W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. [zamknij]

Logowanie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Pod jakim sztandarem? W jakich barwach?

B.Ł. B.Ł.

25 lipca 2014 roku delegowani przez Związek Strzelecki z Jednostki 4034 w Białymstoku Strzelcy pobrali ziemię z trzech miejsc pamięci znajdujących się na terenie Puszczy Białowieskiej. Ziemia ta docelowo ma trafić na Kopiec Marszałka Piłsudskiego w Krakowie w trakcie tegorocznych obchodów stulecia wymarszu I Kompanii Kadrowej. Certyfikaty potwierdzające miejsce, z którego ta ziemia pochodzi zostały wystawione przez Stowarzyszenie Historyczne im.Danuty Siedzikówny „Inki”. Ziemia została zdeponowana w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego i stamtąd w niedzielę 27 lipca po Mszy świętej sprawowanej w południe wyjechała do Białegostoku odprowadzona przez delegację mieszkańców Hajnówki.

Dla samej Hajnówki to duże wyróżnienie. Spotkało ją ono jednak nie ze względu na własne zasługi, ale przez fakt spoczynku w tej ziemi Bohaterów, którzy na ołtarzu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej złożyli największa daninę – własne życie.

Wśród nich są Żołnierze por. Zygmunta Błażejewicza „Zygmunta” pochowani w osadzie Topiło-Czternasty, a walczący z wojskami NKWD i KBW w szeregach 1 szwadronu 5.Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr.”Łupaszki”. Stracili swoje życie na polu walki 28 maja 1945 roku. Obaj nieznanych nazwisk: kpr.”Julek” i strz.”Jastrząb”.

Drugie miejsce to cmentarz w Białowieży. Tam spoczywa gen. Józef Bułak-Bałachowicz. Brat dowódcy wojsk ochotniczych walczących z bolszewikami -Stanisława. Bohater wojny 1920 roku. Zamordowany przez białoruski oddział komunistycznej partyzantki 11 czerwca 1923 roku.

Trzeci grób to zbiorowa mogiła w Hajnówce na Międzytorzach. Miejsce przed 1939 otaczane szczególną troską mieszkańców tej miejscowości. Upamiętniające tych, którzy polegli w walce z bolszewikami w 1920 roku. Oni są również nieznanych nazwisk.

Wszystkie te miejsca wiąże jeden wspólny cel walki – walka z komunizmem i obrona cywilizacji chrześcijańskiej Europy przed spustoszeniem jakie ta ideologia ze sobą niesie. Wszystkie te mogiły to miejsca spoczynku Żołnierzy walczących za Świętą Sprawę. W obronie Świętych Wartości.

Być może z tego względu dzisiejsze pożegnanie ziemi z tych grobów odbyło się cicho i bez pompy. Bo świętość nie potrzebuje hucznej oprawy. Bez asysty wojska i salw honorowych. Wyjechał Generał i Żołnierze z Puszczy Białowieskiej do Krakowa by tam pełnić wartę u stóp Wawelu.

Być może też z powodu wartości, za które ginęli ci Żołnierze kilka lat temu ówczesny burmistrz Hajnówki zaproponował by po cichu mogiłę z Międzytorów usunąć. Tak jak wcześniej próbowali zrobić to towarzysze w latach 1939-41, tak towarzysz reprezentujący w samorządzie lokalnym SLD postanowił pójść w ich ślady. Im udało się zrobić w tym miejscu wysypisko śmieci. On miał zamiar przekształcić tę działkę na budowlaną. Jednak jasna postawa mieszkańców nie pozwoliła na krajobraz bez krzyża. Powstał tam nowy pomnik i od 2010 roku czeka na odsłonięcie.

Kuriozalny jest fakt, że w tym roku (pewnie ze względu na to, że to „rok cudów” – wybory na jesieni) na uroczyste odsłonięcie pomnika zaprasza inny już burmistrz, ale również reprezentujący SLD (sam powiatowy I sekretarz). Niektórzy mówią, że to już inna lewica. Że ta jest demokratyczna. Ale czy mniej antyludzka w swoim programie opartym na deklaracjach dotyczących chociażby aborcji czy in vitro albo popierających gender?

Im bliżej 15 sierpnia tym więcej dyskusji na temat uroczystości pod pomnikiem Żołnierzy Wojska Polskiego walczących z bolszewikami. Temat ten pewnie wróci.

Tym czasem również 27 lipca 2014 roku, również o godzinie 12–tej odbyły się inne uroczystości w tej samej Hajnówce. Władze lokalne w asyście wysokich urzędów oraz zaproszonych gości dokonywały pochówku żołnierzy sowieckich okupujących Rzeczypospolitą w latach 1939-41. Nad świeżo wykopanym grobem łopotała flaga biało-czerwona oraz biało-granatowo-czerwona. Aby nadać tej celebrze odpowiednią rangę sprowadzono 18 Białostocki Pułk Rozpoznawczy. Oraz duchownych dwóch obrządków chrześcijańskich. Na czas uroczystości ustawiono też dwa krzyże – czy na stałe? Czy też do czasu aż mogiłę zwieńczy tradycyjny na tej nekropolii postumencik z pięcioramienną gwiazdą?

„Chwała bohaterom”? Bo przecież taki status nadano temu wydarzeniu organizując je w takiej formie. Jeszcze kwiaty i trębacz. Aż dziw, że bez salwy honorowej.

„Chwała bohaterom”? Tym, którzy min. jako okupanci aresztowali w styczniu 1940 roku ks. Mikołaja Wagnera w Narewce podczas wizyty duszpasterskiej zwanej kolędą. Człowieka, którego krótka charakterystyka opisuje w następujący sposób: „Jest to ksiądz wyjątkowej zacności, pobożności, asceta, pokorny, sumienny, uczciwy i gorliwy. Ks. Wagnera z całą śmiałością rekomenduję Waszej Ekscelencji, gdyż uważam go za księdza pierwszorzędnej wartości.” Tego właśnie proboszcza narewkowskiej parafii aresztowano, osadzono najpierw w Narewce a następnie w Bielsku Podlaskim i w obliczu wojny z Niemcami wywieziono najpierw do więzienia w Brześciu by ostatecznie zesłać na Syberię gdzie zakończył swoje życie.

„Chwała bohaterom”? Tym, którzy min. jako okupanci jeszcze 25 czerwca 1941 roku zamordowali ks. Tomasza Kalińskiego, którego ostatnie chwile życia opisuje następująca relacja świadków: "W pewnej chwili wszedł [na plebanię] szybkim krokiem oficer sowiecki, a za nim jeden lub dwóch żołnierzy z karabinami. Oficer trzymał w ręce, wyciągniętej przed sobą - pistolet i krzyczał: gdzie jest ksiądz? Ksiądz powiedział: ja jestem księdzem. Wówczas podszedł blisko do księdza wciąż z wyciągniętym przed siebie pistoletem i zaczął krzyczeć: "kto strielał is kascioła?" (kto strzelał z kościoła?) Ksiądz odpowiedział: "nikt nie mógł strzelać z kościoła, ponieważ kościół jest zamknięty, a klucz wisi tutaj" i wskazał na potężny klucz, wiszący na gwoździu na ścianie. Kościół nasz miał lane żelazne drzwi. Oficer spojrzał na klucz i krzyknął: "Siejczas otkryć kastioł" (natychmiast otworzyć kościół). Wówczas Ksiądz zwrócił się do mego ojca: "Panie organisto, niech pan pójdzie im otworzyć kościół". Ojciec podszedł do ściany, zdjął z gwoździa klucz i skierował się ku drzwiom wyjściowym. Ksiądz natomiast został w kuchni. Widząc to oficer wrzasnął: "niet, sam idi!" (nie, sam idź). Wyszli więc: ojciec, ksiądz, za księdzem oficer, a za nim żołnierze".

W kościele nikogo nie znaleziono, a mimo to kazano księdzu i organiście siadać do ciężarówki. Maria Radziwonowicz tak dalej opisuje: "Po kilkunastu minutach wbiegła do kuchni sąsiadka wołając z płaczem: "Boże, Boże, księdza nam zabrali, wiozą go gdzieś..." (...) Kolumna samochodów wojskowych stała w miejscu. Na jednym z samochodów, akurat naprzeciw okna [plebanii] na pierwszej ławce tuż za szoferką siedział ksiądz, z lewej jego strony siedział ojciec, a z prawej mieszkaniec wsi Naumczyk (...), a za nim dwa rzędy żołnierzy po czterech na każdej ławce". Mniej więcej po godzinie - dokładnie nie pamiętam - do kuchni wszedł ojciec, usiadł w kącie na stołku i nic się do nas nie odzywał, był jak nieprzytomny (...)

Ojciec o tym zdarzeniu długo nic nie chciał mówić, dopiero od mamy usłyszałam, co jej opowiedział. Kolumna wojskowa jechała powoli co chwilę przystając. Zaraz po wyruszeniu ze wsi przystanęła i Naumczykowi kazali wysiąść mówiąc "stupaj domoj". Następnie po przejechaniu około pół kilometra znów się zatrzymała i wtedy ojciec usłyszał terkot karabinu, jednocześnie Ksiądz przechylił się w jego stronę i ciężko na nim się oparł mówiąc "panie organisto..." i tejże samej chwili siedzący z tyłu żołnierze ujęli Księdza pod pachy i za nogi i wyrzucili Go z ciężarówki do rowu na lewą stronę drogi. Rów był płytki, porosły trawą, za nim rosło jakieś zboże, chyba owies. Po wyrzuceniu ciała kolumna natychmiast ruszyła dalej. Ojciec zauważył jedynie, że ksiądz upadł twarzą do ziemi na środku rowu.”

Czy należy się im pochówek? Tak jak i obu księżom związanym z Narewką, a zamordowanym w 1941 roku. Tylko czy okupantów należy grzebać w taki sposób? Czy tych, którzy swoim bestialstwem odkrywali nowe pokłady zła należy się taka asysta?

Dzieci, które dzisiaj przyglądały się pochówkowi na sowieckim cmentarzu w Hajnówce będą przekonane, że brały udział w pogrzebie bohaterów. Na lekcjach w szkole pewnie nikt nie wyjaśni czym jest ta gwiazda na nagrobkach i jakiej ideologii jest symbolem. Zbyt wiele środowisk i osób dało w tym roku legitymację tym uroczystościom i przez swój udział i poprzez milczenie. I bez nowego elementarza i na wakacjach dzieciaki odebrały kolejną lekcję.

Zupełnie inaczej wychowywano dzieciaki w II RP. Inaczej żegnano delegację wiozącą ziemię z Puszczy Białowieskiej na Kopiec Piłsudskiego w 1934 roku. Było i błogosławieństwo i uroczysta akademia. Nikt nie usprawiedliwiał porażek wychowawczych wynikających z przyjmowania konformistycznych postaw lub zwyczajnych zaniechań westchnieniem: „Ach ta dzisiejsza młodzież”. Nie znaczy to wcale, że nie dbano o pochówek wrogów lub zapominano o chrześcijańskich korzeniach własnej cywilizacji. Po prostu inne były wówczas priorytety. I wtedy wychowano pokolenie Kolumbów.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bogusław Łabędzki

 

 

 

Ostatnio zmieniany

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież