W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. [zamknij]

Logowanie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Gnijący Białystok

III RP to nomenklaturowe państwo przesiąknięte korupcją, hipokryzją i pogardą dla szeregowych obywateli. W tych nomenklaturowych standardach niewątpliwie wyróżnia się Białystok.

Porównując klientów krajowych i białostockich o wiele częściej od tych ostatnich słyszę pytania w rodzaju: czy można np. kupić towar na lewo, bez kwitu, bez VAT-u?

Tworzy się wrażenie, że wystawianie faktur, rejestrowanie sprzedaży, płacenie podatków – w normach tego miasta – jest swego rodzaju frajerstwem. Sprytny i trendy jest ten, kto unika opodatkowania, kto kupuje na lewo, kto "optymalizuje" koszty podatkowe, kto wyciąga nienależne dotacje, zasiłek itd. itp.

Skąd biorą się te standardy? W każdej społeczności tradycyjnie już pewne zachowania w dużej mierze zależą od władzy oraz grup uchodzących za tzw. lokale elity i autorytety.

Lokalny białostocki przedsiębiorca budowlany relacjonuje:

– Moim klientem był sędzia lokalnego sądu, znany i szanowany obywatel w mieście. Zamówił roboty, w których wartość robocizny wyniosła około 10 tysięcy złotych netto. Chciał żeby było taniej: na lewo, bez faktury. Białystok jest biednym miastem, w którym jest mało zleceń, więc zgodziłem się. Zlecenie, które wykonałem, dzięki niezapłaceniu podatku dochodowego i VAT-u było dla sędziego finalnie tańsze o około 2,9 tys. złotych.

– W innym zleceniu moją klientką była pracownica Urzędu Kontroli Skarbowej. Też "dogadaliśmy się" żeby za robociznę było taniej, bez kwitu. W jej przypadku niewystawienie faktury to oszczędność rzędu 4,3 tys. złotych.

Co łączy oba przykłady? Oszukiwanie państwa poprzez unikanie płacenia należnego podatku nie dotyczy tylko Białorusinów sprzedających papierosy bez banderoli na Madro. Nie dotyczy też babci sprzedającej przysłowiowe jabłka pod sklepem spożywczym na ul. Wrocławskiej w SM Słoneczny Stok. W oszustwie uczestniczyli funkcjonariusze publiczni reprezentujący władzę państwową.

Czy III RP może być silnym i praworządnym państwem przy takich zachowaniach?

W mojej ocenie jeśli sędzia nie zapłacił za roboty kwoty zawierającej podatek dochodowy i podatek VAT – to nie powinien też brać wynagrodzenia finansowanego przecież z pieniędzy podatkowych! Podobnie urzędniczka kontroli skarbowej! Czy daje dobry przykład, gdy w sobotę po pracy kupuje usługę budowlaną wartą 15 tys. złotych bez kwitu, a w piątek ściga babcię handlującą jabłkami za niepłacenie podatku?

Dla kogo jest prawo w Białymstoku? Czy tylko dla blokersów? Czy można wyciągać rękę po wynagrodzenie z kasy państwa jednocześnie oszukując to państwo...?

Roboty wykonane dla sędziego i pracownicy kontroli skarbowej są widoczne i nie do ukrycia. Nie jest też za późno aby te osoby skontaktowały się z wykonawcą i dopłaciły należny podatek dochodowy i podatek VAT.




Stanisław Bartnik



Ostatnio zmieniany

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież