W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. [zamknij]

Logowanie

Biznes

Białostockie lizaki podatkowe

Dział: Biznes Napisał

Jakie jest pojęcie białostockiej władzy samorządowej o wpływie obcych sieci handlowych na lokalną gospodarkę i korzyściach dla budżetu miasta najlepiej chyba obrazuje wypowiedź Tadeusza Truskolaskiego dla Kuriera Porannego:

 "...Dla nas jest oczywiście ważne, że mieszkańcy miasta czy regionu będą tu mogli taniej kupić interesujące ich towary - mówił nam wczoraj prezydent. - Ale jest jeszcze inna wartość: prawie 300 tysięcy złotych wpływu do budżetu miasta z tytułu podatku od nieruchomości i 300 nowych miejsc pracy...."


Jak powszechnie wiadomo obce sieci handlowe unikają płacenia podatków w Polsce i stosują tzw. optymalizacje podatkowe. Mimo to władze Białegostoku preferują obce firmy i chyba bez żadnej refleksji wydają pozwolenia na budowę kolejnych Biedronek, Lidli itp. Polityka taka rujnuje młodą polską przedsiębiorczość. Masowo znikają sklepy osiedlowe, firmy handlowe i usługowe. Nierozwinięty rodzimy biznes się kurczy pod ciosami władzy. Rozwija za to strukturalne bezrobocie degradujące zwłaszcza młodych. W okresie rządów Tadeusza Truskolaskiego Białystok stał się niekwestionowanym liderem bezrobocia i emigracji zarobkowej.

W Białymstoku jest mnóstwo wolnych lokali (w tym komunalne), których nie daje się zagospodarować bo potencjalne dochody z prowadzenia działalności gospodarczej lokalnie nie pokrywają nawet 20% kosztów. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji: Białystok jest chyba jedynym miejscem w Polsce, w którym właściciel lokalu użytkowego dopłaca do jego wynajmu. Np. na ulicy Upalnej 1A najemca płaci za użytkowanie lokalu około 200 zł miesięcznie a rzeczywisty czynsz za ten lokal wynosi około 400 zł. Właściciel i tak się cieszy bo strata jest mniejsza. Obok miesiącami stoją puste lokale. Nikt nie chce ich kupić ani wynająć.

Tworzenie monopoli w mieście spółdzielni mieszkaniowych i rabunkowa eksploatacja rynku uderza nie tylko w przedsiębiorców ale i najuboższych. W ostatnich latach bardzo podrożała żywność choć ceny żywca, drobiu czy zboża pozostają na podobnym niskim poziomie. Rosnąca dysproporcja między cenami skupu płodów rolnych a półkowymi cenami w hipermarketach wynika z blokowania dostępu do rynku rodzimym producentom i zmonopolizowania kanałów dystrybucji.

Prezydent Truskolaski cieszy się z instalacji kolejnych firm sprzedających "markowy" towar z Bangladeszu czy Chin. Jest zadowolony, że zagraniczna firma zapłaci podatek od nieruchomości. Ocenia, że to dochód i korzyść! Liczy miejsca pracy! Okazuje się jednak, że to iluzja i naiwność.

Przywoływany w wypowiedzi roczny podatek od nieruchomości rzędu 300 tys. zł przy obrotach liczonych w setkach milionów złotych to dochód pyrrusowy, pomijalny w zestawieniu ze stratami jakie wywołuje ignorancka polityka. Owe 300 tys. zł to swoisty lizak podatkowy, którym zadowala się dziecko nieświadome gospodarczego znaczenia ekspansji obcego kapitału i monopolizowania handlu. Lizakami podatkowymi były wcześniej "oferty" budowy lub przebudowy skrzyżowań w zamian za pozwolenia do budowę hipermarketów obracających miliardami złotych. Dla potężnych sieci handlowych przebudowa skrzyżowania czy podatek od nieruchomości jest w praktyce mniej niż promilem z zysków.

Najdotkliwsze koszty dla lokalnej gospodarki wywołuje wariant, gdy obca sieć handlowa zyskuje w Białymstoku status monopolisty i dystrybuuje wyłącznie swój (zagraniczny) towar, unikając polskich produktów i bojkotując polskich producentów. Taki model dystrybucji:

- pogłębia polski deficyt handlowy;
- drenuje finanse lokalnej społeczności (odpływ środków finansowych za granicę)
- osłabia i niejednokrotnie prowadzi do upadłości rodzime firmy poprzez wyrzucenie ich z nurtu dystrybucji
- prowadzi do regresu wpływów podatkowych wskutek spadku sprzedaży i ograniczania produkcji lokalnych płatników
- powoduje wzrost strukturalnego bezrobocia, hamowanie rozwoju przemysłowego i technologicznego
- zubaża społeczności i zwiększa wydatki na pomoc socjalną

Monopol obcych sieci najbardziej bije podatkowo w przypadku przejęcia klientów detalicznych ze Wschodu: Białorusi i Rosji. Jak wiemy klienci ci kupując w Białymstoku na tzw. TAX FREE po wywiezieniu kupionego towaru za granicę otrzymują od sprzedawcy zwrot zapłaconego w chwili zakupu podatku VAT (z reguły to 23%).

Z napływających relacji wynika, że obce sieci unikają oddawania podatku VAT w gotówce zmuszając tych klientów do kolejnych zakupów. Wydają im "bony" stanowiące równowartość kwoty podatku, który normalnie powinien być zwrócony po dostarczeniu poświadczonej deklaracji TAX FRE. To bardzo sprytny zabieg. Nieoddawanie VAT-u w gotówce i rozliczanie VAT-u kolejnymi zakupami przywiązuje klientów do sprzedawcy i zwiększa mu obroty.

Reasumując: obca sieć wprowadza na polski rynek zagraniczny towar w cenach netto. Nalicza polski VAT i pobiera go od klientów zagranicznych, ale po otrzymaniu od nich potwierdzonej deklaracji TAX FREE w rozliczeniach podatkowych wykazuje, że zwróciła go obcokrajowcom którzy wywieźli towar za granicę. Owy zwrot w praktyce sprowadza się do wydawania "bonu" na kolejne zakupy. W konsekwencji do budżetu państwa nie wpływa ani złotówka podatku VAT z takich transakcji. Dodatkowo jeśli firma taka stosuje optymalizację podatkową na podatek dochodowy to rzeczywiście nie płaci w Polsce ani podatku dochodowego ani VAT-u jeśli dotyczy on transakcji TAX FREE. Dlatego właśnie obce sieci handlowe doceniały korzyści z tego rozwiązania i miasta przygraniczne, takie jak Białystok, traktują jak strategiczne miejsca w ekspansji i kuszą samorząd lizakami podatkowymi.

Chyba każdy wie, że Białystok ma świetne położenie handlowe i mógłby być silnym ośrodkiem gospodarczym będącym handlową bramą na Wschód. Oceniam, że przy prawidłowej polityce gospodarczej samorządu bezrobocie w Białymstoku byłoby na poziomie porównywalnym do Warszawy czy Poznania, bo oprócz niższych kosztów produkcji i niższych kosztów pracy ogromne korzyści płynęłyby z tranzytowego położenia i atrakcyjności dla inwestycji produkcyjnych na obrzeżach i w gminach ościennych.

Wydaje się, że wszyscy o tym wiedzą... z wyjątkiem Tadeusza Truskolaskiego....

Aby uzmysłowić sobie skalę obrotów i zysków obcych sieci warto przeczytać tekst na wp.pl pt. "Statistica: Ile jest polskich sklepów w Polsce? Niewiele". Przeczytaj artykuł >>

                                                                                       Skan danych z artykułu


Dowiemy się, że np. obroty portugalskiej Biedronki to ponad 35 miliardów złotych rocznie. Warto nadmienić, że nawet jednoosobowe firmy mogą mieć obrót rzędu 1 czy 2 miliony złotych a płacić od małego lokaliku (np. 20-30 m2) podatek od nieruchomości rzędu kilkuset złotych rocznie. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku sieci handlowych użytkujących tysiące m2 powierzchni. Dla nich kwoty tego podatku będą dla laika z pozoru duże, ale realnie pomijalne przy setkach milionów obrotu. Czyli prawdziwym źródłem dochodów budżetowych powinien być podatek VAT, podatek obrotowy i ewentualnie podatek dochodowy. A podatek od nieruchomości powinien być jedynie uzupełnieniem fiskalnego menu. Jak widać w Białymstoku jest dokładnie odwrotnie. Tadeusz Truskolaski nie wspomina o VAT dla budżetu czy o podatku dochodowym dla samorządu.

Podsumowując należy stwierdzić, że nowy polski rząd musi zmienić prawo opodatkowując obcy kapitał. Zagraniczne sieci handlowe muszą w sposób konstruktywny współtworzyć polską gospodarkę – a nie tylko ją eksploatować, jak to się dzieje np. w Białymstoku. Wydaje się słusznym pomysł podatku obrotowego w celu ukrócenia obejść przepisów poprzez tzw. optymalizacje podatkowe. Gospodarka powinna mieć też ludzką twarz, bo człowiek jest najważniejszy i człowiekowi ma służyć. Oznacza to zakaz handlu w niedzielę. Nieprawdą jest twierdzenie o rzekomym zwiększeniu bezrobocia czy spadku obrotów. Wynika to z fundamentalnej zasady: ludzie jedzą i zużywają dóbr dokładnie tyle samo niezależnie czy sprzedaż jest prowadzona sześć czy siedem dni w tygodniu.

 

Czytaj o unikaniu opodatkowania przez obcy kapitał i stratach z tego tytułu >>

Znakomite wędliny z Kabo

Dział: Biznes Napisał

Zakład Mięsny KABO z podbiałostockiej Choroszczy produkuje doskonałej jakości wędliny. Klienci szczególnie chwalą kiełbasę Biebrzańską. Sygnalizują jednocześnie, że próżno szukać wyrobów Kabo w hipermarketach obcych sieci handlowych.

 

Zobacz historię firmy Kabo i poznaj asortyment. Naprawdę warto! www.kabo.com.pl >>

 

 

Ekspansja obcego kapitału niszczy polskie firmy

Dział: Biznes Napisał

Euler Hermes informuje o nasileniu upadłości małych firm. Jako przyczynę wskazuje koncentrację kapitału.

E.H.: W Polsce zaczyna upadać coraz więcej małych firm. Przegrywają z koncentracją rynku.

Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie oficjalnych danych z
Monitora Sądowego i Gospodarczego przeanalizowała sytuację polskich firm w kontekście bankructw – w maju 2015 roku oficjalnie opublikowano informację o upadłości 75 przedsiębiorstw, wobec 79 w maju roku ubiegłego (-5%).

  • Liczba upadłości była podobna jak przed rokiem, ale skala ich działalności była dużo mniejsza – upadały firmy z sektora MSP, o lokalnej lub co najwyżej regionalnej skali działalności

  • Nie były to firmy debiutujące na rynku, szukające na nim swojego miejsca a raczej te, które je utraciły – na skutek problemów swoich odbiorców w poprzednich kwartałach, zbyt małego popytu na swoje wyroby i usługi, a przede wszystkim – z powodu postępujących procesów koncentracji, występujących z różnym natężeniem we wszystkich branżach

  • W większości województw liczba upadłości była niższa niż przed rokiem, wzrosła natomiast w woj. mazowieckim, łódzkim i śląskim

 

Firmy tracą obroty – bardziej, jako efekt koncentracji rynku niż braku koniunktury

Upadały firmy mniejsze, niż przed rokiem -
zsumowany ostatni znany obrót firm, o których upadłości doniosły w marcu oficjalne źródła wyniósł ok. 200 mln złotych w skali roku, ale jeszcze trzy-cztery lata wcześniej te same firmy generowały obroty rzędu 450-500 milionów złotych zatrudniając przy tym ok. 2000 osób. Nie są to więc w większości przypadków firmy debiutujące na rynku i upadające po zakończeniu kroplówki wsparcia i ulg, ale takie, które stopniowo traciły na nim swoje miejsce.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Cały raport w piku pdf.

 

 

Reklama: Oswietleniowy.pl – polski sklep

 

 

 

 

Przedstawiam Czytelnikom portalu „Słoneczny Stok” - fragmenty książki „Sztuka sukcesu”, którą napisałem.Książka „Sztuka sukcesu” dotyczy psychologii rozwoju osobistego i psychologii biznesu, jak być lepszym w życiu prywatnym i zawodowym:

 

O rozwoju osobistym: „Rozwój osobisty jest kluczem do sukcesu, szczęścia i sensu w życiu, bo uwzględnia wszystkie wymiary człowieka: fizyczny, emocjonalny, umysłowy i duchowy. Najczęściej pomijaną ścieżką rozwoju jest droga duchowa, czyli doskonalenie się w tym co najważniejsze: w swym człowieczeństwie.

 

Rozwój osobisty jest naturalną potrzebą człowieka w postaci samorealizacji. Istnieje w nas ciekawość świata i głód wiedzy. Rodzi to twórcze myślenie i energię do działania. Rozwój wymaga poniesienia ceny poświęcenia, ale przynosi też korzyść w postaci słodkiego owocu satysfakcji z osiągnięć. Człowiek jest najbardziej szczęśliwy i odnosi największe sukcesy, wtedy gdy robi to, co daje mu sens. Rozwój opłaca się, bo im jesteśmy lepsi w tym co robimy, tym łatwiej mierzymy się z zadaniami. Mamy więcej energii i mniej jej potrzebujemy.

 

Myślenie o samodoskonaleniu wymaga świadomości. Nie polega na fantazjowaniu, ale o stworzeniu własnego ideału poprzez określenie wartości i misji oraz dążeniu do celu. Cele transakcyjne dotyczą wykonania zadania, a cele transformacyjne uczenia się.

 

Rozwój może przejawiać się przez udoskonalanie zalet lub ograniczenie wad, a także przez wypracowanie nowych konkretnych umiejętności. Generalnie praca nad zaletami jest efektywniejsza, ale każdy ma też swoją „piętę achillesową”. Najlepiej rozwijać te cechy, które są dla nas najbardziej przydatne. Nad jaką wadą lub zaletą chcesz pracować? Jaką nową cechę wypracować?”

 

O świadomości: „Poznaj siebie” – to zalecenie Sokratesa. Warto przemyśleć swoje życie, jeżeli chce się przyjąć nowy punkt widzenia. Korzyścią z szerszego spojrzenia na sprawę jest zdolność patrzenia w sposób złożony na każdą sytuację. Zmiana świadomości zmienia życie.

 

Decyzja o rozwoju świadomości jest celowym wyborem. Lepiej świadomie wybierać to, czym chcemy się kierować i do czego dążyć, niż podświadomie podążać drogą utartych nawyków i dotychczasowych przekonań. Rzecz polega na aktywnym podejmowaniu wyzwań, zamiast ich unikania. Do osiągnięcia wyższego poziomu świadomości potrzebne są zmiany, a one niosą ryzyko porażki i tego właśnie się obawiamy.

 

Daniel Goleman wskazuje na trzy elementy samoświadomości: świadomość emocjonalna (rozpoznawanie swoich emocji i ich skutków), poprawna samoocena (poznanie swoich silnych stron i ograniczeń) i wiara w siebie (silne poczucie własnej wartości i świadomość swoich możliwości i umiejętności).

 

Istotna jest świadomość codzienności. Świadomość wymaga życia w teraźniejszości (tu i teraz), z pamięcią o przyszłości i z myślą o przeszłości. Nieważne jest jednak to, jak daleko się patrzy, jeśli nie rozumie się tego co widzimy. Rozwój świadomości to ciągłe poszerzanie horyzontów myślowych. Można celowo decydować o tym, o czym pomyślimy, wybierając jako przedmiot koncentracji to, co dla nas jest najważniejsze. Myśli, na których skupiamy uwagę (konstruktywne czy destrukcyjne), inspirują później do rzeczywistych działań.

 

Każdy z nas toczy rozmowę z samym sobą, nie zawsze zdając sobie sprawę, jak ona wpływa na życie. Warto przykładać niezwykłą wagę do wypowiadanych słów. Każda myśl wywiera wpływ. Jeśli ktoś powie sobie: „dlaczego nie uda mi się zrealizować celu?”, to usłyszy w myślach: „nie uda się, bo (..)”. Jeśli zaś zapyta się: „dlaczego uda mi się odnieść sukces”, to pomyśli: „uda się, bo (..)”. Zawsze szukamy odpowiedzi na zadawane pytania”.

 

 

Jacek Łapiński, autor książki „Sztuka sukcesu”.

 



Dodatkowo polecam osobistą stronę (obecnie trwają prace nad jej przebudową), ale warto ją odwiedzić (znajduje się tam m.in. pierwszy rozdział książki „Sztuka sukcesu”):

www.jaceklapinski.pl

 

 

 

Euler Hermes: 822 upadłości firm w roku 2014

Dział: Biznes Napisał

Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego przeanalizowała sytuację polskich firm w kontekście bankructw – w całym 2014 roku opublikowano informację o 822 takich przypadkach, tj. zgodnie z naszymi prognozami o 11% mniej, niż w roku 2013 (926 takich przypadków – przypomnijmy, spodziewaliśmy się 10% spadku ich liczby).

Po tak dobrym roku pojawia się pytanie – co dalej? Czy to już wyczekiwany przełom? – Wszystko wskazuje na to, iż jak na razie to raczej koniec trendu poprawy kondycji przedsiębiorstw, przełom (jeśli tak można nazwać ok. 10% zmniejszenie i tak wciąż wysokiej liczby bankructw polskich przedsiębiorstw) w tym względzie mamy już za sobą. Zarówno nasza analiza stojących za tym czynników koniunktury, jak i przede wszystkim wyniki przedsiębiorstw oraz opinie ich przedstawicieli każą spodziewać się w 2015 roku stagnacji, a nie dalszej poprawy (spadku liczby upadłości), a nawet… symbolicznego zwiększenia liczby bankructw w Polsce – mówi Rafał Hiszpański, Prezes Zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes.

  • Poprawa nie była zjawiskiem jednolicie ciągłym – mieliśmy do czynienia z trzema, nie następującymi po sobie miesiącami w których liczba bankructw rosła w stosunku do roku ubiegłego (maj, wrzesień, grudzień), co świadczyć może o pewnej wrażliwości czynników poprawy.

  • Co wpłynęło na poprawę kondycji firm? Przede wszystkim rosnący popyt krajowy, a nie wymiana handlowa z zagranicą (odwrotnie niż w poprzednim, 2013 roku).

  • Poprawa w sektorze budowlanym a także w produkcyjnym – ale tutaj tylko do IV kwartału.

  • W hurcie odwrotnie – w pierwszej połowie roku liczba upadłości dystrybutorów była wysoka, ustabilizowała się w III kwartale a spadła dość gwałtownie dopiero w IV kwartale – efekt m.in. dużych oczekiwań związanych z popytem (w tym świątecznym) po dobrych odczytach tempa jego wzrostu.

  • Poprawa ominęła sektor usług – zarówno konsumenckich, jak i świadczonych na rzecz biznesu.

  • Nie we wszystkich regionach kraju upadłości było mniej: ich liczba w stosunku do roku ubiegłego wzrosła w woj. podkarpackim i małopolskim (po części zapewne efekt wojny za wschodnia granicą), nieznacznie również w woj. pomorskim oraz bardzo wyraźnie w woj. wielkopolskim.




Jak ocenia sytuację Tomasz Starus, Członek Zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka – W ubiegłym, 2014 roku gospodarkę (a więc i średnie wyniki przedsiębiorstw) napędzał przede wszystkim popyt krajowy (wzrost zapewne o ok. 5%): konsumpcja, odbudowa zapasów i inwestycje (wzrost nakładów o około 15%). Natomiast to, co zapoczątkowało odbicie w 2013 roku – wymiana handlowa z zagranicą – pozostawała w stanie równowagi jedynie w I kwartale, w kolejnych dynamika importu znacznie przewyższała tempo wzrostu eksportu. Te same czynniki powinny odpowiadać za wyniki firm (a więc i płynność finansową przedsiębiorstw, której pewnym wyznacznikiem jest trend w dziedzinie liczby ich upadłości) w bieżącym, 2015 roku. Eksport zagrożony jest nie tylko z powodu konfliktu na Wschodzie i sankcji (oraz ich skutków) w wymianie handlowej z Rosją, ale także z powodu pewnej stagnacji i spadku popytu na naszych najważniejszych, unijnych rynkach eksportowych – pw. w Niemczech.

Jakie są więc perspektywy? Sam popyt wewnętrzny nie wystarczy do zwiększenia sprzedaży i poprawy sytuacji finansowej polskich przedsiębiorstw w stosunku do dopiero co zakończonego roku 2014. Szala koniunktury wydaje się przechylać minimalnie na stronę rosnących zagrożeń, a nie perspektyw wzrostu – daliśmy temu wyraz prognozując nie tylko utrzymanie się (a nie spadek) ubiegłorocznej sumy upadłości, ale nawet symboliczny wzrost ich liczby o 1%.

201
4 – poprawa nastąpiła głównie w budownictwie i w przemyśle… ale może nie być to trwałe zjawisko. W 2015 roku liczba ich upadłości nie będzie już ulegać zmniejszeniu.

We wcześniejszych latach upadały duże spółki budowlane i produkcyjne, natomiast w 2014 roku ciężar problemów finansowych i upadłości wyraźniej jeszcze niż w 2013 r. przesunął się w kierunku dystrybucji i usług – ocenia Maciej Harczuk, Prezes Zarządu Euler Hermes Collections.

 


Widzimy, iż
zmieniła się też przyczyna, zatorów które staramy się udrażniać. Problemem dla finansów firm był w pierwszej kolejności nie popyt, ale przede wszystkim rentowność sprzedaży. Przykładem jest chociażby budownictwo – wzrostowi wartości inwestycji publicznych jak i prywatnych (a zapowiadane są kolejne) towarzyszy obecnie spadek cen zarówno materiałów budowlanych, jak i samych prac... Zlecenia powracają wcale nie tak szeroką falą, jak sądzić by można po skali spadku liczby upadłości (-28%) w sektorze – to także efekt dużej skali „przetrzebienia” rynku w latach minionych... Ale co najistotniejsze – niskie ceny w budownictwie świadczą o powtarzaniu się na pewną skale schematu sprzed kilku lat : walki o zlecenia głównie w trosce jedynie o bieżące wpływy, a nie o rentowność całego kontraktu (bo przecież rynek powinien już rosnąć, trzeba więc dbać o bieżące przepływy – tak kalkuluje część przedsiębiorców). Dlatego jeszcze nie na masową skalę, ale jednak obserwujemy niepokojące zjawisko bieżących (IV kwartał 2014) upadłości firm zaangażowanych w realizację aktualnie dopiero co rozpoczętych inwestycji (m.in. drogowe)...


Słabnięcie popytu eksportowego wpłynęło na minimalne już w końcówce minionego roku odbicie w górę liczby upadłości firm produkcyjnych – ocenia Michał Modrzejewski, dyrektor Analiz Branżowych w Euler Hermes. Dla wielu firm rynek krajowy jest po prostu za mały, ich wyniki w zbyt dużym stopniu zależą od wymiany handlowej z zagranicą – jesteśmy pod tym względem w zupełnie innym miejscu, niż nie tylko w chwili wejścia do UE w 2004 roku, ale nawet w porównaniu do lat 2007-2008. Ponownie więc problemy mają firmy z branż maszynowej, konstrukcji stalowych ale też te eksportujące towary konsumpcyjne, m.in. meble. Na szczęście krajowy popyt konsumencki sprzyja obecnie producentom odzieży i obuwia, którzy przeżywali trudne chwile jeszcze w pierwszej połowie ub. roku.

Nadprodukcja i niskie ceny wielu surowców na rynku rolnym (np. mleka i jego przetworów czy mięsa) były problemem jeszcze przed rosyjskim embargiem.
Widać więc już także w statystyce upadłości problemy firm z sektora spożywczego – chociaż na początku w większym stopniu dystrybutorów żywności (m.in. ubojnie wyspecjalizowane w eksporcie) niż zakładów przetwórczych (ich problemy, m.in. firm drobiarskich widoczne były w IV kwartale) : producentów wędlin czy nabiału. Cierpią też oczywiście finanse dostawców – rolników, chociaż ze względu na ich mniejsze obroty (nie predestynujące do przeprowadzania procedury upadłościowej) nie należy spodziewać się pojawienia się dużej fali upadłości w tym sektorze. 

Problemy sektora usług, także pewne zmniejszenie popytu na usługi transportowe

Rozpiętość branż, z których pochodzą upadające w ubiegłym roku firmy usługowe była bardzo duża. Już nie obserwowaliśmy tak dużej dominacji w tej grupie firm zaangażowanych w obsługę i nadzór nad realizacją inwestycji, chociaż nadal ich przedstawiciele (np. biura projektowe) również upadają. Przedstawiciele każdego rodzaju usług świadczonych na rzecz biznesu mieli w ubiegłym roku problemy na tyle duże, by skończyć się to mogło upadłością. Były to między innymi także firmy poligraficzne, reklamowe, oferujące usługi finansowo-księgowe etc. Ale nie mniejsze problemy miały firmy świadczące usługi na rzecz klientów indywidualnych. Dziwić może nawet tak duża liczba upadłości firm hotelarsko-gastronomicznych w obliczu całkiem udanego roku w polskiej (także realizowanej w kraju) turystyce. Oczywiście – wcale nie tylko na przełomie roku z okazji renegocjacji nowych kontraktów w statystyce upadłości pojawiają się też placówki medyczne (prywatne).


Wzrost liczby upadłości w Polsce płd.-wschodniej oraz w Wielkopolsce

W województwie wielkopolskim problemy mają firmy produkcyjne (w tym eksporterzy art. spożywczych oraz z branż inwestycyjnych), ale też firmy zaopatrujące budownictwo oraz sami wykonawcy inwestycji (nowych, jak i ci nie mogący zrestrukturyzować strat poniesionych przy poprzedniej fali ich realizacji – w tym województwie jest to w szczególny sposób widoczne).


 

 

 

Źródło: Euler Hermes