21
Cz, Cze

Budynek Boboli 5, 235 m2 - remont za 1,9 mln | Dom 319,3 m2 - budowa z wykończeniem za 0,795 mln

Prasa niemiecka donosi o wyremontowaniu przez administrację Tadeusza Truskolaskiego "carskiego" budynku przy ul. Boboli 5 z przeznaczeniem na dom dziecka.

Gazeta podaje, że remont 235-metrowego obiektu i posesji kosztował ponad 1,9 miliona złotych (nie wiemy czy netto czy brutto). Przeliczając koszt na metr kwadratowy uzyskujemy astronomiczną jak za remont cenę – aż 8085 złotych!
Zobacz artykuł:
http://www.poranny.pl/wiadomosci/bialystok/gal/6980423,ul-boboli-5-powstaje-dom-dziecka-zdjecia,10942673,id,t,zid.html

Wydatek budzi zaskoczenie bo budowa nowego domu w wysokim standardzie jest znacznie tańsza! Przykładowo portal domywstylu.pl prezentuje oferty różnorodnych budynków wraz z kosztem budowy. Np. dom Amadeusz o powierzchni użytkowej 319,3 m2 jest wyceniony na 795 tysięcy zł (cena 1,632 tys. zł w przeliczeniu na m2) przy najdroższej opcji budowy poprzez powierzenie realizacji inwestycji zewnętrznej firmie. Podana kwota obejmuje stan surowy i wykończenie.
Zobacz wycenę domu Amadeusz:
http://www.domywstylu.pl/projekt-domu-amadeusz.php

Z publikacji prasowej nt. nowego domu dziecka wynika, że m.in. oczyszczono elewację, wyremontowano dach (budynek był pustostanem; w ostatnich latach ktoś systematycznie podpala tego typu obiekty), zrobiono wykończeniówkę – ale jak widać z fotografii raczej nie w marmurach.

Niezrozumiałe jest zatem dlaczego remont kosztował tak wiele? Powstaje wątpliwość czy 235-metrowy budynek jest w ogóle tyle wart?

 W realiach rynkowych i przywołanym poziomie cen detalicznych, przy założeniu, że dysponuje się działką pod budowę, najprawdopodobniej dałoby się wybudować aż dwa domy i to znacznie większe – np. wspomniany projekt Amadeusz o powierzchni 319,3 m2.
Dodatkowo jeżeli inwestor realizowałby tryb przetargowy to koszty budowy mogłyby ulec obniżeniu do podanego w wycenie poziomu gospodarczego, tj. kwoty 621 tys. zł (1,275 tys. zł/m2) za dom o metrażu 319,3 m2

Ewentualnie za podaną kwotę 1,9 mln zł możliwa byłaby budowa bloku o powierzchni użytkowej 851,5 m2. Nawet przy najdroższym zleconym systemie budowy inwestycja kosztowałaby około 1,625 mln zł.
Zobacz parametry i cenę 851,5-metrowego domu Lazur
http://www.domywstylu.pl/projekt-domu-lazur_3.php

KORWiN Przemysaw Wipler i Szczepan Barszczewski

III RP wciąż dyskryminuje miliony Polaków, mieszkańców postkomunistycznych spółdzielni. Mamy szansę to zmienić!

Partia KORWiN jako jedyna zaakceptowała postulaty kompleksowej reformy postkomunistycznej spółdzielczości mieszkaniowej. Opowiada się za demokratycznymi wyborami organów, prawem do zmiany zarządcy, dokończeniem uwłaszczenia, kontrolą wydatków i wglądem do dokumentów.

Rządząca koalicja PO-PSL przez 8 lat blokowała zmiany. Wykonywano jedynie pozorowane ruchy m.in. powołując komisję ds. reformy. Ostatecznie z PO wyrzucono Lidię Staroń a partia zdecydowała się na ochronę interesów prezesów spółdzielni. Podobnie sytuacja wygląda z PiS mimo że przed rządami PO-PSL partia ta wniosła duży wkład w uwłaszczenie i przemiany w spółdzielczości. Obecnie PiS zaskakująco milczy nt. reformy.

Zdecydowanym, zaciekłym wrogiem demokratyzacji i uwolnienia ze spółdzielczych dyb 10 milionów Polaków są partie postkomunistyczne: SLD (dawniej PZPR), PSL (dawniej ZSL) i pozostałe lewackie twory w rodzaju Ruchu Palikota.

Zobacz postulowany zakres reformy spółdzielczości mieszkaniowej >>

 

Przeczytaj o patologiach postkomunistycznej spółdzielczości:

Zobacz skalę eksmisji w postkomunistycznej spółdzielczości >>

Zobacz ja zarabia się na eksmisjach >>

Poznaj mechanizmy korupcji >>

"Spółdzielcze dyby" >>

 

 

Budynek Upalna 1A - kosz odwiedzany 58 razy

Tyle razy białostoczanie w ciągu doby odwiedzili kosz na śmieci przymocowany do ściany budynku Upalna 1A zarządzanego przez spółdzielnię Słoneczny Stok.

Zapytano mnie ile mogło być takich odwiedzin w poszukiwaniu aluminiowych puszek i innych przedmiotów mających wartość dla ubogiej ludności. Wydawało mi się, że może 5 osób góra 10. Tymczasem kamery zamontowane na budynku są nieubłagane: 58 osób w ciągu doby! Z zapisu wynika jeszcze coś innego ważnego: klientami tego systemu zarobkowania nie są tylko lumpy. W większości to ludzie, których nikt nie podejrzewałby, iż w nowoczesnym Białymstoku Tadeusza Truskolaskiego nie mają za co żyć. Zaglądają więc do kosza zachowując zasady konspiracji. Przed eksploracją pojemnika rozglądają się wokoło czy aby nikt z sąsiadów czy użytkowników budynku nie widzi i upewniwszy się, że "teren jest czysty", przeszukują szybko kosz. Odchodzą uszczęśliwieni, gdy trafi im się np. aluminiowa puszka.

Narastająca bieda, wysokie bezrobocie to obecnie najpilniejsze problemy społeczne Białegostoku. Władza konsekwentnie unika tematu. Milczy też lokalna niemiecka prasa cukrująca sukcesy pana prezydenta. W tych okolicznościach (kult obcych sieci handlowych i "markowych" bluzek z Bangladeszu) nie ma miejsca na biedę i bezrobocie bo oznaczałoby to rysę na medialnym wizerunku władzy.

Nie ustajemy w wysiłkach by doprowadzić do zmian w białostockiej polityce społecznej, by człowiek, a nie pieniądz, był w centrum zainteresowania, by przywrócić właściwe priorytety: dobro mieszkańców Białegostoku, dobro rodzimej gospodarki a później interesy obcego kapitału. Dziś jest na odwrót.

Złożyliśmy do UM wniosek o utworzenie Obywatelskiego Biura Porad Prawnych udzielającego bezpłatnej pomocy ludności znajdującej się w trudnym położeniu finansowym, rodzinnym, osobistym. Chcemy m.in. zmniejszenia kosztów czynszowych w spółdzielniach, dokończenia powszechnego uwłaszczenia, ograniczenia eksmisji by nie rosły osiedla bronxowe typu Barszczańska czy Dojnowska.

Otrzymaliśmy informację, że nasz wniosek przeszedł kontrolę formalną i został przekazany do dalszej analizy.



Stanisław Bartnik

Skan strony niemieckiej gazety

Administracja Tadeusza Truskolaskiego nie lubi polskich firm. Nie lubi też wspierać polskiego przemysłu ani nawet firm z Unii, z której wyciąga dotacje.

Prasa niemiecka zawiadamia, że trwają testy chińskiego autobusu dla białostockiej komunikacji miejskiej. Ostatnie lata pokazują, że Chińczycy mają w Białymstoku prawdziwego przedstawiciela wręcz ambasadora, który dba o chińskie interesy na Podlasiu. Całkiem niedawno szokował pomysłem ściągnięcia Chińczyków i tworzenia centrów dystrybucji chińskiego towaru. Teraz administracja Truskolaskiego dba o zapewnienie udziału w polskim rynku chińskiemu przemysłowi transportowemu - na koszt podatnika.

Bo po co zamawiać produkty polskich firm czy nawet z UE? Po co ma zarabiać polska gospodarka? Niech lepiej zarobią Chińczycy!

Przyznać trzeba, że ta polityka jest zatrważająca. To kolejne działanie (jedno z wielu) przyczyniające się osłabiania polskiej gospodarki i szkodzące dobru społecznemu.

Dla porównania filozofii gospodarczej i dbałości o interes społeczny i państwowy weźmy przykład Niemiec. Postawmy sobie pytanie: czy tamtejsza władza państwowa albo samorządowa myśli np. żeby zamknąć fabrykę Mercedesa albo Opla bo Chińczycy produkują fajne i tańsze auta? Albo czy dochodzi do wniosku, że fabryk aut w Niemczech jest za wiele i z uwagi na ekologię należy zamykać zakłady przemysłowe i otwierać salony sprzedaży chińskich samochodów??

Nie. Niemiec dba o państwowy interes gospodarczy. Takie zachowania tylko w Polsce, w Białymstoku.

Na marginesie warto wspomnieć, że koncern Mercedesa też produkuje autobusy. Może to zainteresuje administrację prezydenta. Zobacz >>

 


Zobacz publikację o chińskich autobusach na stronie poranny.pl >>

Skan Facebook. Prezydent Truskolaski i prezesi spdzielni

W poprzednim roku pisaliśmy o konieczności pilnej obniżki stawek czynszu w lokalach komunalnych. I doczekaliśmy się. Wreszcie jest wola wśród radnych PiS by znormalizować gospodarkę czynszową.

Kilka dni temu uczestniczyłem w konsultacjach nt. zmiany polityki czynszowej. Nakłaniałem do wdrożenia wolnorynkowego zarządzania lokalami komunalnymi i stosowania stawek zbliżonych do opłat we wspólnotach mieszkaniowych. Dla mieszkańców, często przymusowych klientów budownictwa komunalnego, byłaby to szansa na stabilizację egzystencji i w wielu przypadkach wyrwanie się ze spirali zadłużenia.

Jak pamiętamy administracja Tadeusza Truskolaskiego podniosła czynsze do poziomubodaj najwyższego w Polsce. Równolegle stosowała rabaty, zniżki... i oddłużała. W praktyce niewiele z tego jednak wychodziło poza rozbudową biurokracji na potrzeby obsługi absurdalnego systemu.

Administracja pana Truskolaskiego chyba nawet dziś nie ogarnia, że nie da się uzyskiwać dochodów tam gdzie ich nie ma i nigdy nie było. Niezamożna ludność, korzystająca w dużej części z różnych form pomocy socjalnej nie jest w stanie dawać zysków czynszowych. Wprost przeciwnie: absurdalnie wysoki czynsz sztucznie rozszerza katalog uprawnień do różnych zasiłków i dodatków.

Radni PiS akceptują konieczność zmiany i mają przygotować projekt stosownej uchwały kończący okres polityki czynszowej w wydaniu Truskolaski-PO.


Przeczytaj publikację z 2014 r. o potrzebie racjonalnej gospodarki czynszowej >>

 



Stanisław Bartnik

Od lat już staramy się o współdziałanie samorządu w dziele reformy białostockiej postkomunistycznej spółdzielczości.

Chcemy dokończyć kluczowy dla interesu społecznego projekt powszechnego uwłaszczenia mieszkań w myśl zasady, że każdy kto zapłacił za mieszkanie (spłacił jego koszty budowy) powinien zostać jego właścicielem i mieć prawo wyboru zarządcy. Chcemy wspierać obniżenie kosztów zarządzania w spółdzielniach oraz wypracować systemowy mechanizm zapobiegania eksmisjom (raty, zamiana lokali, odpracowywanie).

Dotąd dzięki ciężkiej pracy białostockiego środowiska uwłaszczeniowego udało się w Białymstoku dokonać przełomu i przekształcić na własność ponad połowę ogółu spółdzielczych lokali (przekształcenie we własność tzw. własnościowego prawa do lokalu i lokatorskiego prawa do lokalu). Zaczęły też powstawać pierwsze wspólnoty mieszkaniowe - zrzeszenia uwłaszczonych którzy sprawniej i taniej organizują zarządzanie nieruchomościami.

W ramach tzw. budżetu obywatelskiego złożyliśmy do Urzędu Miejskiego wniosek o utworzenie Obywatelskiego Biura Pomocy Prawnej dla niezamożnej ludności Białegostoku egzystującej w spółdzielczości mieszkaniowej.

Celem projektu jest udzielanie pomocy prawnej dla ubogiej ludności spółdzielni. Przeciwdziałanie niezasadnym eksmisjom. Obniżenie opłat czynszowych dzięki wspieraniu wolnorynkowego wyboru zarządcy. Wspieranie procesu powszechnego uwłaszczenia. Zmniejszenie kosztów remontów dziękikontroli wydatków.

Za priorytetowe uważamy systemowe zapobieganie eksmisjom i zredukowanie kosztów czynszowych. Liczymy na poparcie projektu przez Caritas, Stowarzyszenie Droga i Eleos. Organizacje te z praktyki wiedzą najlepiej jak destrukcyjna dla człowieka jest bieda, eksmisja i wykluczenie społeczne.

Uruchomienie biura przyniesie następujące pożytki:

- ograniczenie liczby eksmisji i skali bezdomności w Białymstoku,
- zahamowanie rozrostu gett typu Barszczańska, Klepacka, do których trafiają eksmitowani z orzeczonym prawem do lokalu socjalnego;
- zahamowanie spadku cen nieruchomości w sąsiedztwie miejsc koncentracji eksmitowanych;
- redukcję przestępczości będącej efektem eksmisji i wykluczenia społecznego;
- ograniczenie wydatków na sztucznie wymuszaną eksmisjami pomoc socjalną;
- spadek zapotrzebowania na lokale socjalne;
- ograniczenie patologii rodzin i pokrzywdzenia dzieci wywołanego eksmisjami.
- obniżenie opłat za zarządzanie do poziomu wolnorynkowego (koszt zarządzania w białostockich wspólnotach mieszkaniowych wynosi przeciętnie 1-1,20 zł za m2 a w spółdzielniach 1,70-3 zł/m2);
- obniżenie czynszów w mieszkaniach spółdzielczych do poziomu obowiązującego we wspólnotach mieszkaniowych. Miesięczny czynsz wspólnotowy to 200-300 zł a spółdzielczy 400-600 zł;
- poprawa warunków egzystencji najuboższych dzięki oszczędnościom na kosztach czynszowych;
- spadek liczby stale zadłużonych czynszowo gospodarstw domowych;
- mniejsze wydatki Gminy na finansowanie dodatków mieszkaniowych i pomocy socjalnej;
- tańsze remonty i tańsza termomodernizacja bloków, roboty na większą skalę dzięki racjonalnemu wydawaniu pieniędzy mieszkańców (obecnie niektóre białostockie spółdzielnie wskutek braku kontroli wydatków realizują docieplenia bloków po 160 zł netto za m2 choć rynkowa cena detaliczna takich takich robót nie przekracza 100 zł netto za m2);
- obniżenie kosztów czynszowych i poprawa jakości zarządzania zahamuje odpływ z białostockich spółdzielni ludności o lepszej sytuacji ekonomicznej poprawiając płynność finansową spółdzielni;
- niższe czynsze i efektywniejsze remonty zahamują spadek wartości spółdzielczych lokali i spowolnią migrację ludności;
- obniżenie kosztów czynszowych w mieszkaniach spółdzielczych zmniejszy liczbę zagrożonych eksmisjami i wykluczeniem społecznym;
- oddalenie niebezpieczeństwa upadłości spółdzielni.

Oceniamy, że już samo powstanie biura pod patronatem Prezydenta TadeuszaTruskolaskiego oraz przy współpracy z zasłużonymi organizacjami (Caritas, Stowarzyszenie Droga, Eleos) będzie miało prewencyjny charakter wymuszając na zarządach spółdzielni odstąpienie od prowokowania eksmisji dla zysku (np. wielokrotne podawanie do sądu o zapłatę w celu powiększenia długu, w sytuacji gdy dłużnik jest bezrobotny przy jednoczesnym odmawianiu prawa do spłaty przez zamianę lokali czy odpracowanie). Ponadto udzielanie skoordynowanej pomocy włącznie z reprezentacją przed sądem i rekomendacją Prezydenta da szansę na rozstrzygnięcia korzystne dla wszystkich stron.

W wymiarze ekonomicznym systemowe zredukowanie patologii przyniesie miastu milionowe oszczędności w zakresie lokali socjalnych, nakładów na pomoc finansową najuboższym, dodatków mieszkaniowych, pokrywania strat wynikłych z dewastacji i zwalczania przestępczości. Z kolei dla mieszkańców Białegostoku i właścicieli nieruchomości przyniesie wymierne oszczędności czynszowe oraz zahamuje spadek wartości lokali.

Projekt z pewnością oprotestują prezesi spółdzielni bo w ich kieszeni zostanie mniej pieniędzy z zarządzania i gospodarki remontowej a niektóre źródła dochodów, jak zyski z handlu lokalami poeksmisyjnymi, mogą całkiem się urwać.
Protest mogą też podnieść pseudostowarzyszenia dziś otrzymujące wysokie dotacje z UM i działające pod szyldem pomocy wykluczonym społecznie. Dla nich białostockie zarządzanie biedą i eksmisje są sposobem na życie za publiczne pieniądze.



Przeczytaj o eksmisjach w BSM >>
Przeczytaj o mechanizmie pogrążania w zadłużeniu >>
Przeczytaj jak zarabia się na eksmisjach >>
Przeczytaj o roli normalnego samorządu w kwestii polityki społecznej >>
Przeczytaj o skutkach koncentracji eksmitowanych - stratach w mieniu >>
Przeczytaj o spadku wartości nieruchomości w miejscach koncentracji eksmitowanych >>

Przeczytaj apel do Tadeusza Truskolaskiego >>

 

 

Autor: Stanisław Bartnik

Skan strony BKM

Administracja Tadeusza Truskolaskiego skierowała do sądu rejonowego pozew o zapłatę mandatu za jej zdaniem "skasowanie za późno" biletu w autobusie białostockiej komunikacji miejskiej.

Pokrzywdzonej (studentka) zarzucono zbyt późne skasowanie biletu - zdaniem kontrolerów już po rozpoczęciu kontroli.

W rzeczywistości podróżująca weszła do autobusu, zajęła miejsce obok koleżanki, odszukała bilet w torebce i skasowała w kasowniku elektronicznym. W tym momencie z tyłu podeszli do niej kontrolerzy oświadczając, że skasowała bilet za późno.

Do sprawy włączył się ojciec pokrzywdzonej. Odmówił zapłaty nieuzasadnionego mandatu. Sprawa trafiła do sądu. W postępowaniu okazało się, że zgłoszony przez Gminę świadek-kontroler wskazany jako autor protokołu z zatrzymania za jazdę bez biletu zaprzeczył wcześniejszemu stanowisku pełnomocnika Gminy jakoby to on był autorem protokołu dotyczącego wylegitymowania pasażerki i wystawienia mandatu.

Powstała więc uzasadniona wątpliwość co do prawdziwości twierdzeń pracowników administracji Tadeusza Truskolaskiego. W związku z powyższym sąd zgodnie z zasadą procesu cywilnego oddalił powództwo. Wyrok jest nieprawomocny. Nie wiadomo czy Gmina się odwoła.

Sprawa ta staje się ważna w kontekście innego postępowania, w którym bezprawnie ukarano mandatem osobę ubezwłasnowolnioną a następnie skierowano do sądu pozwy o zapłatę. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe na podstawie oświadczeń pracowników Gminy. Stały się one prawomocne bo ubezwłasnowolniony z oczywistych przyczyn nie był w stanie ich zaskarżyć.

Żądamy w tej sprawie nazwisk osób odpowiedzialnych za wystawienie mandatu, za kierowanie pozwów do sądu, za kierowanie wniosku do komornika. Żądamy danych czy kontrolerzy mają prowizję. Jak postępuje się wobec osób co do których ustali się, że nie mają majątku i nieopłacalne są w tej sytuacji pozwy do sądu. Prosimy też o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy (z kosztami to ponad 1400 zł) oraz przeprosiny dla matki chorego.

Więcej artykułów…