19
Cz, Kwi

W drukowanym wydaniu Rzeczpospolitej z 17 października 2013 r. ukazało się ogłoszenie zawierające ofertę zbycia 1.115.553 udziałów w białostockiej spółce miejskiej MPEC. W anonsie umieszczono informację, że cena jednego udziału wynosi 50 zł, co dawałoby łączną wartość udziałów do nabycia w kwocie 55.777.650 złotych.

Mimo sprzeciwu mieszkańców Białegostoku, PO mająca większość w radzie miejskiej, zdecydowała o sprzedaży MPEC. Sprzedaż może uderzyć najmocniej w najbiedniejszych – ludność zamieszkującą blokowiska spółdzielni, będącą przymusową klientelą tego systemu ogrzewania. Co ciekawe jeszcze całkiem niedawno białostockie spółdzielnie nieodpłatnie przekazywały infrastrukturę na stan MPEC. Teraz władza dąży do jego sprzedaży, więc strata dla mieszkańców może być podwójna.

Równolegle ze zbyciem jednej miejskiej spółki na kredyt pojawi się kolejna komunalna inwestycja – spalarnia, na terenie miasta, za kilkaset milionów złotych, mimo że zdrowy rozsądek, rachunek ekonomiczny i UE wskazuje na segregację odpadów i odzysk surowców wtórnych, a nie wyłącznie spalanie.

Najciekawsze jest jednak to, że postulowany przez pracowników politechniki, alternatywny dla spalania system gospodarki odpadami, oparty na sortowaniu i zagospodarowaniu surowców wtórnych, wcale nie musiałby inwestycyjnie obciążać budżetu gminy Białystok (mieszkańców), bowiem firmy proponowały władzom budowę zaawansowanych systemów na własny koszt. Rolą prezydenta byłoby jedynie określenie kryteriów gospodarki odpadami i następnie rozpisanie przetargu na wyłonienie podmiotów realizujących odbiory śmieci, sortowanie i zagospodarowanie. W takim przypadku oczywiste byłoby, że opłaty dla mieszkańców byłyby znacznie niższe a gospodarka odpadami nie zaszkodziłaby ekologicznemu wizerunkowi regionu oraz interesom mieszkańców.

O co w tym wszystkim chodzi.....?

 





Stanisław Bartnik

 

 

Poniżej do pobrania plik pdf.

Białostocka prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie podpalenia drzwi mieszkania w spółdzielni Słoneczny Stok nie jest zainteresowana podpaleniami drzwi w SM w Sokółce.

 

Choć nie wiadomo kto i dlaczego w maju 2013 r. trzy razy podpalił drzwi (dwa razy w Sokółce), to aksjomatycznie przyjmuje się, że w Białymstoku dokonali tego rasiści, a wSokółce nieznani sprawcy.

 

Reklama

 

Proponowaliśmy prokuraturze objęcie postępowaniem wątku sokólskiego, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo jakie były rzeczywiste motywy i okoliczności tych zdarzeń. Przekazaliśmy materiały mogące być przydatne w postępowaniu o ustalenie sprawców niszczenia mienia (informacje o osobie, która może być zamieszana w zorganizowane zastraszanie mieszkańców spółdzielni).

Z niezrozumiałych przyczyn prokuratura nie zgadza się udostępnienie akt tego postępowania, choć dotyczy ono nas bezpośrednio jako zrzeszonych w spółdzielni (postępowanie V Ds. 19/13).

Każdy, kto ma wiedzę o podpalaczach lub zleceniodawcach proszony jest o kontakt.

 


Czytaj więcej o podpaleniach w Sokółce >>

 

 

Stanisław Bartnik

 

rdo indiapress.org

"Moja siostra wyszła za Hindusa. Bawiłem się z nim na weselu, jesteśmy w super relacjach. Pracowałem i mieszkałem w Anglii z ludźmi o różnych kolorach skóry. Nie stanowiło to dla mnie problemu. Nigdy nie miałem nic wspólnego z rasizmem - zarzekał się Grzegorz A." Odpowiada on przed białostockim sądem za napaść na Czeczena.

"Jedna Polska narodowa", "Naszą bronią nacjonalizm", "Precz z komuną", "Nie przepraszam za Jedwabne", "Polska cała tylko biała", "Bóg, honor, ojczyzna".

 

Po dzisiejszym wyroku Sądu Okręgowego w Białymstoku powyższe hasła są nielegalne, można za nie trafić do więzienia. Sądownictwo nie posłuchało profesora Strzembosza i nie oczyściło się samo z komunistów. Teraz w sądach pracuje drugie i trzecie pokolenie komunistów. Żyjemy w kraju totalitarnym. Więc czy jego istnienie ma sens? Po co nam takie państwo?

kosno

Obrońcy zwierząt chcą uniemożliwić muzułmanom w Bohonikach dokonanie uboju rytualnego owiec i byka. Obrońcy sa umundurowani. Na miejscu są nasi obserwatorzy kol. Andrzej Pochylski i kol. Rafał Kosno. Całość transmituje telewizja TVN. Koledzy są często w kadrze. Czekamy na rozwój wypadków, może być gorąco gdyż policja odmówiła interwencji.

W Gazecie Wyborczej roi się od zniesławiających Polskę i Polaków wypowiedzi. To tam można m.in. przeczytać że "Podlasie jest brunatne" albo o "katolickim bydle i kazaniach pedofilów".

Język tej gazety szokuje swoją agresywnością i wrogością do polskości rozumianej jako poszanowanie tradycji, wartości państwa i interesu narodowego.

W tym kontekście trudno zrozumieć sędziów białostockiego sądu, którzy zdają się nie zauważać języka nienawiści na łamach Gazety Wyborczej. Bezsporne jest bowiem, że zniesławia wyrażenie "brunatne Podlasie" albo nazi-kibol lub katolickie bydło itd. itp.

W tych okolicznościach szokuje ocena, że wzniesienie hasła Bóg, honor, ojczyzna lub wyrażenie opinii w rodzaju "nie przepraszam za Jedwabne" może być mową nienawiści albo przekroczeniem granic wolności słowa.

Ci, którzy inspirowali wydanie tak skandalicznego wyroku powinni głęboko zastanowić się nad swoim postępowaniem oraz zważyć jaka jest rola sądu jako instytucji w państwie demokratycznym.

Ani sąd ani sędziowie nie mogą angażować się w politykę i być arbitrami czy rzecznikami interesu wybranej grupy politycznej. Podobnie nie może być argumentem w orzekaniu poprawność polityczna czy lokalny nieformalny porządek. Bacząc na autorytet i powagę urzędu sędziego należy też odróżniać czyn zabroniony od wyrażenia opinii.

Wreszcie nie może być tak, że sąd staje się zakładnikiem medialnej rozgrywki i daje się w nią wciągać. Ferowanie wyroków nie leży w kompetencji ani Gazety Wyborczej ani Kuriera Porannego. Za skandaliczne należy więc uznać poddawanie się wpływom medialnego jazgotu zniesławiającego Białystok i Podlasie, zniesławiającego nas, mieszkańców.

Fakty prasowe i spekulacje, a właściwie gołosłowne insynuacje, nie mogą być dowodami do oceny wydarzeń. Dobrym przykładem jest w tym przypadku kwestia podpaleń drzwi mieszkań w spółdzielniach w Białymstoku i Sokółce. Jedyne co jest pewne w tej sprawie to to, że prokuratura nie wie kto podpalił drzwi mieszkania w SM Słoneczny Stok i kto zorganizował dwa podpalenia w spółdzielni w Sokółce.

Jednak nie przeszkadza to politycznie zaangażowanym mediom insynuować o rasistowskim podłożu przestępstwa albo całkowicie milczeć, gdy podpalenia nie pasują do propagandowej manipulacji – tak jak to ma miejsce w sprawie podpaleń w Sokółce. Czytaj więcej o podpaleniach >>



Stanisław Bartnik






Upalna 1A

Tym razem w wykreowanym "mateczniku rasizmu" w spółdzielni Słoneczny Stok "odkryto faszystowskie i rasistowskie treści". Treści tego rodzaju nigdy nie brakowało i nie brakuje w praktycznie każdym blokowisku. Przykładowo w budynku Upalna 1A ściany ozdobiono w podobny sposób (zobacz więcej), ale tu jakoś nikt nie reagował i nie reaguje.

Psychozę podkręca gazeta Wyborcza. Z przekazu GW można było m.in. dowiedzieć się, że:

"...Nikt nie pójdzie przez miasto piechotą. Nikt się nie odważy przejść przez Słoneczny Stok i Zielone Wzgórza...."



(artykuł Gazety Wyborczej pt.: "Precz z rasizmem, czyli jak nie zaogniać sytuacji. Zaczynamy tydzień")

 

Medialne polowanie na "faszystów i rasistów" nie ustaje. Znany z "Roku 1984" orwellowski tydzień nienawiści w Białymstoku zamienił się w białostocki kwartał nienawiści.

Trwa intensywna nagonka na wyimaginowanego wroga. To co dotąd w niepropagandowych realiach było pospolitym przestępstwem wynikającym z biedy i ekstremów środowiskowych, teraz, w wydaniu propagandowym stało się "rasizmem i faszyzmem" wykreowanym do rozmiarów zbiorowej histerii.

Ta z pozoru absurdalna kampania zła i manipulacji może zostać praktycznie spożytkowana w nieodległej przyszłości. Zbliżają się wybory. W Białymstoku najprawdopodobniej wygra je prawica, więc wówczas potencjał dzisiejszej akcji medialnej da się wykorzystać w oskarżeniach, że Białystok to ciemnogród i faszystowskie miasto, więc dlatego wygrał tu .....



Stanisław Bartnik

Więcej artykułów…