20
Śr, Cze

Upalna 1A. Miejsce ataku noownika

Według relacji w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia pod budynkiem Upalna 1A (pawilony handlowe przy skrzyżowaniu z Popiełuszki) został pchnięty nożem mężczyzna w wieku 30-40 lat. Zdarzenie miało miejsce około godziny 19.00. Ofiara trafiła do szpitala. Policja zabezpieczyła nagranie z monitoringu sklepu monopolowego, którego kamera prawdopodobnie mogła zarejestrować zaatakowanego i sprawcę.

W białostockich blokowiskach rośnie przestępczość. Miejsca te stają się coraz bardziej niebezpieczne i w odczuciu społecznym mniej atrakcyjne. Postępuje systematyczna ucieczka zamożniejszej ludności. Proces ten polaryzuje społeczność Białegostoku. Oczywiście na razie lokalnym czarnym liderem niebezpiecznych miejsc pozostaje niedaleka Barszczańska.

By skutecznie przeciwdziałać przestępczości nie wystarczy zbudowanie nowego komisariatu. Potrzebne są rozwiązanie systemowe i perspektywiczne. Należy skończyć z bezmyślną polityką koncentracji trudnej ludności w miejscach typu Barszczańska. To co teraz jest robione przez administrację Truskolaskiego, to poważny błąd eskalujący nie tylko bieżącą przestępczością i wzrostem wydatków samorządowych na zwalczanie patologii, ale uderzający ekonomicznie mieszkańców: np. spadek cen nieruchomości na Barszczańskiej i jej otoczeniu oraz koszt wizerunkowy.

Należy wdrożyć program podtrzymania konkurencyjności postkomunistycznych spółdzielni (obniżenie kosztów czynszowych dla ludności, racjonalizacja wydatków remontowych). Zbliżenie (obniżenie) kosztów utrzymania spółdzielczych lokali do poziomu wspólnot mieszkaniowych przy jednoczesnej prawidłowej polityce remontowej (np. szybsze, tańsze dociepleniabloków) spowolni proces odpływu ludności z blokowisk wielkiej płyty, a więc oddali perspektywę koncentracji na spółdzielczych osiedlach ludności podatnej na konflikty z prawem.

Należy zapobiegać nieuzasadnionym eksmisjom ze spółdzielczych lokali. Rozwiązaniem jest odpracowanie zadłużenia oraz spłata przez zamianę lokali. Administracja samorządowa musi zrozumieć, że dobro spółdzielczej ludności (mieszkańców Białegostoku) jest ważniejsze niż interesy prezesów spółdzielni.

Poniżej przykładowe doniesienia z prasy niemieckiej o Barszczańskiej

Wracam sobie koło północy z wieczornego bieganka i widzę, że po chodniku kilkadziesiąt metrów przede mną ktoś dziwnie się porusza. Podbiegam bliżej i widzę faceta bez jednej nogi idącego o kulach z dużą torbą na ramieniu.

Zatrzymałem się i pytam, czy pomóc. Mówi, że bardzo chętnie, bo już ledwo idzie. Wziąłem od niego tą torbę i pytam, dokąd idzie. Mówi, że na jakiś autobus, bo potrzebuje dotrzeć na dworzec PKS a w ogóle to nie wie nawet gdzie jest. Pomogłem mu dojść na przystanek, sprawdzam autobusy, ale ostatni już pojechał a a następny dopiero rano. No więc dzwonię na 112 i mówię, że mam takiego delikwenta i proszę o pomoc.

Kobieta najpierw próbowała mnie spławić twierdząc, że to nie jest sprawa dla policji ale uparłem się, żeby straż miejską przysłali. Po dłuższych naradach zgodzili się przysłać radiowóz SM.

Czekam więc z facetem na przystanku i wypytuję jak się tu znalazł. Okazuje się, że został dziś wypisany ze szpitala i pokuśtykał na dworzec PKS, bo mieszka w Bielsku. Tam spotkał jakichś facetów, którzy poczęstowali go alkoholem, więc w oczekiwaniu na autobus trochę razem wypili. Policja zgarnęła ich na wytrzeźwiałkę. Z wytrzeźwiałki wypuścili go po 23:00 i tak kuśtykał kilka kilometrów z torbą na ramieniu próbując jakoś znowu dotrzeć na dworzec PKS.

Na tej izbie wytrzeźwień jacyś degeneraci muszą pracować. Jak można inwalidę bez nogi, mieszkającego kilkadziesiąt km od Białegostoku o północy w taką pogodę wysłać piechotą do domu? Mógł się gdzieś przewrócić, połamać rękę i leżałby tak aż do rana na deszczu i mrozie. Podziwiam gościa, bo to jakiś wyjątkowo twardy zawodnik. Myślę, że niewielu zdrowych ludzi byłoby w stanie pokonać o kulach na jednej nodze i z ciężką torbą taki kawał drogi.

 

 

 

Jest reakcja Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie dwukrotnego skazania wyrokami nakazowymi ubezwłasnowolnionego pana Dariusza z Białegostoku. RPO zwrócił się do białostockiego Sądu Rejonowego o wyjaśnienia.

Przypomnijmy: ubezwłasnowolniony został prawdopodobnie ukarany mandatem za brak biletu w autobusie komunikacji miejskiej. Następnie gmina dwukrotnie pozwała go o zapłatę. Wyroki nakazowe uprawomocniły się, bo z racji stanu zdrowia i okresowego przebywania w zakładzie psychiatrycznym nie złożył sprzeciwów, gdyż z oczywistych względów nie był zdolny do takich czynności. Gmina mając prawomocne wyroki zleciła egzekucję komorniczą, Wyegzekwowała około 1,4 tys. zł.

Przypuszczamy, że zdecydowano się na ten krok po analizie stanu finansowego ubezwłasnowolnionego (otrzymuje rentę). W podobnej sprawie bezdomnego ukaranego mandatem, egzystującego z pomocy MOPR, karę – wg relacji zainteresowanego – gmina wspaniałomyślnie umorzyła. W praktyce prawdopodobnie uznano, że nie ma z czego ściągnąć kasy i nie opłaci się prowadzenie postępowania.

W przypadku pana Dariusza było inaczej. Gmina Białystok odmawia zwrotu nienależnego świadczenia choć otrzymała prawomocny odpis orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu.

Niewykluczone, że sprawa trafi do postępowania prokuratorskiego.


Więcej informacji >>

 

 

Skan mandatu

Białostocka policja ukarała mandatem rowerzystę, który po skończeniu się ścieżki rowerowej na ul. Kopernika kontynuował jazdę chodnikiem.

Ukarany mandatem (też pracownik budżetówki) zapytał funkcjonariuszy czy może zostać pouczony. W odpowiedzi usłyszał, że ma "trzy bramki do wyboru" – nie pouczenie, a bramki finansowe: mandat 50 zł, 100 zł albo 150 zł

Zauważamy, że białostocka policja w dobie rządów Tadeusza Truskolaskiego poluje na rowerzystów jadących chodnikiem. Mandat z takiego zatrzymania to chyba łatwy i bezpieczny zarobek. Jednym z miejsc łowów są okolice skrzyżowania Kopernika i Bohaterów Monte Cassino (Łomżyńska).

W czym rzecz: powstanie ścieżek rowerowych (których zawsze domagał się Rafał Kosno a administracja Tadeusza Truskolaskiego budowała i przypisała sobie pomysł) zwiększyło miejski ruch rowerowy. Z powstałej okazji – w mojej ocenie – postanowili skorzystać ludzie upatrujący łupienie mandatami jako metodę na zwiększenie dochodów budżetowych. Bo gdy nie ma się pomysłu na gospodarkę i każdego roku pomnaża się bariery biurokratyczne "dochody" z mandatów na białostockim stepie gospodarczym stały się formą działalności gospodarczej generującej przychody.

Jak pamiętamy ulice Kopernika czy Bohaterów Monte Cassino to arterie o dużym natężeniu ruchu. Nie można więc dziwić się, w szczególności kobietom, że nie chcą poruszać się rowerami jezdnią tak ruchliwych ulic. Każdy kto ma auto wie jak niebezpieczna dla rowerzysty jest jazda w natłoku samochodów i jak wielkie zagrożenie stwarza np. nieustanne omijanie takiego uczestnika ruchu. Dlatego nie powinno się czynić zarzutu rowerzystom, że w trosce o swoje życie i bezpieczeństwo wybierają chodnik.

Z takiej okazji korzystają białostockie służby – i jak nazywa prasa niemiecka – wlepiają mandaty jeśli nadarza się okazja. Choć prawo rutynowo przewiduje również pouczenie to w Białymstoku, z najprawdopodobniej zaleconej niepisanej zasady, wybiera się represje finansowe.

W mojej ocenie ten proceder powinien być jak najszybciej zakazany. Przemawiają za tym obiektywne przesłanki. Kobieta, czy emeryt jadący rowerem chodnikiem nie stwarza zagrożenia. Rowerzyści nie powinni być zmuszani do poruszania się ruchliwymi jezdniami, gdyż taki nakaz rodzi niebezpieczeństwo nie tylko dla ich samych, ale ruchu samochodowego.

Zadaniem policji w praworządnym państwie nie jest działalność zarobkowa poprzez łupienie mandatami a ustawowa ochrona porządku i bezpieczeństwa.

Niedawno obchodziliśmy międzynarodowy dzień bez samochodu.... Zachęcano do korzystania z innych środków komunikacji...


Zobacz ciekawy filmik o błędach policji >>

Z wielką radością zapraszamy wszystkich mieszkańców Podlasia do wzięcia udziału w V Białostockim Marszu Niepodległości, organizowanym przez środowiska patriotyczne i katolickie. Uroczystości rozpoczną się pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego tradycyjnie 10 listopada 2015 o godz. 17:00.

Przyjdź na Białostocki Marsz Niepodległości 10 listopada - w wigilię naszego najważniejszego święta narodowego! Weź ze sobą biało-czerwoną flagę, kwiaty, znicze orazzeszłoroczny śpiewnik.

Do zobaczenia!

 

Organizatorzy

awka z klonowego parku

3 listopada 2015 r. w Sądzie Rejonowym w Białymstoku miała odbyć się rozprawa dotycząca rozpatrzenia zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa w sprawie renowacji parku za 650 tysięcy złotych.

Niespodziewanie posiedzenie odroczono w związku ze zbieżnością nazwisk sędzi Sosny i Sosny byłego wiceprezydenta Białegostoku. Na pytanie czy sędzia podlega wyłączeniu z mocy ustawy sąd uchylił się od odpowiedzi i przerwał rozprawę.

Postępowanie odroczono bez terminu.

Każdy, kto ma wiedzę nt. wskazanych okoliczności, ale też inwestycji za 650 tys. zł jest proszony o kontakt.

Niebawem publikacja danych o cenach produktów zastosowanych przy renowacji parku: lamp, ławek, koszy na śmieci, klonów.


Stanisław Bartnik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
605 24 98 27

Skan strony TVP

Po publikacjach w mediach o wydatkowaniu przez administrację Tadeusza Truskolaskiego 650 tysięcy złotych na renowację parku, w tym zakup drzewek klonów, ławek, latarni z firmy Rosa, koszy na śmieci, stojaków na rowery, skierowaliśmy zapytanie do białostockiej prokuratury okręgowej czy wszczęto postępowanie sprawdzające w związku z zastanawiająco wysoką ceną inwestycji.

Przeczytaj publikację o sprawie renowacji parku >>

Okazuje się, że białostocka prokuratura nie podjęła w tej sprawie żadnych działań i dopiero po interwencji rozpoczęła tzw. postępowanie sprawdzające, ale ostatecznie odmówiła wszczęcia śledztwa lakonicznie wspominając o braku dostatecznych danych uzasadniających popełnienie przestępstwa.

Tymczasem nawet dla laika wydatek rzędu 650 tysięcy złotych może budzić wątpliwości zważywszy na przedmiot zlecenia: m.in. ławki, drzewka, kosze na śmieci itd. Nie potrzeba prokuratora by uznać, że ławki czy kosze wstawione do parku nie kosztują 5 czy 10 tysięcy za sztukę a ich wartość kształtuje się na poziomie kilkuset złotych za sztukę. Podobnie z montażem: nawet jeśli za ustawienie ławki, zamontowanie kosza czy posadzenie drzewka przyjąć 500 złotych za sztukę to i tak nie ma mowy o wydatkach na poziomie kilkuset tysięcy złotych.

Dodatkowe wątpliwości budzi okoliczność, że zamówienie o wartości 650 tys. złotych otrzymała jednoosobowa firma założona zaledwie kilka miesięcy wcześniej!

Zażądaliśmy od prokuratury zebrania danych o ilości, rodzaju produktów (producent, model, symbol katalogowy) użytych w inwestycji bo określić rzeczywistą wartość materiałów i na tej podstawie wycenić koszt robót montażowych. Prokuratura pozyskała tzw. faktury zbiorcze zawierające jedną ogólnikową pozycję. Na podstawie faktur zbiorczych nie sposób ocenić czy kwota 650 tysięcy złotych jest adekwatna do zakresu i przedmiotu robót i w tym kontekście rzeczywiście brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu zabronionego.

W sprawie zostało wniesione zażalenie w związku z rażącymi – w mojej ocenie – błędami postępowania sprawdzającego. I tu dzieje się coś dziwnego! Normalnie zażalenie jest szybko przekierowywane do sądu, który formalnie sprawuje kontrolę decyzji prokuratury. Sąd albo utrzymuje postanowienie w mocy i odwala zażalenie albo uchyla postanowienie i nakazuje prowadzić postępowanie. Czasem prokuratura "sama" decyduje się kontynuować czynności. Tak było np. w sprawie gróźb wysłanych esemesem.

W bieżącej sprawie już dłuższy czas jest cisza. Prokuratura milczy. Nie nadesłano informacji nt. dalszego procedowania zażalenia. Ludzie z branży mówią, że sprawę przetrzymuje się do wyborów. Bo nie wiadomo co będzie po 25 października i nikt nie chce się narazić prowadzeniem albo nieprowadzeniem postępowania.

Przykład postępowania "klonowego" jest dosadnym dowodem bardzo silnego upolitycznienia prokuratury. Prokuratura nie jest niezależnym organem stojącym na straży praworządności – jak powinno być w teorii w demokratycznym państwie. System polityczny III RP bardzo silnie związał prokuraturę z grupami władzy wynaturzając jej działanie.

Prokuratura nie reaguje nie tylko w sprawie "klonów" czy pokrzywdzenia zwykłych obywateli pospolitą przestępczością. Pozostaje bierna w kwestiach zasadniczych. Milczy, gdy Polskę masowo już znieważa się kłamliwymi określeniami "polskie obozy zagłady". Milczy, gdy pseudohistorycy rozpowszechniają kłamstwa fałszujące historię. Nie reaguje, gdy obywatele na własną rękę próbują bronić dobrego imienia Polski (sprawa olsztyńska).

Nie wiem ile jeszcze lat musimy czekać, ale wierzę, że nadejdzie lepszy czas dla Polski. Że w stan spoczynku zostaną przeniesieni sędziowie i prokuratorzy (wywodzący się z PRL a dziś funkcjonariusze III RP). Że zostanie uchwalony kodeks etyczny dla funkcjonariuszy publicznych i każdy otrzymujący nominację na sędziego czy prokuratora będzie ślubował wierność i lojalność Wolnej Polsce. Że zawód sędziego i prokuratora stanie się służbą państwową a nie poświęcaniem dobra państwowego i społecznego na rzecz realizacji celów lokalnych czy krajowych grup interesów.

Niebawem opublikujemy dane o rynkowych cenach ławek, lamp, koszy na śmieci, klonowych drzewek. Oszacujemy rynkową wartość produktów zastosowanych przy renowacji parku za 650 tysięcy złotych.

Oczekuję od lokalnej prokuratury, że wyłączy się z tego postępowania – bo nie można sądzić we własnej sprawie. Oczywistym jest bowiem, że przy tak małym mieście sędziowie i prokuratorzy znają się z samorządowcami.

W sprawie klonów nie trzeba dużo. Wystarczy zabezpieczyć kosztorys inwestycji i faktury zakupu zaksięgowane przez wykonawcę. I wszystko będzie jasne.


Więcej artykułów…