25
Śr, Kwi

Przykad kominowej dopaty za ogrzewanie w SM Soneczny Stok

Składamy do prokuratury wnioseko zobowiązanie spółdzielni Słoneczny Stok do zmiany regulaminu rozliczeń kosztów ogrzewania.

Egzystencja w tej spółdzielni jest koszmarem w szczególności dla osób niezamożnych, z chorymi, z małymi dziećmi, posiadających mieszkania na najwyższym piętrach bloków oraz tzw. narożne. Ruską ruletką jest też mieszkanie w małych nieruchomościach, np. na Leśnej Dolinie, w których tzw. ucieczka od ogrzewania wywołuje gigantyczne rachunki dla osób korzystających z opodzielnikowanego ciepła.

Przyczyną krzywdzenia ludzi i niesprawiedliwego rozliczenia kosztów ogrzewania jest błędny regulamin rozliczania kosztów c.o. dopuszczający zbyt wysoki udział podzielników kosztów w rozliczeniu.

Chcemy zakończyć gehennę użytkowników mieszkań zmuszanych corocznie do zapłaty wielokrotności rzeczywistych kosztów ogrzewania i kierujemy do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku wniosek o zobowiązanie władz SM Słoneczny Stok do dostosowania regulaminu do wymogów art. 45a upe i art. 4 usm.

Problem dotyczy dużej grupy mieszkańców i w naszej ocenie powinien być priorytetem dla prokuratury z uwagi na ważny interes społeczny.

Zdefiniowaliśmy genezę błędu systemu rozliczeń i składamy pakiet propozycji normalizujących zasady rozliczania. Prokuratura będzie miała dodatkowo do dyspozycji orzeczenia sądowe z ustaleniami biegłych.

W naszej ocenie zgodnie z art. 45a upe i art 4 usm za niedopuszczalne należy uznać:

– tworzenie systemów rozliczeń faworyzujących wybrane lokale i naliczanie im opłat niższych od faktycznych kosztów przypadających na te lokale;
– obciążanie niektórych lokali kosztami wielokrotnie przekraczającymi rzeczywiste koszty;
uznaniowe obciążanie opłatami niezwiązanymi z realnymi kosztami;
– uznaniowe naliczanie stawek stanowiących wielokrotność faktycznych kosztów (przy braku podzielników);
– stosowanie systemów rozliczeń c.o. cechujących się nieprzewidywalnością kosztów ogrzewania wskutek uzależniania wysokości opłat od zachowań innych użytkowników a nie od rzeczywistych kosztów występujących w lokalach;
– szacowanie opłat i przyjmowanie wartości przybliżonych nieopartych na rzeczywistych kosztach.


Dotychczas przeanalizowane przykłady rażących błędów systemów rozliczeń kosztów c.o. oraz wnioski zawarte w orzecznictwie wskazują na konieczność następujących zmian:

– ograniczenie udziału podzielników kosztów w rozliczeniu do maksymalnie 20% ogółu kosztów (w przypadku gazu rozliczanego kolektywnie maksymalnie 5%);
warunkowe dopuszczenie podzielników w rozliczeniu z obowiązkiem stosowania głowic termostatycznych +16°C;
– wprowadzenie obowiązku zapłaty kosztów c.o. nie mniejszych niż 80% rzeczywistej wartości kosztu ogrzewania przypadającego na lokal;
– zakaz naliczania uznaniowych opłat nazywanych ryczałtowymi, stanowiących wielokrotność rzeczywistego kosztu ogrzewania bloku/nieruchomości (np. 2,5-krotność).

– ewentualnie opcjonalnie przyjęcie, że na każdy opodzielnikowany grzejnik będzie naliczany obowiązkowy pakiet jednostek (np. 50 – minimalna ilość ustalana na podstawie średniej).
Powyższe rozwiązanie ograniczy możliwość powstawania kominów dopłatowych dzięki zwiększeniu obowiązkowej partycypacji w podzielnikowych kosztach rozliczenia. Pakiet jednostek zmniejszy cenę jednostki w rozliczanej nieruchomości, która dotąd przy tzw. ucieczce od ogrzewania, szczególnie w małych nieruchomościach windowała wysokość dopłat do astronomicznych kwot.

Z przykrością muszę stwierdzić, że dotąd białostocka prokuratura nie uznawała praw członków spółdzielni mieszkaniowych. Liczymy jednak, że po przełomowych orzeczeniach sądu oraz po przeanalizowaniu rażących przykładów pokrzywdzenia błędnymi rozliczeniami, zdecyduje się na kroki prawne, do których jest formalnie zobowiązania, zgodnie z art. 2 ustawy o prokuraturze i art. 7 kpc.

 Poniżej plik wniosku w formacie pdf

Skan faszywej wiadomoci

Skierowaliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z usiłowaniem oszustwa polegającym na rozsyłaniu do firm wiadomości udających zamówienie klienta i nakłaniających do podania numeru telefonu jako warunku pobrania pliku pdf z rzekomym zamówieniem.

Okazuje się, że proceder został opisany przez innych pokrzywdzonych. Według ich opinii podanie numeru telefonu skutkuje dotkliwymi kosztami dla ofiar. Według relacji otrzymują oni esemesy obciążające ich rachunki kwotami rzędu 30 zł za każdą wiadomość.

Tutaj opis mechanizmu działania >>

Z danych zawartych na stronie downloaded.pl wynika, że plik mógł być pobrany prawie 5 tysięcy razy. W sprawie są dwa punkty zaczepienia: wiemy z jakiego hostingu były rozsyłane wiadomości oraz jest szansa dotarcia do odbiorcy esemesowych wpłat.

Niemniej prywatnie oceniam, że dla białostockiej policji ta sprawa jest zbyt trudna. Nigdy dotąd bowiem (z naszych zawiadomień)  lokalnym stróżom prawa nie udało się ustalić sprawców przestępstw z wykorzystaniem internetu i środków komunikacji elektronicznej.

Warto przywołać spektakularne postępowania:

– kradzież telefonu komórkowego (postępowanie prowadził III KP) – niewykrycie sprawców, umorzenie;
– wysłanie esemesa z groźbami z telefonu działającego w sieci kilka miesięcy – niewykrycie sprawcy, umorzenie;
– włamanie do trzech sklepów internetowych z instalacją złośliwego oprogramowania – niewykrycie sprawców, umorzenie.

Przestępczość internetowa przybrała rozmiary plagi. Jej żywiołowy rozwój wynika z bezkarności (bierności ofiar jak w powyższej sprawie) oraz braku wykwalifikowanych kadr i środków technicznych w służbach odpowiedzialnych za zwalczanie tego rodzaju czynów.

Bezspornie nowelizacji wymaga też kodeks karny w związku z koniecznością zdefiniowania nowych przestępstw całkowicie nieznanych i niewystępujących w przestrzeni publicznej np. 10 lat temu.

W racjonalnie zarządzanym państwie nie ma też – w mojej ocenie – miejsca na marnotrawienie pieniędzy na instytucje w rodzaju GIODO.

Białostocki Sąd Rejonowy uwzględnił zażalenie na odmowę wszczęcia śledztwa w głośnej sprawie klonów.

Czytaj publikację na stronie TVP >>

Sprawa dotyczy wydatkowania przez Gminę Białystok 650 tysięcy złotych na zakup m.in. klonów, ławek, koszy na śmieci, opraw oświetleniowych.

W kontrolnym postępowaniu sądowym ujawniono poglądowe dane o rynkowej wartości kluczowych produktów:

  • stojące oprawy oświetleniowe – 23 szt. – około 19,8 tys. zł brutto

  • drzewka klon – 77 szt. – około 49,9 tys. zł brutto

  • ławki – 26 szt. – około 8,3 tys. zł brutto

  • kosze na śmieci – 15 szt. – około 5,5 tys. zł brutto

  • gruntowe oprawy oświetleniowe ze źródłem światła – 3 szt. – około 1,8 tys. zł brutto


Razem ich rynkowy koszt wynosi nieco ponad 85 tysięcy złotych. W zestawieniu nie uwzględniono cen stojaków na rowery i dwóch tablic informacyjnych. Podana kwota nie obejmuje prac montażowych (ustawienie ławek,koszy, sadzenie drzewek, montaż opraw opraw oświetleniowych).

Uzasadniając konieczność prowadzenia postępowania wskazywaliśmy na ogromną różnicę między wydatkowaną kwotą a rzeczywistymi kosztami. Wskazaliśmy, że nawet jeśliby przyjąć po 1000 zł brutto od sztuki za posadzenie drzewek, ustawienie ławek, koszy, zainstalowanie opraw oświetleniowych, doliczyć materiały montażowe – to i tak koszt inwestycji w przywołanym zakresie nie przekroczy nawet 250 tys. złotych.

Zastanawiająca w sprawie jest okoliczność, że nie było oferentów do tak prostego zadania, że wybierano tylko spośród dwóch firm i zdecydowano się na podmiot (jednoosobowa działalność gospodarcza) założony zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

Postępowanie prokuratorskie ma wyjaśnić jaka jest rzeczywista wartość i ilość zastosowanych produktów, ile wynosi rynkowy koszt robocizny i na co wydano resztę pieniędzy.

Prokuratur, broniąc decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa argumentował, że gmina wyceniła roboty na ponad 700 tysięcy a wykonano je za 650 tysięcy złotych.... więc wszystko jest w porządku.



Stanisław Bartnik

 

Zobacz: Sąd nakazał śledztwo w sprawie ekranów >>

 



Każdy kto ma informacje na temat renowacji parku za 650 tys. zł jest proszony o kontakt.
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Według oceny specjalistów z branży budowlanej za kwotę 1,9 miliona złotych możliwe jest wybudowanie w Białymstoku kilku domów o powierzchni 235 m2.

Wobec powyższego zwróciliśmy się do administracji Tadeusza Truskolaskiego o następujące dane:
- kopia projektu;
- kopia umowy wraz ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia;
- kopia kosztorysu powykonawczego;
- kopia faktur wystawionych przez wykonawców.

Dokumenty zostaną poddane analizie celem wyjaśnienia okoliczności wydatkowania 1,9 mln zł na remont budynku przy ul. Boboli 5.

Pisaliśmy o tym wcześniej po zgłoszeniu przez internautów danych o rynkowych cenach budowy >>

Bezrobotny mieszkaniec Białegostoku 18 stycznia 2016 r. zgubił portfel z dokumentami i gotówką pod blokiem Zielonogórska 12.

Miał niesamowite szczęście, bo znalazła go pani Ewa K. i przekazała do III Komisariatu Policji.

Szczęśliwiec szybko odzyskał zgubę. Zyskał podwójnie, bo nie poniósł kosztów odtwarzania dokumentów i nie padł ofiarą przestępstwa z wykorzystaniem jego danych osobowych.

Zdarzenie to ma też nieprzyjemną stronę. Funkcjonariusze III Komisariatu już kolejny raz zbyli zgłaszającego utratę dokumentów. Poszkodowany w niniejszej sprawie zgłosił się tego dnia do komisariatu żeby sporządzono notatkę o utracie dokumentów. To bardzo ważna czynność, gdyby dokumenty wpadły w niepowołane ręce i np. wykorzystano je do zakupów albo zaciągnięcia kredytów na koszt nieszczęśnika.

Według relacji policja zbyła poszkodowanego odsyłając do Urzędu Miejskiego. Informacjom tym należy dać wiarę bo nie dalej jak w grudniu 2015 r. osobiście uczestniczyłem w zgłaszaniu zgubienia dowodu osobistego przez starszą kobietę. Początkowo chciano rutynowo spławić poszkodowaną odmawiając sporządzenia notatki i bagatelizując sprawę. Odsyłano do UM.

Zachowanie przyjmującego zgłoszenie zmieniło się (sporządzono notatkę) dopiero po pouczeniu o możliwej odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków.

Wobec przywołanych zdarzeń apeluję do funkcjonariuszy III Komisariatu Policji (ale i pozostałych) o rzetelne wykonywanie obowiązków. W dobie plagi przestępczości internetowej zgubienie lub kradzież dokumentów może rodzić nieobliczalne skutki.

Dziś w Białymstoku zebrali się działacze związku bojowników o wolność i demokrację.

Mieli m.in. takie tabliczki nawołujące do nienawiści. „PIS faszyści”, „Pies gorszego sortu na kaczki”.

Działacze KOD napadli na chłopców z Młodzieży wszechpolskiej młodzi polscy patrioci próbowali ujawnić listę płatnych organizatorów KOD w regionach. Lista zawiera nazwiska organizatorów i sumy im przeznaczone od 400 do ponad 800 złotych. Policja próbowała uniemożliwić opublikowanie jej, my uniemożliwiliśmy policji nękanie polskiej młodzieży, próbującej ujawnić listę prowodyrów i prowokatorów z KOD. Lista jak widać jest sfatygowana, próbowano ją odebrać właścicielowi.



Staraliśmy się nie dopuścić aby chłopców zatrzymano i rzucono na śnieg tak jak to było podczas patriotycznej manifestacji kilka lat temu pod budynkiem Opery Podlaskiej. Pani w moherowym berecie trzymała napis znieważający Prezydenta Andrzeja Dudę. Policja nie zareagowała pomimo wskazania sprawcy. Za tabliczki z napisami "Donald ma Tolę" młodzi, polscy chłopcy dostali od białostockiego sądu surowe grzywny po kilka tysięcy złotych. Tutaj policja nie potrafiła ująć sprawczyni, pomimo iż autor tego tekstu wskazywał sprawczynię. Jest ona na załączonej fotografii. W trakcie gdy policjanci spisywali moje dane, sprawczyni znieważenia głowy państwa oddaliła się nie zatrzymywana przez policję. Przypomniałem policjantom, że np. manifestacje Ruchu Narodowego zawsze nagrywali z kilkunastu kamer, tu nie było ani jednej policyjnej kamery.

To co się stało dziś na ulicy Włókienniczej pod budynkiem TVP jest niepokojące. Jest to szczucie Polaków na siebie, próba podzielenia nas na lepszych i gorszych. Ludzie nie rozumieją o co chodzi redaktorom z telewizji, o utrzymanie posad i władzy. Bo telewizja to władza. Manifestacje KOD w Białymstoku zorganizował, a raczej dał jej swoją twarz Dariusz Szada Borzyszkowski, zatrudniony w Telewizji Białystok. Mówcy atakowali obecnego prezesa telewizji Jacka Kurskiego. Moim zdaniem za takie nastawienie do przełożonego Szada powinien zostać ukarany dyscyplinarnie.


Marek Czarniawski

 

Więcej artykułów…