27
N, Maj

GIODO – Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych to według definicji instytucja zajmująca się ochroną danych osobowych i kontrolą bezpieczeństwa ich przetwarzania.

W praktyce jednak sens istnienia GIODO budzi wątpliwości, gdyż realnie nie jest ona w stanie przeciwdziałać przestępstwom związanym z wykorzystaniem danych osobowych, a jedynym mierzalnym efektem wydaje się utrudnianie działalności gospodarczej i zwiększanie kosztów nie tylko firmom, ale również instytucjom państwowym.

Jeszcze niedawno prowadzący działalność gospodarczą nie mieli obowiązku rejestrowania się w GIODO i spełniania skomplikowanych wymagań "zabezpieczenia i przetwarzania danych". Zmodyfikowano jednak interpretacje i aktualnie prowadzenie działalności gospodarczej w większości obarcza się obowiązkami zawartymi w ustawie o ochronie danych osobowych.

Od przedsiębiorców żąda się więcej. Nie wystarcza już klasyczne ewidencjonowanie sprzedaży i sprawozdawczość księgowa. W myśl ostatnich zmian praktycznie każdy podmiot ma m.in. obowiązek rejestracji zbiorów danych, prowadzenia zawiłej dokumentacji, wyznaczenia administratorów baz danych, prowadzenia szkoleń dla pracowników, posiadania pomieszczeń z odpowiednimi zabezpieczeniami (np. odpowiednie drzwi) i oczywiście odpowiednio zabezpieczonych danych informatycznych. Pojawiły się pojęcia z nowomowy GIODO takie jak ADO, ABI, ASI.

Poniżej przykład katalogu obowiązków i wymagań w zakresie dokumentacji:

Utworzenie odpowiedniej dokumentacji (wymaganej przez Ustawę o Ochronie Danych Osobowych):


– polityka bezpieczeństwa informacji,
– instrukcja zarządzania systemem informatycznym,
– ewidencja osób upoważnionych do przetwarzania danych osobowych,
– wzór upoważnienia do przetwarzania danych osobowych,
– wzór oświadczenia pracowników o zapoznaniu się z obowiązującymi procedurami,

– raport z naruszenia bezpieczeństwa naruszenia systemu informatycznego,

– upoważnienie do przetwarzania danych osobowych,

– zasady korzystania z komputerów, na których przetwarzane są dane osobowe itp.


Co ciekawe, gdy przysłowiowy Kowalski wysyła paczkę do cioci Wini, do wujka Tadka lub bratanicy Stefci (na opakowaniu umieszcza dane osobowe nadawcy i odbiorcy) to według ustawy o ochronie danych nie ma obowiązku rejestracji w GIODO, bo przetwarzanie jest dopuszczalne w ramach wykonania tzw. "bieżących drobnych spraw", ale gdy ten sam Kowalski założy jednoosobową firmę i śle paczkę do wspomnianej cioci, to wtedy podlega reżimowi ustawy. Inną ciekawostką przepisów GIODO jest tajemnicze zwolnienie kościołów z obowiązkowej rejestracji zbioru danych (art. 43 ustawy) – dlaczego?

Skutki dla gospodarki?

Jak nietrudno się domyślić przepisy są dotkliwym uderzeniem w małe firmy i ogólnie istnienie legalnych miejsc pracy. Spełnienie wszystkich żądań GIODO w praktyce oznacza wysokie koszty, bo zazwyczaj konieczny jest wynajem zewnętrznej pomocy prawnej do stworzenia i prowadzenia dokumentacji, prowadzenie szkoleń (ADO, ABI, ASI) oraz nakłady na wymagania techniczne (oprogramowanie komputerowe, pomieszczenia).

Zatem GIODO okazuje się ważnym orężem w rękach zwolenników dławienia i ograniczenia polskiej niekorporacyjnej przedsiębiorczości. Kumu na tym zależy? Kto głosuje i zatwierdza przepisy tak naprawdę sabotujące swobodę prowadzenia działalności gospodarczej?

Na przykładzie GIODO (ale także GIOŚ, KOBiZE i innych) należy szukać wyjaśnienia dlaczego w Polsce powstaje tak mało nowych firm i nowych miejsc pracy. Dlaczego kwitnie szara strefa, dlaczego jest 2 mln bezrobotnych?

Pełne wykonanie reżimu ustawy dla potencjalnego przedsiębiorcy oznacza duże wydatki jeszcze przed rozpoczęciem działalności. W mniejszych ośrodkach przeszkody tego rodzaju w praktyce wyłączają więc możliwość legalnego zakładania firm i zatrudniania, gdyż próg kosztów biurokratycznych znacznie przekracza potencjalne dochody możliwe do uzyskania przy standardowej niekoncesjonowanej działalności.

Niewerbalnym przekazem władzy dla obywatela jest więc sugestia, że lepiej nie zakładać firm w Polsce, lepiej legalnie nie zatrudniać bo to się zwyczajnie nie opłaca i naraża na wielkie koszty oraz kary w przypadku niewłaściwego poruszania się w gąszczu przepisów.

Paradoksalnie GIODO jest więc mocnym argumentem dla zwolenników szarej strefy, a w przypadku młodych ludzi słusznie przekonuje ich do emigracji z Polski i rejestracji firm w krajach przyjaznych obywatelom. Czy na pewno o to chodzi władzy??

Praktycznie biorąc GIODO nie służy polskim interesom ani dobru obywateli zwłaszcza w sferze gospodarczej. Ochrona danych osobowych, do której się tak patetycznie odwołują autorzy ustawy, to czysta iluzja. Działalność tej instytucji – w mojej ocenie – nie przyczynia się do ograniczenia przestępstw z wykorzystaniem danych osobowych. Co więcej: wydaje się, że w dobie Internetu, np. przestępstwa oszustwa, czy wykorzystania cudzej tożsamości to dziś niemal plaga.


Wnioski:

Ochrona danych osobowych musi być realizowana w sposób rozumny i racjonalny, w zgodnie z dobrem państwa i dobrem gospodarki. W zupełności wystarczą przepisy karne, ewentualnie nowelizacja kodeksu karnego w zakresie doprecyzowania przestępstw z wykorzystaniem danych osobowych. Nie ma sensu by działały instytucje w rodzaju GIODO, które w praktyce i tak nie zapewniają żadnej realnej ochrony danych ani nie są w stanie przeciwdziałać przestępczości w tej sferze. Jedynym wymiernym skutkiem ich działalności jest utrudnianie funkcjonowania firmom oraz organom państwowym wywołujące niepotrzebny wzrost kosztów i zwiększenie zatrudnienia na całkowicie zbędnych stanowiskach.


Zobacz stronę internetową GIODO >>


Prof. Witold Kieżun wyjaśnia genezę kryzysu polskiej gospodarki >>

 

Poznaj KOBiZE >>

 

 


Stanisław Bartnik

 


Poniżej plik ustawy o ochronie danych osobowych

Ostatnia dekada III RP to bardzo intensywny rozrost biurokracji wymierzonej – w mojej ocenie – w polską przedsiębiorczość i swobodę gospodarczą.


Przykładem może być KOBiZE i żądania w rodzaju: ewidencjonowanie ilości spalin z firmowego auta albo kotła węglowego służącego do ogrzewania. Wymagania te z pozoru mogą wydawać się śmieszne, ale w rzeczywistości mają umocowanie prawne i są egzekwowane przez oficjalną instytucję.

Skutki?

Piętrzenie barier biurokratycznych, nakładanie coraz to nowych absurdalnych obowiązków i ciężarów, jest działaniem systemowym ukierunkowanym na ograniczanie aktywności małych i średnich przedsiębiorstw, zmniejszenie ich konkurencyjności w konfrontacji z korporacjami.

Działalność KOBiZE to niewątpliwie również prezent dla chińskiego kapitału, bowiem mnożenie kosztów biurokratycznych znacząco osłabia rodzime przedsiębiorstwa.

Dodatkowo pojawiają się "ekonomiści" chcący instalować chińskie firmy w Polsce poprzez budowę centrów dystrybucyjnych.

Poniżej przykład materiału reklamowego podmiotu oferującego usługi prowadzenia sprawozdawczości do KOBiZE oraz innych podobnych instytucji.



Szanowni Państwo,Nieubłaganie zbliżają się kontrolez Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska
Będą kary dla firm!Aby ich uniknąć, należy do 28 lutego złożyć raport do KOBiZEZgodnie z Ustawą z dnia 17 lipca 2009 r. o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych i innych substancji 28 lutego mija termin złożenia raportu do Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) jeżeli Przedsiębiorca:

  • posiada choć jeden samochód służbowy
  • ogrzewa pomieszczenia kotłem
  • używa wentylacji lub klimatyzacji

Przedsiębiorco! posiadasz samochód służbowy w firmie??
Obowiązuje cię ewidencjonowanie zanieczyszczeń odprowadzanych do powietrza i składanie rocznych sprawozdań o wielkości ich emisji...

Przedsiębiorco! Masz nagrzewnice lub kocioł węglowy? Musisz zgłosić taką instalację i posiadać odpowiednie pozwolenie i prowadzić stosowną ewidencję.....

 

Wnioski:

Jeżeli polska gospodarka ma przetrwać, jeżeli chcemy rzeczywiście walczyć z bezrobociem i zahamować emigrację zarobkową, to musimy podjąć reformę państwa i przeciwstawić się polityce, która prowadzi nas do przepaści.

 



Poczytaj więcej o KOBiZE >>

Zapoznaj się z materiałem dotyczącym obowiązków przedsiębiorcy >>


Zobacz diagnozę polskiej gospodarki autorstwa prof. Witolda Kieżuna >>

 

 


Stanisław Bartnik



 

Resort gospodarki intensywnie zachęca przedsiębiorców z Chin do zainwestowania na terenie Polski. Zapowiada wszelką pomoc kapitałowi chińskiemu. W tym celu ma powstać duże centrum logistyczne dedykowane specjalnie inwestorom z Chin. Centrum planowane jest na obszarze Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Jak podkreśla Ilona Antoniszyn–Klik wiceminister gospodarki, „zainteresowanie jest duże i powinno doprowadzić do większej dywersyfikacji kapitału inwestowanego w Polsce”. Chiński inwestor może liczyć na szereg ulg podatkowych i preferencji, które mają zastosowanie w specjalnych strefach ekonomicznych istniejących w Polsce.

Można się tylko zastanawiać, dlaczego resort gospodarki wyraził zgodę na wybudowanie centrum logistycznego dla dystrybucji chińskich towarów na terenie specjalnej strefy ekonomicznej, która inwestycja bynajmniej nie sprzyja tworzeniu miejsc pracy w Polsce, a nawet może przyczynić się do trudności finansowych naszego rodzimego przemysłu.

Czy na tym ma polegać rozwój polskiej gospodarki, że zamiast budować fabryki na terenie specjalnych stref ekonomicznych pozwala się na tworzenie na ich obszarze centra dystrybucyjne dla towarów pochodzących z importu.

Co ciekawe, jak przyznaje Ilona Antoniszyn–Klik wiceminister gospodarki, „Mimo rozwoju współpracy, bariery związane z rynkiem chińskim są bardzo duże. Największe trudności towarzyszą samemu wejściu na ten rynek. W Chinach obowiązuje wiele regulacji i przepisów chroniących krajowych przedsiębiorców”. W związku z powyższym należy zadać pytanie, dlaczego mimo braku wzajemności ze strony chińskiej, państwo polskie będzie zwalniać z części podatków przedsiębiorców chińskich, którzy rozpoczną działalność na terenie centrów logistycznych.

Nadto zauważyć należy, iż centra będą wprowadzać chińskie produkty na rynek polski i unijny. Czy na tym ma polegać „przyspieszenie rozwoju gospodarczego kraju”? Nasuwa się niestety smutna konstatacja, że tak.

 

Więcej informacji o wprowadzeniu Chińczyków na polski rynek >>

 

 

Krzysztof Krasowski

W sąsiedztwie supermarketu Zodiak należącego do PSS Społem Jeronimo Martins otwiera kolejny sklep Biedronka. W odpowiedzi PSS wyemitował ulotki, w których informuje o wyprzedaży, remoncie i uatrakcyjnieniu oferty.

Reklama: Internet, telewizja, telefon - Euronet

Wybranie przez zagraniczny kapitał tak specyficznej lokalizacji wskazuje na zamiar wyeliminowania rodzimej firmy z rynku.

Grupy interesów rządzące Białymstokiem zdają się nie zauważać, że to przede wszystkim rodzime firmy płacą podatki, zatrudniają pełnoetatowo, dają pracę i zlecenia kontrahentom.

Ewentualne zamkniecie Zodiaka to nie tylko likwidacja miejsc pracy bezpośrednio w tym sklepie, ale uderzenie w część produkcyjną PSS Społem. Firma ta przecież produkuje artykuły spożywcze, daje więc zatrudnienie i rynek zbytu dla producentów żywności.

Patrząc na politykę grupy rządzącej można odnieść wrażenie, że lokalna władza nie zdaje sobie sprawy, iż korzysta ze środków finansowych pochodząch z podatków.

Kapitał zagraniczny w większości unika obowiązków podatkowych np. przy pomocy tzw. optymalizacji podatkowej (więcej informacji o mechanizmie w artykule Krzysztofa Krasowskiego >>)

Niemądre i nieodpowiedzialne preferowanie obcych sieci handlowych kosztem rodzimej przedsiębiorczości już przynosi efekty. Władze miasta mają np. problem z wynajmem lokali komunalnych wskutek koncentracji handlu w hipermarketach i punktach sieciowych. Nie mają zysków z najmu, ale nie ma też przychodów z podatku VAT i podatku dochodowego. Nie ma oczywiście miejsc pracy.

Dalsze prowadzenie takiej polityki to budowanie strukturalnego bezrobocia i wymuszanie emigracji zarobkowej. Pogłębianie regresu ekonomicznego i systemowe ubożenie ludności.

 

Ulotki PSS Społem

 



Stanisław Bartnik

 

 

 

skan strony internetowej ZUS

Otrzymaliśmy oficjalną odpowiedź na zapytanie w trybie informacji publicznej o koszty funkcjonowania ZUS za rok 2013. Podane liczby ekstremalnie szokują!

Poniżej dane o zatrudnieniu, kosztach utrzymania i nagrodach.


W odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej, uprzejmie informuję:


Ad.1. Na dzień 31.12.2013 r. ogólny stan zatrudnienia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych  wynosił 46.620 osób.

Ad.2. Informacja dot. kosztów ZUS za 2013 rok (dane w tys. złotych)
 

Koszty zasadniczej działalności operacyjnej    4 074 437 ,45

Pozostałe koszty operacyjne i finansowe         42 189,72
 

RAZEM                                                             4 116 627,17
 
Jednocześnie informuję, że powyższe dane pochodzą z niezamkniętych ksiąg rachunkowych za 2013 rok.

Ad.3. Nagrody pracownikom Zakładu Ubezpieczeń Społecznych  wypłacane są zgodnie z Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy. Za 2013 rok Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacił nagrody w łącznej kwocie 216.662.128 zł (brutto).

Łączę wyrazy szacunku,

..............................................

Wydział Komunikacji Społecznej
Zakład Ubezpieczeń Społecznych

 

ZUS ciągnie polską gospodarkę w przepaść upadłości. Jeżeli władza będzie wciąż unikała reformy to upadnie cały system. Drastyczny wzrost składek w okresie rządów PO zamiast przyczynić się do zwiększenia wpływów, jedynie pogłębia regres nasilając jawną ucieczkę do szarej strefy oraz ubezpieczycieli zagranicznych. W biedniejszych ośrodkach, aktualny poziom składek w wielu przypadkach przewyższa rentowność działalności gospodarczej, nie wspominając o innych biurokratycznych przeszkodach. W praktyce oznacza to, ze nie powstają - bo nie mogą powstawać - miejsca pracy w istniejących firmach i nie ma też szans na tworzenie nowych działalności. W konsekwencji przychody ZUS maleją pogłębiając deficyt budżetu państwa.

Władzo obudź się.

 

 


 

 

zrodlo wrotapodlasia.pl

W Białymstoku gościli niedawno przedstawiciele Państwa Środka i nie była to przypadkowa wizyta. Zdecydowała bliskość granicy z Białorusią, Litwą, Rosją i Ukrainą oraz możliwość nawiązania współpracy w wielu dziedzinach, zwłaszcza handlu. Przedstawiciele z Chin wybrali województwo podlaskie, ponieważ interesują ich tereny inwestycyjne przeznaczone pod działalność handlową. W związku z tym nasz region jest dla nich niezwykle atrakcyjny.

 

Delegacja, która przyjechała do nas z Chongzuo liczyła kilkanaście osób. Znaleźli się w niej przedstawiciele powiatów, chińskich stref ekonomicznych, przedsiębiorcy, a także osoby odpowiedzialne za współpracę międzynarodową i rozwój turystyki. Partnerzy z Chin zainteresowani są współpracą gospodarczą, turystyczną oraz kulturalną z przedstawicielami Białegostoku i województwa podlaskiego.

 

Bezpośrednim celem spotkania było podpisanie listu intencyjnego w sprawie ustanowienia relacji miast partnerskich między Białymstokiem a Chongzuo leżącego na południu Chin, w autonomicznym regionie Kuangsi – Czuang niedaleko granicy z Wietnamem. Chińskiej delegacji przewodniczył Huang Ke, sekretarz Komitetu Komunistycznej Partii Chin miasta Chongzuo. Natomiast stronę polską reprezentował prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

 

Najważniejszym punktem wizyty było omówienie sprawy handlu międzynarodowego. Chińczycy liczą, że współpraca z Białymstokiem otworzy im drzwi nie tylko na rynek lokalny, ale też wschodni. Władze Białegostoku chcą przekonać Chińczyków do inwestowania u nas, np. na terenie podstrefy Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Białymstoku.

 

Zdaniem prezydenta Truskolaskiego możliwości są spore we wzajemnej współpracy gospodarczej.

 

- Doskonale wiemy, jak dobrze rozwija się obecnie gospodarka Chińskiej Republiki Ludowej, to kraj, z którym cały świat chce obecnie nawiązać współpracę. Na spotkaniu chcemy przedstawić ofertę Białegostoku, możliwość inwestowania w podstrefie ekonomicznej. Z kolei naszym biznesmenom zostanie zaprezentowana oferta współpracy strony chińskiej - podkreślał prezydent Białegostoku.

 

- Przyjechaliśmy tutaj, bo chcemy uczestniczyć w rozwoju miasta Białegostoku i tej części Europy. Białystok jest pierwszym miastem w Polsce, z którym podpisaliśmy umowę partnerską. Zależy nam na otwarciu na świat i ufamy, że znajdziemy wspólne obszary które nas łączą i które wspólnie będziemy mogli rozwijać. Naszym głównym zamiarem jest nawiązanie stosunków handlowych. Białystok jest blisko granicy z Białorusią – mówił na spotkaniu sekretarz Huang Ke.

 

Chonguzo to bardzo młode miasto. Z informacji przekazanych przez gości z Chin wynika, że powstało zaledwie dziesięć lat temu, w 2003 roku. Mimo to jest już prawie ośmiokrotnie większe od Białegostoku i liczy obecnie około 2,4 mln mieszkańców. Uznawane jest za chińską stolicę cukru i w związku z tym razem z sekretarzem do Białegostoku przybyło też dwóch prezesów konsorcjów cukrowych. Ponadto rejon Kuangsi – Czuang jest największym producentem czerwonego drzewa sandalin.

 

Okazuje się, że chińskie produkty są już od dawna dostępne na białostockim rynku. Takim przykładem mogą być meble, które są oferowane w sklepach i wystarczy przejechać się np. na ul. Przędzalnianą w Białymstoku żeby je zobaczyć. Podaje adresy stron internetowych niektórych chińskich producentów mebli sprzedawanych na polskim rynku (zob. www.singways.com, www.landbondbalta.com, www.valencasa-hk.com, www.landbond.com).

 

Co ciekawe importerzy często usuwają znaki identyfikacyjne chińskich producentów w celu ukrycia azjatyckiego pochodzenia produktu i nadają tym towarom europejsko brzmiące nazwy, najczęściej angielskie, włoskie lub hiszpańskie. Ma to związek z ogólnie panującą opinią o niskiej jakości chińskich produktów.

 

Trzeba pamiętać, że Sejm ustawą z dnia 20 kwietnia 2004r. o zmianie i uchyleniu niektórych ustaw w związku z uzyskaniem przez Rzeczpospolitą Polską członkostwa w Unii Europejskiej ( Dz.U. Nr 96, poz. 959 z późn. zm. ) z dniem 1 maja 2004r. usunął obowiązek podawania przez sprzedawców informacji o kraju pochodzenia sprzedawanego towaru.

 

W Polsce ponad 50% artykułów przemysłowych sprzedawanych w sklepach jest produkowanych w Chińskiej Republice Ludowej. W szczególności chodzi tu o sprzęt RTV i AGD, odzież, obuwie, galanteria skórzana, biżuteria i zegarki, pościel, firanki, meble, wyposażenie domu i sklepu, artykuły chemiczne, glazura i terakota, elektronarzędzia, artykuły biurowe i szkolne, książki, części samochodowe, artykuły wędkarskie, sztuczne kwiaty, pamiątki z pobytu nad Bałtykiem czy Podhalu, ozdoby choinkowe, koszyki wielkanocne, zabawki, upominki i ................... wiele innych. Nadto Chińczycy eksportują do Polski żywność m.in. truskawki, czosnek, karpie, jak również maszyny i urządzenia np. statki, pręty stalowe itd.

 

Wynika to z masowego przenoszenia produkcji przez firmy europejskie i amerykańskie do Chin w celu obniżenia kosztów produkcji. Najsłynniejsze firmy, np. Electrolux czy Philips, przeniosły część swojej produkcji właśnie na Daleki Wschód. W Europie czy USA są wyższe koszty pracy niż w krajach azjatyckich.

 

Powyższe zjawisko dotyka również polskie firmy, które także przenoszą miejsca pracy z Polski za granicę. Takim przykładem może być firma Zelmer S.A, która część swoich wyrobów wytwarza w fabrykach na Dalekim Wschodzie. Innym przykładem jest największa polska spółka odzieżowa LPP S.A. ( właściciel marek Reserved, Cropp, House ), która szyje ubrania w szwalniach w Bangladeszu.

 

Po wizycie delegacji z Chin pojawiło się pytanie, czy w Białymstoku zostanie zbudowana druga Wólka Kosowska, czyli gigantyczne centrum handlu hurtowego z chińskim towarem.

 

Zgodnie z planem miejscowym dopuszcza się zagospodarowanie terenów podstrefy Białystok Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej pod zabudowę produkcyjną, w tym lokalizację baz, składów, handlu hurtowego lub specjalistycznego oraz zabudowę usługową wraz z obiektami i urządzeniami towarzyszącymi oraz zielenią urządzoną.

 

Dodajmy, że chiński inwestor może liczyć na szereg ulg podatkowych i preferencji, które mają zastosowanie w specjalnych strefach ekonomicznych istniejących w Polsce.

 

Ponadto wskazać też należy, iż chińskie ośrodki handlowe już od wielu lat istnieją w Polsce. Do nich należy kompleks centrów handlowych w Wólce Kosowskiej pod Warszawą w gminie Lesznowola, który po likwidacji targowiska na Stadionie X-lecia stał się jednym z największych ośrodków handlu hurtowego towarami importowanymi z Chin, Turcji i innych krajów azjatyckich w Polsce. Inne ośrodki skupiające cudzoziemców to m.in. Chińskie Centrum Handlu Hurtowego (SCC Poland International Trade Center) znajdujące się w miejscowości Jaworzno w województwie małopolskim, ok. 15 km od Katowic, hala chińska w podłódzkim Rzgowie i Centrum Hal Targowych przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie.

 

Należy również pamiętać, że chiński towar jest dostępny w hipermarketach i sklepach dyskontowych oraz jest sprzedawany na bazarach i targowiskach w całej Polsce. Powstają „chińskie” domy towarowe czy sklepy w dużych i mniejszych miastach na terenie kraju. W Białymstoku sklepy z chińskim towarem już od kilku lat funkcjonują pod nazwą „Chińskie Centrum Handlowe” przy ul. Lipowej w dawnym kinie Pokój i z tyłu bazaru „Madro” przy ul. Kolejowej oraz w budynku kamienicy „Frankowskiego” na rogu ul. Rynek Kościuszki z ul. Sienkiewicza.

 

Pierwsza hala targowa w Wólce Kosowskiej na terenie Chińskiego Centrum Handlowego zbudowana została już w 1994r. przez spółkę z chińskim kapitałem tj. GD Poland Investments Sp. z o.o. Obecnie chińska spółka posiada 6 hal handlowych i 4 budynki magazynowe rozmieszczone na terenie blisko 40 ha gruntów oraz obejmuje ok. 150 000m² powierzchni zabudowy. W ponad 1000 najemców boksów w tych halach reprezentuje około dziesięciu różnych narodowości, a trzecią co do wielkości grupę wśród nich stanowią Polacy. Spółkę inwestycja kosztowała 150 mln euro.

 

Powodem zainwestowania w 1994r. przez spółkę w Chińskie Centrum Handlowego w Wólce Kosowskiej była bliskość rynków wschodnich, a także sąsiedztwo Niemiec, w którym znajdują się porty przeładunkowe dla towarów sprowadzanych z Azji drogą morską. Ponadto o decyzji budowy centrum handlowego zaważyła bliskość i istnienie dróg dojazdowych do Warszawy oraz posiadanie przez gminę Lesznowola obowiązujących planów zagospodarowania przestrzennego.

 

Chińska inwestycja ściągnęła inny kapitał zagraniczny i w pobliżu WólkiKosowskiej powstały kolejne inwestycje o charakterze handlowym. W niektórych prowadzony jest także handel detaliczny, nastawiony na mieszkańców Warszawy np. Centrum Handlowe Maximus w Nadarzynie.

 

W Wólce Kosowskiej dział w sumie kilka niezależnych centrów handlowych, położonych w bliskim sąsiedztwie, z których każde składa się z kilku hal. Centra zarządzane są przez odrębne spółki z zagranicznym kapitałem. Oprócz zarządzanej przez Chińczyków GD Poland Investments Sp. z o.o., należą do nich:

 

- ASG-PL Sp. z o.o. ( prowadzi Centrum Handlowe ASG, zarząd wietnamski, 3 hale, pierwsza hala otwarta w 2002r., ok. 100 działających firm );

- EACC Investments Sp. z o.o. ( prowadzi Europejsko – Azjatyckie Centrum Handlowe, zarząd turecko - wietnamski, 4 hale, pierwsza hala otwarta w 2003r., ponad 250 działających firm );

- ASEANPL Sp. z o.o. ( prowadzi Polskie Centrum Handlowe, zarząd wietnamski, 2 hale, pierwsza hala otwarta w 2007r., ok. 450 lokali handlowych );

- ASEANEU Sp. z o.o. ( prowadzi Centrum Handlowe ASEANEU, zarząd wietnamski, 3 hale, pierwsza hala otwarta w 2008r., ok. 160 lokali handlowych ).

 

Centra handlowe w Wólce Kosowskiej stanowią zorganizowaną przestrzeń handlową w postaci hal targowych, posiadająca klimatyzację oraz monitoring. Poszczególne centra handlowe posiadają swoje strony internetowe w kilku wersjach językowych. W większości hal sprzedawana jest odzież, obuwie, kosmetyki, artykuły AGD i innego rodzaju towary. Ponadto w kilku halach prowadzona jest wyłącznie sprzedaż hurtowa.

 

Ośrodek handlowy w Wólce Kosowskiej powszechnie nazywany jest chińskim, choć skupia handlowców z różnych krajów, m.in. z Wietnamu, Chin i Polski, ale także dużą grupę stanowią przedstawiciele Turcji, Pakistanu czy Indii.

 

Klientami centrów handlowych w Wólce Kosowskiej są przede wszystkim Polacy. Dużą grupę stanowią też goście za wschodniej granicy m.in. z Białorusi, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, a także ze Słowacji czy Rumunii. Przyjeżdżają zaopatrywać się w hurtowe ilości towaru. Większość towaru sprzedawana jest w ramach transakcji bezpośrednich, choć niektóre firmy umożliwiają także samodzielny zakup za pośrednictwem stron internetowych lub portali takich jak allegro.pl.

 

Reasumując, wskazać należy, że władze lokalne wiążą spore nadzieje z wizytą chińskiej delegacji w Białymstoku. Oczekują chińskich inwestycji na terenie podstrefy Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Białymstoku. Problem w tym, że Chińczycy są głównie zainteresowani dystrybucję swoich tanich towarów dla klientów polskich jak i zza wschodniej granicy. Można się tylko zastanawiać czy w Białymstoku powstanie gigantyczne centrum handlu hurtowego z chińskim towarem na wzór Wólki Kosowskiej, z tysiącami obywateli chińskich, z olbrzymią ilością punktów sprzedaży i chińskich firm. Niewątpliwie chińska inwestycja będzie zagrożeniem dla kupców z ul. Kawaleryjskiej, którzy mogą nie wytrzymać konkurencji cenowej z tanimi towarami importowanymi prosto z Chin. Co więcej do Białegostoku mogą przyjechać rezydenci potężnych chińskich firm z branży odzieżowej.                                                                                             

 

 

KrzysztofKrasowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej artykułów…