W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. [zamknij]

Logowanie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Dziennik białostockiego emigranta: Kościół "norweski"

Norwegia. Katedra protestancka w Tromso Norwegia. Katedra protestancka w Tromso ATJ

Dziś byłem w kościele w Tromso. Ksiądz odprawia po norwesku, ministrant czyta po norwesku, zakonnica gada po norwesku – nic nie idzie zrozumieć. Jak to w obcym kraju... Po mszy ministrant zdejmuje komżę a pod komżą koszulka z symbolem Polski Walczącej i jakąś grafiką patriotyczną.
                                                                                

                                                                                    Katedra katolicka w Tromso
Podchodzę zagadać, skąd u niego ta koszulka. Okazuje się, że to Polak. Drugi ministrant – również Polak. Podchodzi do nas ksiądz, który odprawiał mszę. Też Polak. Po chwili podeszła zakonnica i zaszwargoliła po norwesku. Ale zaraz się okazało, że to również Polka.

W kościele poza całą "obsadą liturgiczną" złożoną z Polaków było kilkadziesiąt osób (bardzo mało, jak na tak duże miasteczko). Nacje z całego świata. Murzyni, Azjaci, Hindusi. Nie było chyba tylko Norwegów.

Najbardziej jednak mnie zaszokowało, ile ludzie dawali na tacę, bo słychać było brzęczenie bilonu. Największy nominał, jaki widziałem, to 5 NOK... W kraju, gdzie najniższa ustawowa stawka godzinowa wynosi chyba ze 175 NOK! Przeliczając na złotówki 5 NOK to jest jakieś 2,5 zł!

Żenada... W Polsce uważałbym, że dać 2,5 zł na tacę to obciach, chyba, że ktoś jest bezrobotny. Ale tu?!

Pytam księdza, jakim cudem jeszcze z głodu nie poumierali mając tak "szczodrych" parafian. Ksiądz się uśmiechnął i powiedział, że tutejszy kościół utrzymują głównie katolicy z Niemiec. Dostaje też jakąś dotację od państwa, zależną od ilości wiernych (ale zważywszy na ilość osób w kościele kokosów z tego raczej nie ma).

W miasteczku jest też zakon żeński Elżbietanek i od niedawna Karmelitanek. Siostry są oczywiście ... z Polski.

A ten najbardziej znany kościół, modernistyczny (zdjęcie tytułowe) – jest protestancki. Funkcjonuje niestety, jako maszynka do zarabiania kasy na turystach, bo jak chciałem wejść do środka, to przy wejściu zaatakowała mnie pani z kasą fiskalną i zapytała, czy mam bilet, bo jeżeli nie, to muszę kupić. Akurat nie miałem przy sobie lokalnej waluty, więc zwiedzanie musiałem zakończyć w przedsionku.

 

Tromso: katedra protestancka, port, domy

 

 

 

Andrzej Tomasz Jędrzejewski

 

 

 

Ostatnio zmieniany

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież