19
Cz, Kwi

Podzielnik ciepa

Z nieoficjalnych informacji wynika, że białostocka spółdzielnia Słoneczny Stok ustępuje w sprawie kominowych dopłat za ogrzewanie mieszkań. Franciszek Krawczyk, użytkownik lokalu o powierzchni 43,5 m2, nie będzie musiał dopłacać kwoty ponad 8 tys. zł

Przeczytaj o sprawie kominowych dopłat:

Horror dopłatowy w spółdzielni >>

Poseł zajmie się dopłatami >>

W białostockim sądzie najprawdopodobniej dojdzie do ugody i astronomiczna kwota zostanie zredukowana do poziomu rzeczywistej należności za c.o. Według relacji spółdzielnia nieoficjalnie przyznaje, że popełniono błąd w systemie rozliczania i podjęte będą działania naprawcze.

Co ciekawe inicjatorem ugody jest sąd, któremu takie rozwiązanie jest również bardzo na rękę. Wcześniej w podobnej sprawie białostocki sąd okręgowy arbitralnie uznał, że mieszkaniec spółdzielni w Wasilkowie ma zapłacić dopłatę podobnej wielkości. Sąd ten zakwestionował ustalenia biegłego i zmienił uznaniowo na niekorzyść orzeczenie pierwszej instancji ograniczające wysokość naliczonej dopłaty. Ten skandaliczny wyrok utorował później drogę prezesom różnych spółdzielni do uchwalania regulaminów rozliczeń kosztów c.o. stymulujących powstawanie kominowych dopłat.

Obecne zachowanie białostockiego sądu jest próbą znalezienia salomonowego rozwiązania. Ugoda pozwoli na niewydawanie wyroku sprzecznego z wasilkowskim. Ponadto prezesi spółdzielni też wyjdą obronną ręką z kompromitującej sytuacji. Niestety wygenerowane koszty zapłacą jak zwykle mieszkańcy.

W mojej ocenie zmiana w sądzie jest skutkiem nagłośnienia sprawy i dobitnego wykazania absurdalności stosowanego systemu rozliczeń. Daje jednakże nadzieję na okiełznanie zapędów prezesów i definitywne rozwiązanie problemu kominowych dopłat.

Czytaj o mechanizmie powstawania dopłat >>

Problemy z rozliczaniem kosztów ogrzewania w postkomunistycznej spółdzielczości są jednymi z wielu degradujących ludność blokowisk. Sprawa pana Krawczyka wskazuje potrzebę pilnej reformy spółdzielczości.


Stanisław Bartnik

Prokuratura Apelacyjna w Biaymstoku

Po naszej publikacji o możliwym naruszeniu ustawy o dostępie informacji publicznej poprzez odmowę udostępnienia listy prokuratorów, białostocka prokuratura zmieniła decyzję i nadesłała wykaz prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej oraz poinformowała, że wniosek o udostępnienie przekazano też Prokuraturze Okręgowej.

Zobacz publikację >>

Ogólnie to dobry znak oraz dowód zrozumienia faktu, że na funkcjonariuszach publicznych ciążą obowiązki i że ochrona praworządności jest priorytetem w państwie prawa.

Skan pisma





Stanisław Bartnik

Plac zabaw ul. Zielonogrska SM Soneczy Stok

Nie tylko minister III RP Sienkiewicz używa wulgarnego języka. Problem chamstwa i zanikania przyzwoitych zachowań dotyka szeroko blokowiska postkomunistycznej spółdzielczości.

W białostockiej spółdzielni Słoneczny Stok, na placu zabaw na Zielonych Wzgórzach, można przeczytać słowa na k.. i ch... Fotografia nagłówkowa przedstawia próbkę języka.






Stanisław Bartnik

Dach bloku spdzielni

Białostocki sąd okręgowy przesłał zawiadomienie datowane na 22 lipca 2014 r., że zażalenie w sprawie remontów ponad 300 tys. m2 spółdzielczych dachów będzie rozpatrywane dopiero 1 października 2014 r.

Ze sprawy niespodziewanie wyłączył się sąd rejonowy (wydział nadzoru na postępowaniem przygotowawczym) i przekazał ją do okręgówki.

W obszernych aktach postępowania (sygn. 1 Ds. 241/14), w naszej ocenie, brakuje rejestrów faktur VAT firmy wystawiającej faktury spółdzielniom oraz rejestrów faktur zaksięgowanych w koszty przez spółdzielnie. Bez tych dokumentów nie ma podstaw do formułowania jakichkolwiek miarodajnych wniosków na temat faktycznej ilości faktur wystawionych przez firmę oraz skali kosztów zaksięgowanych przez spółdzielnie.

Prokuratura odmówiła prawa skopiowania akt, ale nieuchronne jest badanie przyczyny braku rejestrów VAT i ustalanie okoliczności z tym związanych.



Stanisław Bartnik

Po publikacji o obraźliwych napisach na placu zabaw nastąpiła błyskawiczna reakcja władz spółdzielni Słoneczny Stok. Wulgarne słowa zostały zamalowane.

 

 

Stanisław Bartnik

Skan strony internetowej

W związku z toczącymi się postępowaniami z zawiadomień członków spółdzielni oraz zgłoszeniami dotyczącymi unikania zapłaty podatku VAT i podatku dochodowego przez białostockich funkcjonariuszy publicznych zwróciliśmy się do prokuratury apelacyjnej o udostępnienie listy prokuratorów (podstawa prawna: ustawa o dostępie do informacji publicznej).



Prokuratura odmówiła udostępnienia danych wbrew art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej:

1. Udostępnieniu podlega informacja publiczna, w szczególności o:

2)   podmiotach, o których mowa w art. 4 ust. 1, w tym o:

d)   organach i osobach sprawujących w nich funkcje i ich kompetencjach

W mojej ocenie odmowa jest bezpodstawna i stanowi naruszenie przepisów.

 

Poniżej treść argumentacji prokuratury:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydaje się, że takie zaskakujące stanowisko może mieć związek m.in. z prowadzonymi przez białostocką prokuraturę spółdzielczymi postępowaniami. Wszystkie znane nam sprawy zakończyły się odmową wszczęcia lub umorzeniem postępowania. Tego rodzaju rozstrzygnięcia zapadały w przypadku spółdzielni: BSM, SM Słoneczny Stok, SM Mickiewicza, SM Rodzina Kolejowa, SM Bacieczki, SM Budowlani, SM Elemencik, SM Wielkoblokowa.

Zgłoszono nam przypadki występowania zbieżności nazwisk prokuratorów i osób prowadzących działalności gospodarcze i świadczących usługi dla spółdzielni białostockich i regionalnych. Prokuratura każdorazowo zaprzeczała by wskazywane osoby były spokrewnione z prokuratorami. Nie udostępniano jednak oświadczeń prokuratorów ani żadnych dokumentów które mogłyby to jednoznacznie potwierdzić.

Przedstawiona sytuacja jest kolejnym mocnym argumentem za reformą struktur siłowych, za dokonaniem rozdziału od PRL i za uchwaleniem kodeksu etycznego dla funkcjonariuszy państwowych.

 

Stanisław Bartnik

Białostocki sąd rejonowy niespodziewanie wyłączył się z rozpatrywania zażalenia w sprawie remontu ponad 300 tys. m2 dachów w spółdzielniach mieszkaniowych.

W postępowaniu prokuratura wyjaśniła, że dane o ilości metrów kwadratowych wyremontowanych dachów podane przez wykonawcę na stronie internetowej były nieprawdziwe.

W obszernych aktach – wnaszej ocenie – brakuje jednak rejestrów faktur VAT, które są podstawą do ustalenia ile rzeczywiście faktur wystawiono i jakie wydatki faktycznie zaksięgowano w koszty.

Czytaj więcej o sprawie dachów >>


Sąd rejonowy samoistnie wyłączył się z postępowania i przekazał zażalenie do białostockiego sądu okręgowego. Decyzję uzasadnił twierdzeniem, że sprawa dotyczy mienia o znacznej wartości. Co ciekawe wcześniej sąd rejonowy  zawsze rozpatrywał wszelkie zażalenia spółdzielców na postanowienia prokuratury niezależnie od wartości kwotowej sprawy oraz konsekwentnie odmawiał zgody na wyłączenie – jeżeli wpływały wnioski o wyłączenie. 

Warto nadmienić, że wszystkie znane nam spółdzielcze postępowania zawsze kończyły się odmową uwzględnienia zażalenia skarżących.

W bieżącej sprawie KP 1399/14 (treść postanowienia prokuratury można zobaczyć na stronie spółdzielni) jeżeli okazałoby się, że w aktach nie ma rejestrów faktur VAT zakupu i sprzedaży oraz jeśli ich nie zabezpieczono, to będą podstawy do kroków prawnych w związku z możliwością utrudniania postępowania.

Więcej artykułów…