W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. [zamknij]

Logowanie

Oceń ten artykuł
(13 głosów)

Jak w Białymstoku niszczy się rodzimą przedsiębiorczość?

Sklep Elżbiety i Bogdana Wojtkowskich Sklep Elżbiety i Bogdana Wojtkowskich

Kilkukrotnie już pisałem o zwalczaniu rodzimej przedsiębiorczości przez administrację Tadeusza Truskolaskiego i stratach z tego tytułu dla miejskiego budżetu. Dotychczas najdotkliwszymi ciosami gospodarczych działań Truskolaskiego były decyzje o likwidacji większych skupisk firm handlowych bez oferowania im alternatywnych możliwości prowadzenia biznesu (np. sprawa Jurowieckiej).

Zauważamy, że polityka dyskryminacji rodzimych firm jest konsekwentnie realizowana nawet za cenę spadku wpływów podatkowych. Z białostockiego życia gospodarczego sukcesywnie eliminuje się nie tylko grupy firm, ale i pojedyncze działalności. Przykładem niech będzie bulwersująca sprawa Elżbiety i Bogdana Wojtkowskich.

Ulica Upalna 58. Widok sklepu ze zdrową żywnością.

 

W 2012 roku Wojtkowscy za 32 tys. złotych kupili od osoby fizycznej dzierżawiony przez nią od miasta drewniany 25-metrowy kiosk zlokalizowany na ulicy Upalnej. Musieli przenieść się z likwidowanego bazaru przy ul. Wierzbowej, na którego zamknięciu stracili 25 tys. zł. Ich nowy sklep na Upalnej ostatecznie został ulokowany w pobliżu Żłobka Miejskiego nr 6, na gruncie należącym do miasta, niemal naprzeciw portugalskiego sklepu Biedronka. Wojtkowskim wydawało się, że ulica Upalna będzie bezpiecznym i stabilnym miejscem nie generującym kolejnych strat.

Chcąc zaadaptować obiekt na sklep ze zdrową żywnością przeprowadzili kompleksowy remont włącznie z wykonaniem przyłącza elektrycznego za 5 tys. zł. Całość nakładów z zakupem wyniosła około 48 tys. złotych.

Na prowadzenie nowego sklepu uzyskali wszystkie wymagane pozwolenia od Urzędu Miejskiego a także kierownictwa żłobka, do którego kasy, później uiszczali czynsz w kwocie 500 złotych miesięcznie. Dla miasta płacili około 600 złotych opłaty za wieczyste użytkowanie.

W latach 2012-2017 sklep rozwinął się, rozszerzył asortyment zyskując wielu stałych klientów. W asortymencie były m.in. różne rodzaje kaw i herbat, bogaty wybór przypraw i zdrowa żywność. Latem Wojtkowscy wprowadzali do oferty owoce i warzywa pochodzące od okolicznych rolników.

Sielanka trwała do marca 2017 r. W związku problemami rodzinnymi Wojtkowscy, złożyli do dyrekcji żłobka pismo z informacją, że chcą zrezygnować z dalszej działalności i sprzedać sklep nowemu dzierżawcy by punkt ze zdrową żywnością dalej funkcjonował.

Ku ich zaskoczeniu władze, w piśmie z 13 marca 2017 r. odmówiły wskazując, że została podjęta decyzja o niekontynuowaniu dzierżawy pod jakąkolwiek działalność! Stanowisko urzędników podległych Tadeuszowi Truskolaskiemu było dla Wojtkowskich szokiem w związku z poniesionymi nakładami oraz dużym zainteresowaniem jakim cieszył się sklep. Postanowili odwołać się od decyzji do Urzędu Miejskiego. W piśmie z 13 marca 2017 krótko przedstawili historię organizacji punktu. Wskazali, że miasto ma bezpośrednie dochody z ich pracy, ponieważ co miesiąc płacili 500 złotych czynszu (rocznie 6 tys. zł) oraz wpłacali 600 zł za wieczyste użytkowanie. Wskazali również, że na ich miejsce są chętni na dalsze prowadzenie sprzedaży zdrowej żywności. Podnosili też, że UM powinien rozważyć utrzymanie sklepu z uwagi na potrzeby bezrobotnych.

Poniżej pismo Wojtkowskich do Urzędu Miasta.

Jednak urzędnicy Truskolaskiego w piśmie z 17 marca 2017 r. odmówili podtrzymując decyzję o niekontynuowaniu działalności gospodarczej. Według relacji pokrzywdzonych budynek ma być rozebrany na ich koszt.

Jakie mogą być przyczyny tak pogardliwego i niesprawiedliwego traktowania przez Truskolaskiego białostoczan płacących podatki do kasy UM i tworzących miejsca pracy? Dlaczego rezygnuje się z dochodów? Dlaczego odmawia się utrzymania miejsc pracy? Jaki interes ma w tym administracja Tadeusza Truskolaskiego? W mojej ocenie te szkodliwe zachowania wynikają z niechęci do rodzimej przedsiębiorczości i preferowania interesów obcych sieci handlowych kosztem dochodów miasta i dobra mieszkańców.

Rada Miasta powinna położyć kres tej nikczemnej polityce i umyślnemu krzywdzeniu mieszkańców. Szkodliwe decyzje o likwidacji sklepu i likwidacji miejsc pracy powinny zostać cofnięte. Nieruchomości gminne nie są prywatnym majątkiem Truskolaskiego ani kierownictwa żłobka - mają służyć dobru publicznemu.

Za rządów Truskolaskiego miejsce polskich firm i polskiego kapitału zajmują obce sieci, niepłacące w Białymstoku podatków i wysysające z Białegostoku kapitał. Galerie handlowe w otoczeniu hipermarketów mają wysokie progi czynszowe uniemożliwiające drobnym białostockim przedsiębiorcom najem i kontynuowanie działalności przy obcych sieciach. Dzięki takiej polityce systemowo kanalizuje się handel zapewniając obcemu kapitałowi dominację w obrocie handlowym. System umożliwia skuteczne wyniszczanie rodzimych podmiotów zajmujących się dystrybucją dóbr szybkozbywalnych oraz upośledzanie działalności istniejących firm produkcyjnych (poprzez niekupowanie od nich towaru) oraz blokowanie powstawania nowych.

Konsekwencją jest upośledzenie gospodarcze Białegostoku, strukturalne bezrobocie, niskie płace, duża emigracja zarobkowa, małe wpływy podatkowe, drożejąca żywność wskutek monopolizowania dystrybucji.

 

Stanisław Bartnik

 

Zobacz ile podatku zapłaciły osoby fizyczne >>>

 

Ostatnio zmieniany

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież