykonuje jednorazowo zlecenia warte kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy złotych (w skali roku to co najmniej setki tysięcy złotych), to nie ma nawet kasy fiskalnej - bo oficjalnie nie wykazuje obrotu.

Krusowy-Białostocki ma grupę stałych pracowników. Wszystkich zatrudnia na lewo bez kwitu. Żadnych zusów ani podatków od wynagrodzeń rzecz jasna nie płaci. Miesięczne wynagrodzenia przekazuje z ręki do ręki.

Co ciekawe choć prace Czesława są z daleka widoczne (np. stawia się rusztowania) i czasem krąży Inspekcja Pracy próbując wsolić mandat za np. "niewłaściwe ustawienie rusztowań" czy inne domniemane uchybienia, to jednak zawsze pseudokontrole rozchodzą się po kościach.

Na pytanie o zatrudnienie Czesław ma zawsze przygotowane na każdego nielegalnego pracownika wypełnione formularze umów o dzieło. Jeżeli przylezie jakiś urzędnik to Krusowy-Białostocki informuje, że właśnie rozpoczęli "dzieło" i że umowy są w trakcie zawierania. Taki myk działa niezawodnie.

Za siebie Czesław płaci KRUS, bo jak wielu w Białymstoku ma grunt rolny a więc uprawnienie do bycia krusowcem. Składka KRUS (płacona kwartalnie) to w przeliczeniu na miesiąc tylko około 130 zł - czyli ułamek miesięcznego kosztu ZUS wynoszącego około 1090 zł od głowy.

Firma Czesława jest więc bardziej rentowna niż działalności zusowców co przekłada się na zyski. Czesław ma kilka aut znanych marek w cenach w przedziale pomiędzy 50 a 150 tys. zł. Roczny PIT co prawda nie jest imponujący, ale to bez znaczenia. Ważne są przecież realne wyniki.

Czesław argumentuje, że w skorumpowanym Białymstoku wprost niemądrze jest zatrudniać etatowo, płacić ZUS i ewidencjonować sprzedaż, bo to zwyczajne frajerstwo. Nie sposób mu odmówić racji mając na uwadze zachowania funkcjonariuszy publicznych nakłaniających do świadczenia usług na lewo bez kwitu - żeby było taniej, taniej dla nich.


P.S.

Wysłałem do białostockiej prokuratury apelacyjnej już trzy wnioski o wydanie zarządzenia podległym prokuratorom o obowiązku zakupu towarów i usług w sposób legalny z obowiązkiem zapłaty należnych podatków. Wezwałem też aby ci którzy kupili usługi na lewo bez kwitu poprosili o faktury i dopłacili podatki. Niestety prokuratura milczy.... Taka jest III RP.

 

Czytaj o sprawie białostockich funkcjonariuszy publicznych.

Gnijący Białystok

http://slonecznystok.pl/polityka-53/zwierciadlo/item/1097-gnijacy-bialystok.html

Dotkliwie przegrałem

http://slonecznystok.pl/polityka-53/zwierciadlo/item/1163-dotkliwie-przegralem.html

Lizaki podatkowe

Jakie jest pojęcie białostockiej władzy samorządowej o wpływie obcych sieci handlowych na lokalną gospodarkę i korzyściach dla budżetu miasta najlepiej chyba obrazuje wypowiedź Tadeusza Truskolaskiego dla Kuriera Porannego:

 "...Dla nas jest oczywiście ważne, że mieszkańcy miasta czy regionu będą tu mogli taniej kupić interesujące ich towary - mówił nam wczoraj prezydent. - Ale jest jeszcze inna wartość: prawie 300 tysięcy złotych wpływu do budżetu miasta z tytułu podatku od nieruchomości i 300 nowych miejsc pracy...."


Jak powszechnie wiadomo obce sieci handlowe unikają płacenia podatków w Polsce i stosują tzw. optymalizacje podatkowe. Mimo to władze Białegostoku preferują obce firmy i chyba bez żadnej refleksji wydają pozwolenia na budowę kolejnych Biedronek, Lidli itp. Polityka taka rujnuje młodą polską przedsiębiorczość. Masowo znikają sklepy osiedlowe, firmy handlowe i usługowe. Nierozwinięty rodzimy biznes się kurczy pod ciosami władzy. Rozwija za to strukturalne bezrobocie degradujące zwłaszcza młodych. W okresie rządów Tadeusza Truskolaskiego Białystok stał się niekwestionowanym liderem bezrobocia i emigracji zarobkowej.

W Białymstoku jest mnóstwo wolnych lokali (w tym komunalne), których nie daje się zagospodarować bo potencjalne dochody z prowadzenia działalności gospodarczej lokalnie nie pokrywają nawet 20% kosztów. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji: Białystok jest chyba jedynym miejscem w Polsce, w którym właściciel lokalu użytkowego dopłaca do jego wynajmu. Np. na ulicy Upalnej 1A najemca płaci za użytkowanie lokalu około 200 zł miesięcznie a rzeczywisty czynsz za ten lokal wynosi około 400 zł. Właściciel i tak się cieszy bo strata jest mniejsza. Obok miesiącami stoją puste lokale. Nikt nie chce ich kupić ani wynająć.

Tworzenie monopoli w mieście spółdzielni mieszkaniowych i rabunkowa eksploatacja rynku uderza nie tylko w przedsiębiorców ale i najuboższych. W ostatnich latach bardzo podrożała żywność choć ceny żywca, drobiu czy zboża pozostają na podobnym niskim poziomie. Rosnąca dysproporcja między cenami skupu płodów rolnych a półkowymi cenami w hipermarketach wynika z blokowania dostępu do rynku rodzimym producentom i zmonopolizowania kanałów dystrybucji.

Prezydent Truskolaski cieszy się z instalacji kolejnych firm sprzedających "markowy" towar z Bangladeszu czy Chin. Jest zadowolony, że zagraniczna firma zapłaci podatek od nieruchomości. Ocenia, że to dochód i korzyść! Liczy miejsca pracy! Okazuje się jednak, że to iluzja i naiwność.

Przywoływany w wypowiedzi roczny podatek od nieruchomości rzędu 300 tys. zł przy obrotach liczonych w setkach milionów złotych to dochód pyrrusowy, pomijalny w zestawieniu ze stratami jakie wywołuje ignorancka polityka. Owe 300 tys. zł to swoisty lizak podatkowy, którym zadowala się dziecko nieświadome gospodarczego znaczenia ekspansji obcego kapitału i monopolizowania handlu. Lizakami podatkowymi były wcześniej "oferty" budowy lub przebudowy skrzyżowań w zamian za pozwolenia do budowę hipermarketów obracających miliardami złotych. Dla potężnych sieci handlowych przebudowa skrzyżowania czy podatek od nieruchomości jest w praktyce mniej niż promilem z zysków.

Najdotkliwsze koszty dla lokalnej gospodarki wywołuje wariant, gdy obca sieć handlowa zyskuje w Białymstoku status monopolisty i dystrybuuje wyłącznie swój (zagraniczny) towar, unikając polskich produktów i bojkotując polskich producentów. Taki model dystrybucji:

- pogłębia polski deficyt handlowy;
- drenuje finanse lokalnej społeczności (odpływ środków finansowych za granicę)
- osłabia i niejednokrotnie prowadzi do upadłości rodzime firmy poprzez wyrzucenie ich z nurtu dystrybucji
- prowadzi do regresu wpływów podatkowych wskutek spadku sprzedaży i ograniczania produkcji lokalnych płatników
- powoduje wzrost strukturalnego bezrobocia, hamowanie rozwoju przemysłowego i technologicznego
- zubaża społeczności i zwiększa wydatki na pomoc socjalną

Monopol obcych sieci najbardziej bije podatkowo w przypadku przejęcia klientów detalicznych ze Wschodu: Białorusi i Rosji. Jak wiemy klienci ci kupując w Białymstoku na tzw. TAX FREE po wywiezieniu kupionego towaru za granicę otrzymują od sprzedawcy zwrot zapłaconego w chwili zakupu podatku VAT (z reguły to 23%).

Z napływających relacji wynika, że obce sieci unikają oddawania podatku VAT w gotówce zmuszając tych klientów do kolejnych zakupów. Wydają im "bony" stanowiące równowartość kwoty podatku, który normalnie powinien być zwrócony po dostarczeniu poświadczonej deklaracji TAX FRE. To bardzo sprytny zabieg. Nieoddawanie VAT-u w gotówce i rozliczanie VAT-u kolejnymi zakupami przywiązuje klientów do sprzedawcy i zwiększa mu obroty.

Reasumując: obca sieć wprowadza na polski rynek zagraniczny towar w cenach netto. Nalicza polski VAT i pobiera go od klientów zagranicznych, ale po otrzymaniu od nich potwierdzonej deklaracji TAX FREE w rozliczeniach podatkowych wykazuje, że zwróciła go obcokrajowcom którzy wywieźli towar za granicę. Owy zwrot w praktyce sprowadza się do wydawania "bonu" na kolejne zakupy. W konsekwencji do budżetu państwa nie wpływa ani złotówka podatku VAT z takich transakcji. Dodatkowo jeśli firma taka stosuje optymalizację podatkową na podatek dochodowy to rzeczywiście nie płaci w Polsce ani podatku dochodowego ani VAT-u jeśli dotyczy on transakcji TAX FREE. Dlatego właśnie obce sieci handlowe doceniały korzyści z tego rozwiązania i miasta przygraniczne, takie jak Białystok, traktują jak strategiczne miejsca w ekspansji i kuszą samorząd lizakami podatkowymi.

Chyba każdy wie, że Białystok ma świetne położenie handlowe i mógłby być silnym ośrodkiem gospodarczym będącym handlową bramą na Wschód. Oceniam, że przy prawidłowej polityce gospodarczej samorządu bezrobocie w Białymstoku byłoby na poziomie porównywalnym do Warszawy czy Poznania, bo oprócz niższych kosztów produkcji i niższych kosztów pracy ogromne korzyści płynęłyby z tranzytowego położenia i atrakcyjności dla inwestycji produkcyjnych na obrzeżach i w gminach ościennych.

Wydaje się, że wszyscy o tym wiedzą... z wyjątkiem Tadeusza Truskolaskiego....

Aby uzmysłowić sobie skalę obrotów i zysków obcych sieci warto przeczytać tekst na wp.pl pt. "Statistica: Ile jest polskich sklepów w Polsce? Niewiele". Przeczytaj artykuł >>

                                                                                       Skan danych z artykułu


Dowiemy się, że np. obroty portugalskiej Biedronki to ponad 35 miliardów złotych rocznie. Warto nadmienić, że nawet jednoosobowe firmy mogą mieć obrót rzędu 1 czy 2 miliony złotych a płacić od małego lokaliku (np. 20-30 m2) podatek od nieruchomości rzędu kilkuset złotych rocznie. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku sieci handlowych użytkujących tysiące m2 powierzchni. Dla nich kwoty tego podatku będą dla laika z pozoru duże, ale realnie pomijalne przy setkach milionów obrotu. Czyli prawdziwym źródłem dochodów budżetowych powinien być podatek VAT, podatek obrotowy i ewentualnie podatek dochodowy. A podatek od nieruchomości powinien być jedynie uzupełnieniem fiskalnego menu. Jak widać w Białymstoku jest dokładnie odwrotnie. Tadeusz Truskolaski nie wspomina o VAT dla budżetu czy o podatku dochodowym dla samorządu.

Podsumowując należy stwierdzić, że nowy polski rząd musi zmienić prawo opodatkowując obcy kapitał. Zagraniczne sieci handlowe muszą w sposób konstruktywny współtworzyć polską gospodarkę – a nie tylko ją eksploatować, jak to się dzieje np. w Białymstoku. Wydaje się słusznym pomysł podatku obrotowego w celu ukrócenia obejść przepisów poprzez tzw. optymalizacje podatkowe. Gospodarka powinna mieć też ludzką twarz, bo człowiek jest najważniejszy i człowiekowi ma służyć. Oznacza to zakaz handlu w niedzielę. Nieprawdą jest twierdzenie o rzekomym zwiększeniu bezrobocia czy spadku obrotów. Wynika to z fundamentalnej zasady: ludzie jedzą i zużywają dóbr dokładnie tyle samo niezależnie czy sprzedaż jest prowadzona sześć czy siedem dni w tygodniu.

 

Czytaj o unikaniu opodatkowania przez obcy kapitał i stratach z tego tytułu >>

Upadoci w okresie I-V 2015

Euler Hermes informuje o nasileniu upadłości małych firm. Jako przyczynę wskazuje koncentrację kapitału.

E.H.: W Polsce zaczyna upadać coraz więcej małych firm. Przegrywają z koncentracją rynku.

Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie oficjalnych danych z
Monitora Sądowego i Gospodarczego przeanalizowała sytuację polskich firm w kontekście bankructw – w maju 2015 roku oficjalnie opublikowano informację o upadłości 75 przedsiębiorstw, wobec 79 w maju roku ubiegłego (-5%).

  • Liczba upadłości była podobna jak przed rokiem, ale skala ich działalności była dużo mniejsza – upadały firmy z sektora MSP, o lokalnej lub co najwyżej regionalnej skali działalności

  • Nie były to firmy debiutujące na rynku, szukające na nim swojego miejsca a raczej te, które je utraciły – na skutek problemów swoich odbiorców w poprzednich kwartałach, zbyt małego popytu na swoje wyroby i usługi, a przede wszystkim – z powodu postępujących procesów koncentracji, występujących z różnym natężeniem we wszystkich branżach

  • W większości województw liczba upadłości była niższa niż przed rokiem, wzrosła natomiast w woj. mazowieckim, łódzkim i śląskim

 

Firmy tracą obroty – bardziej, jako efekt koncentracji rynku niż braku koniunktury

Upadały firmy mniejsze, niż przed rokiem -
zsumowany ostatni znany obrót firm, o których upadłości doniosły w marcu oficjalne źródła wyniósł ok. 200 mln złotych w skali roku, ale jeszcze trzy-cztery lata wcześniej te same firmy generowały obroty rzędu 450-500 milionów złotych zatrudniając przy tym ok. 2000 osób. Nie są to więc w większości przypadków firmy debiutujące na rynku i upadające po zakończeniu kroplówki wsparcia i ulg, ale takie, które stopniowo traciły na nim swoje miejsce.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Cały raport w piku pdf.

 

 

Reklama: Oswietleniowy.pl – polski sklep

 

 

 

 

Skan strony ZUS - wysoko skadek

Żeby zrozumieć absurd obecnego systemu ZUS warto poznać przykład typowego białostoczanina. Dla jego bezpieczeństwa nazwijmy go: Jan Zusowy-Białostocki.

W 1999 roku Jan miał jeszcze oficjalną działalność gospodarczą i zatrudniał pracowników, ale wskutek problemów z odzyskaniem należności Jan popadł w zadłużenie w urzędzie skarbowym i ZUS. Przerwał więc oficjalne prowadzenie firmy zwolnił pracowników. Nie mając środków na należności stał się wieloletnim dłużnikiem ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przez lata go windykował - oczywiście bezskutecznie. Zaległych składek już nie odzyskał bo Zusowy-Białostocki nie posiadał żadnego majątku (rozdzielność majątkowa z żoną, a mieszkanie lokatorskie na inną osobę). ZUS oczywiście przez wiele lat trzymał Jana na liście dłużników, wydawał kasę na dział windykacyjny - wszystko na nic.

Takich Janów Zusowych-Białostockich jest w Białymstoku setki jak nie tysiące. Można szacować, że szara strefa sięga 20% ogółu lokalnej aktywności gospodarczej a w przypadku drobnych usług może to być nawet ponad 50%. Drobne usługi przy obowiązkowym ZUS-ie rzędu 1090 zł od głowy po prostu się nie opłacają - koszty przewyższają dochody.

Ale poznajmy dalsze losy Jana. Zobaczmy jak żyje dziś. Jest rok 2015 a więc to już szesnasty rok od feralnego dla ZUS-u roku 1999, w którym stracił składki i bezpowrotnie płatnika a mimo to nie wyciągnął z tego absolutnie żadnych wniosków.

Jan Zusowy-Białostocki ma się dobrze. Po nieszczęściu z ZUS-em i oficjalną działalnością gospodarczą roztropnie przeszedł do szarej strefy. Odżył bo Białystok to doskonałe miejsce dla tej formy działalności. Postkomunistyczne mafie, bieda i korupcja tworzą idealne środowisko. Tu klientem na usługi na lewo bez kwitu jest nawet prokurator, sędzia, urzędnik kontroli skarbowej. Więc klientów na tańsze nieopodatkowane i nieozusowane roboty nie brakuje. Czytaj o funkcjonariuszach publicznych niepłacących podatku >>

Jan od roku 1999 dalej wykonuje prace budowlane małe i duże. Okresowo zatrudnia nawet pracowników. Jednak wszystko dzieje się na lewo. Pieniądze za wykonane usługi trafiają gotówkowo z ręki do ręki. Wyposzczony ZUS już szesnasty rok nie ma ani złotówki wpływu ze składek ani od Jana ani od zatrudnionych. Podobnie urząd skarbowy: zero VAT, zero podatku dochodowego - tak jak w reklamie: absolutne zerrro!

Jan chwali sobie taki system. Mówi, że jest znaczenie prościej żyć i prowadzić działalność. Nie ma horrendalnych kosztów instytucji tworzących biurokratyczny zniewalający obóz. Strażnikami tego białostockiego "obozu" są m.in.: ZUS, US, PIH, PIP, GIODO, GIOŚ, KOBIZE i wiele, wiele innych - o których Jan nawet nie pamięta bo nie ma z nimi styczności.

Jan ma żonę i dzieci. Oficjalnie żyje z pensji małżonki. On i dzieci korzystają z jej ubezpieczenia zdrowotnego więc na koszt chorej III RP. Do legalnego prowadzenia firmy Jan nie zamierza wracać bo tu w Białymstoku to zwyczajnie się nie opłaci. Pewnym minusem jest przyszły brak emerytury, ale Zusowy-Białostocki wskazuje na alternatywne formy: prywatne dobrowolne ubezpieczenie oraz zatrudnienie na etat na parę lat przed wiekiem emerytalnym.

Wnioski:
1. Podwyższanie przymusowych składek ubezpieczeniowych zmniejsza wpływy do ZUS i rozbudowuje szarą strefę.
2. Wysoki przymusowy ZUS to wysokie bezrobocie.
3. Wysoki ZUS to niskie płace i patologiczne formy zatrudnienia.
4. Wysoki ZUS to duża emigracja zarobkowa i ucieczka do ubezpieczycieli zagranicznych.
5. Wysoki ZUS to brak wpływów z VAT i podatku dochodowego z szarej strefy.
6. Wysoki ZUS to dodatkowe obciążenia i koszty socjalne na świadczenia dla osób z szarej strefy formalnie będących bezrobotnymi.
7. Wysoki ZUS to blokowanie powstawania nowych firm i dławienie istniejących podmiotów, zwłaszcza firm produkcyjnych zmniejszające ich konkurencyjność.
8. Dalsze podwyższanie składek ZUS doprowadzi do bankructwa systemu (można odnieść wrażenie, że koalicji PO-PSL właśnie o to chodzi).

Kiebasa Biebrzaska z Kabo

Zakład Mięsny KABO z podbiałostockiej Choroszczy produkuje doskonałej jakości wędliny. Klienci szczególnie chwalą kiełbasę Biebrzańską. Sygnalizują jednocześnie, że próżno szukać wyrobów Kabo w hipermarketach obcych sieci handlowych.

 

Zobacz historię firmy Kabo i poznaj asortyment. Naprawdę warto! www.kabo.com.pl >>

 

 

Przedstawiam Czytelnikom portalu „Słoneczny Stok” - fragmenty książki „Sztuka sukcesu”, którą napisałem.Książka „Sztuka sukcesu” dotyczy psychologii rozwoju osobistego i psychologii biznesu, jak być lepszym w życiu prywatnym i zawodowym:

 

O rozwoju osobistym: „Rozwój osobisty jest kluczem do sukcesu, szczęścia i sensu w życiu, bo uwzględnia wszystkie wymiary człowieka: fizyczny, emocjonalny, umysłowy i duchowy. Najczęściej pomijaną ścieżką rozwoju jest droga duchowa, czyli doskonalenie się w tym co najważniejsze: w swym człowieczeństwie.

 

Rozwój osobisty jest naturalną potrzebą człowieka w postaci samorealizacji. Istnieje w nas ciekawość świata i głód wiedzy. Rodzi to twórcze myślenie i energię do działania. Rozwój wymaga poniesienia ceny poświęcenia, ale przynosi też korzyść w postaci słodkiego owocu satysfakcji z osiągnięć. Człowiek jest najbardziej szczęśliwy i odnosi największe sukcesy, wtedy gdy robi to, co daje mu sens. Rozwój opłaca się, bo im jesteśmy lepsi w tym co robimy, tym łatwiej mierzymy się z zadaniami. Mamy więcej energii i mniej jej potrzebujemy.

 

Myślenie o samodoskonaleniu wymaga świadomości. Nie polega na fantazjowaniu, ale o stworzeniu własnego ideału poprzez określenie wartości i misji oraz dążeniu do celu. Cele transakcyjne dotyczą wykonania zadania, a cele transformacyjne uczenia się.

 

Rozwój może przejawiać się przez udoskonalanie zalet lub ograniczenie wad, a także przez wypracowanie nowych konkretnych umiejętności. Generalnie praca nad zaletami jest efektywniejsza, ale każdy ma też swoją „piętę achillesową”. Najlepiej rozwijać te cechy, które są dla nas najbardziej przydatne. Nad jaką wadą lub zaletą chcesz pracować? Jaką nową cechę wypracować?”

 

O świadomości: „Poznaj siebie” – to zalecenie Sokratesa. Wartoprzemyśleć swoje życie, jeżeli chce się przyjąć nowy punkt widzenia. Korzyścią z szerszego spojrzenia na sprawę jest zdolność patrzenia w sposób złożony na każdą sytuację. Zmiana świadomości zmienia życie.

 

Decyzja o rozwoju świadomości jest celowym wyborem. Lepiej świadomie wybierać to, czym chcemy się kierować i do czego dążyć, niż podświadomie podążać drogą utartych nawyków i dotychczasowych przekonań. Rzecz polega na aktywnym podejmowaniu wyzwań, zamiast ich unikania. Do osiągnięcia wyższego poziomu świadomości potrzebne są zmiany, a one niosą ryzyko porażki i tego właśnie się obawiamy.

 

Daniel Goleman wskazuje na trzy elementy samoświadomości: świadomość emocjonalna (rozpoznawanie swoich emocji i ich skutków), poprawna samoocena (poznanie swoich silnych stron i ograniczeń) i wiara w siebie (silne poczucie własnej wartości i świadomość swoich możliwości i umiejętności).

 

Istotna jest świadomość codzienności. Świadomość wymaga życia w teraźniejszości (tu i teraz), z pamięcią o przyszłości i z myślą o przeszłości. Nieważne jest jednak to, jak daleko się patrzy, jeśli nie rozumie się tego co widzimy. Rozwój świadomości to ciągłe poszerzanie horyzontów myślowych. Można celowo decydować o tym, o czym pomyślimy, wybierając jako przedmiot koncentracji to, co dla nas jest najważniejsze. Myśli, na których skupiamy uwagę (konstruktywne czy destrukcyjne), inspirują później do rzeczywistych działań.

 

Każdy z nas toczy rozmowę z samym sobą, nie zawsze zdając sobie sprawę, jak ona wpływa na życie. Warto przykładać niezwykłą wagę do wypowiadanych słów. Każda myśl wywiera wpływ. Jeśli ktoś powie sobie: „dlaczego nie uda mi się zrealizować celu?”, to usłyszy w myślach: „nie uda się, bo (..)”. Jeśli zaś zapyta się: „dlaczego uda mi się odnieść sukces”, to pomyśli: „uda się, bo (..)”. Zawsze szukamy odpowiedzi na zadawane pytania”.

 

 

Jacek Łapiński, autor książki „Sztuka sukcesu”.

 



Dodatkowo polecam osobistą stronę (obecnie trwają prace nad jej przebudową), ale warto ją odwiedzić (znajduje się tam m.in. pierwszy rozdział książki „Sztuka sukcesu”):

www.jaceklapinski.pl

 

 

 

Więcej artykułów…