23
So, Cze

Działając w interesie społecznym, publikujemy szokujące postanowienie sądu, dotyczące traktowania przez sąd członków spółdzielni będących właścicielami lokali i współwłaścicielami majątku spółdzielni.

Według białostockiego sądu właścicielom, i w ogóle członkom spółdzielni, nie przysługuje status pokrzywdzonych. Przykładowo niegospodarność, działanie na szkodę SM lub np. ogłoszenie nieprawdziwych danych o stanie spółdzielni, nie wywołuje skutku w postaci udzielenia ochrony pokrzywdzonym członkom/właścicielom na podstawie art. 49 kpk i np. art. 267d ustawy prawo spółdzielcze.

Białostocki sąd konkluduje, że status pokrzywdzonego mogą mieć organy spółdzielni: zarząd i rada nadzorcza – choć art. 49 kpk mówi wprost o właścicielach, a art. 267d prawa spółdzielczego o członkach. W ocenie sądu przestępstwo niegospodarności czy ogłoszenia nieprawdziwych danych nie dotyka bezpośrednio zrzeszonych w spółdzielni (członków-właścicieli-płatników), a więc nie można mówić o bezpośredniości zdefiniowanej w art. 49 kpk i artykule 267d ustawy prawo spółdzielcze.

Za murami Białegostoku przyznaje się status pokrzywdzonych członkom spółdzielni w szczególności właścicielom, np. w przywołanej w orzeczeniu sprawie z Warszawy lub choćby w przypadku bieżącego śledztwa toczącego się w spółdzielni w Hajnówce.

Sprawa niniejsza jest więc bardzo spektakularnym przykładem łamania konstytucyjnych zasad: ochrony własności i zasady równości wobec prawa. Wnioski wywiedzione w postanowieniu: przyznanie statusu pokrzywdzonych organom spółdzielni, a nie zrzeszonym w spółdzielni właścicielom-płatnikom, czy rozważanie, że zarząd SM może być jednocześnie podejrzanym i pokrzywdzonym, są rażąco sprzeczne z przepisami prawa i naruszają zasady logicznego rozumowania.

Sądowa kontrola postępowania prokuratorskiego formalnie jest ostatnią instancją postępowania – nie przysługuje na nią zażalenie. W realiach Białegostoku pokrzywdzony nie ma możliwości doprowadzenia do wyłączenia sądu z orzekania. Oznacza to wytworzenie się hermetycznego kręgu rozpatrywania i kontroli takich spraw. Innymi słowy: wszystkie zawiadomienia kierowane przez członków białostockich spółdzielni do prokuratury zawsze kończą swój żywot w sądowym wydziale kontroli postępowań. A finalne orzekanie o braku pokrzywdzonych nie ma wpływu na pozycję orzekających.

System prowadzi do spektakularnych skutków procesowych. Wszystkie znane nam postępowania przygotowawcze prowadzone w Białymstoku, dotyczące spółdzielni mieszkaniowych, zawsze kończyły się umorzeniem lub odmową wszczęcia śledztwa. Przeprowadzona kwerenda akt potwierdza, że w żadnym z badanych postępowań nigdy nie postawiono zarzutów, np. z tytułu niegospodarności, ogłaszania nieprawdziwych danych, inwestowania pieniędzy członków ze szkodą dla zrzeszonych itp. itd. – NIGDY!

Jakie są tego społeczne konsekwencje? Przykładowo ceny dociepleń bloków w Białymstoku w badanych sprawach wahały się w przedziale 160-210 zł netto za m2, choć cena rynkowa w tym czasie nie przekraczała 100 zł za m2. Mając na uwadze ogrom inwestycji – w skali całego miasta, w perspektywie kilku lat roboty tego rodzaju opiewały łącznie na setki milionów złotych, można uzmysłowić sobie jak potężny jest to rynek i jak wielkie interesy się na nim rozgrywają.

W realiach Białegostoku (przy bojkocie art. 49 kpk i negacji ochrony własności), można więc np. bezkarnie "docieplać" spółdzielcze bloki po 160 zł za m2, bo wiadome jest zainteresowanym, że jeżeli nawet jakimś cudem zostanie wszczęte śledztwo, to i tak m.in. z uwagi na art. 3 prawa spółdzielczego zakończy się umorzeniem. Jeśli nawet "blokers-właściciel" złoży zażalenie do sądu, to umorzenie zostanie utrzymane w mocy, bowiem nie zostanie on uznany za pokrzywdzonego.

Taki, odmienny od praworządnego, porządek rozszerza pole działania zarządom spółdzielni, które mogą bez jakichkolwiek ograniczeń wydawać pieniądze zrzeszonych i akceptować właściwie dowolne ceny towarów i usług, gdyż w realiach Białegostoku nie ma prawnej możliwości by ktokolwiek odpowiadał za np. zawyżanie cen.

Stan ten godzi w interes III RP i dobro społeczne. Narusza konstytucyjne prawa obywateli i elementarne zasady praworządności. Trwale podważa zaufanie do państwa i wymiaru sprawiedliwości.




Stanisław Bartnik



W załączeniu do pobrania pliki pdf:
– postanowienie sądu białostockiego
– postanowienie sądu warszawskiego
– opinia BAS nt. ogłaszania nieprawdziwych danych

Sąd Najwyższy wydał ważny wyrok w sprawie rozliczeń ogrzewania w budynkach wielolokalowych. SN potwierdził obowiązek przestrzegania przepisów ustawy w zakresie stosowanych zasad rozliczeń kosztów c.o.

 

Cytat z orzeczenia:

"...Sąd Apelacyjny wyłożył powołany wyżej przepis w ten sposób, że przyjął, iż wynika z niego obowiązek właściciela lub zarządcy budynku dokonania wyboru jednej z metod rozliczania kosztów zakupu ciepła, określonych w art. 45a ust. 8 Prawa energetycznego przez i to wyłącznie za pomocą kryteriów ustawowych określonych w art. 45a ust. 9 Prawa energetycznego. Sprzeczne więc z tymi zasadami było takie uregulowanie regulaminu wewnętrznego rozliczania ciepła, które w istocie kompetencję do podjęcia decyzji w przedmiocie wyboru jednej z tych metod przekazywały na rzecz użytkowników lokali mieszkalnych, którzy, ponadto, przy jej podejmowaniu mogli kierować się dowolnymi, subiektywnymi i niekoniecznie zgodnymi z określonymi w art. 45a ust. 9 Prawa energetycznego kryteriami wyboru jednej z metod rozliczeń..."

 




Poniżej orzeczenie do pobrania w formacie pdf.

 

Attachments:
FileDescriptionFile size
Download this file (II_CSK_347_12_1.pdf)II_CSK_347_12_1.pdf 145 kB

Andrzej Kpa

Czy w praworządnym państwie bezrobotnemu mieszkańcowi spółdzielni w postępowaniu sądowym przysługuje prawo do pełnomocnika z urzędu? Gdzieś w Polsce może tak.... ale w Białymstoku – chyba nie.

 

Przekonał się o tym Andrzej Kępa posiadający w spółdzielni Bacieczki lokatorskie prawo do mieszkania. Z powodu bezrobocia popadł w zadłużenie czynszowe i został wykluczony z członkostwa. Chcąc uniknąć bezdomności skierował do sądu okręgowego w Białymstoku pozew o przywrócenie członkostwa i umożliwienie spłaty zadłużenie poprzez dokonanie zamiany mieszkań. Znalazł kilku chętnych na zamianę lokali (osoby obejmujące mieszkanie Kępy miały spłacić powstałe zadłużenie) i zgłosił ich oferty w powództwie. Ponadto wnioskował do sądu o skierowanie pytań prawnych do Trybunału Konstytucyjnego oraz Sądu Najwyższego.

 

Do organów państwa pisał m.in.:

 

Nie jestem w stanie samodzielnie poradzić sobie z interpretacją skomplikowanego orzecznictwa z zakresu prawa spółdzielczego. Ponadto chciałbym skierowania do rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny:

 

- czy zgodne z Konstytucją RP jest pozbawienie obywatela prawa do lokalu (jedynie na podstawie wykluczenia z członkostwa w spółdzielni) w sytuacji, gdy obywatel poniósł większość kosztów budowy lokalu, a umowa zawarta między nim a zarządem spółdzielni nie była umową najmu?


oraz pytań prawnych do Sądu Najwyższego:


- czy zarząd spółdzielni może ignorować art. 1 ust. 1.1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, zobowiązujący władze SM do działania na rzecz członków i zakazujący zarabiania na członkach?


- czy prawo zarządu spółdzielni do odmowy działania na rzecz członków jest zawsze nadrzędnym uprawnieniem nawet w sytuacji, gdy narusza art. 5 kodeksu cywilnego?

 

- czy na podstawie art. 1 usm Sąd może orzec przywrócenie członkostwa w celu umożliwienia poprzez zamianę lub sprzedaż lokalu dokonania spłaty zobowiązań wobec spółdzielni?

Ze względu na złożoność sprawy oraz rangę rozstrzyganych kwestii Andrzej Kępa poprosił białostocki sąd o przyznanie pełnomocnika z urzędu.

Będąc osobą bezrobotną, bez dochodów, w sposób oczywisty zasługiwał na przyznanie pomocy prawnej, zwłaszcza w sytuacji, gdy sądowe rozstrzygnięcie mogło uchronić go przed bezdomnością i mogło mieć bardzo duże znaczenie społeczne, bowiem ewentualne decyzje TK i SN mogły ograniczyć proceder eksmisyjny w Białymstoku.

Wprost trudno w to uwierzyć, ale białostocki sąd w obu instancjach odmówił mu pomocy prawnej z urzędu argumentując m.in.:"powód nie jest osobą nieporadną (ma wyższe wykształcenie) i nie ma trudności z podejmowaniem czynności procesowych", "subiektywne odczucia skarżącego co do skomplikowanego charakteru toczącej się przeciwko niemu sprawy nie mogą przesądzać o potrzebie  ustanawiania dla niego radcy prawnego".

Jako ciekawostkę w sprawie należy podać okoliczność, że Andrzej Kępa doprowadził do usunięcia z rady nadzorczej spółdzielni Bacieczki sędziego sądu okręgowego w Białymstoku (sędzia, wiceprezes sądu, zasiadał dwukrotnie w radzie nadzorczej choć zabraniało tego prawo). Patrząc na całokształt wydarzeń wydaje się, że ta okoliczność nie mogła pozostawać bez wpływu na sposób orzekania i wydawania postanowień w sprawie Kępy.


Przywołany przykład wskazuje na pilną potrzebę reformy polskiego sądownictwa. Pilną likwidację hegemonii korporacji i przeniesienie w stan spoczynku wszystkich sędziów, byłych funkcjonariuszy PRL. Ponadto konieczne jest uchwalenie kodeksu etyki dla sędziów i prokuratorów.

Zerwanie z PRL-em i realne przestrzeganie standardów praworządności wymaga umocnienia autorytetu urzędu sędziego i prokuratora dzięki restauracji tych funkcji nowym otwarciem przyjętym kodeksem etycznym.



Autor: Stanisław Bartnik


Poniżej do pobrania postanowienia białostockiego sądu okręgowego i sądu apelacyjnego w formacie pdf.

Attachments:
FileDescriptionFile size
Download this file (Andrzej_Kepa_I_C_1491_10_oraz_I_A_Cz_332_11.pdf)Andrzej_Kepa_I_C_1491_10_oraz_I_A_Cz_332_11.pdfBezrobotnemu odmówiono prawa do pełnomocnika z urzędu4176 kB

Działając w interesie publicznym prezentujemy opinię Ministerstwa w sprawie ważności uchwał podejmowanych przez zgromadzenie przedstawicieli członków.

W związku z licznymi wątpliwościami natury prawnej dotyczącymi najwyższych organów spółdzielni mieszkaniowych oraz zbliżającym się okresem odbywania posiedzeń tychorganów, Departament Strategii Budownictwa i Mieszkalnictwa przedstawia opinię w sprawie stosowania art. 8.3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej usm) w kontekście przepisów intemporalnych art. 9 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 14 czerwca 2007 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (dalej nowela).

Na 13 sierpnia 2013 r. Sąd Najwyższy wyznaczył rozpatrzenie wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie udostępniania członkom umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi będącymi zarazem członkami SM.

Prezesi białostockich spółdzielni naruszając art. 8(1) ustawy nagminnie odmawiają spółdzielcom udostępniania umów, które spółdzielnia zawiera z osobami trzecimi mającymi członkostwo w SM.

Białostocki sąd przyjął osobliwy pogląd, jakoby strona umowy ze spółdzielnią (osoba fizyczna lub firma), posiadająca jednocześnie w niej członkostwo (np. prezes spółdzielni mający zawartą ze spółdzielnią umowę o pracę; pracownik spółdzielni prowadzący dodatkowo działalność gospodarczą i świadczący usługi dla spółdzielni) nie jest stroną trzecią w rozumieniu art. 8(1) ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. W efekcie doprowadziło to do sparaliżowania wykonywania w Białymstoku art. 8(1) ustawy.

Ten swoisty sądowy fortel pozwolił zmienić na niekorzyść orzeczenie sądu I instancji o zobowiązaniu spółdzielni do udostępnienia m.in. umowy o pracę zawartej z prezesem SM Słoneczny Stok i m.in. żoną wiceprezydenta Białegostoku oraz uniknąć wydania innych umów, co do których istnieją wątpliwości w zakresie celowości wydatków i ich zgodności z prawem.

Ten białostocki precedens, choć w rozumieniu polskiego prawa nie powinien wiązać innych sądów, szybko upowszechniony przez prezesów, zaczął pojawiać się w innych orzeczeniach.

Co ciekawe białostocki sąd okręgowy wcześniej prawomocnie nakazał udostępnianie umów zawieranych z pracownikami spółdzielni. Jednak wówczas chodziło np. o znacznie mniejszą spółdzielnię Elemencik, nie odgrywającą w lokalnym środowisku znaczącej roli.

Sytuacja ta jest kolejnym spektakularnym argumentem przemawiającym za pilną reformą sądownictwa i uchwaleniem kodeksu etycznego dla sędziów.

Wydanie orzeczenia sprzecznego z ustawą (właściwie bojkotowanie art. 8(1) ustawy) i rażąco sprzecznego z dobrem publicznym (w Białymstoku ponad połowaludności 300-tysięcznego miasta jest przymusową klientelą prezesów spółdzielni) jest działaniem niedopuszczalnym w rozumieniu interesu państwa i interesu społecznego.

Ta z pozoru niewinna decyzja otwiera bowiem prezesom drogę do niekontrolowanego wydatkowania pieniędzy czynszowych. Jest zielonym światłem do wyprowadzania środków przez sieć tzw. zaprzyjaźnionych firm, do akceptowania drastycznie zawyżonych cen, do bezkarnego księgowania nawet całkowicie fikcyjnych wydatków.

Po kontrowersyjnym orzeczeniu białostockiego sądu żaden spółdzielca nie ma szansy na wgląd w wydatki spółdzielni, w których stroną jest podmiot z członkostwem.

Najbardziej smutne jest to, że białostoccy sędziowie nie mają sobie nic do zarzucenia. Nie widzą też społecznej szkodliwości tak kuriozalnych interpretacji.

Nadmienić też należy, że pytanie prawne do SN skierował Rzecznik Praw Obywatelskich (nie sędziowie białostockiego sądu), na wniosek posła odbierającego liczne skargi na panujące w Białymstoku bezprawie.

 

Autor: Stanisław Bartnik

Działając w interesie publicznym publikujemy ważny wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zwrotu wkładu mieszkaniowego. Artykuł art. 8 pkt 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jest niezgodny z Konstytucją. Zasady zwrotu wkładu powinny być uregulowane w ustawie a nie statucie spółdzielni.



W Y R O K

 

w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Warszawa, dnia 27 czerwca 2013 r.

 

Trybunał Konstytucyjny w składzie:

 

Zbigniew Cieślak - przewodniczący

Marek Kotlinowski - sprawozdawca

Leon Kieres

Stanisław Rymar

Marek Zubik,

 

protokolant: Grażyna Szałygo,

 

po rozpoznaniu, z udziałem wnioskodawcy oraz Sejmu i Prokuratora Generalnego, na rozprawie w dniu 27 czerwca 2013 r., wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zgodności:

art. 8 pkt 3 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1116, ze zm.) w zakresie, w jakim przepisten upoważnia spółdzielnię mieszkaniową do uregulowania w statucie zasad rozliczenia z tytułu zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, w sytuacjach, gdy sam lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu, z art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 Konstytucji,

 

o r z e k a:

 

Art. 8 pkt 3 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1116, z 2004 r. Nr 19, poz. 177 i Nr 63, poz. 591, z 2005 r. Nr 72, poz. 643, Nr 122, poz. 1024, Nr 167, poz. 1398 i Nr 260, poz. 2184, z 2006 r. Nr 165, poz. 1180, z 2007 r. Nr 125, poz. 873, z 2008 r. Nr 235, poz. 1617, z 2009 r. Nr 65, poz. 545, Nr 117, poz. 988, Nr 202, poz. 1550 i Nr 223, poz. 1779, z 2010 r. Nr 207, poz. 1373, z 2011 r. Nr 201, poz. 1180 oraz z 2012 r. poz. 201, 888 i 989) w zakresie, w jakim upoważnia spółdzielnię mieszkaniową do uregulowania w statucie zasad rozliczenia z tytułu zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, w sytuacjach, gdy sam lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu, jest niezgodny z art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

 

 

 

K 36/12

 

Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej zasad rozliczenia zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Upoważnienie spółdzielni mieszkaniowej do uregulowania w statucie zasad rozliczenia z tytułu zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, w sytuacjach, gdy sam lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu, jest niezgodny z konstytucją.

 

27 czerwca 2013 r. o godz. 8.30 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczący zasad rozliczenia zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

 

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 8 pkt 3 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych w zakresie, w jakim upoważnia spółdzielnię mieszkaniową do uregulowania w statucie zasad rozliczenia z tytułu zwrotu wkładu mieszkaniowego, będącego ekwiwalentem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, w sytuacjach, gdy sam lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu, jest niezgodny z art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 konstytucji.

Przedmiotem kontroli w tej sprawie był art. 8 pkt 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, następującej treści: "W sprawach nieuregulowanych w ustawie prawa i obowiązki członków spółdzielni dotyczące w szczególności (.) wnoszenia, ustalania i waloryzacji wkładu mieszkaniowego i budowlanego (.) określają postanowienia statutu". Rzecznik kwestionował to, że art. 8 pkt 3 upoważnia spółdzielnię mieszkaniową do uregulowania w statucie zasad rozliczania zwrotu wkładu mieszkaniowego, gdy lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu. Jako wzorce kontroli wskazał art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 konstytucji.

 

Problematyka zwrotu należności z tytułu wkładu mieszkaniowego do 30 lipca 2007 r. była uregulowana w art. 11 ust. 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Przepis ten wprowadzał zasadę zwrotu wkładu mieszkaniowego zwaloryzowanego według wartości rynkowej lokalu. Od 1 sierpnia 2007 r. obowiązują nowe przepisy. Zgodnie z nimi w przypadku wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego spółdzielnia ogłasza przetarg na ustanowienie odrębnej własności tego lokalu. Procedura ta nie jest stosowana w sytuacjach opisanych w art. 15 ust. 1 i 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Pierwsza sytuacja dotyczy wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu przysługującego małżonkom w wyniku niedopełnienia przez nich ustawowych wymogów po rozwodzie lub unieważnieniu małżeństwa. Druga sytuacja dotyczy niedopełnienia ustawowych wymogów przez małżonka po śmierci współmałżonka, któremu przysługiwało prawo do lokalu spółdzielczego. W takiej sytuacji ustawa dopuszcza możliwość zgłoszenia przez małżonka zmarłego, dzieci lub inne osoby bliskie roszczeń o przyjęcie do spółdzielni i zawarcie umowy o ustanowienie tego prawa. Jeżeli osoby uprawnione zrealizują powyższe roszczenia, wówczas spółdzielnia będzie musiała rozliczyć się z wkładu mieszkaniowego z osobą, której przysługiwało prawo spółdzielcze albo z jej spadkobiercami. Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych w żaden sposób nie określa jednak zasad tego rodzaju rozliczeń. Nie określa również sposobu ustalania wartości wkładu, który ma obowiązek wnieść osoba bliska lub małżonek zmarłego współuprawnionego do spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, nabywający to prawo w wyniku realizacji roszczeń z art. 15 ust. 1 i 2 ustawy. Brak regulacji ustawowej w tym zakresie prowadzi do wniosku, że jest to materia przekazana do unormowania w statucie spółdzielni mieszkaniowej na mocy art. 8 pkt 3 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

W niniejszej sprawie podstawowe znaczenie miało rozstrzygnięcie, czy przekazanie tego rodzaju materii do uregulowania w statucie spółdzielni mieszkaniowej było konstytucyjnie dopuszczalne.

 

TK udzielił odpowiedzi negatywnej z następujących powodów.

 

Prawo do wkładu mieszkaniowego jest innym prawem majątkowym, któremu należy zapewnić ochronę zgodnie z art. 64 ust. 1 konstytucji. Tego rodzaju ochrony nie gwarantuje uregulowanie w statucie spółdzielni mieszkaniowej zasad rozliczeń z tytułu zwrotu wkładu mieszkaniowego, z osobą, która wkład wniosła lub jej osobami bliskimi. Kwestia ta powinna zostać uregulowana w ustawie z uwagi na to, że dotyczy prawa konstytucyjnie chronionego.

 

Brak ustawowej regulacji zasad rozliczania wkładu mieszkaniowego w sytuacji, gdy lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu oznacza przyzwolenie na faktyczne ustalenie przez spółdzielnię mieszkaniową treści prawa do wkładu mieszkaniowego i sposobu jego realizacji. Osoby nie będące członkami spółdzielni nie mają bowiem wpływu na treść statutu. To zaś oznacza, że art. 8 pkt 3 ustawy narusza art. 2 konstytucji.

 

Umowny charakter statutu wyklucza możliwość kształtowania w jego treści rozliczeń z tytułu wkładu mieszkaniowego spółdzielni z osobami, nie będącymi stroną tej umowy, tj. z byłymi członkami, których spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu wygasło oraz z ich spadkobiercami. Osoby takie nie mają bowiem żadnego wpływu na treść statutu, nie mogą uczestniczyć w procesie jego uchwalania, ani zaskarżyć jego postanowień do sądu. Nie można więc uznać, że uregulowanie w statucie spółdzielni mieszkaniowej zasad rozliczeń z tytułu wkładu mieszkaniowego gwarantuje im wystarczającą ochronę prawa do tego wkładu.

 

Przekazanie do uregulowania w statucie spółdzielni mieszkaniowej całości problematyki związanej z rozliczaniem wkładumieszkaniowego w sytuacjach, gdy lokal mieszkalny nie podlega zbyciu w drodze przetargu narusza zasadę poprawnej legislacji. Skoro prawo do wkładu mieszkaniowego jest prawem majątkowym, to uregulowanie jego zakresu podmiotowego i przedmiotowego, w tym zasad zwrotu wniesionego wkładu mieszkaniowego, powinno nastąpić w ustawie.

Mając powyższe na uwadze, Trybunał stwierdził, że art. 8 pkt 3 ustawy nie gwarantuje wystarczającej ochrony prawu do wkładu mieszkaniowego, a tym samym w kwestionowanym zakresie jest niezgodny z art. 2 w związku z art. 64 ust. 1 konstytucji. W następstwie niniejszego wyroku zachodzi konieczność uregulowania tych właśnie zasad w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych.

 

Rozprawie przewodniczył sędzia TK Zbigniew Cieślak, sprawozdawcą był sędzia TK Marek Kotlinowski.

 

Wyrok jest ostateczny, a jego sentencja podlega ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

 

Więcej artykułów…