25
Śr, Kwi

Widok na bloki w Starosielcach

Drastyczna podwyżka podatku za użytkowanie wieczyste gruntów, na których znajdują się byłe zakładowe bloki w Starosielcach.

Mieszkańcy starosielskich bloków informują o podwyżce rzędu 100 %. Przypomnijmy: wskutek upadłości firmy, jej zakładowe bloki wraz z mieszkańcami zostały sprzedane prywatnemu właścicielowi. Mieszkańcy walczyli o prawo pierwokupu, ale nie otrzymali w tym czasie skutecznej pomocy od Gminy Białystok, która miała realne możliwości żeby zapobiec przejęciu dorobku ich życia.

Dziś uderza w nich administracja Tadeusza Truskolaskiego podwyższając podatek za użytkowanie wieczyste prawdopodobnie aż o 100 % choć realnie biorąc nie ma ku temu rzeczowych podstaw. Bloki są stare, położone na peryferiach miasta, zlokalizowane niedaleko cieszącej się złą sławą ulicy Barszczańskiej (zobacz jak wygląda Barszczańska >>>). Trudno w tym przypadku mówić o radykalnym wzroście ceny nieruchomości w sąsiedztwie Barszczańskiej (zobacz przykład spadku wartości nieruchomości przy Barszczńskiej >>). Nie sposób też zakładać, że podwyżka jest uzasadniona inflacją. Mimo to ktoś zdecydował by zaatakować niezamożnych i doświadczonych wcześniejszą krzywdą mieszkańców.

Z relacji wynika, że z perspektywy pojedynczego lokalu o metrażu 60,7 m2 podwyżka wygląda następująco:
stara stawka za użytkowanie wieczyste (lokal z udziałem w gruncie) wynosiła 180 zł rocznie,
po podwyżce do zapłaty jest 360 zł rocznie,
do tego oczywiście podatek od nieruchomości w kwocie 104 zł rocznie,
użytkownicy mieszkania 60,7 m2 (dwie osoby) do zapłaty mają jeszcze czynsz w kwocie 540 zł miesięcznie.

Tak drastyczna podwyżka, w ogóle stosowanie podatku za użytkowanie wieczyste dla zabudowy mieszkaniowej, wywołuje poważne wątpliwości  zwłaszcza w sytuacji, gdy wg doniesień, np. obcy kapitał budujący w Białymstoku sklepy nie płaci tego podatku, a jedynie podatek od nieruchomości. Ponoć na etapie pozyskiwania nieruchomości i wydawania pozwoleń na przysłowiowe Lidle i Biedronki dba się skrupulatnie aby nie było żadnego wieczystego użytkowania.

Warto też nadmienić, że samorząd przed epoką Truskolaskiego zadbał o białostoczan i przekazał na własność grunty pod blokami (zabudowa mieszkaniowa) za 1 % wartości czyli w praktyce doprowadził do likwidacji użytkowania wieczystego na nieruchomościach objętych uchwałą.

Dokonywana przed laty likwidacja opłaty za użytkowanie w zabudowie mieszkaniowej (blokowiska spółdzielni) nie objęła nieruchomości starosielskich.

Osobiście uważam, że Rada Miejska powinna rozważyć likwidację podatku za użytkowanie wieczyste, na analogicznych zasadach jak w przeszłości, w szczególności w przypadku tych, którzy drugi raz płacili nowemu właścicielowi za wykupienie zajmowanych zakładowych mieszkań.

Apelujemy do białostockiej Rady Miejskiej o zajęcie się sprawą i co najmniej doprowadzenie do anulowania podwyżki. Mieszkańcy Starosielc nie mogą być traktowani gorzej niż pozostali białostoczanie. Nie mogą finansowo dźwigać kosztów przywilejów obcego kapitału (przeczytaj jak miewa się obcy kapitał w Białymstoku >>). Nie mogą być ludźmi drugiej kategorii.

Odpowiedzialny społecznie samorząd musi służyć dobru publicznemu a nie grupom interesów. A dochodów podatkowych należy szukać w rozwoju aktywności gospodarczej, a nie w eksploatowaniu najuboższych grup mieszkańców, bo odbija się to rykoszetem poprzez zwiększenie wydatków na pomoc społeczną.

Żeby szczegółowo poznać okoliczności podwyżki podatku, w trybie informacji publicznej zwrócimy się do administracji Truskolaskiego o następujące informacje:
jaka była stara stawka podatku za wieczyste użytkowanie nieruchomości zabudowanych zakładowymi blokami (poprosimy o odpis wyceny i decyzji o naliczeniu podatku)?
jaka kwota łącznie wpływała do kasy miasta wg starej stawki?
jakich bloków dotyczyła (wykaz budynków)?
o ile procent podniesiono podatek za użytkowanie wieczyste? Kiedy i kto wydał decyzję? Na jakiej podstawie? (poprosimy o odpis sporządzonej wyceny oraz wykaz budynków, które objęła podwyżka)
czy podwyżka jest jednolita dla wszystkich nieruchomości z zakładowymi blokami?
jaka kwota łącznie będzie wpływać do budżetu miasta po podwyżce?




Reklama: oświetlenie do bloku >>

Stanisaw Cylwik

Uprzejmie proszę o pomoc w odnalezieniu zaginionego w Białymstoku Stanisława Cylwika.

S. Cylwik wyszedł w czwartek 23 lutego z bloku przy ul. Popiełuszki 107. Wiek: 66 lat, 180 cm wzrostu, szczupły, lekko zgarbiony. W chwili zaginięcia miał dłuższe włosy, brodę i wąsy.



Był ubrany w jasną beżową sztruksową kurtkę, spodnie dresowe i brązowe buty. Poproszony o pomoc Krzysztof Jackowski wskazał, że zaginiony może nie żyć i ewentualnie jego ciało może znajdować się w kwartale ulic Popiełuszki Boboli Elewatorska, w sąsiedztwie cmentarza rzymsko-katolickiego, w Białymstoku. Poniżej mapka nakreślona przez Krzysztofa Jackowskiego.

Wszystkie osoby, które widziały Stanisława Cylwika, proszone są o kontakt z III Komisariatem Policji w Białymstoku. Tel. (85) 670 32 33, (85) 670 39 33.

Stanisław Bartnik tel. 605 24 98 27.

 

 

Skan strony www niemieckiej gazety poranny.pl

Licząc na dobrą wolę i odpowiedzialność publiczną białostockiej prokuratury kilka miesięcy czekaliśmy na jej reakcję w sprawie błędnego rozliczania kosztów ogrzewania w SM Słoneczny Stok.

Prokuratura jednak konsekwentnie uchyla się od wykonania ustawowych obowiązków reprezentacji pokrzywdzonych oraz ochrony praworządności. Wobec wyczerpania instrumentów dialogu i nieprzyjmowania racjonalnych argumentów kierujemy skargę do Ministerstwa Sprawiedliwości.

W przypadku błędnego rozliczania kosztów ogrzewania w SM Słoneczny Stok najważniejszymi kwestiami do uregulowania pozostają:

dokończenie porządkowania regulaminu;

reprezentacja pokrzywdzonych: zawarcie ugody lub sądowe doprowadzenie do ustalenia nieistnienia błędnie naliczonych dopłat w sezonie 2014-2015;

reprezentacja pokrzywdzonych dopłatami w poprzednich sezonach grzewczych i wyegzekwowanie naprawienia wyrządzonej szkody.

W białostockich standardach III RP ludność zamieszkująca spółdzielnie nie ma pełni praw i najwyraźniej w opinii prokuratury nie zasługuje na udzielenie ochrony. Podejście takie wynika z priorytetów lokalnych grup interesów, dla których ludność spółdzielni jest wyłącznie obiektem eksploatacji i źródłem łatwych dochodów z żerowania na najuboższych. Oczywiste jest więc w tej sytuacji, że głos 882 osób nic dla lokalnej prokuratury nie znaczy.

Zobacz liczbę osób jaka podpisała się pod petycją do prokuratury >>>

Ponadto w naszej ocenie prokuratura ma ręce związane przeszłością. Część prokuratorów, to dawni funkcjonariusze PRL a zarządzający spółdzielnią prezes jest byłym funkcjonariuszem PZPR (zobacz wpis IPN nt. prezesa SM Słoneczny Stok >>>). Przeszłość dodatkowo obciąża uwikłaniem w kontakty z zarządami postkomunistycznych spółdzielni. Przykładowo prokurator, który łamiąc prawo, zasiadał w radzie nadzorczej SM Bacieczki (wydzielonej z SM Słoneczny Stok) wcale nie stracił posady prokuratora, a wręcz przeciwnie awansował:z Prokuratury Okręgowej został delegowany do Prokuratury Regionalnej a te właśnie prokuratury odrzucają nasze wnioski.

Uwikłanie ma silne oddziaływanie na formalne zachowania prokuratury. Prezesi spółdzielni nawet nie muszą przypominać prawdy, że niewygodne dokumenty i fakty (np. przydziały lokali, preferencyjne zakupy itp.) mogą w każdej chwili wypłynąć na światło dzienne, co dla niektórych może okazać się końcem prokuratorskiej kariery. Przestrogą w tym przypadku jest sprawa sędziego bezprawnie zasiadającego w radzie nadzorczej SM Bacieczki, który musiał pożegnać się z funkcją sędziego po nagłośnieniu złamania prawa (przeczytaj o Jerzym Fiedoruku >>). Zarówno funkcjonariusze jak i prezesi spółdzielni zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że w potencjalnym praniu brudów prezesi co najwyżej dostaną wyroki w zawieszeniu, a prokuratorzy zapłacą głową tracąc posady. Więc ten swoisty białostocki klincz od wielu lat stabilizuje cały system.

Białostocka prokuratura uchyla się od dostarczenia listy aktualnie zatrudnionych prokuratorów wcześniej będących funkcjonariuszami prokuratury PRL oraz odmawia informacji o związkach członków rodzin z zarządami SM (m.in. nabycie lokali, świadczenie usług itp.).

Będziemy żądać usunięcia prokuratorów PRL

Bez wymiany kadr (przeniesienie w stan spoczynku prokuratorów PRL) i definitywnego odcięcia się od patologii III RP niemożliwa jest realizacja idei praworządnego państwa prawa i praktycznego zrównania w uprawnieniach wszystkich grup społecznych, w tym obecnie drastycznie dyskryminowanej ludności spółdzielni mieszkaniowych.

Liczymy, że Prokurator Generalny zauważy głos opinii publicznej i setek osób pokrzywdzonych bezprawiem.

Zobacz przykład oszustwa przy obrocie lokalami >>

 

 

 

 

 

Podzielnik kosztw w SM Soneczny Stok

Wszyscy mieszkańcy SM Słoneczny Stok mający zastrzeżenia do nadsyłanych rozliczeń kosztów centralnego ogrzewania proszeni są o przesyłanie uwag i wniosków do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.

Kontakt:
Prokuratura Regionalna
w Białymstoku
ul. Włókiennicza 32
15-464 Białystok
e-mail: biuro.podawcze(at)bialystok.pr.gov.pl

Prokuratura Regionalna prowadzi postępowanie cywilne w sprawie regulaminu rozliczania kosztów c.o. Zgodnie z ustawą o prokuraturze i KPC do jej obowiązków należy reprezentacja pokrzywdzonych oraz wyegzekwowanie dostosowania regulaminu rozliczeń do wymogów prawa energetycznego.

Postępowanie ma sygnaturę PO II Pc 26/2016. Prosimy o aktywność i zgłaszanie występujących problemów.

 

Informacje o wniosku do prokuratury >>

Informacje o petycji o zmianę regulaminu >>

Informacje o przełomowym wyroku sądu ws. regulaminu rozliczania kosztów ogrzewania >>

Informacje o możliwości dochodzenia zwrotu niezasadnie pobieranych opłat >>

Lokum bezdomnego pod mostem

W Białymstoku, pod mostkiem na Dolistówce, na przedłużeniu ulicy Chrobrego, za skrzyżowaniem z Piastowską, sypialnię ma bezdomny.

Lokum jest naprawdę spartańskie. Lokator mostku ma posłanie zaaranżowane na rurze ciepłowniczej. Śpi owinięty kołdrą z głową na kocu zamiast poduszki. Nocuje nawet na 20-stopniowym mrozie. Efektywnie wykorzystuje otaczającą przestrzeń. Stalową konstrukcję podtrzymującą jezdnię zamienił na półkę z artykułami żywnościowymi i przyborami toaletowymi.

Wbrew pozorom jego industrialne mieszkanie pozostaje zimne mimo przebiegu linii ciepłowniczej. Dzieje się tak, ponieważ zewnętrzna otulina rury grzewczej, na której śpi, wcale nie grzeje jak mogłoby się z pozoru wydawać. Rura powłokowa jest mocno odseparowana grubą warstwą izolacji od ciepłowniczej, więc co najwyżej może być cieplejsza od otoczenia o stopień albo dwa, ale przy mrozie rzędu 20 stopni to ciepło i tak natychmiast ucieka do otoczenia.

Lokator spod mostku jednak nie narzeka. Ma 50-60 lat. Mówi, że nic mu nie potrzeba. Mieszka w tym miejscu dłuższy czas, pod okiem straży miejskiej, MOPR i administracji Truskolaskiego. Cieszy się, że posiada własny kąt i że nie pada mu na głowę. Odrobinę doskwiera hałas, ale w sumie da się żyć. Huk przejeżdżających wpobliżu aut cichnie około pierwszej w nocy i do czwartej można pospać i ukoić nerwy codzienności.

Zobacz lokalizację industrialnego mieszkania pod mostem >>

 

 

 

Autor: Stanisław Bartnik

Fotografie: Andrzej Jędrzejewski

 

 

 

 

Reklama: styl industrialny

 

Skan strony tvp.info

Dwukrotnie już apelowałem do białostockich parafii o nieprzyjmowanie pieniędzy od prezesów spółdzielni.

Otrzymujemy zgłoszenia od mieszkańców o prezesach-darczyńcach dla białostockich parafii. Dodatkowo proboszczowie chyba żeby bardziej upokorzyć ludzi żyjących pod butem prezesów publicznie ogłaszają o hojności spółdzielczych baronów rodem z PRL.

Kościół musi być wzorem i ostoją przestrzegania zasad. Nie da się pogodzić pieniędzy od prezesów z eksmisjami, zawyżonym czynszem, nierynkowymi cenami robót remontowych, niepozwalaniem na demokratyczne wybory, utrudnianiem uwłaszczenia mieszkań, zarabianiem na krzywdzie ludzkiej. Nie da się!

Wiem, że są tacy, dla których wdowi grosz tacowy pięć albo dziesięć złotych rzucane co niedzielę przez mało zarabiających to zbyt mało, to pieniądz gorszy, nieatrakcyjny w porównaniu do 3 tys., 10 tys. lub 20 tysięcy "darowanych" przez prezesa w rzeczywistości pochodzących od biednych ludzi żyjących w spółdzielczych dybach.

W mojej ocenie żadnemu proboszczowi, który nie przyjmie niegodziwych pieniędzy nie stanie się krzywda i nie zabraknie jedzenia. Może komfort chwilami będzie nieco niższy, ale i tak na poziomie nieosiągalnym na dla zwykłych blokersów.

Niech wzorem do naśladowania będzie przykład włoski: zdecydowana odmowa przyjęcia korzyści z przestępstwa i zatrutego źródła.
Zobacz artykuł Remont kościoła poczeka. Datek "z odorem mafii" zwrócony przedsiębiorcy >>

Garae przy Alei Niepodlegoci

W niemieckiej gazecie poranny.pl zamieszczono artykuł o budowie drogi i wyburzeniu spółdzielczych garaży. Przeczytaj tekst Trasa Niepodległości... >>>

Portal m.in. cytuje wypowiedź wiceprezydenta Polińskiego o konieczności wyburzenia garaży:
"...Wiceprezydent Poliński, nie pozostawił wątpliwości - trzeba, choćby po to, by na łuku planowanej trasy zachować widoczność.... - tłumaczył Adam Poliński..."

To prawdziwa złota myśl tego artykułu jeśli przyjrzeć się przebiegowi trasy i lokalizacji garaży:

(skan z wizualizacji reklamowej dołączonej do artykułu)
czerwona strzałka miejsce lokalizacji garaży
;żółta strzałka restauracja "Biesiadna"

By podkręcić negatywne emocje dziennik eksponuje, że mieszkańcy się awanturowali. W tekście padły np. określenia "mieszkaniec krzyczał", "sprawa garaży wywołała burzę".

Artykuł jest kolejnym przykładem tekstu propagandowego. By silniej zdezawuować mieszkańców osiedla protestujących przeciwko hałasowi i burzeniu, do treści dołączono animację przedstawiającą wizualizację trasy by skonfrontować "blokersów" z nowoczesnością. Taka redakcja szybko wydała zaplanowany owoc w komentarzach. Poniżej próbka:

Napisano 30 sierpień 2016 - 07:20

Polowa tych mieszkańców przyjechala ze wsi i dlatego pragną spokoju tak jak u siebie na wiosce burakom wszystko przeszkadza byśmy chcieli super drogi ale dlaczego blisko mnie tak sobie mysla przeciez my teraz juz miastowe i będziemy wszystko blokować a wypier...c na wioski jak wam się nie podoba miasto nikt was tu na sile nią zapraszal

Napisano 30 sierpień 2016 - 08:05

AWANTURNICY I PIENIACZE. Budując garaż wiedzialeś matołku jeden z drugim ze tam bedzie droga za 5 czy 50 lat . A teraz awantura bo buda stoi bo autko i smieci trzeba będzie pod chmurke

Powołujesz sie na Wasilków itp a ilu z was jest z miejsc gdzie jest to osiedle 1 może 2 osoby , tam były pola , rosło zboże i ziemniaki.

Ma powstac droga , obok mnie tez powstała i  pomimo że na tej działce rodzina mieszka od ponad 100 lat , trzeba było odstapic kawałek

Ale to osiedle TUMANIE ! Zostało wybudowane 20 lat po tym jak powstał projekt tej drogi , więc o co hallo ?

Trzeba było myśleć wcześniej , jak dawali PODKREŚLAM! DAWALI! wam i waszym rodzicom te mieszkania. 90% wioska z wpłatami za dwie krowy na książeczki mieszkaniowe . Może 5% to wysiedleńcy z posesji przejętych pod bloki . I 5% to frankowicze , którzy kupowali jak leci , aby 4 ściany .

Trochę na ten temat wiem , bo sprzedałem 2 lata temu mieszkanie  na Lawendowej 53m2 za 250 tyś. Teraz pewnie ta grupa najbardziej płacze .

Oczywiście w ilości siła , ale wytłumaczcie blokersi mieszkańcom ul. Zimowej , Letniej itd. ten 40 letni czas oczekiwania , gdzie ludzie mieszkający z dziada-pradziada mieli blokadę remontów domów , siedzieli tyle lat na walizkach a ich domy popadały w ruinę . No ale przecież wy jesteście najważniejsi ?

W mojej ocenie takie redagowanie "artykułów" urąga zasadom etyki dziennikarskiej i narusza standardy prasy rozumianej jako rzetelny i obiektywny przekaz.

W artykule niemieckiej gazety zabrakło bowiem informacji, że odpowiedzialność za problemy mieszkańców ponosi przede wszystkim urząd miasta i zarząd spółdzielni. Gdyż to nie mieszkańcy, a UM wydawał zgodę na budowę garaży! To prezesi spółdzielni je budowali za pieniądze spółdzielców wiedząc o budowie drogi! Jedyną winą tych ludzi, dziś upominających się swoje prawa jest to, że nie mają własności garaży a jedynie spółdzielcze prawo do użytkowania. Gdyby mieli własność tak jak sąsiadująca z garażami "Biesiadna", to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Tadeusz Truskolaski musiałby liczyć się z nimi i jeżeli by w ogóle rozważano burzenie, to musiano by zapłacić odszkodowania w oparciu o stawki rynkowe, a tak ludzie ci nie mają nic do powiedzenia bo prezydent "dobrze żyje" z prezesem spółdzielni.

Niemiecka gazeta nie mogła rzetelnie napisać o sytuacji, o odpowiedzialności UM i spółdzielni! Bo jakby to wyglądało..? Władze samorządowe i prezesi SM SS zostaliby przedstawieni w złym świetle, a gazeta ma przecież zupełnie inne cele.

Apeluję do radnych miejskich o zajęcie się sprawą. O dokonanie rzeczowej oceny stanu faktycznego i udzielenie ochrony pokrzywdzonym. Inwestycje mają służyć ludziom.

 

Więcej artykułów…